86

Oto dlaczego jestem za tym, by kierowców zastąpiły autonomiczne systemy w autach

Prowadzenie samochodu jest przyjemne. Zgodzę się. Mnie do czerpania przyjemności z jazdy potrzebne są tylko dobre warunki i mały ruch. Nie dlatego, że jestem niepewny swoich umiejętności (inaczej - jestem ostrożny co do ich oceny). Znam swoje ograniczenia i... ograniczenia innych kierowców. Może zdarzyć się, że ja będę jechał absolutnie przepisowo, a ktoś da ciała i spowoduje wypadek - również z moim udziałem.

Podczas debat o autonomicznych autach dla każdego pojawia się argument o zabijaniu przyjemności z jazdy. Takie same argumenty przytaczano przy ekspansji elektronicznych systemów wspomagających bezpieczeństwo na drodze. Z tym, że przyjemność z jazdy dla mnie, to zgaszony pojazd w punkcie końcowym trasy i świadomość tego, że dojechałem szczęśliwie. Dla niektórych kierowców natomiast równa się to z ostrą jazdą tam, gdzie maltretować gazu raczej nikt nie powinien.

W trakcie urlopu czytałem artykuł o tym, że moje dzieci mogą nigdy nie nauczyć się jazdy samochodem, bo w powszechnym użyciu będą autonomiczne systemy. Nie takie jak obecnie w Tesli, gdzie i tak kierowca musi czuwać nad elektroniką. Chodzi tutaj o typowe pojazdy, które nie potrzebują kierowcy w osobie człowieka. Zwyczajnie wklepujesz miejsce docelowe i… auto samo porusza się w ruchu drogowym. Utopijna wizja zakłada, że każdy będzie mieć taki pojazd i wypadki zostaną ograniczone do minimum. Jeżeli się pojawią, będą błędami nie człowieka, a opracowanego przez korporację systemu.

auto

I wiecie co? Jestem za

Jeżeli dobrze pamiętacie, od kilku miesięcy jestem posiadaczem papieru, który stwierdza, że jestem w stanie samodzielnie prowadzić auto. Tym przypomnieniem narażam się zapewne na głosy bardziej doświadczonych kierowców, że guzik wiem o ruchu drogowym i mało widziałem. Muszę przyznać, że jak na swoje możliwości, widziałem sporo. Nie boję się dłuższych tras, wjeżdżania do mocno obłożonych ruchem miast, zaparkuję wszędzie, byleby przepisy pozwalały. Czy boję się jeszcze wsiadając do auta? I tak i nie. Mam świadomość tego, że jazda autem to nie przelewki.

Za swoje przewrażliwienie dziękuję pieszym, którzy chcąc przejść przez jezdnię wyskakują przed samochodami, nie używają elementów odblaskowych w nocy, czym przyprawiają mnie czasami o zawał. Ogromne podziękowania również dla królów szos, którzy w kiepskich warunkach pogodowych będą migać długimi nie mogąc wyprzedzić, żebyś się wreszcie człowieku ruszył. W lesie. Przy minusowej temperaturze. I wietrze, przy okazji którego musisz cały czas pilnować tor jazdy auta. Dziękuję także wszystkim tym, którzy w ruchu na wielopasmowej drodze nie patrzą w lusterka i nie znają pojęcia martwego punktu.

Przy okazji, chciałbym przeprosić wszystkich, którym to ja zajechałem drogę na wielopasmówkach, czy podczas wyjeżdżania z drogi podporządkowanej. Pewnie, że popełniam błędy. W Święta przy 20 km/h o mało co nie przydzwoniłem w barierkę tylko dlatego, że nie oceniłem dobrze nawierzchni przed skrzyżowaniem. Do czego zmierzam? Człowiek jest ograniczony. Będąc kierowcą nie jest w stanie być absolutnie na bieżąco z tym, co dzieje się obok niego, za nim, przed nim i co dzieje się z autem. Rzeczy do oceny w trakcie jazdy jest mnóstwo. A to, że wśród kierowców są inni ludzie dodatkowo kumuluje możliwe problemy.

Lubię oglądać nagrania z wideorejestratorów. Ku przestrodze

I wcale nie jest mi do śmiechu. Koncertowe przywalenie komuś „dzwona” na skrzyżowaniu nie jest niczym śmiesznym. Podobnie jak wpadnięcie w poślizg tuż po zakończeniu manewru wyprzedzania. Czym niższa jest temperatura na zewnątrz i gorsze warunki, tym częściej w kompilacjach filmów z wideorejestratorów widzę osoby, które nie tyle przeceniają możliwości swoje i samochodu, lecz zwyczajnie zapominają o tym, że złe warunki powinny równać się odpowiednio bezpiecznej jeździe.

I właśnie dlatego, że jesteśmy tylko ludźmi – niedoskonałymi, czasem brawurowymi, ograniczonymi w możliwościach oceny sytuacji, zwłaszcza w autach, jestem za tym, aby zastąpiła nas elektronika. Tutaj już nie chodzi o wymysły szaleńców z Doliny Krzemowej, górnolotne wizje. Mając na szali bezpieczeństwo i „przyjemność” z jazdy, wolę wybrać bezpieczeństwo. Zawsze.

  • JamesVoo

    Sądzisz że system autonomiczny będzie w stanie wykryć, że na skrzyżowaniu pod warstwą śniegu jest lód, albo inna śliska nawierzchnia?
    A jak się przygotuję do hamowania na śniegu, będzie w stanie dobrze rozwiązać sytuację poślizgu?

    • Dane o nawierzchni w chmurze, systemy oceniające przyczepność? To się da rozwiązać.

    • Just a guy :)

      Ile razy mam do was pisać w sprawie zanim, zanim ktoś mi odpisze?

    • Jakiej sprawie? :)

    • Just a guy :)

      Jak myślisz? Jego zachowania… przeczytaj co ci napisałem wcześniej, co on pisał pod artykułami o androidzie i dużych smartfonach.
      Dlaczego go tolerujecie?

    • Piotr Potulski

      Wiesz, że możesz sam zablokować użytkownika?

    • Just a guy :)

      To nie ja mam się chować przed idiotami, tylko moderator jest od tego, żeby sprzątać swoją kuwetę.

    • trolololo

      nie widzisz, że oni to mają w d..ie? ostatnio na spiderze ktoś wspomniał o nim to szybciutko się okazało, że mu wszystkie konta zbanowali, a tutaj robi swoje i bedzie robił swoje tym bardziej, że do moderatorów jest milutki. tyle w temacie.

    • kofeina

      Ach ta chmura…

    • Ari

      Śmiesznie będzie, jak ktoś się włamie do tej chmury i napisze, że jest super przyczepność, a nie lód…

    • LinekPark

      Dla niektórych tlenu może nie być, byle internet był… :/

    • magneto

      Z danych o nawierzchni w chmurze to możesz wyczytać ,że jak jest ciemnego koloru to będzie prawdopodobnie z niej padać.

    • Artur Łukasz

      czujniki w jezdni co 10m chyba tylko by dały radę to ogarnąć :)

    • Sądzę, że automat lepiej sobie poradzi z obliczeniem najsensowniejszej reakcji niż człowiek – jeszcze nie teraz, ale w przyszłości. Co do oceny tego so jest pod śniegiem… Człowiek też nie wie co się tam znajduje, ale automat będzie mógł:
      a) Sprawdzić jakie warunki pogodowe były w okolicy w ciągu kilku, kilkunastu godzin, jakie warunki są teraz oceni sam dzięki czujnikom – na tej podstawie będzie mógł obliczyć czego można się spodziewać pod świeżym śniegiem,
      b) Sprawdzić natężenie ruchu obecnie i w ciągu paru godzin wstecz – tak może ocenić czy na jezdni nie ma oblodzeń (po rozjechanym śniegu),
      c) Będzie mógł zbierać dane od innych pojazdów i na tej podstawie dodatkowo ocenić stan drogi,
      d) Szybciej niż człowiek zareaguje na nawet najdrobniejsze zmiany pod kołami.

      Oczywiście taki samochód to pieśń przyszłości – pytanie jak bliskiej ;)

    • mkp

      No widzisz, a kierowca jest w zasadzie zdany na siebie, bo jeśli już ma możliwość sprawdzenia jakichkolwiek informacji, to są one mizerne.
      Fajnie byłoby posiadać kompleksowy system informacyjny, aktualizowany niemal w czasie rzeczywistym, wespół z systemem wczesnego ostrzegania przed zmianami na drodze… Z tego też względu nie dziwi mnie przegrana pozycja normalnego kierowcy, skoro autonomiczny ma być uzbrojony w „szwajcarski scyzoryk”, a kierowca we własne „paznokcie”. ;)

    • Piotr Potulski

      Samochody już teraz rozpoznają i rozwiązują sytuację poślizgu skuteczniej niż większość kierowców: ABS, ESP, szpera, wektorowanie momentu.

  • magneto

    A zamiast żony proponuję Ci w pełni autonomiczną dmuchaną lalę. Nie zdradzi cię, nie narobi długów, seriali nie będzie oglądać i zupy nie przesoli. Kurka wodna ale Ci się chłopie porobiło.

    • A u nas murzynów biją?

    • jestem_psem
    • magneto

      Następna ciamajda, którą przerasta prowadzenie samochodu?

    • jestem_psem

      Tak

    • Magneto, ja świetnie rozumiem „móc nie zgadzać się z autorem”, ale to nie oznacza, że masz prawo robić sobie jaja i sypać „ciamajdami” na prawo i lewo. Ładne masz konto, szkoda by było, żeby palec się omsknął. Ok?

    • magneto

      oj ale się zląkłem

    • Just a guy :)

      I co odpisac nie potraficie???????

    • kofeina

      Macie dużo bardziej agresywnych komentujących pod artykułami i jakoś palec się nie omska…

    • Just a guy :)

      Ile razy mam do was pisać w sprawie zanim, zanim ktoś mi odpisze??

    • magneto

      No niby tak, ale jak wprowadzą autonomiczne samochody to nagle przestaną?

    • Japończycy zrobili przecież wirtualną dziewczynę ;)

  • Piotr Potulski

    No proszę proszę, autor nawet do miasta z dużym ruchem nie boi się wjechać. Ale fakt faktem – w codziennym ruchu, w szczególności miejskim to chętniej bym sobie pospał, czy książkę przeczytał. Za to jak są fajne warunki o które zimą dość łatwo i ciekawa droga, których niestety coraz mniej…

  • Kamil

    Jeśli w autach nie będzie kierownicy, to zastanawiam się jak będę mógł np przez pole przejechać, gdzie nie ma drogi, a teraz autem terenowym mogę dojechać do kumpla na ognisko.

    • jestem_psem

      Nie ma to jak wymyślać sobie problemy. Każdy problem techniczny da się rozwiązać, największy problem to ten między uszami.

    • Kamil

      Chodzi mi o to, że człowiek zawsze powinien być w stanie dojechać w miejsca których nie ma na mapach, czy których system nie widzi jako drogę. Stąd też zawsze powinna być kierownica.

    • jestem_psem

      Zgadza się, manual musi być.

    • Zagłoba

      Nie ma to jak bezkrytyczność.

    • Już widzę jak autonomiczny samochód dojedzie tutaj https://goo.gl/maps/bk6o7dp1zT42
      Zwykłą osobówką z małym prześwitem to jest istne wyzwanie. Komputer by się rozkraczył w połowie drogi i zaczął piszczeć różnymi errorami.

    • Artur Łukasz

      przy okazji kamieniami czy pyłem uszkodziłoby 10 z 456 czujników :D

  • Zagłoba

    I ten cały autonomiczny system w każdej chwili ktoś z zewnątrz może wyłączyć ?
    A tak poza tym to szacunek za ten brak strachu przed trasami i dużymi miastami/

    • Zatłoczone miasto jeszcze rozumiem, ale trasy nie ma się co bać ;)

    • Zagłoba

      To miała być ironia ;p

    • Sorry, nie poznałem się ;)

    • Aha. ;)

    • Flank Anker

      W dzisiejszych czasach jak się nie postawi emotikony na końcu zdania to ludzie nie wiedzą czy to dowcip czy na poważnie. Kontekst, czytanie ze zrozumieniem? Wtórny analfabetyzm.

    • Tak, tak panie profesorze

    • Flank Anker

      No to bardzo dobrze. Dostateczny plus.

    • W skali 1-5 czy 1-6?

    • Flank Anker

      Skoro „profesorze” to akademickiej, zatem 2-5, ale mogę dorysować uśmiechnięte słoneczko.

    • Wystarczy plusik mimo, iż nic nie znaczy.

    • jestem_psem

      Internet też można wyłączyć, proponuję nie korzystać – z korzyścią dla innych

    • To ironia, czy serio szacun? ;)

  • Zagłoba
    • jestem_psem

      Wklej ten klip co windows się zawiesił Billowi. Kto by pomyślał, że nowe systemy mają błędy.. Tesla też zabiła kogoś.

  • jestem_psem

    Chętnie przełączę się na automat. Tylko jak czasem będę chciał sam poprowadzić to oczekuję takiej możliwości. Może nawet jakaś hybryda – kieruję sam, ale jak chcę kogoś zabić to automat przejmuje stery i wbija mnie w słup.

    • Też dobra idea.

    • Ari

      Gorzej jak automat się pomyli i wbije Cię w słup bez powodu.

    • jestem_psem

      Teraz też może. Auta z elektroniczną przepustnicą i wspomaganiem kiery też mogą Cię zabić. Im bardziej inteligentny system tym mniejsza szansa pomyłki.

    • Aleksander Wędrychowski

      A mało jest wypadków bo Karyna odebrała sms? Zakładam, że błędów softu może być mniej.

  • Ari

    To może zacznijmy od zakażenia papierosów? Tutaj zawsze się truje siebie i innych dookoła.
    Jak ktoś umie jeździć, to nie stanowi zagrożenia dla innych. Jak ktoś pali, to zawsze stanowi.
    Gdyby ktoś nie zauważył – elektronika też jest ograniczona. Polecam poczytać o ostatnich zakazach ubiera.

    • Aleksander Wędrychowski

      Bzdura. Jak ktoś umie jeździć to dopiero wtedy zdaje sobie sprawę z tego jakie potencjalne zagrożenie tworzy prowadząc ponad tonową puszkę. No i o ile zgadzam się z zakazem palenia poza swoim domem (i jakimś polem albo innym lasem, ale zakaz na chodnikach), to skala trochę nie ta. Wiosną tego roku wjechał we mnie taki doskonały kierowca który jeździ doskonale, bo wyrabia miesięcznie 3 tyś km. Wyprzedzał 20 m. przed skrzyżowaniem. Na pewno do tego momentu też uważał, że świetnie jeździ. Może nadal tak uważa.

    • kofeina

      Oczywiście, że nadal tak uważa, a to, że w Ciebie wjechał, to pewnie uważa za Twoją winę ;)

  • Flank Anker

    Uwielbiam takie wywody jak ten wpis. Ludzi, którym się wydaje, że wiedzą czym jest przyjemność z prowadzenia auta. Otóż, panie Jakubie, przyjemność, o której mówią fani klasycznej motoryzacji nie polega na wciskaniu pedałów w podłogę i szaleńczej jeździe ulicami zatłoczonych miast ani na jeździe, z całym szacunkiem, np. nissanem micrą. Przyjemność sprawia obcowanie ze skomplikowanym stalowo-aluminiowym organizmem, doświadczanie go, przebywanie w jego wnętrzu, podziwianie jego linii, jego stylistyki, charakteru. To jego dźwięk, pomruk silnika ale nie jakiejś downsizingowej popierdółki z głośnikiem na wydechu tylko klasycznego, najlepiej o jakiejś słusznej pojemności. To sposób w jaki się prowadzi, jak kobieta w tańcu towarzyskim, czy próbuje zawładnąć kierowcą czy też jest uległa i wykonuje posłusznie najdrobniejsze polecenia. To w końcu te efemeryczne chwile, jak na przykład o 3 w nocy na stacji paliw, gdy zmęczony podróżą rozprostowujesz nogi, zamawiasz kolę i patrzysz przez szybę na swoją maszynę. Stanowicie duet. Jest w tym pewien romantyzm, auto nabiera duszy i wszystko jedno czy to jest amerykański muscle car czy japoński krążownik.
    Teraz jako o alternatywie słyszę o autach z wielkimi ekranami dotykowymi, w których się muszę przeklikać przez 5 menu żeby włączyć wentylację w tyłek i zmienić stację w radio. Na dodatek mają być docelowo wszystkie elektryczne, uber ekologiczne i hipsterskie. Mają mieć tyle charakteru co półka albo odkurzacz. Nie mam nic przeciwko małym elektrycznym pojazdom miejskim dla ludzi, którym wszystko jedno czym jadą, szanuję to. Ale nie narzucajcie mi swojego światopoglądu, nie mówcie że to zawsze lepsze, że bezpieczniejsze, że to postęp. Świat nie jest cyfrowy, natura jest analogowa. Mówię to jako elektronik z zawodu i elektrotechnik z wykształcenia. Otoczymy się krzemem i hafnem, sztuczną inteligencją i big data. Co pozostanie, gdzie emocje, gdzie radość? To wszystko już się zaczęło, ludzie już nie rozmawiają tylko gapią się w smartfony. Motoryzacji nie wolno w ten sposób popsuć i zabić. Tym bardziej, że argument o bezpieczeństwie jest zwyczajnie kłamstwem. Inni przede mną już podawali przykłady i one wystarczą by go obalić.

    • Piotr Potulski

      Z całym szacunkiem – pierniczysz. Bardzo fajnie mi się jeździło zarówno szybkimi starociami jak i nowymi ciekawymi samochodami. To co mnie odrzuca to większość kompaktowych dziadowozów. Lubię też zasuwać, chociaż nie w mieście i nie na prostej drodze. Ale 95% kilometrów robię w ruchu miejskim / autostradowym i z przyjemnością oddałbym kierowanie komuś innemu. Z ciekawości – miałem okazje ścigać się elektrycznymi gokartami – myślałem, że frajda będzie mniejsza niż w klasycznych spalinowych, a tu niespodzianka – jest co najmniej tak samo dobrze.

    • Flank Anker

      „z przyjemnością oddałbym kierowanie komuś innemu” – to oddaj, przesiądź się do autobusu, tam siedzi taki pan co pojedzie za ciebie. kolega nie zrozumiał. napisałem wyraźnie, że dużej grupie (w tym mnie) miłośników motoryzacji nie zależy na prędkości i ściganiu się, o czym kolega w swoim komentarzu wspomina, tylko na obcowaniu z czymś autentycznym. starocie nie muszą być szybkie żeby były fajne ale tu w ogóle nie chodzi o starocie. poprzez określenie „klasyczna motoryzacja” nie rozumiem np. aut z lat 70 tylko wszystkich nie dotkniętych przesadną cyfryzacją i downsizingiem. w takich czasach żyjemy że już nawet zegary na desce rozdzielczej to często tak na prawdę ekran LCD. słowo „klasyczny” zmienia zakres znaczeniowy. apeluję: nie redukujmy motoryzacji do stricte utylitarnego wymiaru. motoryzacja to magia a nowe auta też potrafią być magiczne i piękne. rzecz w tym, że gdy zaczną same jeździć i nie będą wymagały kierowcy to, moim zdaniem, ta magia pryśnie i samochód zostanie kolejnym po lodówce beznamiętnym sprzętem.

      EDIT: wyraziłem się w kontekście „klasyki” nieprecyzyjnie, faktycznie można to inaczej zrozumieć niż o co mi właściwie chodziło, tutaj zwracam honor.

    • Piotr Potulski

      Ok – każdy lubi jechać boczną, dobrze utrzymaną, krętą drogą z minimalnym ruchem.
      Sedno w tym, że dla większości ludzi samochód to transport między domem, szkołą, pracą i centrum handlowym. Nieco wygodniejszy niż komunikacja zbiorowa. I dla ciebie może być to magia, tylko w dzisiejszym świecie nie ma na to miejsca (na drogach i parkingach – nie w przenośni). Z jednej strony mamy coraz szybsze samochody – byle passat potrafi dzisiaj przyśpieszać szybciej niż sportowy samochód z lat 90, a z drugiej strony ta moc przez 90% czasu toczy się na 1-2 biegu w korku, przez następne 9% próbuje znaleźć miejsce na parkingu. I jeżeli jesteś w stanie w takich warunkach cieszyć się magią motoryzacji, to zazdroszczę – ja nie bardzo. Chętnie oddam kontrolę nad swoim samochodem w korku elektronice. Jeszcze chętniej zlecę zawiezienie dziecka do szkoły, czy szukanie miejsca parkingowego w centrum w czasie gdy zajmuję się pożytecznymi sprawami.
      Co do dowsizingu – psioczenie na te silniki jest teraz modne, tylko jeśli kogoś nie fascynuje częste zmienianie biegów, to doceni silnik z krzywą momentu obrotowego płaską jak klatka piersiowa współczesnej modelki. Połączenie niskiego spalania z przyzwoitą mocą też jest fajne.

    • Flank Anker

      Zgadza się, większość ludzi nie zwraca na takie rzeczy uwagi a duża liczba kierowców głównie stoi w korkach.
      Maszynie jednak bym nie zawierzył życia swoich bliskich. Ile błędów jest w każdym oprogramowaniu chyba nie muszę pisać. Wystarczy zobaczyć ile łatek powstaje do takiego Windowsa, czy dowolnej gry komputerowej.
      Nie słyszałem nigdy o tym żeby jakikolwiek silnik miał krzywą momentu płaską. Ani wysokoprężne ani nawet silniki elektryczne nie mają płaskiej krzywej, nie wiem skąd to wziąłeś. Na problem wajchologii jest sposób z powodzeniem wykorzystywany za wielką wodą i nazywa się on automatyczną skrzynią biegów. Tutaj jednak muszę przyznać ci rację, że trwałe konstrukcje, np. hydrokinetyczne, wpływają niekorzystnie na zużycie paliwa, podobnie jak duże pojemności silników. Pytanie tylko pozostaje o koszty wymiany turbin i napraw jednostek napędowych, zaniżone do minimum tolerancje w downsizingowych silnikach i jak wielu ludzi poprawnie je eksploatuje.

    • Piotr Potulski

      Np. mój już nie najnowszy 2.4 JTDM 400-380NM w zakresie 2000-4000 obrotów na minutę. Aktualnie maksimum momentu obrotowego masz nawet w okolicach 1500 rev. Skutek taki, że jak turlasz się na niskich obrotach, to masz ekologię. Jak trzymasz samochód w zakresie max momentu to masz dynamikę. Wbrew pozorom, jeżeli coś się psuje w dzisiejszych samochodach, to nie są to silniki (chyba, że lubisz VW).
      Co do błędów w oprogramowaniu – jasne, że są. Są też kierowcy tirów oglądający pornole w czasie jazdy. A z drugiej strony – wsiadasz do samolotu – oprogramowanie może cię zabić, przechodzisz przez pasy – oprogramowanie może cię zabić, w pociągu podobnie. Samochody nie będą pierwszymi urządzeniami, gdzie błąd w oprogramowaniu może zabić człowieka. Zysk taki, że maszyny robią to znacznie rzadziej niż ludzie, dlatego coraz częściej nie da się obejść zabezpieczeń programowych, wyłączyć ESP itd.

    • Flank Anker

      Rozumiem, nie wziąłem pod uwagę tego „w zakresie od do takich a takich obrotów”.
      Oczywiście, zgadza się wszystko co piszesz ale popatrz że wciąż samolot nie leci sam, ba!, w transporcie pasażerskim nie ma nawet jednego pilota tylko minimum dwóch. Ten niesamowicie zawodny czynnik ludzki jest bowiem jednocześnie ostatnim bezpiecznikiem. Co za ironia.
      W kwestii awaryjności aut, to ja patrzę na silnik nie tylko jako na blok z tłokami, itd, ale biorę też pod uwagę osprzęt dodatkowy który przecież jest miejscami niezbędny do działania maszyny. Układy dolotowe, turbiny, pompy wody czy paliwa, itd. i to są elementy często drogie w naprawie i psujące się w wyniku takiej a nie innej eksploatacji. Tutaj akurat silniki elektryczne mają największą przewagę bo są proste w budowie i właściwie bezawaryjne.
      Może zatem kompromisem jest auto automatyczne tylko wtedy gdy chce tego kierowca? Pytanie tylko jak często kierowca zechce oddać kontrolę i jak ci którzy tego nie zrobią będą współistnieć z AI innych pojazdów na drodze.

    • Piotr Potulski

      Przez pewien czas kupisz jeszcze „manualne” samochody. później pragmatyzm zwycięży i ręcznie sobie pojeździsz na torze. Chociaż mało prawdopodobne, żeby to było za mojego życia. Ale odwrotu moim zdaniem nie ma – rachunek zysków i strat jest po stronie autonomicznych samochodów.

    • Flank Anker

      i właśnie z tym nie potrafię się pogodzić. cała nadzieja w tym, że to nastąpi już po naszym pokoleniu. kolejne inaczej pewnie popatrzą na te nowinki techniczne chociaż pewnie i tak teraz generalizuję.

    • LinekPark

      No cóż… Downsizing, jak sama nazwa wskazuje jest dla downów.’
      Mazda jest wzorem do naśladowania obecnie. Zwiększyli rezerwy silnika, bo zastosowali nowe materiały, podnieśli ciśnienie sprężania, ale nie dali turbo. Mowa o ich nowym 2,0. Silnik ten pali mniej, szybciej przyspiesza, efektywniejszy jest i wydziela mniej trujących gazów od konkurencyjnych jednostek. Gorsza jest elastyczność. Ale dziś wolą dorzucić turbo i już, albo cylinder uciąć. Japończycy wracają do regulacji luzów zaworowych, by silniki dłużej „żyły”. VW zas… =D Nie kopmy krula polskij wiochy,,, VAGi od 20 lat idą ostro w dół z jakoscią. Ostatnio Motor lubiący niemiaszki opisywał najnowsze Audi A3 z 100tys. km przebiegu. Wady?
      1)Siedzenie wygniecone z lewej strony, to kierowcy ochywicha.
      2)Rdza na podszybiu.
      3)Zapocone przewody paliwowe.
      Ta jakość jest super, daje jej 5 lat na wytarcie lakieru z plastików. Brawo VAG! Tak źle jeszcze nie było!

    • Flank Anker

      może to był bardzo gruby i ciężki kierowca, który się niemiłosiernie wiercił bo było mu za ciasno :)

    • LinekPark

      Mam w domu Alhambrę 2001 i wątpię. ;)

    • ja

      dokładnie- kupiłem samochód z dużą ilością koni i od razu zacząłem wolniej jeździć:D bo po co się śpieszyć, skoro jazda sprawia taką przyjemność. czasem sobie depnę na ekspresówce czy autostradzie, żeby poczuć ta moc… i jest super. może kiedyś sie na jakiś tor wybiorę poszaleć.

  • yagoodtp

    Jedt jeden duży atut auta w pełni autonomicznego. Nie trzeba szukać drivera na imprezę. Ba dum tssss!

  • takmyślę

    Nie sądzę, żeby to szło w kierunku posiadania takich pojazdów, raczej ich wypożyczania. Sieć wypożyczalni pojazdów, która działa jak komunikacja publiczna. Wsiadam, dojeżdżam na miejsce i oddaję auto. Natomiast prywatne samochody na pewno pozostaną sterowalne przez człowieka, bo nie dla każdego samochód jest tylko narzędziem do przemieszczania się. Tylko jak pogodzić ruch „ludzki” z pełną autonomicznością? Czy dwa typy pojazdów powinny się spotykać na tej samej drodze? Może się okazać, że właściciele tradycyjnych samochodów będą mogli jeździć tylko po wydzielonych torach, dla zabawy, lub w terenie gdzie nie opłaca się wprowadzać rozwiązań autonomicznych (brak zasięgu internetu – góry, pustkowia).

  • Member Berries

    Ludzie są omylni, więc maszyny budowane przez ludzi też są omylne:)

    Nasze podejście do ruchu drogowego to patologia. Największe zło to nadmierna prędkość, a pieszy jest świętą krową i może wbiegać na jezdnię, kiedy mu przyjdzie ochota, a i tak jest twoja wina, jak stukniesz takiego barana… no ba! jak ci samobójca skoczy pod auto to też jest twoja wina i idziesz siedzieć…

    Jako bezpieczni premiowani są kierowcy-zawalidrogi, zwłaszcza tacy co godzinę ruszają spod świateł i wloką się grubo poniżej dozwolonej prędkości, oczywiście lewym pasem…

    • embedcode

      Widzę podejście „wszyscy są źli, tylko ja jestem super kierowcą, który cierpi jak to widzi”. A może trochę więcej empatii i wyrozumiałości dla innych? I zakładania, że każdy może popełnić błąd, więc trzeba ten błąd przewidzieć i po prostu jeździć ostrożnie, z buforem bezpieczeństwa?

    • Member Berries

      Każdy może popełnić błąd, ale jak popełniasz ich zbyt dużo, albo co gorsza boisz się jeździć i nie czujesz się pewnie za kierownicą, to powinieneś korzystać z komunikacji publicznej:)

      Inni będą ci wdzięczni, bo nie tyle nie będziesz stanowił dla nich zagrożenia, co zwyczajnie nie będziesz ich wkurwiał:)

    • embedcode

      Kompletnie nie załapałeś mojej myśli.
      Ja akurat uwielbiam jeździć i staram się jeździć dobrze (staram się, ale nie mnie to oceniać). I zawsze pamiętam, że w innym samochodzie jest też człowiek, więc trzeba na niego uważać. No, ale jak będą komputery, to nie trzeba będzie się martwić haha

    • Member Berries

      Uważać trzeba zawsze i nigdy się nie jest przygotowanym:)
      Ale świat byłby o wiele lepszy, gdyby ludzie robiąc coś uważali nie tylko na siebie, ale żeby przypadkiem nie robić innym pod górę.

  • Powiedz mi czy nie wstyd Ci człowieku wypowiadać się za innych kierowców? Serio pytam… ledwo co zdałeś prawko, więc logiczne jest że nie ogarniasz tego co się dzieje, ale prawić morały to już chcesz. To że Ty jesteś ograniczony nie znaczy że inni także są… to że Ty nie ogarniasz nie znaczy że inni nie ogarniają… ale nie!!! Wyjedzie taki na drogę i już po 5 minutach będzie krzyczał jak to każdego trzeba wymienić na robota, ponieważ czuje się niebezpiecznie. Normalnie szok.

    To wiesz co, ja nie jeżdzę na nartach, więc jutro się wybiorę.. pojadę na górkę i będę przerażony że jest na stoku niebezpiecznie… przecież tam są sami maniacy… i jeszcze komuś zrobią krzywdę… więc z tego powodu będę pitolił jak Ty na około że proponuję trasy zrobić autonomiczne, takie że jedziesz w jednym pasie i nikt nie może jechać swobodnie… będzie bezpiecznie przecież.

    Jeszcze raz.. bo mnie irytuje takie nastawienie jak Twoje… nie umiesz jeździć to nie problem całego świata ale Twój. To nie inni kierowcy są zagrożeniem na drodze ale taki typ jak Ty, który nie zamierza podszkolić swoich umiejętności i się dostosować do innych… tylko będzie marudził że wszyscy inni są niebezpieczni i należy ich wymienić na automaty do jazdy.

    Ja chcesz zmian w świcie to zacznij od siebie a nie próbuj zmieniać innych.

    • embedcode

      A może chce się podszkolić, tylko w tym celu trzeba jak najwięcej jeździć – ćwiczenie czyni mistrzem. Więc nie pitol, że drogi są tylko dla mistrzów kierownicy, bo ty mistrzu też musiałeś się gdzieś jeździć nauczyć. A może zrobiłeś to w symulatorze typu Need For Speed?

    • Tak.. ja też musiałem się uczyć jazdy… także było mi ciężko… także miałem wiele sytuacji których na początku nie rozumiałem… ale nie obwiniałem od razu całego świata że nie radzę sobie na drodze… tylko jeździłem w celu zdobycia umiejętności. Ale teraz są takie czasy że każdy jest winny tylko nie ja… jak się potknę w sklepie o próg to oczywiście winny jest próg i trzeba go uwalić… jak wypadnę z drogi na zaśnieżonej drodze, to oczywiście winny jest zarząd dróg bo nie było idealne sucho… i jak w tym przypadku, jak wyjadę na drogę i sobie nie radzę to winny są inni kierowcy… więc powinniśmy ich wymienić na roboty bo wtedy JA PAN TEGO ŚWIATA będę czuł się bezpiecznie. LITOŚCI

  • jjstok

    A co z taką sytuacją: na moim pasie pędzi na trzeciego TIR i jedyny gdzie mogę uciec to chodnik na którym idzie matka z dwójką dzieci. Co w takiej sytuacji zrobi automat? Wybierze śmierć mniejszej liczby osób czyli mnie?
    Właśnie przez takie sytuacje automaty prawdopodobnie nigdy nie wejdą do powszechnego użytku. To nie kwestia technologii a decyzji moralnych i tego, kto za nie będzie odpowiadał…

  • Buzz Astral

    Te auta nie mają sensu. To jak kupienie gry za 200 złotych i przejście jej na haxach

  • Igor Jakus

    Załóżmy że jedzie sobie ważna osoba tym samochodem autonomicznym np. Donald Trump (xD) i ktoś będzie poprostu chciał go zabić wiadomo ktoś się znajdzie i wystarczy mu wyłączyć internet w samochodzie na chwilkę :)

  • Hejdjrj

    Dlaczego na ten temat zawsze wypowiadaja sie kierowcy co maja ponizej 100tys km przejechanych… Zapytaj o opinie kurierow jak bedziesz zamawial paczke tirowcow i innych osob z tego „fachu” zanim sie wypowiesz.