Autodesk VRED Design 2017
8

Dwie dekady dzielą nas od powszechnych autonomicznych aut

Dwie dekady? To jednocześnie dużo i… względnie niemało. Świat zmienia się naszych oczach i chyba jeszcze 10 lat temu nie myśleliśmy o powszechnym internecie w telefonach. Dzisiaj mieć go może dosłownie każdy. Dlaczego inaczej miałoby być z autonomicznymi samochodami?

Tej sprawie przyjrzały się trzy firmy analityczne firmy: Arcadis, HR&A Advisors oraz Sam Schwartz Consulting, które najbardziej skupiają się na planowaniu przestrzennym. Według ich badań, musimy poczekać jeszcze 20 lat na to, aż autonomiczne auta na dobre zadomowią się w dziedzinie technologii „must have”.

Wskazują natomiast, że przed producentami stoi bardzo duże wyzwanie – aby to rozwiązanie okazało się hitem, musi być dostępne dosłownie dla wszystkich. Pierwszy wniosek, jaki nasuwa mi się po zapoznaniu się z tym badaniem? Autonomiczne auta… w abonamencie.

Zakres zmian w tej dziedzinie zakłada nie tylko pojawienie się autonomicznych aut, ale również rozrost usług powiązanych z tym tematem. Otóż, w powszechnym wykorzystaniu mają być również transport oparty na samodzielnych samochodach. Dodatkowo, na tym polu ma występować dosyć spora konkurencja.

autonomiczne auta

W 2030 roku, przy założeniu wystąpienia wszystkich sprzyjających czynników, z tego typu transportu ma korzystać 8 milionów osób w trzech uwzględnionych przez badaczy miastach świata. Dla infrastruktur miejskich to ogromne wyzwanie – autonomiczne auta mogą potrzebować stacji do ładowania. W prosty sposób będzie można przebudować drogi tak, aby wyeliminować korki (autonomiczne auta mają być niezwykle precyzyjne w trakcie jazdy w kolumnie).

Planowanie miasta będzie poważnym problemem

Osoby odpowiedzialne za planowanie przestrzeni w miastach muszą już teraz myśleć o przyszłości i bacznie obserwować to, co dzieje się na rynku motoryzacyjnym – tak, aby nie przespać szansy na uczynienie swojego miasta przyjaznym dla w pełni samodzielnych pojazdów. Prognozy w badaniu zakładają dwa scenariusze skutków rewolucji autonomicznej – pierwsza jest optymistyczna, konsumenci czerpią korzyści z pojawienia się takich samochodów. Druga zakłada jednak niekoniecznie dobre przygotowanie miast na przyjęcie samodzielnych aut i pojawienie się niedogodności z tym związanych.

  • anemusek

    Jeśli będzie takie parcie marketingowców na jak najszybsze wdrożenie d sprzedaży to od powszechnych samoprowadzących samochodów dzieli nas przynajmniej pół wieku. Po prostu nieunikniona wpadka będzie musiała się wiązać z zakazaniem technologii na jakieś dwie dekady. Winny musi być i łatwo go wskazać, a jak dojdzie do tragedii to politycy raczej śpieszą się z rzuceniem na pożarcie opinii publicznej kozła ofiarnego by odciągnąć winę od siebie. Inżynierowie mówią natomiast wprost, ze samojazdy będą zdatne do wdrożenia najwcześniej za 10-15 lat.

    • Paul

      Przecież już są wpadki i to nawet śmiertelne. Jak na razie powszechnej paniki nie ma. Wręcz przeciwnie procent wypadków jest o wiele mniejszy niż w przypadku samochodów kierowanych człowiekiem. Pewnie będą jakieś zwariowane kraje, które zakażą korzystania z takich aut, ale kluczowe dla rynku USA raczej nie są wśród nich, a za nimi pójdzie reszta.

  • Webmajster

    Mnie ciekawi trochę inny segment, pojazdy autonomiczne mogą być dość szybko wdrożone w firmach, coś jak ciężarówki z filmu Logan. To wymierne oszczędności, brak ograniczeń czasu kierownicy, mniej infrastruktury do zmiany. Takie auta nie muszą być elektryczne. Podjedzie taki automatyczny tir na stację, a na terminal obsługi przyjdzie powiadomienie żeby obsłużyć klienta. Wokół zatoki ładunkowej naklejki qr albo i diody IR do precyzyjnego naprowadzania, albo i koleś z padem do ręcznego sterowania w trudnych warunkach. Do obsługi sytuacji nietypowych zdalne sterowanie, i kilkuset kierowców na obszar kraju wystarczy.
    Kierowcy dostawczaków kosztują, ograniczają efektywność wykorzystania infrastruktury. A to dużo prostszy biznes niż auta miejskie.

    • Paul

      IMHO może to nie będzie wcale takie proste. Spodziewam się dużego oporu ze strony kierowców TIRów: jakieś blokady, przebijanie opon, niszczenie radarów. Wtedy obsługa nie będzie aż taka prosta i tania. Dodatkowo trzeba zainwestować mnóstwo kasy w całą infrastrukturę, która nie jest potrzebna samochodom prywatnym. Inwestycja się zwróci, ale raczej nie będzie tyle gotówki, aby w 5 minut zmodernizować cały kraj. No i jeszcze pytanie co się dzieje jak taki samochód złapie gumę? Rozkraczy się na środku autostrady?

    • Maciej

      Budujesz bazę na magazyn, przeładunek, serwis i tankowanie gdzieś pod miastem, coś jak amwzon dla kontenerów; komunikacja tylko po autostradach i polowa kierowców traci pracę, a system jest wysoce niezawodny.

    • Blazi

      Co do złapania gumy – tutaj pojawiają się te nowe miejsca pracy których ponoć wg naganiaczy na dochód podstawowy ma nie być – do obsługi takiej floty może będzie potrzeba mniej ludzi niż obecnie kierowców ale ktoś będzie musiał je naprawiać i konserwować, często w warunkach polowych. Proste roboty nigdy nie będą tak elastyczne jak ludzie.

    • Marx

      Właśnie, nie wiem skąd założenie że autonomiczne = elektryczne. Nie bardzo sobie wyobrażam elektryczne tiry – przecież połowa ich ładowności poszłaby na akumulatory.

  • Ymnytor

    Gdy już zaczną wdrażać astronomiczne auta wszystko szybko poleci. Jedni będą chcieć mieć gadżet, inni pokazać swój status, a jeszcze inni zaoszczędzić czas czytając podczas jazdy. Jak zacznie się zwiększać przepustowość ulic to może nawet w niektórych rejonach będą takie samochody zabierające pracę dofinansowywane.