Autorem poniższego tekstu jest Bartek Gola partner zarządzający SpeedUp Group czyli jednego z aktywniejszych VC w Polsce. Szczerze polecam ten artykuł wszystkim przedsiębiorcom i startupowocom ponieważ to jest o was i głównie do was.

Miałem piękny plan. Napiszę tekst noworoczny na Antyweba. Ba, ja go nawet napisałem, ale przed wysłaniem, postanowiłem się jeszcze „przespać” z jego tezami. Nie chcę Was tutaj „bawić” całą narracją moich przebudzeń, przemyśleń, ale koniec końców, doszedłem do prostego wniosku: to, co napisałem jest półprawdą.Koniec budowania suspensu. Postawiłem tezę, że największą bolączką polskiego rynku jest brak systemu finansowania tak zwanych drugich rund.

Mamy stosunkowo dobrze zorganizowane finansowanie seedowe (w dużej mierze dzięki – tyleż powszechnie, co nie do końca rozumnie krytykowanym – pieniądzom unijnym). Co roku bowiem, powstaje kilkaset firm finansowanych bezpośrednio przez PARP (choćby osławione 8.1), pośrednio przez środki publiczne (na przykład projekty 3.1, w tym SpeedUp IQbator) i wreszcie środki prywatne (inkubatory, sieci aniołów biznesu, czy prywatne fundusze seedowe takie jak SpeedUp Investments). Zauważyłem też, że istnieje u nas godna szacunku, ale ograniczająca zarazem, kultura bootstrapowania. Częstym jest przeświadczenie, że jeżeli ktoś dostaje te mityczne 200 tysięcy Euro (faktycznie średnio jest to pewnie dwukrotnie mniej), to powinien za nie doprowadzić swoją firmę do kosmicznej wyceny, a konieczność „zbierania” kolejnych rund jest tylko dowodem na to, ze biznes nie działa.

Myślę, że to podejście ma swoje początki we wczesnych latach 90tych, kiedy to pierwsza fala polskich przedsiębiorców (zaczynający w końcówce lat 90tych przedsiębiorcy internetowi to ten sam przypadek), nigdy nie dostała od nikogo złamanej złotówki. Cały świat przeciwko nim, wszystko było nowe, warunki działania trudne, a mimo to udało im się. Znam to uczucie, bo na moją pierwszą firmę nie dostałem od nikogo ani grosza, a wielu ludzi „z mojego pokolenia” z przekąsem kwituje: gdybym ja dzisiaj dostał te 800 000 złotych, to: … (i tu następuje tradycyjna litania o tym, że czasy dzisiaj parszywe, a młodzież jakaś inna, słabsza…).

Uważam, a właściwie uważałem, że brakuje u nas systemu finansowania momentu, w którym młoda firma, znajduje ten tzw. „product to market fit” i potrzebuje nowych środków, by przyspieszyć rozwój. Uważam też, że jest taka część biznesów, których najzwyczajniej nie da się zbudować za kilkaset tysięcy złotych – choćby budowa działu sprzedaży bezpośredniej, czy zainwestowanie w bardzo szybkie skalowanie przez komunikację marketingową (czyt. kupienie dużego ruchu).

Bardziej obrazowo? Zawsze przychodzą mi tutaj do głowy dwa przykłady projektów, których nie sposób nazwać „klasycznym polskim startupem”, choć oczywiście przeszły modelową drogę szybkiego wzrostu wartości w bardzo krótkim czasie. Pierwszy z nich to Zumi – projekt ONET-u, wprowadzany za duże pieniądze (szczególnie budowa bazy danych i działu sprzedaży), który zdołał pokonać liderów tradycyjnych lokalizatorów (PKT czy Panorama Firm). Drugi natomiast, to pięknie rozjeżdżający wszystkich swym walcem afiliacyjnym – Citydeal / Groupon. Skrajne, ale dobrze obrazujące sytuację biznesy, które „robione za 200 tysięcy Euro” nigdy nie osiągnęłyby swej dzisiejszej skali.

I na tej podstawie zbudowałem pewną, jak widzę dziś – uproszczoną, tezę w moim nieoddanym artykule, że w Polsce nie ma kultury, a co za tym idzie, możliwości finansowania wzrostu i to jest największą przeszkodą rozwoju całej branży.
Niniejszym zamierzam jednak teraz publicznie zjeść mój krawat i przyznać się do błędu.

Oczywiście fundusze późniejszego etapu (na przykład współfinansowane przez Krajowy Fundusz Kapitałowy), często nie rozumieją rynku – moim zdaniem – mają za niski próg akceptacji ryzyka ale… jest druga strona medalu. W Polsce, generalnie, brakuje produktów inwestycyjnych dla takich funduszy. Podając to w bardziej bezpośredni sposób, 99% polskich startupów nie umie budować skali i nie jest w stanie osiągnąć poziomu umożliwiającego szukanie kolejnych rund inwestycyjnych.

Jak powinien zatem wyglądać taki „produkt inwestycyjny”? Mówimy o wartości inwestycji w granicach 3 milionów złotych, za którą fundusz (wbrew temu co się naiwnie uważa) chce objąć nie więcej niż 30 – 35% w kapitale spółki. Oznacza to, że jeśli po inwestycji wartość spółki (tzw. post money) ma być na poziomie 9-10 milionów złotych, to przed inwestycją Wasz biznes musi być warty miedzy 6 a 7 milionów złotych.

Zatrzymam się jeszcze chwilę przy kwestii wyceny. Oczywiście mówimy ciągle o firmie na wczesnym etapie działalności, na temat wycen, których napisano niejeden artykuł, książkę czy pracę naukową. Nie czas i miejsce na rozpoczynanie burzliwej dyskusji. Wierzcie mi.

Kluczowe jest, aby fundusz był w stanie zobaczyć i uwierzyć, że jeżeli inwestuje swoje pieniądze przy wycenie x (w naszym wypadku to 10 milionów złotych), to spółka ma potencjał osiągnięcia wielokrotnie wyższej wyceny w stosunkowo niedługim czasie (powiedzmy 3 lata). I tu pojawia się spory problem: ile jest takich projektów w Polsce? Ok, proste ćwiczenie: zainwestujcie 3 miliony w jeden projekt, dziś (na warunkach opisanych powyżej), pokażcie taki który za trzy lata może mieć wycenę w okolicach 30 milionów złotych (GoldenLine ma 36…).

Nie chcę budować jakiegoś czarnego obrazu. Chcę jedynie pokazać, co należy zrobić, aby przerwać tę kwadraturę koła.
Jedno magiczne słowo: trakcja (taki okropny angielski neologizm) rozumiana jako zdobywanie użytkowników i zmienianie ich w klientów. To cholernie oczywiste, ale z drugiej strony najtrudniejsze. To jest to, z czym nasza branża ma realny problem. Nie mamy produktów (lub jest ich za mało), które przebijają się do masowej świadomości (odbiorcy biznesowego lub konsumenckiego).

Znalazłem ostatnio świetne zdanie wypowiedziane przez Markusa Frinda, założyciela serwisu randkowego plentyoffish.com (moim zdaniem oddające istotę rzeczy): „if you don’t have 100k users it means you don’t have a product anyone wants“. Daje do myślenia, prawda?

W takim razie, jakie jest największe wyzwanie dla naszej tzw. „branży” w nadchodzącym roku?
Otóż musimy „przeskoczyć rozpadlinę”. Dziurę, która dzieli zafascynowanych technologią innowatorów czy wczesnych naśladowców (early adopters) od masowych segmentów użytkowników. Musimy przestać fascynować się własną niszą i zacząć przyciągać ludzi, dla których aplikacje, serwery, czy nowe adresy www nie są treścią życia. I zamiast czytać biografię Jobsa, przeczytajcie „Crossing the chasm”, Geofreya Moora. To dość „stara” (z 2002 roku) pozycja, ale mam wrażenie, że jako cała branża powinniśmy znaleźć się mentalnie tam, gdzie krzemowa dolina była na początku tego stulecia, bo bez tego będziemy tkwili w miejscu.

To prawie noworoczny artykuł, zatem pozwolę sobie jeszcze na życzenia. Życzę Wam, młodym przedsiębiorcom, abyście jak najszybciej przestawali być startupami i zaczynali być dynamicznie rozwijającymi się biznesami. Ale pamiętajcie. Żeby tak się stało, musicie przestać myśleć o sobie i zacząć być atrakcyjnymi dla tych, dla których technologia nie jest najważniejsza.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • Matt

    +1

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1095880158 Marcin Grodzicki

    Dobrze napisane i genialny cytat z Frinda. Nie uwazam tylko, ze traction rozumiany w jakikolwiek sposob poza przychodami przekonalby polskie fundusze serii A/B. Co innego fundusze zagraniczne i w te wlasnie firmy szukajace drugiej rundy finansowania powinny celowac.

    • http://adtaily.com Marcin

      a mi się wydaje że i w Polsce traction rozumiany nie gotówkowo ulatwia pozyskanie gotówki. Traction rozumiany jako „zobacie na liczby – widać z nich, że wyrwaliśmy się z tego małego, zamkniętego światka startupowców / early adopterów i wchodzimy na coraz bardziej masowy rynek”. To pomaga w Polsce zdecydowanie.

  • http://wicu.pl/ Wicu

    Bardzo dobry tekst. Skala jaką mierzyć będziemy sukces dla każdego może być trochę inna. Dużego portalu nie zadowoli ruch na poziomie 100k, która jest w zupełności wystarczająca dla podanego przykładu z serwisem randkowym. Będzie ona także dużo niższa w przypadku świadczenia np. usług B2B: 1k może w zupełności wystarczyć. Różny biznes = różny odbiorca docelowy = różna miara sukcesu. Warto jednak takie cele sobie stawiać i mieć świadomość tego o co walczymy.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=618147577 Piotr Rozycki

    Ja mam wrażenie, że to trochę jak z rynkiem pracy, na który narzekają młodzi. Nie dostaną pracy, bo nie mają doświadczenie. Nie mają doświadczenia, bo nikt im nie daje pracy. Koło zamknięte.

    Ja obecnie potrzebuję drugiej rundy finansowania, ale nie mam 100k klientów. Chcę drugiej rundy własnie po to, żeby do nich dotrzeć. „Niestety” działam w Polsce, więc nie jest łatwo pozyskać tysiące klientow. Ale nie otrzymam finansowania, bo nie potrafię skalować mojego biznesu? To jak mam to udowodnić, nie mając na to środków?

    Anyway, fajny artykuł jak zawsze Bartku :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100002237325046 Art Kurasiński

    dobry tekst (z glowna teza nie zgodze sie – w polsce nie ma „stosunkowo dobrze zorganizowane finansowanie seedowe”. PARP to tkanka obca, ktorej zasady dzialnia rozwalaja rynek. To co oni „ufunduja” bedzie mozna kupic za 1/10 ceny na Allegro (mowie o wycenach spolek).

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001448170431 Maciej Sikora

    I to jest dobry tekst. Pełno jest startup eventów, które nic nie dają i produkują jakieś dziwne aplikacje, których nikt nie potrzebuje. Trzeba najpierw patrzeć na biznes i na to czy ktoś to kupi, a nie oczekiwać od świata pieniędzy za nic. Ja mam podobne myślenie do autora i uważam, że nie ma co czekać na pieniądze, jak będziemy mieli dobry produkt to znajdzie się też inwestor. Ale na to trzeba pracować.

  • http://www.twojasuknia.pl suknie ślubne

    Wszystko będzie dobrze. Ciągle się uczymy!

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=757395210 Robert Janeczek

    Ciekawy tekst, ale troche inaczej widze przyczyny problemu. Abstrahujac od wycen na poziomie inwestycji ja widze pewne zaklete kolo:
    - rynek kupcow jest wciaz nastawiony na „lepiej zrobic swoje niz kupic”, co zaniza wyceny koncowe
    - przez to nie ma ludzi, ktorzy „sie dorobili” na startupach i rozkrecaja kolejne biznesy. Raczej liza finansowe rany na etatach w korpo
    - przez to nie mamy na rynku ludzi z doswiadczeniami (rowniez zlymi), wiec kazdy startup uczy sie na tych samych bledach
    - to oczywiscie negatywnie wplywa na rozwoj i wydajnosc tych mlodych biznesow, wiec wracamy do punktu pierwszego

    Ograniczony transfer doswiadczenia jest wedlug mnie kluczowym problemem. Niechec do koinwestowania w wiekszych grupach to tez inna forma tego samego problemu, bo ogranicza dostep do wiedzy do pojedynczego funduszu.

    Nie ma co sie dziwic, ze efekty sa marne, skoro wszyscy zaczynaja od zera i nie maja sie od kogo uczyc.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1503502355 Miłosz Wojaczek

    No właśnie, tak jest w Polsce w wielu dziedzinach, choćby na rynku pracy. Przede wszystkim nie ma co marzyć, że coś tutaj wyskoczy bez grubych baniek (i łapówek, które czyszczą drogę) poza jakiś tam lokalny rynek, czy poza miano ezoterycznego serwisu dla konkretnych użytkowników. Kwot milionów złotych nie komentuję, bo dla mnie to jest abstrakcja. Co więcej, widzę dookoła (przy okazji różnych eventów startupowych), że całkiem ładne (choć małe, w porównaniu do tych milionów) sumki są rozdawane na lewo i prawo na pomysły zdeczko chybione… a długo by gadać… Polska to nie Stany, jak śpiewał Liroy. Inaczej: może lepiej spojrzeć na to, co można tu zrobić i co akurat w Polsce (+ powiedzmy na Litwie, Ukrainie) wypali, a nie, że mierzymy nasz rynek okiem Europejczyka czy Amerykanina. Może tu jest jakiś błąd?
    Tylko no tak… Polska to jest takie bagno z biznesem, że tu nawet wziąć zespół geniusz, dać im parę dużych baniek i rok czasu, to i tak nie wiadomo, czy bez „wsparcia zewnętrznego” się uda.
    To jest tak, jak z przemysłem rozrywkowym, non stop te same ryje są puszczane w tv/radio, a promowane są gwiazdeczki po znajomości…

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1503502355 Miłosz Wojaczek

    Acha, jeszcze co do firemek z lat 80tych i początku lat 90tych… te firmy nie miały kasy rozdawanej w sposób socjalistyczny, ale miały coś innego – brak „reform”, regulacji, czyli urzędasów, bzdur, papierów, itd… za Wilczka było bardzo dobrze prowadzić interesy, dopiero potem zaczęto obmyślać jak tu obrabować polskiego biznesmena. I to potem ma odzwierciedlenie w nowoczesnych technologiach. I wciąz zostajemy zaściankiem Europy, bo tylko robiąc dla zagranicznych firm ludzie się rozwijają, a nasze pomysły padają. No niestety, nie zrobiliśmy dekomunizacji i deubekizacji i mamy, jak mamy.

    • ann

      +1

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100002237325046 Art Kurasiński

    Zgadzam sie z Robertem od siebie dodam, ze jesli nawet (z czym sie nie zgadzam) mamy „jaka taka” dzialke seedowa to potem jest przeeeeepaaaaasc i trafiamy na podmioty typu MCI czy EI. Czyli szukajac w polsce kasy na biznes wyceniany na 5-10 mln pln bedzie bardzo trudno kogos zainteresowac (praktycznie – bo deklaratywnie to inaczej wyglada).

  • ann

    „założyciela serwisu randkowego plentyoffish.com (moim zdaniem oddające istotę rzeczy): „if you don’t have 100k users it means you don’t have a product anyone wants“. Daje do myślenia, prawda?”

    tylko nie każdy biznes musi się opierać na przychodzie z reklam, nie zawsze trzeba mieć dużo użytkowników zeby zarobic

    przyklad xtb pl kilka tysiecy uzytkownikow a stac ich na sponsorowanie mclarena w F1
    drugi przyklad FM Group

    wbrew pozorom jest wiele biznesow z pl radzacych sobie dobrze na polskim i zagranicznych rynkach, ale byc moze nie potrzebuja one finansowania bo starannie przemyslaly ekspansje na rynku

    • Wojtek

      Artykuł odnosi się do firm technologicznych, a nie piramidek finansowych z perfumami i domów maklerskich.

    • Matt Rutkowski

      XTB i FM Group ma finansowanie zewnetrzne… w XTB udzialy ma jeden z wiekszych i najstarszych polskich funduszy VC ktory zaczynal swoja przygode w PL przy prywatyzacji na poczatku lat ’90.

      Nie ma znaczenia w jakiej brazy dziala firma. Zarowno pomyslodawcy jak i fundusz chca cos miec z inwestycji. Jesli celem nadrzednym staje sie zabawa z „fajna technologia” a nie biznes… szkoda czasu na takie imprezy.

  • http://www.privacyprotector.eu Błażej Marciniak

    Dobry tekst – i prawdziwy, niestety.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1008918793 Wojciech Przylecki

    Fajny tekst, gratulacje Bartek. Moim zdaniem nie brakuje pieniędzy na kolejne rundy – paradoksalnie gotówki na rozwój jest b. dużo. Tylko projektów b. mało – trafnie to zdiagnozował Bartek. Ostatnio analizowaliśmy rynek i projektów okołointernetowych, w które można by włożyć 2-6 mln praktycznie nie ma (przy zachowaniu zdrowego rozsądku przy wycenach).

    Marco też słusznie pisze, że potrzeba czasu by osoby, które zbudowały startupy i zarobiły na nich kilka milionów chciały włożyć w kolejne. Generalnie – trzeba nam czasu, czasu, czasu. I jak najwięcej burzących równowagę pieniędzy z UE puszczanych możliwie sensownymi kanałami. Kołem trzeba zakręcić.

  • Richard B.

    Rzecz o Ammono.

    “Wydawało się, że jest skazana na sukces. A tu bęc! “Albo nas przejmą, albo padniemy” – wyznał niedawno szef Ammono. Jak to możliwe, by firma uznana na Zachodzie za najlepszą w branży, a u nas nazywana polską Nokią, musiała walczyć o przetrwanie?”

    http://wyborcza.biz/Firma/1,101618,10924346,Hieny_w_dolinie_smierci__Jak_brak_wsparcia_wykancza.html

    Teraz oczywiście na swojej stronie prostują/wygładzają swoją wypowiedź bo znaleźli inwestora na „hienowatych” warunkach jak to się wyrażono w artykule.

  • pedro

    Panie Bartku, cóż za tekst… Że tak powiem, o wszystkim i o niczym . . .

    Ale do konkretów. Wy (fundusze VC, inwestorzy, inkubatory – ogólnie mówiąc KAPITAŁ) wchodząc w jakąkolwiek spółkę (inwestycję) liczycie na zysk w średnim okresie (do 3 lat zazwyczaj). Poszukiwaczy tego kapitału jest mnóstwo, czyli jesteście w pozycji uprzywilejowanej (więcej podmiotów/osób szuka kapitału w Waszej postaci niż w drugą stronę). Venture Capital z teorii jest potrzebny na szybki rozwój innowacyjnego produktu/usługi, a następnie sprzedanie go. Dlatego uważam, że jakiekolwiek drugie, trzecie czy czwarte rundy finansowania są jakimś nieporozumieniem. Jeżeli ktoś zaczyna innowacyjną działalność i znajduje kapitał w postaci VC, to kolejny krokiem, jeżeli kapitał nadal będzie potrzebny jest emisja papierów (obligacje są zbyt mało popularne w naszym kraju, jednak gdyby fundusze zabezpieczały jakoś emisję obligacji, to mogłoby to ruszyć), najlepiej akcji. Spółka akcyjna nie musi być notowana gdziekolwiek, aby móc sprzedać swoje akcje nowym akcjonariuszom. Nie będę wspominał o kredytach bankowych, które także są źródłem pozyskiwania kapitału. No a najlepszym źródłem jest samofinansowanie, o którym wielu poszukiwaczy drugich i kolejnych rund dawno zapomniało. Co do poczatku lat 90 w PL, lub porownywania nas do doliny krzemowej z poczatku jej dzialanosci, to doprawdy :) To naprawde kilka różnych światów i epok.

    Wycena spółki przed inwestycją 3 mln PLN na poziomie 6-7 mln PLN, to już u nas w kraju raczej nie jest wczesne stadium rozwoju :) No chyba, że w branży paliwowo – łupkowej albo medycznej. Jeżeli się mylę, to praktyków proszę o korekte.

    Piszesz także, że trzeba musicie przeskoczyć rozpadlinę, pomiędzy innowatorami a masowym użytkownikiem. Ja zawsze myślałem, że trzeba zbudować solidny, stabilny most pomiędzy innowatorem a masowym odbiorcą. Jak przeskoczymy rozpadlinę między nimi, to innowacja zostanie po drugiej stronie, a masa userów będzie bez niczego. Budując pomosty, pomiędzy innowacyjnymi rozwiązaniami (z tą innowacyjnością też przesadzamy troszku, ale nie o tym temat) a masowym użytkownikiem, łącząc idee ze sprzedażą można w każdym start upie osiągnąć sukces…

    Ale się rozpisalem ;)…

    Ostatnia rzecz. Zjem siedem krawatów, jeżeli w ciągu 2 lat z kapitałem początkowym 200 k EUR nie przegonie w PL groupona :) Swoją drogą, byłem z pomysłem jak ‘zjeść’ groupona w PL w ciągu dwóch lat w pewnym seedowym funduszu. Jak on się nazywał?… Hmmm, a już wiem, Speed Up. Spotkałem się ze znudzonym Panem Arkiem, który usiadł/w pozycji pół leżącej przed swoim nadgryzionym jabłkiem po drugiej stronie stołu (fajne macie filiżanki!) i znudzony przez godzine słuchał co mam mu do przekazania. Ewidentnie się nudził, ale to nie przeze mnie, potrafie ciekawie mówić. Powiedziałem, że poza pieniedzmi szukam wsparcia merytorycznego itp… Wysłuchał (lub nie) po czym powiedział, że generalnie nie inwestujecie w pojedyncze osoby, i żebym znalazł zespół, przygotował prototyp, zrobił badania marketingowe i wrócił z powrotem, to moze pogadamy… Ponieważ zazwyczaj trzezwo mysle, odpowiedziałem, że jeżeli będę z zespołem, prototypem i po badaniach marketingowych to on do mnie przyjdzie..

    Uwazam, że w ciagu najblizszych 3-5 około 5%-10% jakichkolwiek inwestycji VC (na całym rynku) przyniesie jakiekolwiek porządane zwroty z inwestycji. Reszta pójdzie w straty, lub ewentualnie zostanie okupiona przez pierwotnych właścicieli… My naprawde nie jestesmy ameryką na kolejne rundy finansowań…

    ps. sorry antywebie za ten długi wywód :)

    • ann

      zgłoś się do allegro jeśli potrafisz przegonić groupona za 200tys euro
      oni chyba więcej wydali na kampanie reklamowa citeam i doszli do punktu 1/3 groupona

    • Maciej

      Również miałem przyjemność odwiedzić SpeedUp i odczucia podobne – mieliśmy wrażenie, że panowie po drugiej stronie biurka się nudzą (momentami wyglądało to tak jakby kolega koledze coś śmiesznego na laptopie pokazywał, może kwejka oglądali…). Ja rozumiem, że nie każdy lubi chodzić elegancko ubrany na spotkania biznesowe i nie zawsze projekt musi wzbudzić zainteresowanie, ale jakieś pozory można zachować – kwestia wychowania. Żeby nie było, w innych funduszach rozmowy wyglądały zupełnie inaczej, dobra atmosfera i zaangażowanie drugiej strony. Nawet jeśli ostatecznie nieprzekonanej, to do końca trzymającej pewien poziom spotkania.

    • pedro

      @ann: allegro z citeam osiagnal moze zasięg 2/3 grupona (wg megapanelu z pazdziernika), ale w tym przypadku zasięg jest G. warty. Bo tu się ilość sprzedanych kuponow liczy. Allegro ma góry pieniędzy i może sobie taki projekt jak citeam rozpisac jako inwestycje na 3-5 lat, w miedzyczasie robiąc jeszcze kilka gigantycznych kampanii, bo ich na to stać. Ale czy jak za 3 lata przyjdzie do podsumowania to czy będą na plusie? Szczerze wątpie :)

      Myslalem, żeby iść do allegro na rozmowe rekrutacyjną i ‘sprzedać’ im mój pomysł na ‘rewolucje’ w zakupach grupowych, ale nie zrobilem tego. Chyba podswiadomie wiedzialem/czulem ze citeam im nie wyjdzie, bo im nie wyjdzie i po co robic cos, co nie wyjdzie? :)

    • arek

      Panie Pedro,

      ciekawy komentarz do ciekawego artykułu. Swoją drogą zadaję sobie pytanie czy coraz dłuższe artykuły powinny wzbudzać coraz dłuższe komentarze. Jednak każdy głos w dyskusji, która pomoże zbliżyć stanowiska VCs i Entrepreneurs (o ile bogatsi bylibyśmy wszyscy gdyby każdy pomysłodawca okazał się przedsiębiorcą) jest niesamowicie istotny. Choć wiele razy stoimy po przeciwnych stronach barykady (czy tak powinno być?) to na koniec dnia każdemu powinno zależeć na zbudowaniu odpowiedniej wartości przedsiębiorstwa. Może w innym czasie, przy innym koszcie Zarządu etc…. Ojej, chyba znowu zaczynamy się rozjeżdżać w myśleniu…
      Odpowiadam na Pana komentarz w zasadzie tylko z takiego powodu, że „Panów Arków” (notabene od pół godziny mamy imieniny;-)) z nadgryzionym jabłkiem w SpeedUp jest dwóch. Osobiście nie kojarzę spotkania z Panem i chyba nie do końca jestem skłonny się z nim identyfikować.
      To tak gwoli wyjaśnienia;-) Mam nadzieję, że kiedyś będziemy mieli jednak okazję się spotkać.

    • pedro

      Panie Arku, jeżeli Pan pozwoli przyjdę na Ty, Adrian jestem – tu pedro.

      Nie każdy pomysłodawca/innowator będzie miał w sobie żyłkę przedsiębiorczego Pana Bogdana z trzeciego piętra, który zawsze wie jak zrobić żeby zarobić. Jeżeli pomysłodawca przedsiębiorcą nie jest, a Wy widzicie, że biznes z tego może być powinniście mu pomóc i ‘poprowadzić’ do spieniężenia pomysłu. Czyż nie?
      Idąc do Was nie byłem po drugiej strony barykady, ja naprawdę wierzyłem, że możemy poza tą godziną spotkać się jeszcze kilka razy i wspólnie coś stworzyć. Barykady trzeba znosić i leży to po obu stronach, moim zdaniem :)
      Czuje przytyk do kosztu Zarządu :))… Ale negocjacje to w dzisiejszych czasach podstawa jakiegokolwiek przetrwania (wszędzie):)), i faktycznie może innym razem, może nie wtedy.
      Spotkanie z Panem Arkiem H. miałem. I tylko tyle z niego zapamiętałem, co wcześniej napisałem, może miał gorszy dzień, shit happens.
      Także mam nadzieje, że może nadarzy się ku temu okazjia, że razem z Panem Bartkiem oraz Arkami ze speedup spotkam się kiedyś :)

      WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO DLA WSZYSTKICH ARKÓW!!!… A DLA TYCH ZE SPEED UP’A SZCZEGÓLNE ŻYCZENIA!!! (przysięgam na wszystko, że w tych moich życzeniach nie ma ironii.)

      PS. Nie pluje jadem, jeżeli Pana Arka w poprzednim komentarzu obraziłem, to przepraszam.
      Pozdrawiam, Adrian S.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=1290346375 Krzysztof Żegliński

    @pedro. Masz 100% rację. Problem jest otwartość inwestorów na pomysły, i mówienie prawdy a nie owijanie w bawełnę. A mam wrażenie że każdy z nich czeka na drugie nk.pl i fb.com

  • Michał

    http://ecorner.stanford.edu/authorMaterialInfo.html?mid=2850

    Słowa klucze do tego filmiku

    20lat, pierwsza runda 1 mln $, inwestorzy nie interesują się co się dzieje z firmą bo mają inne sprawy

    To jest ameryka.

  • http://primola.com.pl Piotr

    Nawiązując do swobodnego zapisu myśli autora szkoda mi go, ale skoro tak mu dobrze i tylko budzą go korekty edytorskie … GUMA do Żucia – produkt który zrobił „karierę” a jest do żucia czyli do niczego.

    Skromnie powiem że skoro próg twórczości się obniżył * można śmiało powiedzieć że nie umiemy nic wymyślić co było by dobrym produktem.
    Taka prosta kalkulacja – do nd WOŚP zebrała 20 – czyli ich produkt śmiało i z uśmiechem się sprzedał 20 mln Polaków po 1 zł

    W obecnym internetecie jesteśmy w stanie sprzedać za 1 zł produkt 50 mln i co z tego wynika … jakieś PARP czy EU motywatory to jest kołysanie się na statku w rzece … przy ujściu, w delcie … tam jest głęboko, lepiej nie wypływać …

    Tak po prostu chciałem przeczytać do poduchy coś extra – a my zrobiliśmy coś TAAKiego a tu ble ble ble

  • Mam

    Jeżeli tak jak Pan Gola pisze w swoim artykule i tak robi to jest to najbardziej dojrzała wypowiedź biznesowa jaką przeczytałem od więcej niż 10 lat mówiona ustami polskiego przedsiębiorcy.

  • Łukasz

    My tu sobie o 2 rundzie inwestowania ale tak naprawde problem powstaje duzo wczesniej. Zeby nie lizac ran w korporacji trzeba miec z czegos zyc, i twk problem dotyka wielu osob na etatach, ktore maja checi, talent ale ich sytuacja zyciowa zmusza do tego aby pozostac na etacie. W pl jest czesto takie rozumowanie: ok dostaniesz pieniadze ale wszystko idzie na inwestycje, tylko z czego ten czlowiek ma zyc??? wiele osob sie zniecheca w ten sposob bo zamiast miec srednia krajowa na przezycie i realizowac pomysl to zatracaja sie w korporacjach. osobiscie poszedlbym teraz po pieniadze do inwestora ale z biznesem samofinansujacym sie ale rozumiem ludzi, ktorzy rezygnuja bo ich do tego sytuacja zmusza. Poza tym ludzie w funduszach sa na etacie i moga niezrozumiec:)

  • Matt Rutkowski

    Temat startupow PL dopiero co rozruszal sie. Jestesmy na bardzo wczesnym etapie rozwoju, na samym poczatku. Ludzie ucza sie. Musi minac z 10 lat aby cos drgnelo.

    Mozna narzekac na PARP i slynna 8.1, fundusze napedzane srodkami z 3.1. Prawda jest taka, ze nie mamy sporo dobrych pomyslow jak i bogatych ludzi ktorzy otworzyliby portfele a PARP moznaby postawic w odstawke. Sztuka jest znalezc swoje miejsce w tym systemie, wykorzystac mozliwosci jakie sa na rynku.

    Podpisuje sie lewa i prawa reka, ze samych statupach brakuje wiedzy o sprzedazy.

  • pawellek

    @Bartek Gola – Możesz napisać na jakiej podstawie GoldenLine jest wyceniany teraz na 36 mln?

  • Tomek Piaścik

    Jeśli występuje taka sytuacja gdzie musisz oddać ponad połowę swojej firmy to stajesz się najemnikiem. Nie zapominajmy o tym fakcie.

    Startupowcy nie potrafią sprzedać, to nie są przedsiębiorcy. Biznes to nie tylko praca twórcza, to głównie bycie sprzedawcą w szerokim tego słowa znaczeniu. Bez względu na branżę, w jakiej prowadzimy działalność, sprzedajemy usługi, towary, swoją wiedzę. Jeśli ktoś nie czuje powołania do bycia sprzedawcą, niech nie podejmuje decyzji o tej drodze zawodowej.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=757395210 Robert Janeczek

    @pedro jesli myslisz miales pomysl na rewelacyjny biznes i nie zajales sie nim dlatego, ze ktos ze SpeedUp ziewal na twojej prezentacji, to obawiam sie, ze troche sie do tego nie nadajesz. Na moich prezentacjach w roznych funduszach ziewano, odpisywano na maile, wyglaszano bzdurne komentarze wynikajace z calkowitego braku zrozumienia mojej branzy, spozniano sie na nie, w ostatniej chwili zmieniano osobe z ktora rozmawialem na jakiegos sprzatacza… To wszystko jest nieistotne, jesli wierzysz w swoj biznes – po prostu idziesz gdzie indziej i robisz swoje.

    • pedro

      A pewnie, że tak się robi! Gratuluje wytrwałości. Mi faktycznie jej brakuje, jak i odwagi do pierdalnięcia etatu. I kilka jeszcze innych rzeczy…
      Nigdzie nie płakałem, że speed up czy inni mi nie pomogli/nie dali finansowania, odniosłem się do artykułu.

      A pochwal się, zdobyłeś jakieś finansowanie? Robisz swoje? :)

    • Mark

      @Robert, moze powiedz gdzie nie ziewano, gdzie zostales wysluchany z uwaga :)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=757395210 Robert Janeczek

    @pedro moze i nie plakales, ale moje wrazenie z twoich komentarzy jest takie, ze czujesz sie pokrzywdzony. byc moze mylne.
    co do mnie, to nie jest trudno odnalezc informacje jaki startup reprezentuje. nie, nie mamy inwestora. tak, szukalismy/szukamy, ale odrzucilismy sporo propozycji. tak, robimy swoje, czesto nie jest latwo, ale jakbym chcial, zeby bylo latwo i przewidywalnie, to bym zostal drwalem.

  • Pingback: “Oby nam się”, czyli jak przestać byc startupem. | SpeedUp BLOG

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100002328108864 Jacek Ma

    @Bartek wiesz, że znacznie zawyżasz poziom na Antyweb ;)) fajny tekst. thx

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=757395210 Robert Janeczek

    Mark: @Robert, moze powiedz gdzie nie ziewano, gdzie zostales wysluchany z uwaga :)

    Takie zestawienie byloby niesprawiedliwe, bo ziewanie na mnie nie oznacza, ze jakis inwestor jest kiepski, a nieziewanie to tez nie jest jakies wybitne osiagniecie. Rozni ludzie sa roznie odbierani, wiec nie warto skreslac nikogo z powodu negatywnych odczuc kogos innego po zapoznawczym spotkaniu (co innego jesli jakis inwestor ma za soba szlak inwestycji, w ktorych zachowywal sie nieelegancko). Na spotkaniu z nami nikt ze SpeedUp nie ziewal i dlatego zareagowalem w tym watku. Rozmawiajcie z kazdym kto chce z wami rozmawiac. Z czasem sami dojdziecie do regul okreslajacych z kim wam sie rozmawiac nie chce.