100

Bill Gates i siedmiu innych bogaczy posiada taki majątek, jak połowa ludzkości

Znowu głośno zrobiło się o nierównościach: kolejny raport organizacji Oxfam wywołał w niektórych mediach burzę, bo wynika z niego, że kilka osób zgromadziło taki sam majątek, co kilka... miliardów ludzi. W garstce miliarderów dominują ludzie związani ze światem IT, a przewodzi im Bill Gates, który od lat zajmuje pozycję lidera w zestawieniach bogaczy. Te nierówności mogą się pogłębiać, fortuny miliarderów będą rosnąć. Prosta droga do rewolucji i kłopotów?

Gates uchodzi za sympatycznego faceta: wycofał się z biznesu, czas poświęca głównie fundacji, którą prowadzi wraz z żoną. Pisałem o tym niejednokrotnie. Jednym razem skupia się na energii, innym na rozdawaniu kurczaków, przekazuje kasę na tworzenie toalet, które mogłyby trafić do biedniejszych regionów świata czy systemów oczyszczania wody, pozyskiwania jej ze ścieków. Na te cele ponoć przeznaczył już kilkadziesiąt miliardów dolarów. Olbrzymia suma, to godne podziwu. Niemniej, czasem słyszę pytania w stylu „skoro tak rozdaje pieniądze, zapewnia, że przeznaczy cały majątek na ratowanie świata, to dlaczego jest coraz bogatszy?”. Trudno jednoznacznie na to odpowiedzieć.

Podobnie jest z oceną raportu przygotowanego i opublikowanego przez Oxfam. Pojawia się on co roku przy okazji Forum Ekonomicznego w Davos. Dokument sporządzany jest na podstawie danych zebranych przez Forbesa i Credit Suisse. W ubiegłym roku informował, że połowa ludzkości ma taki majątek, jak 62 miliarderów, w tym roku wystarczyło 8 bogaczy. Tak, ośmiu. Zmiana wynika zarówno z faktu, że bogacą się ludzie z czołówki, jak i z korekty dokonanej w analizie stanu posiadania najuboższych. Jeśli wierzyć tym doniesieniom/wyliczeniom, połowa ludzkości zgromadziła około 430 mld dolarów – tyle łącznie wynosi majątek wspomnianych bogaczy.

Listę otwiera Bill Gates, za nim pojawiają się: Amancio Ortega, Warren Buffet, Carlos Slim Helu, Jeff Bezos, Mark Zuckerberg, Larry Elisson oraz Michael Bloomberg. Majątek lidera ocenia się na 75 mld dolarów, ostatni zgromadził ponoć 40 mld dolarów. Ciekawe jest to, że połowa wspomnianych panów dorobiła się na sektorze IT (pod to można podciągnąć też Slima i Bloomberga). Od dawna wspomina się, że jeśli ktoś dzisiaj ma aspiracje, by szybko dorobić się fortuny i zostać miliarderem w wieku dwudziestu lat, powinien patrzeć przede wszystkim w kierunku branży nowych technologii. Mark Zuckerberg jest młodym człowiekiem, a już zgromadził wielki majątek i nie zawdzięcza tego dziedziczeniu. Skoro już o Zuckerbergu mowa…

To kolejny przykład miliardera, który postanowił rozdać swoje pieniądze. Zapowiedział to ponad rok temu, potem potwierdzał te chęci. Jednocześnie jednak pojawiły się pytania o to, czy działania szefa Facebooka i jego żony rzeczywiście są podyktowane chęcią naprawy świata? Zaczęto wtrącać, że celem są jednak niższe podatki, chęć umocnienia pozycji w firmie, robienie dobrego PRu. Obie strony wiedzą swoje. Warto przy tym dodać, że fortuna Zuckerberga w krótkim czasie wzrosła ostatnio o kilka miliardów dolarów. Jak to możliwe? Wzrosła cena akcji Facebooka. Majątki wspomnianych miliarderów nie są ulokowane w banku, to nie sztabki złota, lecz papiery wartościowe: gdy ich cena rośnie, stają się bogatsi. Ale takie majątki mogą też szybko stopnieć. Na tyle, by miliarderzy wypadli z elitarnego klubu? Nie, to raczej niemożliwe.

Jak już wspominałem, opublikowany raport, wykazane w nim nierówności, według niektórych komentatorów, są przyczyną problemów i zawirowań politycznych, mają prowadzić do większych tarapatów. Większy posłuch zdobędą populiści, którzy pokażą, że kilka czy nawet kilka tysięcy osób posiada majątek wykraczający poza naszą wyobraźnię, a dorobili się nie do końca uczciwie, kosztem „innych”. Tu pojawią się kwestie podatków, wyzysku, powiązań z polityką. Duży może po prostu więcej. Profesor Leszek Balcerowicz stwierdził wprost, że takie podejście to żerowanie na zawici i napuszczanie biednych na bogatych, raport Oxfam określił mianem bredni. I w swojej ocenie nie jest odosobniony.

Ale czy rzeczywiście są to jedynie brednie? Czy wielkie firmy nie wymuszają na państwach ulg, nie straszą ich zwinięciem interesu i nie dogadują się tak, by finalnie zostać jedynym beneficjentem swojej działalności? Nie zamierzam nawoływać do tego, by Gates czy Zuckerberg oddali swoje majątki, podziwiam tych ludzi. Nie może być jednak tak, że staną się oni wszechmocni za sprawą swoich pieniędzy i biznesów. Patrząc na to z boku, nie dziwi, że coraz częściej mówi się o dochodzie gwarantowanym, który miałby być finansowany np. z większego opodatkowania wielkich firm. Bo jeśli zostanie utrzymany obecny trend, może się to źle skończyć, w mniejszym lub większym stopniu ucierpi każdy z nas.


Niedawno uruchomiliśmy serwis z Pracą w IT! Gorąco zachęcamy do przejrzenia najnowszych ofert pracy oraz profili pracodawców