72

Do polskich miast w dużej liczbie mają trafiać elektryczne autobusy

Władze na szczeblach centralnym i lokalnym wzięły się za zwalczanie problemu smogu. Przynajmniej tak twierdzą. Sprawa prosta nie jest, pozbycie się kłopotu w postaci zanieczyszczonego powietrza potrwa lata, gdyż nie wynika on z jednego czynnika. Jednym z pól, na których zamierzają działać decydenci, jest motoryzacja i transport, zwłaszcza ten zbiorowy. Coraz więcej mówi się o zielonej komunikacji miejskiej. A słowom mają towarzyszyć konkretne działania, na co wskazuje jeden z programów NCBiR.

Autobusy elektryczne już jeżdżą po ulicach polskich miast, niebawem ma być ich jeszcze więcej. W połowie listopada ubiegłego roku pisałem, że takie maszyny trafią do Warszawy:

Ursus podaje w swym komunikacie, że podpisał umowę na dostawę autobusów elektrycznych dla Warszawy. Wartość kontraktu to blisko 25 mln złotych. Dostawy będą realizowane partiami do połowy 2017 roku.[źródło]

Z kolei na początku tego roku w Sieci pojawiły się zdjęcia ładowarek dla pojazdów bezemisyjnych. Widać wyraźnie, że coś ruszyło, ale to wciąż kropla w morzu potrzeb. Wystarczy wspomnieć, że elektryki w komunikacji miejskiej, to rzadkość – niczym wśród osobówek:

Jest źle dlatego, że w 2015 r. tylko 2 proc. zakupów w miastach przez spółki miejskie transportowe, które kupowały tabory (…) autobusowe, to były autobusy elektryczne” – powiedziała wiceminister w Ministerstwie Rozwoju Jadwiga Emilewicz w środę na briefingu prasowym. Podkreśliła, że kupowano znacznie więcej diesli, czy autobusów hybrydowych. Emilewicz tłumaczyła, że jest źle dlatego, że Polska jest „europejską potęgą produkcji transportu publicznego, a nasz polski autobus elektryczny uzyskał nagrody na prestiżowych targach transportowych w Hanowerze.[źródło]

To ma się jednak zmienić, a przyczynią się do tego działania władz centralnych. Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego ogłosiło program Bezemisyjny transport miejski, który w założeniach przewiduje m.in. współpracę z samorządami, promowanie innowacyjnych projektów i wejście państwa w rolę „inteligentnego zamawiającego”. Co to właściwie oznacza?

Celem programu, realizowanego przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBR), jest wdrożenie innowacyjnych rozwiązań dotyczących elektromobilności w ramach partnerstwa innowacyjnego. To nowy, niestosowany dotychczas tryb w ustawie o zamówieniach publicznych, w którym państwo występuje w roli inteligentnego zamawiającego, kreującego nowy rynek dla nowatorskich produktów w oparciu o potrzeby zgłaszane przez polskie miasta. A potrzeby są znaczne – deklarację wstępnego udziału w programie złożyło 21 miast oraz Górnośląski Okręg Przemysłowy zrzeszający 29 gmin.

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, czyli agencja wykonawcza MNiSW, podejmie współpracę z samorządami i określi możliwości oraz potrzeby miast. Potem strony wystąpią w roli zamawiającego w postępowaniu publicznym i wyłonieni zostaną wykonawcy projektów. Te ostatnie mają być realizowane etapowo, a NCBiR będzie stopniowo ograniczał liczbę wykonawców. W efekcie na finiszu mają zostać maksymalnie dwa najlepsze pomysły.

Konsorcja, wśród których mogą znaleźć się zarówno instytucje naukowe, jak i producenci z sektora prywatnego, mogą liczyć nawet na 100 mln zł na realizację projektów. W późniejszym etapie zaś – również na rynek zbytu, który zapewnią samorządy, czyli partnerzy programu. Dodatkowe wsparcie finansowe zapewnić może Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, z którym NCBR prowadzi obecnie rozmowy. Szacuje się, że transakcje zrealizowane w ramach programu Bezemisyjny transport publiczny osiągną nawet 1 mld złotych – a do 50 samorządów może trafić nawet 1000 pojazdów.[źródło]

Należy podkreślić, że ten program ma być realizowany jeszcze w tej dekadzie – autobusy elektryczne powinny masowo pojawić się na polskich drogach za kilka lat. Czy w liczbie tysiąca? Przekonamy się. Można zakładać, że bezemisyjne pojazdy będą nabywane przez samorząd nie tylko w ramach wspomnianego działania. Wypada jednak dodać, że projektowanie maszyn i zakup taborów nie rozwiąże problemu – potrzebna jest jeszcze odpowiednia infrastruktura. To także spore koszty i duże wyzwanie: co komu po elektrykach, jeśli nie będzie ich można szybko i sprawnie naładować?

  • Tomek Niewinnian

    autobusy elektryczne to kosztowny pomysł i średnio ekologiczny (baterie trzeba najpierw wyprodukować, a potem gdzieś i jakoś utylizować) a przecież jest coś takiego jak trolejbus :)

    • Chciałbym kiedyś zobaczyć porównanie realnych kosztów – bo często słyszę ten argument.

    • Tomek Niewinnian

      W Lublinie jeszcze jeżdżą. Warto tam spytać. A cytowany punkt ładowania autobusów na spartańskie wygląda…Nie pasuje do okolicy :)

    • Sławomir Lech

      Totalna głupota, co pięć lat wymieniać akumulatory. Autobus to nie samochód i jeździ po tej samej linii, dlatego trolejbus bije na głowę autobus elektryczny pod względem kosztów jak i ekologii.

    • Daniel Markiewicz

      a moze co 5 minut? autobus jezdzi po tej samej linii? dobre sobie, co chwile jakas stluczka, objazdy, spoznienia, zdaje ci sie

    • Sławomir Lech

      Ostatnio w Vancouver jechalem trolejbusem objazdem, wybudowali nowa linie w rownoleglej ulicy.

    • Daniel Markiewicz

      to super, czyli stłuczka na skrzyżowaniu, korek na 5 km, i rozumiem wysylaja ekipe do wybudowania objazdu trolejbusowego?

    • Sławomir Lech

      Trolejbus może jechać po całej szerokości jezdni nie tylko jednym pasem.

    • Sławomir Lech

      Mądry Polak, bogatszy jest od wszystkich i stać go wydawać na baterie co kilka lat. Postaw się a zastaw się.

    • Daniel Markiewicz

      no prosze, jeszcze nikt nigdy baterii w EV nie wymienial ale spoko

    • kozdromen

      W Lublinie mają swój urok a i są względnie ciche :-D no i zdaje się lepiej przyspieszają niż diesle

    • pasqal

      To prawda. Powinni zrobić tylko wszędzie buspasy i jazda będzie po całym mieście aż miło :) jedynie pajęczyny trakcji mogą trochę przeszkadzać – no ale tramwajów też to dotyczy.
      Ja się dziwię, czemu w Krakowie na trolejbusy nie postawili.

    • kozdromen

      Trolle to piękny sposób komunikacji.. Z drugiej strony lepsza trakcja niż smog.

    • Bo trzeba by ustawić tysiące słupów do doprowadzenia trakcji tam gdzie jej nie ma. Trakcja nie może być przyczepiona do budynków, dlatego muszą stać brzydkie słupy. Trochę szkoda by było Krakowskiego Starego Miasta na to.

      A trolejbusy są bardzo fajne. Mieszkałem kilka lat w Lublinie – i uważam, że posiadanie linii trolejbusowych w tym mieście na pewno pozwoli lepiej rozwijać komunikację miejską, no i będzie taniej niż autobusy elektryczne. Jedyne nie miłe wspomnienie – pałąki wypadające z trakcji podczas zimy i unieruchomiony trolejbus na rondzie. Na ile to zajęć się człowiek przez to spóźnił ;)

    • pasqal

      W Krakowie po ścisłym centrum poruszają się praktycznie tylko tramwaje, których trakcja jest przyczepiona do budynków (ale chyba to się ma zmienić, skoro miasto zamawia tramwaje z zasilaniem bateryjnym (sic!)), jest niewiele linii autobusowych w okolicach Rynku. Ale takimi Alejami czy 29 listopada nad buspasami spokojnie można by było trakcję powiesić.
      A jak nie w Krakowie, to chociaż w Hucie ;)

      Spadające pałąki to już jest teraz na szczęście rzadkość – modernizacja trakcji zrobiła swoje. Ale pamiętam czasy, jak na zwrotnicach trolejbus potrafił utknąć – nawet zdarzyło się go z innymi pasażerami pchać do przodu na prośbę miłej pani kierowcy :)

    • To się zmienia przy każdym remontowanym fragmencie torowiska w centrum – wszędzie tam, gdzie odnowiono trakcję, postawiono słupy – przepis się jakiś bodajże zmienił, i nowa lub odnowiona trakcja nie może być przymocowana do prywatnych budynków mieszkalnych.

      Zima dziesięciolecia, bodajże w 2010 roku, pałąki spadły w starym Jelczu na każdym z trzech kolejnych rond. #nostalgia

    • mirosław borubar

      Pewnie jeszcze długo się nie doczekamy. Sądzę, że jeśli od tej strony też byłoby to takie eko, to już dawno producenci by się chwalili i zamknęliby usta krytykom. Tak to bardziej wygląda na zwykły marketing, na fali problemów z zanieczyszczeniem środowiska.

      /
      A wystarczyłoby, żeby w Polsce nie średnie zarobki były takie jakie są, tylko mediana z zarobków była na poziomie 3 tysięcy, wtedy ludzi by było stać raz, że na piece, a dwa że na opał. Za dofinansowaniem do pieców też jakoś szczególnie nie jestem, jedni sami ponieśli koszty, a drudzy nie dość, że dłużej zanieczyszczali środowisko, to jeszcze w nagrodę dostaną kasę na piec. Mało wychowawczy system.

    • Daniel Markiewicz

      co rozumiesz przez utylizacje akumulatorów (poczytaj co to bateria)?

    • Marecki

      Bateria a akumulator to 2 różne rzeczy, często i to przez tzw. blogerów technologicznych mylone. Siedzą tacy 24/dobę w Internecie i podstaw nie znają.

    • IdontgiveaF

      Posługując się definicjami i odnośnikami do literatury fachowej napisz:
      1. Czym jest bateria
      2. Czym jest akumulator.
      Najlepiej zarówno w języku polskim jak i angielskim. To będzie fascynująca lektura :)

    • Daniel Markiewicz

      no właśnie chyba marecki napisał to samo co ja tylko że odpowiedział na mojego posta, a ty napisałeś to samo co on tylko że odpowiedziałeś na jego posta, gdzie tu dyskusja?:D

    • IdontgiveaF

      https://en.wikipedia.org/wiki/Battery_(electricity)#Categories_and_types_of_batteries
      https://pl.wikipedia.org/wiki/Bateria

      Wiem, że to nie „literatura fachowa”, ale lenistwo bierze u mnie zwykle górę ;)

    • Daniel Markiewicz
    • IdontgiveaF

      No i co konkretnie ten odnośnik przedstawia?

      Napisze może wprost o co mi chodzi – każdy akumulator jest baterią choć nie każda bateria jest akumulatorem. Szczególy masz podane w linkach wyżej.

    • Daniel Markiewicz

      no i własnie piszemy dokładnie to samo Tomek Niewinnian coś pisał o produkcji i utylizacji baterii więc sie go zapytałem o co mu chodzi, bo jeśli mu chodziło o baterie to znaczy że trzeba je wyrzucać po każdym rozładowaniu a on mówił o samochodzikach zabawkach, a jeżeli o akumulatorach to ich się nie wyrzuca tylko podaje recyklingowi który jest w 98% skuteczny a czas życia akumulatorów szacuje się na dłuższy niż czas życia samochodu. No ale Tomek nie odpowiedział na pytanie więc się nie dowiemy o czym mówił

    • IdontgiveaF

      Jedyne z czym dyskutuję to teza, że:

      Bateria a akumulator to 2 różne rzeczy

      Otóż nie, nie są. Tyle, że jak się używa pojęcia bateria to faktycznie czasem trzeba wskazać jaki typ baterii mamy na myśli.

    • Daniel Markiewicz

      no widzisz, na 4 osoby 3 twierdzą że bateria to jedno a akumulator to drugie. tak samo jak po polsku powiesz silnik spalinowi i silnik elektryczny, wiec skrótowo możesz powiedzieć że silnik, ale po angielsku nie, i na angielskich forach zostałem już nauczony, że silnik spalinowy to engine, ale elektryczny to motor i nie można powiedzieć electric engine mimo że dla nich battery to aku i bateria.

    • IdontgiveaF

      (…) mimo że dla nich battery to aku i bateria

      W tym sęk, że dla nas również aku i bateria są tożsame pomimo, że w mowie potocznej występuje sztuczne rozgraniczenie. Fakt, że ogól ludzi się na tym nie zna nie zmienia terminologii fachowej.

      bateria alkaliczna – ogniwo galwaniczne, którego po rozładowaniu nie można naładować.
      bateria akumulatorów potocznie nazywana akumulatorem

      Jakbyś tego nie filozofował, tak stwierdzenie „bateria” mając na myśli „akumulator” nie jest błędem, choć jest nieprecyzyjne (bo cholera wie o jaki typ baterii nam chodzi).

    • doogopis

      Choć może z definicji baieria to kilka ogniw połączonych razem to jest bateria. A akumulator to ogniwo które może energię magazynować lub oddawać. To co nazywamy baterią potrafi tą energie tylko oddawać.
      Więc raczej nie każdy akumulator to bateria.
      Tak tylko z ciekawości mi sie napisało.

    • Pluto

      Kosztowne to jest leczenie naszego bezcennego zdrowia. Nie trzeba od razu utylizować bo takie akumulatory mogą mieć drugie życie w mniej wymagających miejscach, np. domach, gdzie stosunek wielkości i wagi do pojemności nie jest tak istotny jak w samochodach i autobusach. Trolejbusy fajna rzecz, nie wszędzie bo np. na podmiejskich liniach mało opłacalna, ale w mieście wszem.

    • Tomek Niewinnian

      Pytanie czy na podmiejskich liniach będzie miało to sens? dłuższa trasa, a postój na ładowanie krótki. Pomijam fakt, że wzrośnie gigantycznie zapotrzebowanie na energię, a ją się produkuje z węgla – żeby wiatraki pokryły zapotrzebowanie w PL trzeba je stawiać co kilometr (źródło PGE), a atom właśnie został zaorany.

    • Pluto

      To, że energię produkujemy z węgla to źle, ale to lepiej niż, gdy produkowanie energii do poruszania pojazdu odbywa się w silniku spalinowym. Sprawność silnika spalinowego to 20-30%, sprawność elektrowni to ponad 90%. Spaliny z silnika są wypuszczane między ludźmi na niskim poziomie, spaliny elektrowni są wysoko a do tego posiadają jakieś tam filtry. Wybierając mniejsze zło stawiam na elektryki nawet gdy prąd pochodzi ze spalania węgla. Udział OZE w produkcji energii coraz bardziej rośnie. Że atom zaorany to wg. mnie bardzo dobrze bo ta sama kasa wpakowana w OZE da większą i bezpieczniejszą produkcję energii. OZE tanieje i lepiej się skaluje. Ile tych atomówek by postawili, jedną czy dwie? Na cały kraj… a przesył prądu to straty, najlepsze są rozproszone instalacje OZE, mniejsze straty a przesyle i mniejsza czułość na awarie sieci przesyłowej.

    • IdontgiveaF

      Podoba mi się, że sprawność elektrowni wyliczasz na podstawie sprawności samych generatorów za to już sprawnośc silnika w samochodzie odnosisz do uzyskanej mocy mechanicznej względem wartości energetycznej paliwa :) Brawo, w ten sposób można udowadniać dowolne tezy :)
      Juz pomijając tę zupełnie abstrakcyjną liczbę na starcie – doliczając przesył, wszelkie przekształniki (transformatory, ładowarki) i sprawność samych baterii, końcowa sprawność spalania paliwa bezpośrednio w samochodzie i zasilanie samochodu z baterii daje bardzo zbliżoną sprawność, przy czym nie wliczam do tej sprawności energii włożonej w produkcję i utylizację samych ogniw.

    • Pluto

      Skoro już tak wszystko wiesz więcej to rzuć liczbami. Suma summarum na pewno nie wyjdzie wartość zbliżona bo spalinowca.

    • IdontgiveaF

      Nie wiem wszystkiego, ale potrafię odróżnić sprawność generatora (moc elektryczna na wyjściu/moc mechaniczna na wejściu) od sprawności elektrowni jako takiej – http://zss.pwr.wroc.pl/rluk/wee/WEE_W1B.pdf Pamiętaj, że sprawność wszystkich elementów łańcuszka się mnoży, po drodze masz elektrownię, przesył, prostowniki, rezystancje wewnętrzną ekumulatora (ważną zarówno przy ładowaniu jak i rozładowywaniu) i dopiero na samym końcu silnik elektryczny (który w przeciwieństiwe do generatora w elektrowni nie będzie miał 95% sprawnośc bo pracuje w szerokiem zakresie obciążen i prędkości obrotowychi).

      Gdy przeliczałem to sobie w jednej z poprzednich dyskusji na AW o samochodach elektrycznych, sprawność z jaką uzyskujemy moc mechaniczną na kołach była zbliżona i wynosiła od 12-15 do 22% procent w obu przypadkach. W zależności kto chce udowodnić jaką tezę, dobierając sobie różne założenia do takiego rachunku (doliczamy energię potrzebną na dystrybucję paliwa? ile realnie można odzyskać poprzez „cywilny” odpowiednik KERS w elektryku?) można uzyskać inna odpowiedź na pytanie „co ma sumarycznie większą sprawność, elektryk czy spalinowiec?” ale zasadniczo różnice nie są duże. Łatwiej obronić tezę, że mimo wszystko elektryk jest odrobinę sprawniejszy ale nijak nie da się stwierdzić, że między spalinowcem a elektrykiem jest jakaś przepaść pod tym względem. Liczby są zbliżone.

    • Pluto

      Chętnie bym zobaczył rzetelne wyliczenia sprawności poszczególnych elementów produkcji i dystrybucji energii elektrycznej. Straty na różnych etapach mogą być spore, ale elektryki otwierają drogę na inne źródła zasilania, np. przydomowe panele fotowoltaiczne. Wtedy droga prądu jest dużo krótsza i odciąża się elektrownie. Samochód elektryczny nie licząc elektroniki sterującej i ew. ogrzewania/klimatyzacja nie zużywa prądu podczas np. stania na światłach. Nadal spalinowy zatruwa miejsca po których się porusza, czyli między ludźmi, więc dużo bardziej szkodzi ludziom, do tego właśnie w tych miejscach są największe problemy z zanieczyszczeniami. Pod tym względem elektrownia wychodzi korzystniej. Niektóre elektrownie przechodzą z węgla na gaz. Mówicie o szkodliwości akumulatorów, podczas produkcji i utylizacji a wydobycie, produkcja i transport paliw do samochodów to co? Akumulatory po spadku sprawności mogą mieć drugie życie w innych miejscach, np. w domach, gdzie nadadzą sens źródłom OZE, gdy w nocy słońce nie świeci albo nie ma wiatru.

    • IdontgiveaF

      Nie rozwadniaj proszę dyskusji. Komentuje Twoje stwierdzenie:

      Sprawność silnika spalinowego to 20-30%, sprawność elektrowni to ponad 90%

      i w konsekwencji tezę, że elektryczny nawet zasilany z elektrowni jest znacznie efektywniejszy niż spalinowy.
      Zalety elektryka w postaci braku (lokalnej) emisji i względnej ciszy (choć powyżej pewnych prędkości hałas tworzą głownie ogumienie i opływ powietrza) to inny temat. Podobnie jak własne, lokalne OZE. Swoją drogą w przypadku własnych instalacji małych mocy, straty też będziesz miał duże, nie mówiąc juz o tym, że w kraju takim jak Polska musiałbyś mieć cały dach w tych panelach a i tak nie miałbys z nich wystarczającej mocy przez cały rok. Pewnie troszkę przejaskrawiam, ale ciężko o jakieś konkretne przykłady takich instalacji, wszyscy przeliczają znamionową moc ogniw, która z rzeczywistością niewiele ma wspólnego, chyba, że postawisz taki panel na środku Sahary i jednoczenie będziesz go chłodził do temperatury pokojowej, wtedy moc znamionowa będzie porównywalna z tą rzeczywiście osiągalną.

      Chętnie bym zobaczył rzetelne wyliczenia sprawności poszczególnych elementów produkcji i dystrybucji energii elektrycznej.

      Nie odszukam Ci dokładnych danych, ale w przybliżeniu:
      Elektryk:
      1. Sprawność elektrowni – teoretycznie max 45,46%, w praktyce pewnie bliżej 42%. Zakładając, że 100% instalacji w elektrowni to nowowybudowane bloki. Minimalna sprawność to pewnie okolice 30%, nie wiem ile może wynosić w Polsce rzeczywista średnia sprawność elektrowni. 35? 38? 40%? Nie wiem, ale stawiałbym raczej na te niższe wartości.

      2. Przesył 80-90%, zależy od regionu i stanu sieci.

      3. Ładowarka (zamiana prądu zmiennego na stały) 85-95%, większość powinna się zbliżać do tej wyższej granicy niż niższej
      Dałej już zaczyna się problem, bo w zależności od obciążenia mechanicznego (silnik) i elektrycznego (akumulator) sprawność będzie się wahała w dużym zakresie; największym problem jest z akumulatorem bo w zależności od prądu obciążenia jego pojemność może się drastycznie zmieniać.

      Dodatkowo, żeby odzysk energii był efektywny, hamulec w elektrykach musiałby być w 100% elektroniczny, tzn, to komputer decyduje, czy aktywować zaciski hamulców czy hamować silnikiem. Nie wiem, czy jest tak w praktyce.

      Spalinowiec:
      1. Sprawność mierzona na wale – 20-30%.
      2. Sprawność na całym układzie przeniesienia napędu – ciężko o jakieś jednoznaczne liczby, można spotkać zarówno tak niskie jak 60% i tak wysokie jak 90%.

      Akumulatory po spadku sprawności mogą mieć drugie życie w innych miejscach (…)

      Z mojego doświadczenia z akumulatorami wynika, że gdy tracą one swoje parametry znamionowe ich dalsza żywotność jest bardzo krótka.

    • Krzysztof Jackowski

      Grecka firma http://emisia.com/ robiła jakiś czas temu badania odnośnie wpływu elektrycznych samochodów na środowisko. Abstrahując od samych baterii ponieważ sporo zależy od ich konstrukcji i procesu produkcyjnego, najciekawsze w wynikach było źródło energii do takich pojazdów. Nie jest to jakieś odkrycie Ameryki ale trzeba zdawać sobie sprawę że w Polsce energia do elektryków będzie pochodziła z elektrowni węglowych, które są koszmarne dla środowiska, ale przynajmniej emisję wynosimy z miast.

  • jan

    To jest wlasnie bledne myslenie o ekologii. Stworzenie i utylizacja akumulatorow przeczy ekologii, to samo z energia elekteyczna, trzeba spalic wiecej wegla by wytworzyc wiecej pradu do zasilania elektrycznych autobusow. Gdzie tu ekologia?

    • Daniel Markiewicz

      to sie przesiądz na konia

    • IdontgiveaF

      Akumulatory się przetwarza a nie utylizuje w sensie zakopywania w ziemi na kolejne 1000 lat.

    • sdsdsd

      „A teraz porównaj filtrację powietrza z elektrowni i z rury wydechowej”.

  • Meretycz

    Fajna sprawa. Silniki są montowane bezpośrednio w kołach, więc taki autobus ma bardzo dużo miejsca wewnątrz a w przeciwieństwie do trolejbusów nie grozi im oblodzenie trakcji.

    • Krakeen

      Zgadzam się. Będzie więcej miejsca w autobusie, lecz to za bardzo nie zwiększy zużycia energii elektrycznej.

    • Meretycz

      A i nie zapominajmy o mniejszej awaryjności silników elektrycznych. Do tego układy napędowe montowane w kołach są znacznie prostsze niż klasyczne, zawierają mniej elementów przez co awaryjność jak i koszty napraw oraz eksploatacji są znacznie niższe a i potencjalne naprawy łatwiejsze. Ewentualna wymiana silnika w kryzysowej sytuacji to tylko kwestia koła.

    • Krakeen

      Więc warto zainwestować w mniej awaryjne i tańsze w naprawie autobusy elektryczne, które nie tworzą smogu.

    • marcinsud

      Akurat silnik w kole to poroniony pomysł jeśli brać pod uwagę komfort bezpieczeństwo i trwałość pojazdu. Silnik w kole to masa nieresorowana, która sprawia, że cały układ zawieszenia musi być z automatu mocniejszy, by wytrzymać większe przeciążenia.

      Dużo lepszym rozwiązaniem jest klasyczny układ zawieszenia z þółosiami i silnikiem zamontowanym na stałe w pojeździe.

      Idealne rozwiązanie to takie, które sprawi, że koła pojazdu wraz z elementami nieresorowanymi będą jak najlżejsze. Wtedy masa pojazdu spadnie wzrośnie komfort podróży (łatwiej wytłumić coś o małej masie niż dużej) wzrośnie bezpieczeństwo i spadną koszty eksploatacji (chociażby tańsze amortyzatory itd.).

    • Meretycz

      Ale wiesz, że mówimy o autobusach?

    • marcinsud

      a zdajesz sobie sprawę, że w autobusach ma to jeszcze większe znaczenie niż w samochodach osobowych?

    • Meretycz

      Bez urazy ale bardziej ufam w tej kwestii kadrze politechniki lubelskiej niż anonimom z sieci.

    • marcinsud

      To napisz do nich i spytaj czy lepiej jeśli nieresorowane części zawieszenia są lekkie czy lepiej jeśli są ciężkie.

      W ich projekcie autobusu komfort bezpieczeństwo i trwałość pewnie nie miały takiego priorytetu jak przestronność wnętrza i tyle w temacie.

      W pojazdach elektrycznych w których poruszone przeze mnie kwestie są istotniejsze nie spotyka się silników w kołach. Chociaż i tu eksperymentowano kiedyś z silnikami spalinowymi umieszczonymi w kole pojazdu np. motocykl Megola miał silnik w piaście przedniego koła.

    • marcinsud

      Poza tym jeżdżący od lat Solaris Urbino Electric jest wyposażony w układ z jednym silnikiem, a bardziej ufam inżynierom Solarisa z wieloletnim doświadczeniem w budowie autobusów niż kadrze Politechniki Lubelskiej jaka by ona nie była.

      No i bądź co bądź też jesteś anonimowy a się udzielasz.

    • Meretycz

      Podpisuję się nazwiskiem.

    • Daniel Markiewicz

      ale za to jak zlapiesz gume to placisz 30tys za wymiane kola zamiast 20zl za wulkanizacje :)

    • wefhy

      Są też minusy. Ogrzewania nie włączą, „bo inaczej nie dojedziemy do ostatniej stacji”. :D
      Podobnie latem klimatyzacji.

    • Meretycz

      Szczerze mówiąc nigdy mnie to nie spotkało jeszcze.

    • wefhy

      A jeździłeś już autobusami na baterie?

    • Meretycz

      Oczywiście. Widziałem nawet jak je składają.

  • Krakeen

    I tak to rozwiązanie więcej pomoże, niż zaszkodzi. Za kilkanaście lat może już nie być „zasmradzających” diseali lub „benzynowców” .

  • Nj

    Elektryki po za domniemaną ekologią, w którą średnio wierzę przekonują mnie: mniejszym hałasem i brakiem smrodu.

  • Krakeen

    Smuci mnie tylko to, że dopiero teraz rząd wziął się za to. Zaczęli o tym myśleć dopiero jak pojawił się „Alarm smogowy”. Ale lepiej późno, niż wcale.

    • Raczej zablokowali budowę elektrowni atomowej czyli będzie większy syf z węgla

    • Elvlanden

      A może było na odwrót – nagłośnili alarm smogowy, żeby później przepchnąć różne drogie projekty i jeszcze zyskać na tym wizerunkowo?

  • Comfortably numb

    Ile będzie elektrycznych to jedno, a co wcale nie mniej ważne… to skąd energia, bo jak mamy więcej w węgiel inwestować, to będzie zgnito zielona energia…

    • Meretycz

      A teraz porównaj filtrację powietrza z elektrowni i z rury wydechowej

  • O tych elektrycznych autobusach słyszę od bardzo dawna a g*no jest w W-wa

    • marcinsud

      Bo nie przeszły testów w Warszawie. Podobno autobusy w Warszawie w ciągu dnia pokonują ok. 350 km, a zasięg elektrycznych autobusów czy to Solarisa czy Ursusa wynosi max 150 km.

    • Warszawa faktycznie to duży moloch z północy na południe i wschodu na zachód to ogromny teren

  • rofidi

    Co za głupota za te pieniadze niech zrobią coś z piecami i ludzką mentalnością żeby idioci nie palili gumiakami i lakierowaną sklejką w piecach!!

  • Marecki

    Jak to elektryczne? Powinny być napędzane bezposrednio węglem gdyz to nasz skarb narodowy i POLSKI;)

  • doogopis

    U mnie w mieście są takie elektryczno spalinowe na kołach z szyną na środku. Fajne! https://uploads.disquscdn.com/images/b4c2efa61a8f3c16a703d1ef7dbe430191343d3a1c64a449f08fc866c0c79fef.jpg niby wygląda jak tramwaj,ale by co normalnie odpala spalinowe silniki i po ulicach jeździ.

    Ostatnio smog jest problemem! Co przeczytałem niedawno.

    Jak wiemy, rodzima prawica nie wierzy w takie bzdury, jak smog. I aż dziw, że w czasie, gdy polskie miasta dusiły się dosłownie od rakotwórczych pyłów, prawicowi tytani myśli nie organizowali publicznych spacerów na świeżym powietrzu, by dobitnie pokazać, że smog to ściema tzw. lewaków. http://www.newsweek.pl/opinie/smog-i-reakcja-prawicy-pis-,artykuly,403298,1.html?src=HP_Left_Opinions
    W PR1 zdyszany „ekspert” ujawnił wreszcie jak sądzę, o co chodzi, ściślej – o co biega. „Trzeba nakazać przejście na nowe, nowoczesne kotły CO, z kontrolą elektroniczna, zgodną z normami UE, które „nie tolerują” śmieci.
    Dwa dziesięciolecia temu wylansowaliśmy kotły i kotłownie na biomasę: Pisałem: Wylansowane przez Grupę Poszanowania Energii (i następnie także przez konkurencję!) kotły na drewno, słomę, odpady z łuszczarni kasz (t.zw. biomasę) mają już sumaryczną moc przeszło 6 GW, t.j. odpowiednik mocy sześciu elektrowni jądrowych w Żarnowcu. Na szczęście EJ … nie zbudowanych.
    Od tego czasu ilość firm produkujących wysokosprawne kotły na „biomase wzrosła znacznie. Bezrobocie w okolicy Hajnówki, czy Pleszewa zmalało – tam są największe zagłębia produkcji dobrych kotłów.
    Reż od tego czasu z cierpliwością świętego [choć z cicha klnąc z ruska, brzydko..] tłumaczę kolejnym niedoukom z Gminy i ekolo-Urzędu, że spalanie drewna daje nie tylko ZERO emisji SO2, bo w drewnie nima siarki, ale i netto ZERO emisji CO2, bo węgiel wyemitowany w postaci CO2 jest w procesie fotosyntezy wchłaniany przez następne pokolenia drzew, traw itp . Słyszę niepewne: ahaaa. Co świadczy o tym, że trzeba to samo powtórzyć, ale prościej i z przykładami.
    Sprawność tych kotłów [ŻUBR] musieliśmy zmniejszać, by klient nie wziął wody kondensacyjnej za „nieszczelność kotła”.
    Na takie kotły można niedrogo założyć np. Cyklofiltry [Cyklofiltr jest w pełni bezobsługowym hybrydowym filtrem składającym się z multicyklonu zbocznikowanego filtrem workowym pracującym w trybie oczyszczania worków ON-LINE], lub elektro- filtry. Inżynier – przedsiębiorca mówił mi, że mogą wyprodukować oba typy filtrów tanio, dla kotłów o mocach 15-20 kW, „byle było zapotrzebowanie”.
    A tymczasem władze miast i wsi – wciskają ludziom „fotowoltaikę” z dopłatą 40 % [sic!!]. Tylko – nie każdy jest na tyle podejrzliwy, by zapytać przed podpisaniem umowy – a ile ja muszę zapłacić? Dla domu o zapotrzebowaniu 8 kWh dziennie trzeba paneli na moc ok 3 kW, co kosztuje ponad 16 tysięcy, a to daje czas zwrotu inwestycji ponad 10 lat. A może nigdy, bo za 10 lat fotowoltaika będzie naprawdę tania, np.w postaci zwykłych dachówek o dużej sprawności PV.

    Gdyby więc pieniądze marnowane na PV przeznaczyć na dofinansowanie filtrów – dwie dziedziny by w Polsce się szybko rozwinęły: Kotły CO na biomasę i różne filtry. Wszystko – o wiele taniej..
    A tak – narzekamy sobie na smog ..
    „Panika smogowa” zaś doprowadzi nas do wymarzonej przez obcych „przedsiębiorców” sytuacji: poza wodą, bo tę już w wielu miastach mają – będziemy tubylcom drogo sprzedawać też powietrze – przez nas, profesjonalnie oczyszczone – i pewnie perfumowane. Bierz, z dopłatą z UE, frajerze!
    ==================
    Oceniamy, że „ekologiczną, z zero emisji CO2, biomasę” ze starej stodoły, czy budy dla psa, a także ze ściętego sadu czy gałęziówki [M2] z najbliższego lasku używa już wiele set tysięcy rodzin na wsi i przedmieściu. Może więcej. Kończę, bo czas zaprzęgać przyczepę i jechać na zaprzyjaźnione śmietniki po porcję choinek. Po Bożym Narodzeniu zawsze z dwieście – trzysta se przywożę. Po ich wyschnięciu na dwa miesiące ogrzewania domu starcza.

  • Marian

    Smog w mieście to w zdecydowanej mierze piece w których pali się wszystkim a pali się wszystkim bo bieda w narodzie jest, krzewiona od kilkudziesięciu lat. Zatem te autobus to taki „kik” marketingowy…