22

Recenzja Blade Runner 2049 – przerażający, bezbłędny, hipnotyzujący

Kino sci-fi doczekało się wielu niefortunnych prób przywrócenia blasku klasykom, które obrosły legendą i mówi się o nich tylko w samych superlatywach. Podjęcie się nakręcenia kontynuacji historii sprzed 35 lat wymaga nie lada odwagi i rzadko widuje się tak udane powroty, jak  w przypadku Blade Runner 2049. Powiedziałbym nawet, że efekty przebiły wszelkie oczekiwania.

W trakcie trzygodzinnego seansu w głowie roi się od pytań, na które chcielibyśmy poznać odpowiedzi już teraz, ale twórcy sprytnie lawirują pomiędzy tworzeniem kolejnych zagadek, a podsuwaniem odpowiedzi. Ridley Scott namaścił odpowiedzialnego za Nowy początek Denisa Villeneuve, jako reżysera nowego Blade Runnera. Taka decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę, ponieważ obrazy przeniesione na ekran z wyobraźni Denisa zapierają dech w piersiach. Po pierwszej minucie zapomniałem, że siedzę w kinowym fotelu i chłonąłem wszystkie szczegóły, wszystkie detale, które z taką dbałością dopracowano w tej produkcji.

Blade Runner 2049 – wciąga i zachwyca

scena z blade runner 2049 scena z blade runner 2049

Oficer K, grany przez Ryana Gosslinga, to nowy łowca androidów. Choć po korporacji Tyrella pozostały już tylko wspomnienia, to społeczeństwo wciąż stara się poradzić sobie z istniejącym podziałem na ludzi i androdupków-replikantów. Dzieła geniusza Niandera Wallaca – imponująca i zarazem paraliżująca kreacja Jareda Leto –  nie znają sprzeciwu, nie wiedzą co to jest kłamstwo, wykonują wszystkie wydawane im polecenia. Nie oznacza to jednak, że dawna seria Nexus kompletnie zniknęła – wyzerowanie licznika, to właśnie zadanie Oficera K. Choć czas parł do przodu, to trudno tu dopatrzeć się poprawy sytuacji naszej cywilizacji. Wręcz przeciwnie – planeta stała się jeszcze mniej gościnna i zanika znaczenie ludzkich odruchów. Zasadnicze pytanie brzmi: kim jest człowiek? Pełna niejednoznacznych podpowiedzi opowieść może nam pomóc znaleźć odpowiedź.

scena z blade runner 2049

Jedna z misji Oficera K kończy się zaskakującym znaleziskiem. Głęboko zakopana skrzynia skrywa tajemnicę, a próba jej wyjaśnienia doprowadza naszego bohatera do miejsca, z którego nie ma powrotu. Już na samym początku poznajemy miejsce bohatera Gosslinga w społeczeństwie, co definiuje jego zachowanie. Nie sądziłem, że aktor będzie w stanie tak świetnie pokazać się w powierzonej mu roli – ręce same składają się do oklasków. Śledząc każdy jego krok zbliżamy się do poznania sekretu albo tylko nam się tak wydaje – im więcej serwowanych jest nam informacji, tym bardziej pokręcona staje się sprawa, która przypadła K. Spotkanie z Rickiem Deckardem pozostaje w pamięci, choć trzeba przyznać, że w wymagających scenach widać po Harrisonie Fordzie zaawansowany wiek. 

Blade Runner 2049 – techniczny majstersztyk

scena z blade runner 2049 scena z blade runner 2049

Nie napiszę, że historia jest przewidywalna, bo nie jest. Z drugiej jednak strony, Blade Runner 2049 nie należy do najbardziej skomplikowanych filmów. To, co go wyróżnia na tle pozostałych, to zbudowany przez scenografa, reżysera i kompozytora świat, który jest tak wiarygodny, że wydaje nam się, że wystarczy tylko jeden krok, by znaleźć się po drugiej stronie ekranu. Kluczowe role odgrywają to ujęcia, gra światłami, fizyczne i namacalne scenografie tylko uzupełniane efektami komputerowymi. Podczas gdy nasze oczy są skupione na niemal nieruchomych obrazach, uszy nasłuchują każdego dźwięku otoczenia i fenomenalnej ścieżki muzycznej autorstwa Hansa Zimmera.

Nie mamy do czynienia z filmem akcji, gdzie prym wiodą eksplozje, rozbłyski i dynamiczne sceny – Blade Runner 2049 przykuwa widza mrocznym klimatem i zagadkowymi bohaterami. Ukazana w filmie przyszłość budzi niepokój, a nawet przerażenie, gdyż tak bardzo bliska jest dzisiejszym zapowiedziom rewolucji technologicznych. Metropolie pełne rozświetlonych budynków, a pozbawione choćby odrobiny zieleni nie wydają się tak obce. Bez wątpienia w tym wszystkim znajdziemy ducha Blade Runnera z 1982 roku, którego udało się nie tylko przywołać, ale także i ożywić w nowy, niezwykle atrakcyjny sposób. Sporym osiągnięciem jest zachowanie w tym wszystkim umiaru i tonowanie tempa, co przecież charakteryzowało część pierwszą.

Zachwyty nad Blade Runner 2049 zupełnie mnie nie zadziwiają. To sequel z krwi i kości, o którym marzyli fani oryginału.

Film zobaczyliśmy dzięki uprzejmości sieci Multikino.

  • Karol Grabowski

    Bardzo podobało mi się, że w przeciwieństwie do innych „powrotów” Villeneuve gra tutaj umiejętnie nutką nostalgii. W ekranu często puszczane jest oko w stronę widza, który zaznajomiony jest z pierwszym filmem. Nie jest to jednak bardzo nachalne, a Twórcy mają do zaoferowania nam coś świeżego, mimo, iż miałem naprawdę duże obawy co do kontynuacji obrazu Scotta z 1982 roku. Nie ma tu szukania na siłę drugiego Batty’ego, a Niander Wallace to nie jest Tyrell v2.0. I chwała im za to.
    Wszystko, o czym napisałeś naprawdę daje niesamowite odczucia po seansie. Zaskoczony też jestem tym, jak dobrze Gosling wpasował się w rolę i jednocześnie tym, jak reżyser zagospodarował miejsce w filmie dla postaci z pierwowzoru.
    Hans Zimmer w sumie też daje radę.

    Kawał naprawdę dobrego kina!

    • Konrad Kozłowski

      Zdecydowanie, Gossling stał się jednym z największych plusów tego filmu.

    • Maciej Po

      Głęboko się zgadzam, że nawiązania są bardzo umiejętne i delikatne. Szczególnie dobrze, że Harrison Ford nie próbuje zostać jednoosobową kawalerią. Muzyka nawiązuje do pierwowzoru, ale odlegle.
      Drugą udaną sztuką jest wpasowanie w treść technologii rozwiniętych od czasu, a nie przewidzianych w pierwowzorze: dronów, multimediów, wszechobecnej komunikacji. Są na tyle ważnymi częściami intrygi, że choć są, nie ma się wrażenia, że autor stara się na siłę przypodobać widzowi.
      Z wad: podejrzewam, że wycięto kilka istotnych scen. Bo nie wierzę, że bombardowanie śmietnisk to rutynowa procedura w świecie Blade Runnera. Czekam na director’s cut.
      Brakuje mi też wątku miłosnego, jak to film AAA bez zwrotów romantycznych?

    • Konrad Kozłowski

      Rutynowa procedura? To przecież było umyślne i precyzyjne działanie mające wspomóc Oficera K. Co do wątku miłosnego – moim zdaniem był i to dotyczył głównego bohatera, nie zauważyłeś? :)

    • Karol Grabowski

      Były nawet dwa, choć ten drugi całkiem odległy w czasie (wizyta u Wallace’a).

    • Maciej Po

      Nie wiem z jakiego miasta Pan pochodzi, ale u nas w Łodzi także śmieciarzy uważamy za ludzi. W związku z tym śmietniska nie są wyposażone w artylerię służącą do ich zabijania. A w filmie mamy:
      -Na śmietnisku zestrzelenie policyjnego samochodu. Ja oczekuję, że jak w kryminale, zlecą się zaraz na pomoc patrole z całego miasta. A tu nic, cisza, spokój…
      -Policjant widząc zagrażających mu ludzi mówi „stać, LAPD, jeśli się zbliżycie będę strzelał”? Nie, zabija atakującego go przeciwnika (to Ok), po czym morduje trzy losowe osoby „z drugiego rzędu”. Przecież, do cholery, on jest replikantem z pozwoleniem na zabijanie replikantów, a ten film to nie jest jakaś niskobudżetowa kosmostrzelanina w której mordowanie statystów to normalka. Gdzie śledztwo, gdzie zawieszenie, gdzie skandal? W scenie początkowej bohater naraża własne życie by wpierw potwierdzić numer seryjny i nie zabić niewłaściwej osoby, a tu jak w MadMaxie?
      -A potem jak u Hitchcocka, impreza się rozkręca: 300 metrów od sierocińca padają pociski artyleryjskie, rozczłonkowane ludzkie trupy fruwają w powietrzu. To jest ciągle Cyberpunk Noir? A bohater – Policjant! – patrzy z zaciekawieniem w niebo, po czym wzrusza ramionami i uznaje za coś normalnego, że najprawdopodobniej wszędzie podąża za nim niezidentyfikowany wojskowy krążownik.

      Nie ma nawet co wspominać, że Policjant widząc pracę dzieci i handel nimi… nic, a co go to…

      A co najgorsze, nie bardzo rozumiem po co ta scena na śmietnisku. Do sierocińca bohater i tak by dotarł, bo tam leciał, niczego nowego nie odkrył, przyjaciół nie zdobył, a jeśli miałem się coś o nim filozoficznego dowiedzieć, to chyba że jest bezrefleksyjnym rzeźnikiem.
      Jedyne przychodzące mi do głowy wytłumaczenie, to nadmiar cięć tego i tak długiego filmu. Usunięto scenę w której nasz protagonista dowiaduje się, że śmietnisko jest obszarem wyjętym spod prawa a’la MadMax (stąd brak pomocy policji) oraz że śmieciarki (pokazane w jednym z ujęć) działają pod osłoną powietrznej artylerii. Co by tłumaczyło zarówno hurtowe mordowanie, obóz pracy niewolniczej dzieci, jak i pozwalało wszechkorumpującej korporacji w kluczowym momencie przejąć kontrolę nad uzbrojeniem.
      W trakcie montażu najwyraźniej uznano, że wszyscy wiedzą że na śmietniskach jest obszar bezprawia. Ale ja jakoś o tym nie wiem i bez sceny wprowadzającej logika świata przestaje mi się trzymać kupy.
      A takich wycięć jest zapewne więcej, jeszcze w kilku miejscach zachowanie aktorów solidnie mnie zaskoczyło. Książkowy pierwowzór postawił poprzeczkę realizmu świata dość wysoko, tu się nie da Matrixa zrobić.

  • ja.n.

    Jestem świeżo po seansie i powiem wow :-) Film świetny ale chyba nie dla każdego fana s-f.
    Jak ktos lubi reżysera Denisa Villeneuve i jego poprzednie filmy, jak ktoś lubi poprzedniego Łowce Androidów to miom zdaniem może iść w ciemno ale jak ktoś lubi szybką akcję, dowcipne dialogi i lekką rozrywke to niech sie zastanowi czy iść.
    Taka muzyka, zdjęcia, klimat, narracja – za to wszystko polubiłem poprzednie filmy tego reżysera i to samo otrzymałem tutaj – im dalej w film tym lepiej. Ale dla tzw. zjadaczy popcornu film może byc nużący, za długi – coż, to juz ich problem ;-)

    • Konrad Kozłowski

      To prawda, film nie każdemu przypadnie do gustu. Ale jak już tak się stanie, to się wsiąka…

  • grzesiek

    Czekam jak pojawi się w moim kinie…..oj czekam 😎

    • Konrad Kozłowski

      Powinien być od dzisiaj :)

  • krytyq

    Recenzji pisać to wy tu na AW nie umiecie :/

  • Indjana

    Dobry jest, ale brak logiki działań postaci czy lokalizacji/miejsc/pomieszczeń (ich wyglądu i sensu bytu jako takie w ogóle) to psuje odbiór po prostu.

    • Topper Harley

      Zarzucasz postaciom z filmu brak logiki? Rozejrzyj sie dookoła. Czy ludzie zachowują się logicznie? Odnośnie miejsc itd to i tak jest lepiej niż w poprzedniej części.

  • Darth Artorius

    Seans 20.30.

    Dobry film i dobry sequel BR. Następcy Roya Batty trochę mi brakowało. Nawiązano jednak do niego. Gosling dał radę a Ford chyba tak właśnie miał grać. Już w BR był osobą dość zmęczoną życiem , choć był młodszy.

    Muzyka – trudno mi ją docenić bo w Heliosie była za głośna . Przez to brzmiała agresywnie i nie pobudzała wyobraźni.

  • zapadazmrok

    Warto też wymienić operatora kamery, bo to głównie właśnie Roger Deakins wyczarował ta wizualną ucztę.

  • Nomad

    Bylem wczoraj na tym filmie w kinie…hmm…na poczatku myślałem…”pewnie znowu jakiś komputerowy badziew do obejrzenia jeden jedyny raz”…Ale mylilem się…i to bardzo.Od lat próbuję wyluskac w kinie w gmatwaninie „Thorow”,,”Spidermenow”czy innych „Walerianow” cos co przypominalo by klasykę dobrych filmow sf.I wreszcie jest.Film,ktory nie dosc,że posiada fabułę…to ma jeszcze taka oprawę muzyczną…Ech…co tu duzo mowic…na polce od lat obok Diuny stoi Lowca Androidow…teraz dolaczy cz.2 :-)…to filmz gatunku tych,ze czlowiek żałuję ze sie juz skonczyl…

  • marek

    fabula pelna sprzecznosci i technologicznego bełkotu. slabo

    • Topper Harley

      Mistrzu, rozwiń trochę bo bełkoczesz bez sensu.

    • Demostenes

      Za dużo wymagasz.

  • Huckster

    dla mnie zbyt długi i sceny na siłę udramatyzowane. Historia w zasadzie dość prosta – i jak oryginalny BR był przełomem i pierwowzorem dla innych produkcji (np. AI, serial Westworld, Battlestar Galactica (łatwiej było bo pierwowzór z lat 70tych) tak obecna część nie tworzy kolejnego przełomu.

  • Łukasz

    Żałuję, że obejrzałem zwiastun…

  • Smoke RecordsTV

    Niżej daje linka gdzie oglądałam ten film po polsku obraz super, dobra jakość macie tu linka filmy-cda.com.pl/blade-runner-2049-cda-caly-film-2017/
    ogladajcie szybko bo mogą usunąc z serwera ten film