68

W przyszłości wszyscy stracą pracę na rzecz automatyzacji? To nic, poradzimy sobie

Możemy sobie wpisać w Google coś w stylu „warto pić mleko” i znaleźć naprawdę sporą ilość stron zawierających informacje, które mogą nas przekonać do tego, żeby pić mleko, ponieważ jest to dla nas dobre. Jeżeli natomiast jesteśmy w trochę innym nastroju i bardziej przemawia do nas hasło typu „mleko szkodzi zdrowiu”, wtedy oczywiście również możemy sobie wyszukać takich informacji i zagłębić się w lekturze na temat szkodliwości mleka. Tak samo jest z technologią i naszą przyszłością: wielu głosi nadejście niewyobrażalnych problemów związanych z utratą miejsc pracy, lecz równie wielu nie widzi żadnego problemu…

Zastępowanie ludzi przez maszyny

Nie brakuje opinii bardzo wpływowych ludzi z głową na karku, którzy są zdania, iż przed nami stoi ogromne wyzwanie, a będzie nim zastępowanie ludzi przez maszyny oraz wyrafinowane oprogramowanie. W odpowiedzi na te czarne scenariusze, wiele osób lubi przypominać, że to tylko przykład powtarzającej się historii, bo przecież ludzie zawsze bali się innowacji, które mogły ich pozbawić pracy, a ostatecznie było to jedynie zlikwidowanie mniej wydajnych stanowisk na rzecz innych.

Rzecz w tym, że dziś sprawy mają się trochę inaczej. Nie wyposażamy ludzi w nowe narzędzie, dzięki któremu charakter ich pracy ulega zmianie, bo zamiast tego powoli zastępujemy ludzi i nie potrzebujemy nikogo na ich miejsce… Temat jest bardzo fajnie przedstawiony w filmiku przygotowanym przez Kurzgesagt. Widzimy tam, że kiepskie, mało wydajne posady ustępują miejsca tym nowym, lepszym, o wyższej produktywności (i jest ich tyle samo albo nawet więcej). Tak było kiedyś, natomiast aktualny problem polega na tym, iż miejsc pracy ubywa szybciej niż powstaje nowych na ich miejsce…

Mówiąc bardzo obrazowo na podstawie poniższej animacji: zamiast biegać w polu z motykami, mamy maszyny rolnicze wymagające mniejszej ilości pracowników znajdujących się w polu, ale za to są nowe miejsca pracy związane np. z dbaniem o wspomniane maszyny. Dzisiaj sytuacja wygląda trochę inaczej, bo firmy są w stanie generować większe zyski przy pomocy mniejszej ilości ludzkich pracowników (również ładnie zilustrowane poniżej), a taki trend ma się tylko pogłębiać.

Nie wiem czy udało mi się sensownie przedstawić wizję nadchodzących problemów związanych z miejscami pracy, ale pora przejść dalej. Mimo tego o czym wspomniałem wyżej oraz mimo wielu innych głosów, które powinny u nas wzbudzać niepokój (np. Bill Gates jest przekonany co do tego, że zostaniemy zastąpieni przez maszyny na ogromną skalę, w związku z czym trzeba opodatkować ich pracę), okazuje się, że młodzi ludzie nie są zaniepokojeni falą automatyzacji.

Młodzi ludzie nie boją się technologii i bezpowrotnej utraty miejsc pracy

Jak możemy wyczytać na inc.com, zgodnie z wynikami ankiety, w której wzięło udział ponad 30 tys. osób w wieku od 18 do 35 lat ze 186 krajów, tzw. millenialsi patrz w przyszłość bardzo optymistycznie i nie mają obaw w związku z niszczeniem miejsc pracy przez nowe technologie. Ludzie ci widzą ogromny potencjał we wdrażaniu AI czy robotów w służbie zdrowia, produkcji i szkolnictwie. Młodzi ludzie wykazali się za to większym sceptycyzmem wobec wszczepiania podskórnych implantów, ponieważ 44% odrzuciło taką możliwość.

A ja myślę, że jakoś to będzie

Ostatecznie chciałem podzielić się swoimi odczuciami w temacie. Mimo tego, iż naczytałem się i nasłuchałem się o tym, że z tą technologia to już nie to samo co kiedyś, bo można zastąpić niemal każdego (obojętnie kogo: pracowników produkcji, kurierów, ogrodników, lekarzy, prawników, dziennikarzy, pilotów samolotów pasażerskich i wojskowych… to bez różnicy), a w zamian za tych „zastąpionych przez technologię” wcale nie przybędzie wystarczająco dużo nowych miejsc pracy, przez co bezrobocie zacznie rosnąć w niepokojącym tempie… to jakoś to będzie.

Chodzi mi o to, że nawet jeśli za ileś lat faktycznie dojdzie do tego, że roboty oraz AI zastąpią 90% siły roboczej, to coś wymyślimy i nie dojdzie do jednej wielkiej katastrofy, w wyniku której ludzkość przestanie funkcjonować, bo cywilizacje upadną, dojdzie do zamieszek na ogromną skalę, nic już nie będzie miało sensu, bo przecież ludzie nie są potrzebni itd. Nie pozwolimy na to, bo jesteśmy zbyt dobrzy w odnajdywaniu się nowych sytuacjach i w trudnych warunkach. Takie czy inne wyzwania od zawsze są dla nas codziennością i zawsze sobie z nimi radziliśmy. Jeśli ludzie są w czymś dobrzy, to właśnie w rozwiązywaniu wszelakich problemów.

Nie wiem, czy mimo wszystko powstaną zupełnie nowe miejsca pracy, o których dzisiaj nawet nie jesteśmy w stanie pomyśleć, albo dojdziemy do wyjątkowo udanego modelu bazującego na dochodzie gwarantowanym, który się po prostu sprawdzi, czy może wymyślimy coś zupełnie innego… ale skończy się tak, że opracujemy rozwiązanie adekwatne do sytuacji i wszystko będzie funkcjonować jak dobrze naoliwiona maszyna.

Źródło

  • borysses

    Roboty beda pracowac, zaczipowani ludzie beda siedziec na dochodzie gwarantowanym wyplacanym przez panstwo. 100% zaleznosc od panstwa (podskoczysz to kredyciki na konto nie wplyna i zeby w sciane) i ogolny brak sensu egzystencji.

    • indy

      ” (podskoczysz to kredyciki na konto nie wplyna i zeby w sciane) i ogolny brak sensu egzystencji”. A obecnie jest jakoś dużo inaczej? ;)

    • borysses

      W tej chwili max 1/2 jest uzalezniona od panstwa (budzetowka + socjalni/emeryci/rencisci). Kiedy kazdy bedzie uzalezniony to w sumie bedzie totalitaryzm ekonomiczny.

    • indy

      W momencie gdy 100% podatków będą płaciły tylko korporacje, to czy państwa będą miały jeszcze coś do powiedzenia? ;-)
      Z drugiej strony ciężko mi sobie taki model wyobrazić. Jeśli celem korporacji jest zarabiać jak najwięcej, to jaki będzie sens jej prowadzenia, jeśli wszystkie zyski trzeba będzie przeznaczyć na utrzymanie konsumentów?

    • borysses

      Srac na konsumentow, pomysl jakie beda miec zajebiste kontrakty rzadowe. A niech tylko ktos zacznie marudzic, ze ustawiane przetargi to mu sie dochod odgwarantuje ;)

    • jscst

      Pora odświeżać różne cyberpunki.

  • Diabell

    Rynek powinien wyrównać sytuację. W interesie producentów jest to, by po drugiej stornie taśmy produkcyjnej stał konsument. Jeśli popyt się załamie, kto będzie inwestował miliony w roboty i sztuczną inteligencję?

    • mall

      Takie problemy to mają znaczenie w dłuższej perspektywie, tymczasem dominuje perspektywa wyników w najbliższych kilku kwartałach aby zabezpieczyć interesy właścicieli lub managementu.

      Mam poważną wątpliwość co do tezy „jesteśmy świetni w rozwiązywaniu problemów”. Co najwyżej bywamy świetni i potrafimy ignorować problemy poważne jak np. masowe wykorzystywanie antybiotyków przez wielki biznes hodowlany, globalne ocieplenie, rosnąca ilość zachorowań na depresję w naszej części świata, problemy z miejscami pracy i bezdomnością właśnie czy kosztami wynajmu mieszkań w obliczu rosnących baniek powodowanych przez globalny kapitał (przykład: Londyn, Kanada).

      Warto też dodać, że ankieta to tylko ankieta. Młodzi zawsze są optymistami, co jest szczególnie mocne gdy hitech często daje przyjemność. Inaczej sprawa będzie wyglądać jak okaże się, że znalezienie pracy jest równie proste jak w takiej Hiszpanii czy Grecji.

    • Diabell

      Ignorowanie problemów to nasza ludzka specjalność. Z czasem, przymykanie oczu na nieprawidłowości prowadzi do poważnych kryzysów, a nawet buntów i rewolucji. Postęp budujemy potem na zgliszczach, ucząc się na błędach. Zobaczymy, jak będzie z automatyzacją.

    • jscst

      (…)Takie problemy to mają znaczenie w dłuższej perspektywie, tymczasem
      dominuje perspektywa wyników w najbliższych kilku kwartałach aby
      zabezpieczyć interesy właścicieli lub managementu.(…)
      Właścicieli tzn. kogo?

    • Emil Dworniczak

      rozmawiałem z kierownikiem na ten temat. Koszt maszyny co przykręca 4 śrubki kosztuje około 10mln. Ty dostajesz 2000zl na msc ja calkowicie wydaje na cb kolo 3500 . To daje 23 lata ale utrzymanie i konserwacja maszyny daje około 30 lat . A za 30 lat proces technologiczny może kompletnie sie zmienić kompletnie nie opłacalne . Ekonomicznie jesteś tańszy. Automatyzacja tak ale powolna przypuszczam że mimo młodego mojego wieku niestety to zmartwienie moich przyszłych synów, wnuków.

    • lejzab

      10 milionów? może za całą linię montażową. ale nie zastępuję jednego pracownika.

    • Niewidzialna ręka rynku nie jest receptą na kryzys ekonomiczny – co już nieraz udowodniła historia. A ludzie i tak dalej swoje z tym liberalizmem. :/

    • Shakuahi

      Bo nie widzimy, że ma wystawiony środkowy palec. ;)

  • MrVik

    Patrząc na rozwój technologii z jednej strony rzeczywiście można przewidywać, że już całkiem niedługo większość prac zrobi za nas robot lub komputer. A potem zmieniamy kanał w TV i widzimy afrykańską wioskę, gdzie kobiety motykami pracują w polu i w workach na plecech noszą do wiosku wykopane ziemniaki albo jakiś kraj azjatycki gdzie rybacy w małych drewnianych łódkach ręcznie wyciągają z wody sieci z rybami. I wtedy myślimy czy rzeczywiście ludzkość jest już tak bardzo zaawansowana technologicznie, że wkrótce całą pracę wykonają roboty?
    Nie przytoczę tu danych liczbowych, ale wydaje mi się, że przytłaczająca większość ludzi na świecie jeszcze dłuuugo (lub w ogóle) nie będzie się martwić utratą pracy na rzecz robotów. Zbyt duże różnice w poziomie życia i wykorzystaniu technologii panują na świecie. Jedni zajmują się nanotechnologią, AI i planują kolonizację Marsa, a inni dalej mieszkają w lepiankach, nie mają dostępu do bieżącej wody ani elektryczności.

    • Marcin Hołowacz

      Słuszne spostrzeżenie.

    • borysses

      Ci ludzie sa bezrobotni juz teraz. Mieszkaja w lepiankach bez dostepu do wody, pradu i czesto ziemi na ktorej mogliby cos sensownego uprawiac. Oni pracy nie straca bo jej nie maja. To my mozemy dolaczyc do nich.

    • mall

      Wielki kapitał (posiadacz technologii) zmusi nas wszystkich do konkurowania o te miejsca pracy właśnie z tymi ludźmi. Pytanie więc kto w tej rywalizacji wygra na niższe koszty pracy?

    • borysses

      Nikt, bo juz wiele posad nie zapewnia minimum egzystencji. A molochy od dekad zwiekszaja zyski, unikaja podatkow, wplywaja na ustawodawce a pracownikow maja za latwych do zastapienia niewolnikow. Niewolnikow ktorzy zarabiaja coraz mniej. Wolny rynek to mit. Globalizacja sluzy tylko najwiekszym. A rynek konsoliduje sie coraz bardziej.

      Macroeconomic implications of an increase in average market power, which can account for a number of secular trends in the last 3 decades: 1. decrease in labor share, 2. increase in capital share, 3. decrease in low skill wages, 4. decrease in labor force participation, 5. decrease in labor flows, 6. decrease in migration rates, 7. slowdown in aggregate output.

      http://www.nber.org/papers/w23687.pdf

    • jscst

      A niekiedy jeszcze gorzej np. w Ciudad Juarez, czyli w niesławnym mieście śmierci.

    • MrVik

      Są i tacy ludzie jak piszesz, ale ja akurat pisałem o ludziach ciężko pracujących, żeby przeżyć, bo chyba nie powiesz, że ręczna uprawa pola za wioską z którego trzeba wyżywić rodzinę i noszenie wody w dzbanach 3 kilometry od rzeki do domu to lekka praca? Oni nie pracują zarobkowo jak my, ale pracują.

    • borysses

      W takim kontekscie nikt nie musi obawiac sie utraty pracy w wyniku automatyzacji bo przeciez potem kazdy bedzie musial walczyc (pracowac) o przezycie ;)

    • MrVik

      Jeśli uznamy, że praca to tylko czynności wykonywane zarobkowo, na rzecz pracodawcy to miałeś rację, w poprzednim poście. Mnie chodziło o to, żeby sobie uświadomić, że nie cała ludzkość zastanawia się nad konsekwencjami rozwoju technologicznego, bo większości one nie dotyczą.

  • Bartłomiej

    Przeciez roboty juz teraz wykonuja lwia czesc pracy w zakladach. Tylko ze ktos te roboty musi utrzymywać w sprawnym stanie. Ci ktorzy upadek ludzkosci widza w uczeniu maszynowym powinni zobaczyc w jakim stanie sa obecnie autononiczne samochody, po blisko 10 latach prac i wpakowanych miliardach.

    • mall

      Owszem. Do utrzymywania automatów potrzeba trochę siły roboczej. Ale potrzeba jej zdecydowanie mniej. Większa ilość automatów oznacza większą ilość osób pozbawionych pracy, którzy serwisantami nie będą. Ponadto w sytuacji masowej skali automatyzacji i dużej populacji serwisantów dojdzie czynnik, który będzie obniżał płace serwisantów. Ot duża podaż.

    • Bartłomiej

      Traktory zmniejszyly zatrudnienie w rolnictwie o jakies 90%, roboty zredukuja zatrudnienie w przemysle.

    • mall

      Automatyzacja zredukuje zatrudnienie w usługach, gdzie dotychczas znajdowano pracę po odejściu z przemysłu. Ponoć usługi wciąż będą potrzebne- głównie opieka nad starszymi i schorowanymi, której automatyzować się nie da. Pytanie tylko: a jak płaci się za taką pracę? A jak będzie się za nią płacić gdy chętnych będzie więcej?

    • jscst

      (…)głównie opieka nad starszymi i schorowanymi, której automatyzować się nie da(…)
      Znaczy się da… to nie jest już to. Np. robot zmieni pieluchę, ale na tematy eschatologiczne już nie porozmawia, chyba że w stylu Sulejukowej z „Rancza”.

    • borysses

      To juz sie dzieje. Parcie na produkowanie absolwentow kierunkow STEM, programowanie od przedszkola itp to nie dbanie o to by absolwenci mogli miec dobra prace a po to by tak nasycic rynek, ze w koncu bedzie mozna tym zaplutym autystycznym asocjalnym pojebom placic tyle co kasjerce z biedry.

    • Emil Dworniczak

      rozmawiałem z kierownikiem na ten temat. Koszt maszyny co przykręca 4 śrubki kosztuje około 10mln. Ty dostajesz 2000zl na msc ja calkowicie wydaje na cb kolo 3500 . To daje 23 lata ale utrzymanie i konserwacja maszyny daje około 30 lat . A za 30 lat proces technologiczny może kompletnie sie zmienić kompletnie nie opłacalne . Ekonomicznie jesteś tańszy. Automatyzacja tak ale powolna przypuszczam że mimo młodego mojego wieku niestety to zmartwienie moich przyszłych synów, wnuków. tak jest

    • borysses

      Koszt maszyny co przykreca srubki bedzie sie zmniejszal zarowwno pod wplywem upowszechniania sie jak i postepu technologicznego. Zreszta zawsze fabryke mozna przeniesc gdzies gdzie znajdzie sie roboli pracujacych za 100$…

    • Emil Dworniczak

      No i tak sie właśnie robi ? większość fabryk sie przenosi za granicę. Juz nawet z Polski niektórzy uciekają. A w Francji to wiadomo nie znajdzie sie robol za 600 euro a w Polsce jakies 10mln jest XD

    • borysses

      Z drugiej strony Chiny, ktore juz nie sa tak atrakcyjne ze wzgledu na wzrost zarobkow zamiast przenosic fabryki do Bangladeszu inwestuja w automatyzacje. Plan na dzien dzisiejszy to zastapienie blisko 4mln miejsc pracy robotami. W ciagu najblizszych dwoch lat.

    • jscst

      Za to Chiny mają opinię złodzieja technologi…

    • borysses

      I opinie te maja bardzo gleboko gdzies :)

    • jscst

      Teraz tak… ale, kiedy roboty zaczną się składać produkty z branż, które mają takie czy inne ograniczenia ITAR to popłyną.

    • Bartłomiej

      Zmartwieniem twojego potomstwa bedzie brak monotonnej pracy w fabryce? Tak samo wczesniej ludzie bali sie braku pracy na roli.
      Rynek idzie w strone uslug wszelkiego rodzaju. Automatyzacja oplaca sie tylko, kiedy chcemy produkowac odpowiednio duzo. Za 50-100 lat wzrosnie wartosc rzemiosła recznego, ktore juz teraz wraca do mody. Im czlowiek bedzie bogatszy, tym bardziej bedzie chcial sie wyroznic, a tym samym wiecej bedzie placil za rzeczy niepowtarzalne.

    • Emil Dworniczak

      Oczywiscie że nie tamto była ironia. Właśnie jestem wsciekły że już teraz tego nie ma :P nie musiałbym 9 ton dziennie brać na klate.

    • jscst

      Bogacze mają wchłonąć produkcję kilku miliardów rzemieślników?

    • Ymnytor

      Prawie zawsze inwestycja w automatyzację polega na tym, że maszyny muszą być tańsze w utrzymaniu. Z założenia przy utrzymaniu maszyn, tworzeniu, pisaniu oprogramowania ma być zatrudnionych mniej osób, za w sumie mniejsze pieniądze, niż maszyna ma zastąpić. Zmierzam do tego, że gdy powstaje robot, to generalnie ma wykosić więcej osób, niż zatrudnić, bo w myśl biznesu trzeba ograniczać koszty produkcji, a nie je przenosić na inne wydatki (przy założeniu, że tworzymy ten sam produkt, bo oczywiście inwestowanie w inne branże i segmenty rynku to co innego)

    • lejzb

      samochody autonomiczne? wielki, szybki postęp. za 20 lat będą powszechne. ludzie którzy się rodzą w tym roku będą z nich korzystać tak jak my dzisiaj z smartphone. bez większej refleksji. a ich dzieci będą znały samochody kierowane przez człowieka z podręczników historii

    • Bartłomiej

      Tak samo myślano o latających samochodach w miastach 50 lat temu, o ponaddźwiękowych podróżach nad atlantykiem, etc.
      To wszystko co prawda jest możliwe, ale nie jest opłacalne.
      Dlaczego autonomiczne samochody będą mieć bardzo trudny start?
      -możliwość łatwego hackowania pojazdu, posiadanie backdoorów
      -w sytuacjach ekstremalnych, chociażby kataklizmów lub wybuchu emp nie nadają się do niczego.

      W ciągu następnych kilkunastu lat, jeśli tylko znajdzie się firma produkująca samochody oparte na najprostszych i niezawodnych podzespołach, to opanuje ona rynek.

      Rzeczy które samochód musi posiadać: poduszki powietrzne, klimatyzacja, radio z wejściem aux oraz bt, elektroniczna kontrola wtrysku, abs. Reszta łącznie z nawigacją jest kompletnie niepotrzebnym i kosztownym bajerem.

  • DariusPhD

    Jedynie co Pan przedstawił to gdybanie ludzi bez aktualnych badań? Ma
    pan takowe? bo ja i owszem
    https://drive.google.com/file/d/0B_H1wGTm98W3LUdwa0xYUV9xdU0/view

    „Rzecz
    w tym, że dziś sprawy mają się trochę inaczej. Nie wyposażamy
    ludzi w nowe narzędzie, dzięki któremu charakter ich pracy ulega
    zmianie, bo zamiast tego powoli zastępujemy ludzi i nie potrzebujemy
    nikogo na ich miejsce…” Autor żartuje? historia ma się dokładnie tak
    samo, komputery to nie narzędzie które np nam pomaga liczyć ale liczy za
    nas, czy matematycy zniknęli?(to skrajny przykład żeby każdy
    zrozumiał). Komputery też miały zabrać nam pracę a co się dzieje od lat
    60? nie tylko jej nie zabrały ale liczba godzin pracy paradoksalnie
    wzrosła zamiast zmniejszyć się. Tak się składa że jestem bliski tematu
    nauki(głównie neurologii i toksykologii) i niestety twoje artykuły na te
    tematy reprezentują żenujący poziom, ale nie o tym teraz mowa(akurat ten artykuł ma kilka ciekawych refleksji więc progres jest).
    Przewidywania?,
    hmm w czasie pierwszych sukcesów na polu astronautyki snuto wizję że w 
    2000 roku będziemy mieszkać na księżycu, jakoś nie mam tam rezydencji…
    albo rodzice za młodu mnie oszukali…
    Prawda jest taka że nasze
    przewidywania odnośnie szybkości rozwoju są bardzo często weryfikowane
    przez przyszłość(jedynie napędzane filmami SF). P.S Już w 83 roku
    raport mówił że generacja robotów obecnie pracująca fabryki zredukuje
    liczbę pracowników do zera, był Pan w takiej fabryce?

    • borysses

      to skrajny przykład żeby każdy
      zrozumiał

      I do tego zly.

      Programy ksiegowe zastepuja ludzi. Dzisiaj kilkuosobowe biuro obsluguje taka ilosc klientow jak wczesniej wielka firma majaca cale pietra ksiegowych. Arkusze kalkulacyjne, programy CRM, ERP itd juz dawno eliminuja koniecznosc zatrudniania duzej liczby ludzi w niektorych dzialach firm. Automatyzacja czy postep technologiczny dotyka nie tylko robotnikow fizycznych ale i umyslowych.

      Tak się składa że jestem bliski tematu
      nauki(głównie neurologii i toksykologii)

      No to fest kompetencje by sie wypowiadac na tematy zwiazane z automatyzacja.

    • Ymnytor

      Zgadza się, zastępują i tym się różni ta rewolucja przemysłowa od pozostałych, bo wtedy tracili robotnicy.
      Ale tak naprawdę to czy robotnicy są gorsi od księgowego i nimi akurat musimy się przejmować bardziej? Skoro jednych i drugich da się zastąpić, to pewnie nie.

    • borysses

      Roznica jest tez w skali czasowej, dlugosci embarga na technologie czy stopniu trudnosci ewentualnego przebranzowienia. No i dochodzi brak epidemii, wojen, migracji taniej sily roboczej ze wsi do miast czy kolonialnego niewolnictwa. A i same korporacje sie zmienily i nie sa zalezne od panstwa a wrecz przeciwnie, na panstwa mocno wplywaja.

    • Ymnytor

      Stopień trudności przebranżowienia jest problemem, bo osoby z zagrożonych stanowisk, które już teraz o tym nie myślą mogą mieć problem ze znalezieniem podobnie dobrej pracy, ale na przestrzeni pokolenia wszystko powinno wrócić do normy.

    • borysses

      Tylko rynek pracy zmienia sie tak szybko, ze po skonczeniu owczesnie perspektywicznych studiow moze sie okazac, ze jest sie juz mocno do tylu i czas uczyc sie czegos nowego.

      Spada tez zapotrzebowanie na wasko wyspecjalizowanych pracownikow a w cenie zaczynaja byc osoby dysponujace o wiele wiekszym zasobem wiedzy z wielu dziedzin.

      Jeszcze pare lat temu z full-stackow drwiono, ze sa mistrzami niczego a dzisiaj kazda firma chce omnibusow fronend, backend, devops, sysadmin w jednym.

    • Ymnytor

      Zgadzam się, nie ukrywam, że osoby które źle rozplanują karierę, szczególnie teraz gdy jest mimo wszystko dość dobrze pod tym względem zwyczajnie ucierpią. Tak też się zawsze dzieje w procesie automatyzacji, to normalne. Po jakimś czasie nadejdą nowe pokolenia, wszystko wróci do normy i wszyscy będą szczęśliwi i nawet nie będą chcieli myśleć o powrocie do czasów sprzed automatyzacji.

    • borysses

      Oby. Ale nie liczylbym na scenariusz nadmiernie optymistyczny. Nie przy przyspieszajacym rozwarstwieniu spolecznym.

    • Ymnytor

      Rozwarstwienie społeczne samo w sobie nie jest moim zdaniem problemem, bo nie pokazuje jednej ważnej zależności. Zwykle bywa tak, że rozwarstwienie społeczne rośnie nie przez biednienie tej biedniejszej grupy, a bogacenie się tej bogatszej. Dla przykładu gdy osoba biedna w danym roku może sobie kupić 10 jakiś tam produktów, a bogata osoba 10 takich samych produktów+10 innych, a w innym miejscu biedna osoba może kupić sobie 10 takich produktów+dwa dodatkowe, a bogata 10 takich produktów+aż 30 innych rozwarstwienie urosło. Jednak nie zmniejszyło to ubóstwa wśród tych biednych, a nawet pozwoliło im kupić więcej. Więc mimo powiększenia rozwarstwienia sytuacja biednych tak naprawdę się polepszyła.
      Dlatego dla mnie bardziej miarodajne jest to na co realnie ta biedniejsza klasa może sobie pozwolić, a jeszcze ważniejsze jest to jakie perspektywy ma przed sobą osoba przeciętnie urodzona (perspektywy na rozwój, edukację, założenie własnej firmy, zdobycie kapitału itd) .
      Porównywanie zarobków biednych sprzed lat, do obecnych nie jest proste, bo pod uwagę trzeba wziąć jeszcze np. siłę nabywczą. Podobnie jest z ubóstwem, bo w ciągu lat czasami rozumienie ubóstwa się zmienia.

    • jscst

      (…)Zgadzam się, nie ukrywam, że osoby które źle rozplanują karierę, szczególnie teraz gdy jest mimo wszystko dość dobrze pod tym względem zwyczajnie ucierpią.(…)
      Znaczy się nie poszły na studia?

  • Ymnytor

    Tak było kiedyś, natomiast aktualny problem polega na tym, iż miejsc pracy ubywa szybciej niż powstaje nowych na ich miejsce…

    Według wykresów Google wcale tak nie jest. W Unii Europejskiej w latach 2000-obecnie bezrobocie zmalało o 1,5%. W USA np. bezrobocie w 2000 wynosiło w okolicach 4%, a teraz (po kryzysie) jest nieznacznie większe i nadal nie przekracza 5%.
    W Japonii w lutym zanotowano najniższy poziom bezrobocia od 22 lat. W Indiach też spada.

    Rzecz w tym, że dziś sprawy mają się trochę inaczej. Nie wyposażamy ludzi w nowe narzędzie, dzięki któremu charakter ich pracy ulega zmianie, bo zamiast tego powoli zastępujemy ludzi i nie potrzebujemy nikogo na ich miejsce

    Czyli dokładnie tak samo jak zwykle. Narzędzia wprowadzane były nie po to, aby robotnikom przyjemnie się pracowało, a po to aby powiększyć produkcję, bądź zmniejszyć koszt i w ten sposób wyrzucić ludzi z produkcji. Przecież największe rewolucje przemysłowe niszczyły całe zawody i branże przerzedzały z zatrudnienia. Rzecz dla czego innowacje nie niszczą pracy jest prosta. Bo innowacje jak automatyzacja tworzone są po to, aby zaoszczędzić. Gdy produkcja jest tańsza to i produkt jest tańszy. Gdy produkt jest tańszy, to ludzie kupując go mają więcej pieniędzy do wydania na inny produkt, często nieutworzony. W ten sposób tworzą się nowe potrzeby wydania pieniędzy, których przedtem mogło nie być. Otwierają się nowe branże z nowymi ludźmi i nowym zatrudnieniem. Ta rewolucja różni się moim zdaniem w największej mierze tym, że tym razem zastępowani na masową skalę są także pracownicy biurowi dzięki sprawnemu oprogramowaniu, które wykonuje pracę za nich.

    • borysses

      Popatrz na jakosc zatrudnienia, ktore rosnie tylko w gownopracach nie pozwalajacych na sensowne utrzymanie sie.

      According to the Economic Policy Institute, in New York City, the number of low-wage jobs ($45,000 annually or lower) rose by 191,000
      in 2014. Comparatively, the number of middle-class jobs—defined as
      paying between $49,971 and $71,692 per year—rose by only 3,745.
      Meanwhile, cost of living continues to soar, with the result that even
      some homeless people in New York work two low-wage jobs.

    • mall

      Branko Milanovic wydał niedawno książkę o globalizacji. Owszem- w UE bezrobocie niewielkie (ale już nie bezrobocie wśród młodych!) tyle, że wskutek globalizacji wyraźnie obywatele UE i USA stracili a zyskali obywatele krajów Azji i takich krajów jak Polska. Przykładowo Włochy i UK są na poziomie sprzed 30 lat (produktywność pracy)- tak bardzo stracili. Źródło: http://piketty.blog.lemonde.fr/2017/01/09/of-productivity-in-france-and-in-germany/

      Globalizacja w połączeniu z automatyzacją pogłębią walkę płacową na świecie. Ważna jest też jakość miejsc pracy- borysses o tym wspomniał.

    • De

      Człowieku, bredzisz typowymi bredniami o rewolucji przemysłowej, która nie ma nic do rzeczy z rewolucją robotyzacji. Doczytaj, pomyśl dlaczego bredzisz, bo mi nie chce się każdemu z osobna tłumaczyć tej absurdalnie prostej sprawy.

      Słowo klucz – dzisiaj nie ma 90% bezproduktywnych ludzi w polu, którzy nic nie mają, a pole orają, by przeżyć kolejny miesiąc.

  • zac

    Jeden rzeczy ludzie w tego typu dyskusjach nie poruszaja. W czasach pierwszej rewolucji przemyslowej (~1850) zylo „raptem” 1 miliard ludzi [1]. Obecnie mamy ponad 7 miliardow i liczba ciagle rosnie. To ze przy pierwszej rewolucji przemyslowej sobie poradzilismy z bezrobociem nie znaczy ze tym razem bedzie tak latwo – musimy znalezc znacznie wiecej zastepczej pracy. Tu bardziej bedzie decydowal w jakim przedziale czasu sie to wszystko rozegra i jaki bedziemy mieli „zawor bezpieczenstwa”. Jak cisnienie wzroscie zbyt mocno i zbyt szybko to zawor nie pomoze i skonczy sie na rozruchach/rewolucji/wojnie.

    [1] https://en.wikipedia.org/wiki/World_population

  • Konrad Murawski

    „W odpowiedzi na te czarne scenariusze, wiele osób lubi przypominać, że to tylko przykład powtarzającej się historii, bo przecież ludzie zawsze bali się innowacji, które mogły ich pozbawić pracy, a ostatecznie było to jedynie zlikwidowanie mniej wydajnych stanowisk na rzecz innych.
    Rzecz w tym, że dziś sprawy mają się trochę inaczej”
    To, że tym razem będzie inaczej też jest za każdym razem powtarzane – to nie prawda, za każdym razem jest tak samo. Poza tym miejsca pracy najczęściej wcale nie giną – np. pracę traci Amerykanin w call center, a jego pracę dostaje gość w Indiach. Inaczej mówiąc ludzie głosują na partie obiecujące podniesienie najniższych płac. To sprawia, że pracodawcom nie opłaca się zatrudniać ludzi, a więc idą w automatyzację, outsourcing lub po prostu zamykają biznes.
    https://soundcloud.com/zdrowy-rozsadek/podkast-06-automatyzacja

    • Kamil Ro. Dzióbek

      Teraz będzie inaczej bo roboty zdobędą inteligencję i nie będą w niczym gorsze od ludzi.
      Po drugie w rewolucji przemysłowej produkcja wzrosła i wszystkich było stać na więcej dóbr, więc więcej osób było potrzebnych do produkcji.
      Teraz raczej produkcje trzeba ograniczać bo zanieczyszczenie środowiska, do tego technika jest dość bardzo uzależniona od pierwiastków ziem rzadkich (trzeba je oszczędzać) np. baterie w samochodach elektrycznych i wiatraki.

    • Konrad Murawski

      „Teraz będzie inaczej bo roboty zdobędą inteligencję”
      twój argument jest oparty na powieściach sf

    • jscst

      No cóż… jest inteligencja i inteligencja. Zależy, o której tu mowa.

    • Konrad Murawski

      Są też inteligenci, ludzie, którzy mają wyższe wykształcenie i umieją się ładnie wypowiadać, ale nie mają pojęcia o temacie. Mimo to ludzie ich słuchają, bo „ładnie mówią”.

    • jscst

      Masz na myśli polityków, PRowców i podobnych im „humanistów”?

    • Konrad Murawski

      Tak, mam na myśli ludzi, którzy wydają się mądrzy podczas gdy jest to ogłada i kultura. Np. minister gospodarki po studiach humanistycznych może wiedzieć mniej o ekonomii niż babka, która całe życie sprzedawała rzodkiewki na targu. Pisał o tym Thomas Sowell
      https://www.storytel.pl/books/8064-Intellectuals-and-Society

  • Anonymous

    „A ja myślę że jakoś to będzie” – amatorski zwrot

  • mike9

    Czy cywilizacja się zawali?
    Nie.

    Czy roboty kompletnie wyprą połowę ludzi i skażą ich na śmierć głodową?
    Nie.

    Czy przez „jakoś to będzie” nie oznacza, że warunki żyć większości ludzi już się nie poprawią?
    Być może.

    Być może czeka nas nowe średniowiecze. Masy ludzi skończą mieć jakąkolwiek siłę przetargową jako siła robocza, czy jako siła rewolucyjna i po prostu ich los nie będzie miał znaczenia przy kierunku zmian w społeczeństwie i gospodarce. Kasta najbogatszych, którzy mają maszyny, stanie się jeszcze bogatsza i niezależna od reszty, która „jakoś” będzie sobie radziła. Nie będzie skrajności w stylu śmierć z głodu, będą bardzo kiepsko płatne zajęcia, dające możliwość przetrwania i nikłą nadzieję na awans społeczny.

  • jscst

    Podejrzewam, że te sondaże są robione młodych, wykształconych z dużych miast…