24

Audioquest Dragonfly Red – lepszy niż black

W zeszłym roku testowałem dla was świetny mobilny przetwornik Audioquest Dragonfly Black. Muszę przyznać, że byłem pod wielkim wrażeniem tego, jak producentowi udało się połączyć niską cenę z bardzo dobrym dźwiękiem i szeroką funkcjonalnością. Ciągle utrzymuję, że w jego przedziale cenowym, to pewniak, którego można brać w ciemno. Co jeśli mamy większą kwotę do wydania? Za 769zł Audioquest posiada też wyższy model Dragonfly'a w swoim asortymencie i to właśnie jego recenzja jest przed wami.

Opakowanie, wygląd i akcesoria

Po wyjęciu z gustownego, czarnego opakowania o matowej fakturze, od razu rzuca nam się w oczy głęboka czerwień połyskliwej „ważki”. Wygląda to dobrze, choć już nie tak dystyngowanie jak czarny mat. Za to bardziej wyróżnia się w tłumie. Czy to lepiej? To musicie sami ocenić. W zasadzie, to poza kolorem nie ma żadnych różnic w stosunku do wersji tańszej. Prawda jest taka, że przy tak minimalistycznej formie nie należy się spodziewać niczego więcej. To jest produkt, który można wrzucić na dno plecaka gdy go nie używamy, zasypać masą książek itp. i o nic się nie martwić. To ma być nieodłączny towarzysz każdej podróży. Tutaj liczy się mobilność oraz trwałość. W zestawie z samym Dac-iem dostajemy pokrowiec ze sztucznej skóry, aby uchronić Dragonfly’a przed zarysowaniami. Wszelkie adaptery należy dokupić osobno.

Zastosowania

Tak samo jak w wersji „black”, mnogość możliwych zastosowań tego DAC’a jest conajmniej satysfakcjonująca. Przede wszystkim możemy go podłączyć do komputera/telefonu/tabletu, gdzie będzie robił za kartę dźwiękową i przy okazji za wzmacniacz słuchawkowy. Ponadto zamiast słuchawek możemy do niego podłączyć przedwzmacniacz lub wzmacniacz zintegrowany i zrobić np. z komputera/tabletu/telefonu źródło plików. Należy wtedy ustawić w urządzeniu wysyłającym plik głośność na 100%. Warto tą możliwość rozważyć, jeśli mamy zestaw hi-fi oparty na fizycznych nośnikach, a chcemy mieć możliwość odtwarzania pobranych wcześniej plików lub słuchania muzyki poprzez serwisy streamingowe jak np. Spotify lub Tidal. Nie do przecenienia jest również fakt, że Dragonfly’a nie trzeba ładować ani wymieniać w nim żadnych baterii.

Różnice w porównaniu do tańszego modelu

Jedną z najważniejszych różnic w stosunku do tańszej wersji, jest większe napięcie na wyjściu. Wynosi ono teraz maksymalnie 2.1V, więc niemal wszystkie słuchawki na rynku powinny zostać poprawnie napędzone. Jednak trzeba mieć na uwadze, że aby osiągnąć maksymalną moc tego DAC-a, trzeba go podłączyć do komputera. Z telefonu/tabletu może mieć problemy z wyciągnięciem takiego woltażu. Niemniej, nawet w połączeniu z telefonem bez problemu poradzi sobie ze wszystkimi mobilnymi słuchawkami jakie sobie wymyślimy. Tylko największe słuchawki z wysoką impedancją i niską efektywnością mogą potrzebować stacjonarnego wzmacniacza. Kolejną różnicą konstrukcyjną w stosunku do „Blacka” jest samo serce układu, czyli ESS Sabre DAC 9016 zamiast 9010. Zastosowanie Sabre 9016 pociągnęło za sobą w ramach ewolucji cyfrową regulację głośności bit-perfect, abyśmy nie tracili żadnych niuansów niezależnie od poziomu głośności.

Brzmienie

Bas

Czerwona ważka gra dźwiękiem przede wszystko dobrze dociążonym z bardzo dobrym rozciągnięciem na basie i bardzo dobrym timingiem. Nie jest to bas przytłaczający, ma bardzo dobrą kontrolę, choć mógłby schodzić ciut niżej i grać bardziej zróżnicowanie. Bębny mają odpowiedni ciężar i bez problemu sprawdzają się w roli fundamentu nagrania. Bardzo podoba mi się stosunek sprężystości tego pasma do jego zwartości. Jest miękko, ale nie kluchowato. Jest krótko, ale nie twardo. Maniaków basu zapewne ucieszy możliwość bardzo mocnego podbicia niskich tonów w każdym korektorze. Można uzyskać naprawdę niezłe ciśnienie akustyczne bez przesterowań i clippingu.

Średnie tony

Wokale mają odpowiedni tembr, ale są trochę schowane za pozostałymi pasmami. Przez to, wyraźnie słyszymy każdy głos, ale brakuje trochę intymności. Technicznie jest naprawdę dobrze, nie ma żadnych przekłamań, ani podkolorowań, choć niektóre doskonale znane mi głosy brzmiały trochę matowo. Mimo to, jak na swoją cenę brzmi to bardzo dobrze.

Wysokie tony

Wyraźne i lekko rozjaśnione. W jednej linii z niskimi tonami i krok przed średnimi. Uzyskano dzięki temu bardzo dobrą rozdzielczość i szeroką scenę. Brak sybilantów. Ze słuchawkami, które nie grają jasnym ani analitycznym dźwiękiem potrafią dać mnóstwo przyjemności.

Kompatybilność

Dragonfly Red działa z każdą wersją Windowsa, począwszy od XP aż do 10-tki, z Macami działa od OS 10.6.8. Wszystko działa jak należy, sygnał zawsze trafia tam gdzie powinien, nie ma żadnych trzasków, nic się nie zawiesza. Tak bezproblemowa obsługa jest możliwa dzięki celowemu ograniczeniu możliwości przetwornika do plików o maksymalnych parametrach 96kHz/24bit. Zabieg ten umożliwił obsługę na zasadzie plug&play bez dodatkowych sterowników, ale przez to próba odtworzenia plików przekraczających te parametry może skończyć się zatrzymaniem odtwarzacza. Jeśli zastanawiacie się, czy w związku z tym Tidal Hi-Fi będzie działał poprawnie, to mam dla was informacje od dystrybutora o zbliżającej się aktualizacji oprogramowania Dragonfly’a, która ma to umożliwić.

Akcesoria dodatkowe

Aby podłączyć omawiany przetwornik do telefonu z Androidem, potrzebujemy dokupić adapter o nazwie „Audioquest Dragontail” lub jakikolwiek inny przewód typu OTG. Do urządzeń Apple potrzebny jest adapter „Apple Lightning to USB Camera Adapter”. Ciekawostką jest mała kostka wyglądająca jak przejściówka USB-to-USB o nazwie „Audioquest Jitterbug”, która ma za zadanie odfiltrować szumy pochodzące z zasilania i ograniczyć błędy jitter i bitowe na zasadzie pasywnego filtru. Niestety nie jestem w stanie ocenić skuteczności tego rozwiązania, ponieważ jeszcze nie miałem okazji go używać, ale warto wspomnieć że zbiera bardzo pozytywne recenzje w sieci a kosztuje zaledwie 149zł.

Podsumowanie

Audioquest Dragonfly Red jest produktem bardzo udanym, lepszym od wersji „Black” pod wieloma względami. Zawdzięcza to w równym stopniu swojemu dźwiękowi, jak też dopracowanej formie oraz niezliczonej ilości możliwych zastosowań. Brzmienie jest dość uniwersalne i bardzo muzykalne, choć wokale mogłyby mieć lepszą fakturę a bas być bardziej zróżnicowany. Niemniej, w tej cenie to jeden z najlepszych zakupów i gorąco polecam ten przetwornik.

Platforma testowa:

  • Pliki FLAC & WAV o parametrach minimum 765kbps/44,1kHz
  • Spotify premium
  • LG V10
  • Samsung Galaxy Tab S
  • Lenovo Yoga 900
  • Sony MDR-1A
  • Sennheiser CX-400


Tekst powstał przy współpracy z firmą Top Hi-Fi & Video Design.

  • Gosc

    DAC a źródłem Spotify. Słabo

    • asdf

      Da się słuchać wbrew pozorom. Oczywiśćie rewelacji nie ma, ale do tej klasy sprzętu spokojnie wystarczy. WIem, bo miałem tego Reda.

  • IdontgiveaF

    Ciekawostką jest mała kostka wyglądająca jak przejściówka USB-to-USB o nazwie „Audioquest Jitterbug”, która ma za zadanie dfiltrować szumy pochodzące z zasilania i ograniczyć błędy jitter i bitowe na zasadzie pasywnego filtru. (…) kosztuje zaledwie 149zł.

    To ten sam gatunek „zaledwie” jak w przypadku kabelków/przejściówek do produktów Apple’a? ;)

    • Marcin Matysik

      Nie wiem, nie rozbierałem, nie porównywałem, nie testowałem. A bez tego wolę się wstrzymać od werdyktów i tylko zaznaczam istnienie takiego „czegoś” ;)

    • marcinsud

      To to w ogóle jest jakieś audiovoodoo jakie szumy po stronie USB, które jest cyfrowe. Złote kable zasilające podstawki pod przetworniki itp. czary mary.

    • ŻółtyŻółwik

      W przepływie prądu nie ma czegoś takiego jak analogowy i cyfrowy, one mają swoje charakterystyki, ale impedancji „nie powiesz”, że przykładane napięcie to fala prostokątna. Z tego powodu istnieje pewne prawdopodobieństwo, że do wyjścia USB dostaną się jakieś śmieci, szczególnie, że płyta główna nie zapewnia 100% separacji galwanicznej pomiędzy USB i zasilaczem, a dodatkowo źródłem szumów może być kabel USB lub paproch w złączu. Jednak trzeba przyznać, że prawdopodobieństwo czegoś takiego jest rzędu 0,5%, chyba bardziej prawdopodobna jest wada słuchu.

  • Filodendron

    769zł, 96kHz/24bit, 149zł, 765kbps/44,1kHz

    Warto poprawić i w końcu raz na zawsze zapamiętać, że wartości od jednostek oddziela się spacją. Tak więc: 769 zł, 96 kHz / 24 bit, 149 zł, 765 kbps / 44,1 kHz, a nie jak w cytacie.

  • marian

    Kolejny tekst reklamowy na zamówienie…tego nie daje się już czytać. Litości. Szczególnie opis basów, niczym audio hi fi stereŁo i test druta za 200 pln za meter, bo czym droższy, to lepszy. Weźcie zmieńcie branże.

    • Marcin Matysik

      Proszę w takim razie o pouczenie, jak w takim razie powinien wyglądać taki test. Postaram się wyciągnąć nauczkę ;)

    • aaa

      Przepraszam, że się wcinam, ale gdybym zobaczył podwójnie ślepy test porównujący to cudo ze zwykłą integrą. I gdyby jeszcze recenzentowi udało się uzyskać wynik istotny statystycznie (w przypadku najmniej męczącym to 10 odróżnień źródła na 12 prób) toby było coś.

    • Oldboy

      Mam Dragonfly w wersji 1.2, trochę starszy i mniej zaawansowany niż Red. I wiesz co? Różnice między nim a np. Smartphonem słyszy każdy. „Każdy”. Ty też usłyszysz i trafisz 12 na 12.

    • marcinsud

      Bo najczęściej przetworniki w smartfonach są gównianej jakości (w tych na A też). Domyślam się, że aaa chciał porównanie z integrą w komputerze.

    • Marcin Matysik

      Zapewniam, że z porównania z integrą też każdy Dragonfly wyjdzie bez problemu obronną ręką. O ile oczywiście słuchawki są chociaż przyzwoitej klasy (nawet najtańsze Superluxy pokazują to dobitnie).

    • Piotr Pilinko

      Mam DF Red i jakbym miał porównać do produktów na A, to: jak dla mnie „goły” i leciwy iPhone 4 gra nieco lepiej (po przejściu w tryb „samolotowy”, bo inaczej słychać od czasu do czasu trzaski z radia). Natomiast iPhone 6S to tragedia w warstwie dźwiękowej (sparowany z M4U2 lub też Shure SRH1440 i iFi iCan nano) – brzmi mdle płasko i nawet po wyłączeniu radia dźwięk z wyjścia słuchawkowego trzeszczy – w zasadzie DF Red przywraca dźwiękowi z iP6S jakość iP4…

    • Andrzej Szczelba

      Ja mam czarnego DF i potwierdzę. Na IPhone 6 i Tidalu jest wyraźna różnica jeśli podłącze Audeo PFE012

  • Lawstorant

    „Z telefonu/tabletu może mieć problemy z wyciągnięciem takiego woltażu”
    Napięcie USB to 5 Volt, miałeś chyba na myśli „wyciągnięcie” mocy która będzie w tym wypadku zależna od natężenia. Standard OTG określa minimum 8mA, 100mA przyjęło się jako nieoficjalne minimum, a większość nowych telefonów potrafi dostarczyć pełne 500mA, zgodne ze specyfikacją USB 2.0. Można wyliczyć że możemy liczyć na od 0.5W do 2.5W. Mógłbyś sprawdzić to urządzenie jakimś miernikiem USB?

  • Tom

    Czyli de facto to jest taka zewnętrzna karta dźwiękowa na USB?
    Powiedzmy, że faktycznie producent mógł tam wpakować lepsze przetworniki niż w popularnych telefonach, czy integrach z płyt głównych. Choć przy płytach głównych miałbym już wątpliwości, szczególnie przy tych lepszych.
    Tak czy siak… padłem przy opisie dźwięku :P
    Co to znaczy, że gra „dobrze dociążonym” basem??? Jak to ma brzmieć? Co jest „bardzo dobre rozciągnięcie na basie”??? Co znaczy, że bas ma „bardzo dobry timing”??? Dalsza część opisu basów jest w miarę zrozumiała, ale ten początek to majstersztyk :P
    Średnie tony – jeśli są „schowane za innymi pasmami” to niby jak możemy wyraźnie słyszeć inne głosy??? :)
    I w opisie wysokich tonów znów jakaś magia. Cały ten poetycki opis można zawrzeć tak:
    Układ jest tak „zestrojony”, że na słuchawkach dla zwykłego Kowalskiego basy są dobrze słyszalne i nie dudnią, wysokie tony lekko podbite, a środek wyciszony. Jeśli macie lepszej klasy słuchawki o neutralnej charakterystyce niekoniecznie będziecie zadowoleni. :P

    • Marcin Matysik

      „Dobrze dociążony bas” – czyli bas, który nie bazuje na jego wysokich partiach, tj. 200-300 Hz.
      „Dobrze rozciągnięty bas” – bas, który nie ma słyszalnych spadków w swoich częstotliwościach, tj. 20 – 300 Hz.
      „Timing basu” – czyli czas w jakim dźwięk „gaśnie”, tzw. decay.
      „Średnie tony – jeśli są „schowane za innymi pasmami” to niby jak możemy wyraźnie słyszeć inne głosy” – normalnie, tak jak osoba o świetnej dykcji mówi ciut ciszej niż inni dyskutanci. Słyszymy nadal wyraźnie co mówi, bo ma dobrą dykcję.
      Słuchawki o neutralnej charakterystyce mogą zagrać bardzo dobrze na tym DAC-u, ale z doświadczenia wiem, że większość ludzi preferuje mocniejszy/cięższy dźwięk, czyli „ciemny.
      Czy coś jeszcze jest niejasne? :]

    • Woj

      Teraz jasne. Teraz napisał Pan po polsku i zrozumiale. Wcześniej jak „forfiter” (clipping , streamingi, bit-perfect….).
      Coś jak Paulo Coehlo.

  • rdubisz

    Jak malownicze opisy dźwięku by nie były, fajnie byłoby zobaczyć w takim teście wykres charakterystyki częstotliwościowej DACa, czyli twarde dane dotyczące tego, jak to może zagrać. Nie ma? Szkoda.

  • asdf

    Miałem go. poem tak: szału nie robi. Jasny, sztuczny, płaski cyfrowy dzwięk. Wiadomo że za taka cene nie mozna sie spodziewac cudów, ale zdecydowanie lepiej kupic telefon z dobrym dac-iem.

  • Bartek

    Osobiście uważam jak ktoś posiada słuchawki 32 ohm,nie warto dopłacać do wersji Red.

    • Kazan56

      Dlaczego tak uważasz?

  • Marian

    Napięcia. Nie „woltażu”.