57

Wydobywanie bitcoina pochłania więcej energii elektrycznej niż… Irlandia

Kryptowaluty cieszą się coraz większym zainteresowaniem biznesu, inwestorów, polityków oraz instytucji finansowych. Jedni widzą w tym przyszłość i świetny sposób na pomnażanie kapitału, inni zagrożenie oraz bańkę spekulacyjną. Kiedy jednak sporo osób zastanawia się nad tym, czy bitcoin przebije granicę 10 tysięcy dolarów i czy powinien tyle kosztować, mniej osób zadaje pytanie o to, jakie są koszty wydobycia tej waluty. A te robią wrażenie. Jeśli sytuacja się nie zmieni, niebawem ta produkcja da o sobie znać.

Bitcoin od kilku kwartałów regularnie bije rekordy wyceny, co jakiś czas słyszymy, że „pękł” kolejny tysiąc dolarów. Jeszcze niedawno głośno było o pułapie 9 tysięcy, a na horyzoncie już kolejny cel, zaraz media mogą informować o 10 tysiącach. Nie brakuje osób, które zacierają ręce na myśl o dalszych wzrostach i liczą zyski. Zobaczymy, jak długo uda się utrzymać ten stan.

W tle tych wzrostów mamy m.in. drożejące karty graficzne, które wykorzystywane są w procesie wydobywania kryptowalut. O ile ich użycie cieszy producentów tych komponentów, o tyle np. gracze komputerowi zaciskają pięści, bo podzespoły są coraz droższe lub… niedostępne. A im więcej koparek wydobywa bitcoin, tym bardziej rośnie zapotrzebowanie na energię elektryczną.

To bardzo ciekawy wątek. Okazuje się, że w tym roku wydobycie tej jednej kryptowaluty pochłonęło więcej energii elektrycznej, niż funkcjonowanie ludności wielu państw. Większości państw, bo mowa o blisko 160. To nie żart: od początku roku proces mógł pochłonąć ponad 29 TWh – podobną ilość energii zużyły Maroko oraz Słowacja. Oczywiście trzeba mieć na uwadze, że wspomnianą liczbę 160 tworzą albo rozwinięte, lecz małe kraje albo państwa, których gospodarki trudno uznać za rozwinięte – dotyczy to m.in. większości krajów afrykańskich.

Obok tej sytuacji trudno przejść obojętnie: na świecie pojawił się relatywnie niedawno konsument energii, który ma coraz większy apetyt. Jeśli jego potrzeby nadal będą rosnąć w szybkim tempie (a sporo na to wskazuje), to za parę lat będziemy to zużycie porównywać już nie z Irlandią, Serbią lub Nigerią, lecz Szwajcarią, Kolumbią oraz Izraelem. A w perspektywie dekady…

Nie jest tajemnicą, że dalsze wydobycie kryptowalut, w tym bitcoin, będzie wymagało coraz większej mocy obliczeniowej. Rosnące koszty tego kopania mogą skłaniać do przenoszenia produkcji w rejony świata, gdzie energia elektryczna jest stosunkowo tania. Ponoć już teraz wielką rolę odgrywają tu Chiny. Co zrobi Państwo Środka, gdy popyt na energię zacznie rosnąć lawinowo? I jak długo wydobycie będzie się opłacać? Na razie wynik jest jednoznaczny: ponad 8 mld przychodu z kopania w tym roku i około 1,5 mld dolarów kosztów. Ale kurs może się w końcu załamać.

Porównywanie tego zużycia z potrzebami państw wielu osobom pewnie mało powie. Warto zatem przywołać inne dane: energia elektryczna zużyta do jednej transakcji mogłaby zasilić dom przez miesiąc (porównywania dokonano w oparciu o ceny i warunki holenderskie). Jest zatem nowocześnie i bezpiecznie, lecz w porównaniu ze starszymi rozwiązaniami (np. kartami płatniczymi), to energochłonny i drogi proces.

Pisząc krótko: bitcoin nie bierze się w powietrza, a „produkowanie” go wiąże się z olbrzymimi kosztami. To wciąż opłacalny biznes, lecz tylko przy odpowiedniej skali. Gracze komputerowi liczą pewnie na to, że eldorado w końcu minie…

  • Marx

    Co sie stanie – mowi o tym podstawowe prawo poputu i podazy.

    Po prostu cena energii wzrośnie. Przez walnietych kopaczy caly swiat bedzie placil wiecej za prad. Cena energii bedzie rosla tak dlugo az kopanie stanie sie nieoplacalne.

    • Tylko czy bitcoin może to zmienić w skali globalnej?

    • Marx

      oczywiscie, podobnie jak teraz klimatyzatory maja taki wplyw

    • Wielkie_Nieba

      Cena wzrośnie? Jak? W UE jest regulowana przez urzędy.

    • Pawel

      Dla przedsiębiorstw ?
      Dla odbiorców indywidualnych regulacja nie obejmuje dodatkowych opłat – przesyłowych, wyrównawczych itp. Dlatego dzięki rządom „dobrej zmiany” mimo braku podwyżek energii za kWh podwyżki na ratowanie kopalń zostały właśnie ukryte pod dodatkowymi opłatami.

    • Wielkie_Nieba

      O tym nie pomyślałem…

    • Marx

      I te urzedy zaczna produkowac energie gdy przyjdzie bitcoinowo-klimatyzacyjny blackout? Mam nadzieje ze wiesz ile lat trwa wybudowanie elektrowni?

    • Gupija

      A ja myślałem, że energii nie da się produkować (zgodnie z zasadą zachowania energii).
      Paczta. Człek uczy się całe życie :D

    • Marx

      A elektrownie nie produkuja energii tylko czerpia ja z kosmosu…

      Zamiana paliwa na elektrycznosc to wlasnie produkcja energii.

    • YY

      szybciej zabraknie BTC, pamiętaj że nie przybywa ich w nieskończoność

    • Marx

      zmieni sie algorytm i zniknie ograniczenie

  • Pawel

    Jeszcze pół roku termu pęknięcie tej bańki oznaczało zadyszkę dla światowej gospodarki. Ciekawe jak teraz skończy się to teraz / za kolejne pół roku.

  • ciekawe co na to marnotrawstwo powiedzą zieloni

    • Szemot

      Za udziały nic ;-)

  • Wojciech

    Nie rozumiem tego popędu, więc zadam dużo różnych pytań i będę wdzięczny za każdą odpowiedź (Zaznaczam, pytam z perspektywy laika…)
    – Kto ma tutaj wartość dodaną z „wykopywania” bitcoinów? W sensie, dlaczego wartość bitcoina rośnie, i dlaczego „w ogóle” ma jakąś wartość? To cena za „moc obliczeniową” dodawaną do systemu? Czy taka „moc” jest potem używana, i do czego?
    -Jak rozumiem, czysto teoretycznie, aby kopać kryptowalutę, kupuję senowną kartę graficzną, zaprzęgam ją do kopania, płacę wyższy rachunek za prąd ale dzięki temu za jakiś czas mam wykopane X bitcoinów, które mogę wymienić (pewnie z jakąś marżą) gdzieś w Chinach na giełdzie, czy na mało popularnych stronach, na jakieś dolary a potem przy przewalutowaniu (czyli pewnie ze stratą) na gotówkę, przy czym dalsze kopanie stale zmniejsza efektywność zarobku?
    – Czy możemy dojść do sytuacji jak z portalami „aukcyjnymi za 1 grosz”, gdzie z czasem dalsze kopanie już się nie opłaca (bo wymaga więcej mocy/prądu, a np. wartość już nie rośnie), ale kopiemy dalej, żeby już zainwestowane pieniądze przynajmniej częściowo zwróciły koszty? Jaka musi być skala takiego kopania żeby to miało sens dla przeciętnego użytkownika? Zastanawia mnie, jakie tutaj są realne stopy zwrotu na dzisiaj? (Patrząc jeszcze że są malejące)

    PS.
    A bardziej w temacie artykułu: Masakra. Jeśli pobór mocy (której z tego co pamiętam i tak jest za mało a i tak pobór się zwiększa, i systemy np. w Polsce ledwie wyrabiają) będzie się tak zwiększał przez to kopanie, to kryptowaluty mogą stać się koniem trojańskim globalnego systemu energetycznego. Brrr…

    • YY

      BTC jest notowany na giełdzie, więc działa na podobnej zasadzie jak akcje. Jego cenę kształtuje popyt. Obecnie po prostu wszyscy chcą go kupować, a na rynku nie ma dość BTC, gdyż jego ilość jest limitowana. Określone są zarówno maksymalna ilość BTC na rynku, jak i maksymalna ilość BTC które można wykopać (wyprodukować).
      Transakcje w BTC opierają się na technologii blockchain (rodzaj szyfrowania), która działa podobnie jak sieć P2P (torrent). Nie ma jednego centralnego serwera, tylko korzysta z mocy obliczeniowej komputerów użytkowników. To całe „kopanie” to po prostu udostępnianie w tym celu swojego komputera.
      Można więc powiedzieć, że koparki są w praktyce serwerami, na których stoi sieć transakcyjna BTC:)

      Na kopaniu nic nie zarobisz, bo jego opłacalność jest sztucznie obniżana. Im więcej przybywa BTC na rynku, tym mniej BTC algorytm wypłaci za kopanie. Sam proces kopania ma formę wyścigu, gdzie kasę dostaje tylko ten, kto pierwszy dokona obliczeń, a pozostali tracą czas i energię na marne. Obecnie, żeby liczyć się w tym biznesie trzeba mieć wielką serwerownię co najmniej o powierzchni hali targowej.

    • Wojciech

      Dzięki @YY za szczegółowe wyjaśnienia. Chociaż dalej wygląda mi to trochę na zasadę, w uproszczeniu: Ktoś „płaci” mi bitcoinami, za to że może mieć więcej „serwerów” na przetwarzanie owego bitcoina. Czyli wartość wygenerowana z niczego, wartość serwera na „nic” niepotrzebnego, poza istnieniem samym w sobie, chyba że popuścić wodze fantazji i teorii spiskowych i założyć że sieć kryptowalut traktować jak wielki botnet albo założyć że ową wielką serwerownie możnaby „cichaczem” wykorzystać przy innych dochodowych obliczeniach rynkowych.

      Dalej podkreślam że to luźna interpretacja oparta na męskiej logice i braku szerszego zrozumienia lub wiedzy na temat tego fenomenu:)

    • Karol Szumski

      Ten fenomen ma także trochę ciemniejsze wytłumaczenie, ze względu na to, że jest zdecentralizowany i anonimowy jest wykorzystywany do wysyłkowej sprzedaży niezbyt legalnych dóbr i usług na różnych szemranych stronach sieci TOR…

    • YY

      Podejrzewam, że te wszystkie koparki razem mają już dość mocy do złamania blockchaina:)

    • YY

      No właśnie za kopanie nikt ci nie płaci. Wykopane BTC nie pochodzą z puli, tylko jakby tworzą się nowe (są wykopywane).

      BTC nie ma zarządu, ani centralnego serwera. Cały proces odbywa się na komputerach-koparkach w sieci P2P. Wszystkim zarządza algorytm, który „nagradza” najwydajniejsze koparki wypłatą w nowo utworzonych (wykopanych) BTC.

      Nowe BTC mogą być wykopywane tylko do momentu, aż liczba BTC dostępnych na rynku osiągnie maksimum. Wtedy kopanie przestanie być nagradzane, a nowe BTC już nie będą się pojawiać.

    • MacDom

      Jeśli „Wtedy kopanie przestanie być nagradzane, a nowe BTC już nie będą się pojawiać.” – to jaki wtedy będzie miało sens trzymanie serwera „do wykopywania/obsługi transkacji” – jeśli nie bedzie z tego profitu…

    • YY

      Wtedy pewnie ciężar obliczeń (bo ktoś je musi wykonywać, żeby sieć działała) zostanie w całości przeniesiony na użytkowników (czyt. każdy kto korzysta z BTC jest darmową koparką)

    • Luk Knysza

      Bzdury opowiadasz , w każdej tranzakcji płaci się prowizje kopaczom , a bitcoiny nie biorą się z nikąd tylko oni ich poszukują w bloku, a nie każdy znajdzie. NIE DRUKUJE SIĘ BITCOINA !!!/!!!

    • YY

      Prowizja zależy od szybkości weryfikacji. Mogą być też darmowe transakcje.

    • Luk Knysza

      No właśnie prowizja, a nie jak piszesz drukowany bicoin. Od początku jest go tyle samo dlatego nie jest inflacyjny. Satoshi sprzedał całą pulę za mniej niż dolara, czyli tyle co za prąd, a na początku było to jedna osoba w sieci ,a potem kilka, ale był używany do wymiany za wirtualne rzeczy. Np. program, rzecz do gry.

    • YY

      21 mln nie zostało uwolnionych od razu, tylko jest uwalniane stopniowo

    • Alot

      Słuszna.
      Ktoś wymyślił, że to ma wartość, potem przekonał kolejne osoby i kolejne i kolejne…
      Klasyczna piramida w nowoczesnym ubranku – ten kto jest na końcu nie tylko nic nie zarobi ale jeszcze sporo dołoży.

    • Szemot

      „Określone są zarówno maksymalna ilość BTC na rynku, jak i maksymalna ilość BTC które można wykopać (wyprodukować).” – no własnie i to jest zastanawiające. Jakby bitcoina zestawić z gotówką to wykopywanie = drukowanie. Drukowanie = spadek wartości pieniądza. Wykopywanie = masz kase. WTF? ;-)

    • YY

      Wykopane BTC nie pochodzą z puli już istniejących, tylko są nowe, zupełnie jak dodrukowane banknoty. Algorytm będzie stopniowo zmniejszał ilość BTC wypłacanych za kopanie, tak by spadała proporcjonalnie aż do momentu, gdy ilość BTC na rynku osiągnie maksimum.

    • Szemot

      Co nie zmienia faktu, że Ty kopiąc bitcoin zarabiasz a gdy państwo drukuje kasę to na tym tracisz.

    • YY

      Jakby na rynku przybyło nagle bitcoinów to ich posiadacze też by stracili :P

    • Szemot

      Chyba na tym polega to masowe kopanie, nie? Że ludzie mają ich więcej mimo, że nie kupili. Nie? ;-) A jakoś jeden kosztuje prawie 10K.

    • YY

      Kopanie to równomierny przyrost BTC, no i cena za wykopanie regularnie maleje. Gdyby nagle na rynku przybyły miliony BTC, to cena jednego mogłaby spaść, a posiadacze już istniejących BTC by wtedy stracili.

    • Rafał Małek

      To sieć komputerów. Teoretycznie może być maksymalnie 21 milionów bitcoinów, wykopano już z połowę tego. Co 4 lata w tej sieci ilość emitowanych bitcoinów spada o połowę, dążąc w kierunku zera około 2035 roku, a może w innym roku, może w 2140.
      Czyli średnia ilość wykopanych przez koparkę zależy od względnej wielkości jej mocy obliczeniowej w całej sieci bitcoinowej. Kopanie to coś jakby losowanie bitcoinów wśród całej sieci koparek bitcoinowych, ten kto ma koparkę o większym udziale procentowym w sieci to wylosuje proporcjonalnie więcej bitcoinów.

      Ilość bitcoinów jest ograniczona i nie ma możliwości dodrukowania ponad limit. Więc kurs zależy tylko i wyłącznie od zainteresowania bitcoinami na świecie, od ilości pieniędzy które ludzie chcą przeznaczyć na całym świecie na zakup bitcoinów. Im więcej chcą wydać, tym kurs większy, jak sprzedają bitcoiny to kurs spada. Czyste kapitalistyczne prawo popytu i podaży.

    • Szemot

      Dzięki za wyjaśnienie. Czyli im wcześniej ktoś zaczął kopanie tym bardziej się to opłacało?

      No i coś mam wrażenie, że jak wszystkie zostaną wykopane to nastapi krach. Bo co potem? Ktokolwiek będzie chciał je mieć to nie może kupić. Jeśli ludzie nie będe sprzedawać tylko będa trzymac to cena spadnie. Ale po co je sprzedawać skoro chce sie zaroić. I tu będzie problem. Pewnie twórca bitcoina coś wymysli żeby je „dodrukować” i spadnie od tak wartość ale coś w temacie ruszy i znów będzierosnąc i zainteresowanie wzrastać.

    • Rafał Małek

      Odwrotnie, jak nie będą chcieli sprzedawać, to cena wzrośnie, bo będzie mniej na sprzedaż.
      Zawsze ktoś będzie chciał sprzedać i ktoś będzie chciał kupić, chyba że wszyscy porzucą i nikt nie będzie chciał kupić.
      Coś podobnego jak ze złotem, wszyscy którzy mają to trzymają i cena złota jest wysoka, ale zawsze ktoś potrzebuje coś kupić, więc musi sprzedać złoto które już ma.

      Kiedy zostaną wszystkie wykopane, to sieć komputerów będzie się utrzymywać z opłat transakcyjnych. Można przelewać bitcoiny za darmo, ale to długo trwa, im ktoś więcej zapłaci za przelew, tym szybciej on dotrze.

    • Luk Knysza

      Kopanie bitcoinów to nie produkcja nowych ,a prowizja za prąd i jednostkę obliczeniową gdzie twórca bitcoina przewidywał ,że moc kompóterów na tyle się będzie zwiększać ,że uczestnicy rynku będą po prostu udostępniać moc tylko swoich komputerów, a nie jakiś koparek. Tego nie przewidział, że tylu ludzi tak szybko zechce posiadać bitcoina. Ilość bitcoina jest określona i nie ma więcej, jest tylko przekazywany. Nawet złoto można wydobyć nowe, mało i za wysiłek, również finansowy ale na rynku w kilogramach będzue go więcej.

    • YY

      A to nie tak, że jeszcze nie dobiliśmy do limitu ilości BTC na rynku?

    • Rafał Małek

      Ludzie mają koparki w piwnicach i coś tam wykopią, więcej niż zapłacą za prąd. To się raczej rozkłada proporcjonalnie do włożonej w sieć mocy obliczeniowej.

    • YY

      Teraz ludzie nie mają samodzielnych koparek tylko jakby wynajmują swoje komputery firmom kopiącym. Wtedy po drodze jeszcze taki pośrednik zbiera prowizję.

  • BitBay24

    Od kilku miesięcy inwestuje w BitCoin i Kryptowaluty
    Pomagam każdemu kto się zgłosi do mnie http://zarabiajcie.pl
    Kryptowaluty kupuje na Największej Polskiej Giełdzie http://bitbay24.pl
    Nowe forum o zarabianiu na Kryptowalutach http://zarabianie.pl

    • Kamil Ro. Dzióbek

      Raczej spekulujesz,a nie inwestujesz i nie pomagasz tylko naciągasz frajerów. ;)

    • BitBay24

      Dlaczego osoby które ze mną działają śa bardzo zadowolone i na dużym plusie. Oczywiście nikt przyszłości nie odkrył i nie odkryje zanim nie nadejdzie. Kamil szkoda że nie działasz ze mną od paru miesięcy

    • Marian Paździoch syn Józefa

      Inwestycja to zakup nieruchomości, ziemi, działki budowlanej, antyków czy złota. Bitcoin to wirtualny hazard, dzisiaj jest warty kilka tysięcy za tydzień kilka dolarów.

  • YY

    Ciekawe co będzie, kiedy kopanie stanie się nieopłacalne…

    • Paweł Płóciennik

      Wtedy spadnie moc sieci (ilość koparek) jednocześnie zmaleje dzięki temu trudność kopania i będzie się opłacać.

    • YY

      Ilość BTC na rynku jest limitowana i kiedy dojdzie do 21 mln, to nowe BTC przestaną się pojawiać. Obecnie te nowe (wykopane) BTC to główne źródło dochodów koparek. Jak zniknie, to będą musiały być w całości finansowane z prowizji od transakcji… co może przełożyć się na wzrost prowizji i zniechęcenie użytkowników do korzystania z BTC.
      Podobnie, jeśli moc koparek się zmniejszy… to pojawi się trudność z obsłużeniem sieci i wydłużenie czasu transakcji do kilku dni + wzrost ryzyka związanego z jej zaginięciem.

  • dedekian50

    Przecież to nie tylko koszt prądu. Ale również koszt kart graficznych, ASIC-ów (tu dochodzi jeszcze koszt opracowania ASIC-ów), koszt pracy ludzkiej włożonej w obsługę koparek, koszt budynków gdzie są farmy koparek i koszt terenów gdzie te budynki są. Inaczej mówiąc koszt kopania bitcoinów jest większy niż wartość tych bitcoinów.

    • Paweł Płóciennik

      Ten kto kopie nie robi tego charytatywnie i skoro kopie to się opłaci.

  • kaszub

    „…energia zużyta do jednej transakcji…”? Chyba nie. Ale dla bloku może tak.

    • Paweł Płóciennik

      Raczej nie bo za wykopanie bloku (nie licząc opłat za transakcje) jest nagroda 12.5 BTC czyli około 125000 $ raczej o wiele więcej niż koszt miesięczny jednego domu.

    • kaszub

      Racja. Mój błąd. 125k/2k = 62.5x4zł = 250zł – circa koszt prądu w PL.

  • olo

    A tej rodzinie w Holandii wciskają że musi oszczędzać energie, segregować śmieci, oszczedzać wodę i wogóle wszystko. Niezły schiz.

  • whomanista

    Bitcoin – rak gospodarki, podobnie jak banki spekulacyjne i fundusze hedgingowe.

  • ryśko

    To nic innego jak piramida

    • Paweł Płóciennik

      Piramidą to jest ZUS i system monetarny oparty na długu który niedługo wchłonie wszystkich ryśków na planecie.