Bezgłośnikowy system audio - grafika
38

Bezgłośnikowy system audio w samochodzie firmy Continental. Sprawdziliśmy jak to działa

Wysokiej klasy car audio zajmuje dużo miejsca i jest ciężkie. Bezgłośnikowy system nagłośnienia ma przy porównywalnej jakości zajmować znacznie mniej miejsca, być lżejsze, a także zużywać mniej energii. Czy to ma sens? Jak to w ogóle działa bez membrany? Miałem okazję to sprawdzić w specjalnym prototypie wyposażonym w takie właśnie rozwiązanie.

Bezgłośnikowy system audio w samochodzie? Jest nam to w ogóle potrzebne? To jest w sumie najważniejsze pytanie, na które trzeba odpowiedzieć. Jak się okazuje, dobrej klasy systemy nagłośnienia samochodowego zajmują mnóstwo miejsca – ekwiwalent 10 do nawet 30 litrów. Najwięcej przestrzeni przeznaczone jest na sam głośnik, którego membrana musi być odpowiednio duża do wytworzenia średnich i niskich tonów. Łatwo się o tym przekonać, gdy spojrzy się na wielkość głośnika w przednich drzwiach, nie mówiąc już o przestrzeni zajmowanej przez subwoofer. Zapytacie: ale czy to jest jakiś problem?

Sposób działania bezgłośnikowego systemu audio

Jest, gdyż subwoofer zajmuje często miejsce koła zapasowego, głośnik w przednich drzwiach ogranicza umieszczony tuż obok schowek, zaś zabudowanie głośników wysokotonowych to zawsze walka między departamentem odpowiedzialnym za bezpieczeństwo z ludźmi projektującymi audio właśnie. Słupek A – ten, który w razie nawet poważnej kolizji ma pozostać nienaruszony, byśmy mogli swobodnie otworzyć drzwi – musi się cechować odpowiednią sztywnością, którą może naruszyć głośnik w nim zamontowany. Drugim powodem, dla którego Continental podjął prace nad bezgłośnikowym systemem audio jest oczywiście waga całego systemu. Rzecz w tym, że producenci starają się możliwie odchudzać swoje samochody, by poprawić dynamikę, a także ograniczyć zużycie paliwa (mniejsza bezwładność). Różnice między kolejnymi modelami samochodów to często kilkanaście – kilkadziesiąt kilogramów. Przykładowo nowe Audi A5 jest lżejsze od poprzednika o 60 kg. Jeśli zestawimy tą liczbę z potencjalnym zyskiem jaki może dać bezgłośnikowy system audio, to szybko można dość do wniosku, że ta oszczędność masy stanowiłaby istotny udział w ogólnej redukcji ciężaru samochodu.

Bezgłośnikowy system audio w wykonaniu Continentala zajmuje również znacznie mniej miejsca. Producent twierdzi, że w najmniejszej opcji zajęta przestrzeń będzie odpowiadała 1 litrowi. To zasadnicza różnica względem tradycyjnego rozwiązania.

Przetwornik zamontowany w drzwiach

Jak działa bezgłośnikowy system audio?

Działanie bezgłośnikowego systemu audio opiera się na tej samej zasadzie jak ma to miejsce w przypadku instrumentów smyczkowych, gdzie rezonują elementy nieruchome. Przetwornik – bliski temu, który znajdziemy w tradycyjnym głośniku, przytwierdzony jest bezpośrednio do np. słupka A bądź dachu samochodu. Jego magnes i cewka generują mikrowibracje, które przy odpowiedniej częstotliwości odbierane są przez nasze uszy jako dźwięk. My siedzimy niejako w środku tego pudła rezonansowego, którym jest kabina samochodu. Wciąż więc auto musi być wyposażony we wzmacniacz i przewody doprowadzające prąd do wszystkich elementów, ale oszczędza się przede wszystkim na miejscu, które zajmują tradycyjne głośniki.

Bezgłośnikowy system audio - prezentacja

Lokalizacja elementów rezonujących jest z grubsza podobna do tradycyjnego systemu audio. Za wysokie tony odpowiadają słupki A, średnie tony odtwarzane są głównie przez drzwi, zaś niskie tony generowane są przez tylną przegrodę lub dach. Co ciekawe, do odtworzenia dźwięku mogą zostać również użyte np. przednie fotele i tak właśnie było w przypadku samochodu demo, którym był przeprojektowany Mercedes-Benz Klasy E.

Praktyka systemu bezgłośnikowego firmy Continental

Na wstępie polecam obejrzeć film, który nagrałem w samochodzie demo. Zaznaczam przy tym, że kamera nie była wyposażona w specjalny mikrofon, a więc to co usłyszycie z własnych głośników nie jest reprezentatywne względem tego, co można usłyszeć w samochodzie.

Moja opinia

Na wstępie zaznaczę, że żadnym specjalistą od audio nie jestem, ale też słoń nie nadepnął mi na ucho. Utwory, które miałem okazję posłuchać nie należały do grupy świetnie mi znanych, a przez to trudno mi ocenić jakość przekazu. Niemniej: dźwięk był czysty i dynamiczny, nawet przy wyższej głośności. Nie usłyszałem żadnych niepokojącego trzeszczenia, które mogłoby pochodzić z trzęsących się elementów wyposażenia samochodu (coś, co ma miejsce w zbyt mocno zestrojonym systemie audio, szczególnie w starszym i zaniedbanym aucie). Odniosłem tylko wrażenie, że niektóre tony były nieco zbyt podbite dla pozornej poprawy odbioru – utwory wolę słuchać w oryginale.

Interesująco ma się sprawa w związku z generowaniem dźwięku przez przednie siedzenia – używane głównie do wzmocnienia basu. Pasażer tam siedzący odczuwa wibracje bezpośrednio na ciele. Z pewnością poprawia to odbiór cięższej muzyki, gdy chce się nie tylko słyszeć, ale także czuć niskie tony. Z drugiej jednak strony na dłuższą metę wydaje mi się, że może to być denerwujące, że fotel będzie wibrował przy każdym uderzeniu basu, co może zostać źle odebrane przez kierującego jako np. uślizg którejś osi. Mam więc nadzieję, że producent zaoferuje możliwość np. włączenia/wyłączenia pewnych kanałów.

Samochód demo: Mercedes-Benz Klasy E

Na koniec

Bezgłośnikowy system audio ma o wiele większe możliwości niż tylko odtwarzanie muzyki. Przez to, że dźwięk może wydobywać się z konkretnego miejsca w samochodzie łatwo jest w ten sposób ostrzegać kierowcę np. o potencjalnych zagrożeniach. Wystarczy, że próbie wjechania na sąsiedni pas ruchu, na którym znajduje się inny pojazd, będzie towarzyszył mocny dźwięk wraz z wibracjami z lewej strony pojazdu i już to będzie znacznie bardziej czytelny i skuteczny alert względem standardowego, wydobywającego się gdzieś z okolic deski rozdzielczej.

Możliwości to jedno, ale na tym etapie jeszcze zbyt trudno ocenić czy taki bezgłośnikowy system audio będzie w stanie wyprzeć tradycyjne zestawy z samochodów. Jednak pierwsze zapoznanie się z tym rozwiązaniem sprawiło, że mocno mu kibicuję, bo przy zachowaniu porównywalnej jakości dźwięku udałoby się znacząco zmniejszyć przestrzeń zajmowaną przez urządzenia audio, a to poprawiłoby nie tylko kwestie funkcjonalności, ale i bezpieczeństwo, a na tych kwestiach zależy nam chyba najbardziej.

  • Marx

    taki głośnik naprawisz tylko w ASO. Cena – pewnie z 5 tys zł + koszt robocizny. Po stłuczce auto już nie będzie grało dobrze. Czyli generalnie – pomysł fajny w teorii, a w praktyce bez sensu

    • Spark ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      Dlaczego bez sensu? Ubezpieczyciel bedzie musiał ci wszystkie części wymienić na nowe i nie bedzie mowy ze „się wyklepie”. :)

    • Daniel Markiewicz

      no to ubezpieczenie takiego samochodu tanie nie będzie

    • Łukasz

      Lepiej kupić głośnik bluetooth z Biedronki i przykleić na super glue do deski rozdzielczej. Jak się rozpieprzysz na drzewie, to doczłapiesz się jakoś do najbliższego dyskontu i kupisz nowy za parę dyszek, a kasa zaoszczędzona na ubezpieczeniu zostanie w kieszeni.

    • Dima Noizinfected

      Jak sie rozpieprzysz gdzies na drzewie, i w car audio nie zainwestowales np 5000tys to glosniki beda Twoim ostatnim problemem xD

    • Daniel Poweska

      @Dima Noizinected Jeśli zainwestowałeś 5 mln w car audio, to wogóle pieniądze na pewno nie są twoim problemem :v

    • Spark ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      Idąc tym tokiem myślenia, lepiej nie mieć samochodu i ubezpieczenia. Wtedy dopiero masz niskie koszty!

    • LinekPark

      Albo nie do kieszeni, a „przelew” do gardła. ;D

    • Spark ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      Lepsze drogie ubezpieczenie niż jego brak.

    • Daniel Markiewicz

      lepsze normalne ubezpieczenie niz drogie

    • Spark ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      Lepsze tanie ubezpieczenie niż normalne… ;)

    • Rafał Małek

      Nie ma problemu z ubezpieczycielem.
      Zazwyczaj jest tak, że przy wybraniu opcji naprawy gotówką tak wycenią, że nie ma mowy by wystarczyło na naprawę. Bo doskonale zdają sobie sprawę, że klient będzie chciał naprawić jak najtaniej i zatrzymać sobie różnicę.
      Natomiast jeśli wybierze się naprawę bezgotówkową, w warsztacie z listy ubezpieczyciela (nawet w serwisie salonu samochodowego), to ubezpieczalnia nie robi problemu. Nagle się okazuje, że rzeczywisty koszt naprawy jest 2…3 razy droższy niż wynikło z wyceny rzeczoznawcy (bo rzekomo coś tam jeszcze wynikło w trakcie), ubezpieczyciel daje pieniądze warsztatowi, klient odbiera gotowy samochód i nie widzi pieniędzy na oczy.

    • Daniel Markiewicz

      a ja nadal nie mówie o kosztach naprawy tylko kosztach ubezpieczenia samochodu w którym ewentualna naprawa nowatorskiego systemu dźwiękowego wiązałaby się z wysokimi kosztami dla ubezpieczyciela

    • Bulitl

      Nowatorski system audio w daweo tico albo fiacie seicento 😂

      Jak Cie stać na taki nowatorski system to i na ubezpieczenie powinno. Nie myślę, że producenci będą pakować ten system we wszystkie swoje modele aut. Raczej to będą auta premium danego producenta. Kolejna ewolucja w autach tej klasy. A jak system się przyjmie i spopularyzuje to będą nim wabić klientów w autach niższej klasy.

    • lolo

      Jasne. Ubezpieczyciel będzie musiał…

    • Spark ✓ᵛᵉʳᶦᶠᶦᵉᵈ

      Przywrócenie pojazdu do stanu sprzed wypadku. Szpachlowanie nie przywraca. Co w tym trudnego?

    • Maks Cavallera

      A jeśli auto będzie miało kilka lat, ubezpieczyciel zrobi Ci szkodę całkowitą i zostaniesz z sumą poniżej wartości rynkowej oraz kupą w garażu.

    • marcinsud

      Przy szkodzie całkowitej jeśli chcesz zostawić sobie „złom” to ubezpieczyciel jeszcze obniży odszkodowanie o wartość tego „złomu”

    • Maks Cavallera

      Mi w tamtym roku nie obniżył. Otrzymałem wartość z taryfikatora Urzędu Skarbowego i dalej tym autem jeżdżę.

    • Biorąc takie audio masz w dupie koszty naprawy.

    • Franz

      Ten sam ból tyłka od lat, teraz w zderzaku masz tyle czujników i radarów że byle odbicie do poprzedzającego pojazdu nie kończy się zwykłą wymianą zderzaka. Ale aktywny tempomat, czujniki parkowania czy kamery 360 to chętnie używacie

    • Marx

      jeśli ci to pasuje, to głosuj portfelem. Mnie nie przekonasz.

    • BadLuck

      Ty jeździsz bez czujników i bez tempomatu? :)

    • Marx

      czujniki to ma każde auto, ale tempomatu nie mam, to fakt. Czy to ma jednak jakieś znaczenie? Sztuczne postarzanie produktów (a projektowanie ich w ten sposób tym właśnie jest) to coś czego nie lubię. Lubię rzeczy, które dadzą się naprawiać.

    • BadLuck

      Montaż czujników w zderzaku to postarzanie produktów :E No tego jeszcze nie grali :E To gdzie mają je zamontować żeby wykryły krawężnik czy słupek?

    • Marx

      ale chyba nie rozmawiamy o takich czujnikach, a o montażu np. komputera w zderzaku, który swoje kosztuje i w przypadku banalnej stłuczki wymaga wymiany. Albo o braku możliwości wymiany żarówki bez demontażu połowy samochodu.

      Podobnie z tymi głośnikami – jak coś się zadzieje, to będzie to raczej niemożliwe aby wyklepać blachę. A w kolejnym modelu producent zaprojektuje inne drzwi i stare rozwiązanie po gwarancji po pewnym czasie straci support = zero możliwości naprawy.

      A gdybyś chciał wymienić seryjne głośniki, bo ci nie pasują (seryjne często po prostu to są pierdziawki a nie głośniki) – to nie wymienisz.

      Naprawdę akurat w tym przypadku korzyści są dyskusyjne.

    • BadLuck

      Kto montuje komputer w zderzaku? Nie ma takiego auta. Masz najwyżej czujniki albo radary. Wymiana żarówki? Modele w których nie dało się tego zrobić bez demontażu np całej lampy były już 30 lat temu. Czy ja dobrze widzę że ty chcesz klepać słupek A albo dach? Życie ci nie miłe jak widzę

    • Marx

      głośniki zazwyczaj są w drzwiach…

    • BadLuck

      Napisałeś „Podobnie z tymi głośnikami – jak coś się zadzieje, to będzie to raczej niemożliwe aby wyklepać blachę.” a głośniki są m.in. w słupku a lub dachu

  • Anonim

    Jak można nie znać kawałka z filmiku? Trzeba chyba nie mieć dostępu do internetu i radia FM.

  • Rafał Małek

    Płaskie panele NXT istniały już chyba w latach osiemdziesiątych. Mogą wyglądać jak kawałek plastikowej płyty, a nawet jak przezroczysta szyba. Jakoś nie zyskały popularności, zapewne mało osób wiedziało o ich istnieniu, w tym konstruktorów. A może płaski kawałek tworzywa to było coś zbyt prostego i nie byłoby pretekstu do wyciągnięcia pieniędzy od klientów, w odróżnieniu od jakiś skomplikowanych dziwnych kolumn głośnikowych. Poza tym, wbrew temu co się wydaje, klienci wcale nie lubią nowinek technicznych, kupują nowe bo stare im się znudziło i chcą coś podobnego do tego co było.

    Jedyny problem z panelami NXT był taki, że słabo przenosiły basy, trzeba było je uzupełniać o subwoofery. Ale głośniczki w laptopie o średnicy 2 centymetrów też słabo przenoszą.

  • YY

    Mam wrażenie, że taki bajer pasuje tylko do drogich aut, które są bardzo dobrze wyciszone i mają szczelną, spasowaną konstrukcję. W Punto, które trzeszczy przy 120 km/h raczej nie zda egzaminu.

    PS czy to czasem nie brzmi podobnie jak ten bezgłośnikowy telefon Xiaomi?

  • Franz

    Warto jeszcze dodać że tego typu system może być łatwo wykorzystany do tłumienia szumów otoczenia. Może w tym być skuteczniejszy od zwykłych głośników

  • Andrzej Śliwa

    Ciekawe rozwiązanie. Zastanawiam się tylko czy elementy wyposażenia wnętrza wytrzymają ostre granie disco polo przez kilkanaście lat?

    • marcinsud

      Auta tej klasy nie są projektowane na kilkanaście lat, bo jak turek z kebaba jeździ 16 letnią Mercedes obniża się w ten sposób prestiż marki,

  • Michał Grzemowski

    Oczywiście głośniki są, tylko w formie pokrywy drzwi i słupków. Inżynierowie audio od dziesiątek lat optymalizują kształt i materiały głośników a tu firma Continental wywala to wszystko do kosza. Oczywiście to będzie grało dzięki zaawansowanej obróbce sygnału cyfrowego, ale pewnie kiepsko. Do tego wszystko jest nietypowe i po każdej stłuczce do wymiany. Nie wspomnę nawet o tym kiedy to zacznie trzeszczeć.

  • Maciej Lewczuk

    Takimi generatorami od TDK miałem okazję bawić się już z 15 lat temu. Teraz też można je kupić w wersji dużo ciekawszej i wydajniejszej, jak choćby na Aliexpress. Fajna zabawka, ale dźwięk z tego zależy od użytego „pudła rezonansowego”, czyli powierzchni, do której się przyczepi urządzenie.