14

Czy słuchawki dla graczy nadają się do muzyki? Test Audio-Technica ATH-PDG-1

Kto z graczy zna markę Audio-Technica? Nie widzę zbyt wielu rąk w górze. A kto wie o tym, że marka ta ma słuchawki gamingowe? Tylko ja? Pora to zmienić.

Zacznijmy od tego, że Audio-Technica ma swoje korzenie w Tokio i została stworzona w 1962 roku. Wstępem do portfolio marki były wkładki i ramiona gramofonowe. Z czasem oferta zaczęła się poszerzać. Powstały magnetofony na mikrokasety, słuchawki, mikrofony, przewody, gramofony, wzmacniacze słuchawkowe oraz zaplecze narzędzi dla profesjonalnych muzyków. Firma w 2010 roku zatrudniała 5000 osób. To sporo wiedzy i pomysłów, a w Polsce i tak jest znana tylko w świecie muzyków i audiofili. Szkoda, bo nie samym sprzętem pro stoi Audio-Technica, a dam sobie rękę obciąć, że niemal każde ich słuchawki brzmią lepiej niż widziane w tramwajach i autobusach Beatsy by Dre.

Otrzymane do testów słuchawki ATH-PDG-1 wyglądają dość niepozornie jak na sprzęt dla graczy, co należy rozumieć jako brak obciachowego designu i świecących wszystkimi kolorami tęczy diód. Nie są tak stonowane jak większość słuchawek producenta, ale wyglądają w miarę nowocześnie i odważnie. Połączenie stalowego odcienia szarości i czerwieni robi dobre wrażenie. Po wzięciu do ręki od razu rzuca nam się w oczy wszechobecność plastiku. Jedynie pałąk jest stalowy. Czy to źle? Nie w tym przypadku, bo czuć też, że obcujemy z plastikiem dobrej jakości, dobranym celowo, by zmniejszyć wagę a nie trwałość. Z odległości około metra omawiany plastik wygląda prawie jak stal, więc jest dobrze.

Welurowe nausznice są bardzo wygodne i gwarantują, że nie zrobią naszym uszom sauny po godzinie grania. Miejsca na nie też jest sporo. Moje uszy nie należą do najmniejszych a mimo to było im wygodnie przez cały okres testowania. Przyjemny w kontakcie materiał znajdziemy też na pałąku. Zainstalowana tam podłużna poduszka jest wygodna i w połączeniu z welurowymi nausznicami i niską wagą szybko sprawiają, że zapominamy o tym, że mamy na głowie słuchawki.

W zestawie dostajemy też trzy przewody.

Jeden z nich ma 1.2m i jego przeznaczenie to urządzenia przenośne. Na cienkim przewodzie mamy umieszczony pilot z pojedynczym przyciskiem, potencjometr w postaci suwaka i wbudowany mikrofon. Przyciskiem możemy zakończyć rozmowę, ale świetnie też działa z różnymi odtwarzaczami muzyki czy Spotify. Możemy nim wstrzymać/wznowić utwór oraz zmienić utwór na poprzedni/następny. Potencjometr też jest przydatny, ale jak każdy potencjometr węglowy pogarsza jakość dźwięku, więc zaleca się używanie go tylko gdy sytuacja tego wymaga i potem należy znów ustawić maksymalną głośność. Jeśli więc kiedyś stwierdzicie, że słuchawki grają gorzej niż kiedyś, nie grają już tak detalicznie lub balans jest przesunięty – zerknijcie najpierw na ustawienie potencjomentru.

Drugi przewód jest stworzony do grania. Zintegrowany z giętkim mikrofonem w stalowym oplocie oraz pilotem solidnej grubości, nie pozostawia co do tego złudzeń. Pilot tym razem ma obrotowy potencjometr i przełącznik wyciszający mikrofon. Wszystko jest solidne, przewód mikrofonu odgina się tylko kiedy tego chcemy i sprawia wrażenie bardzo trwałego.

O trzecim przewodzie będzie wyjątkowo krótko, bo jest to po prostu przedłużaczem o długości dwóch metrów do omawianego wyżej przewodu do grania.

W odróżnieniu od większości headsetów gamingowych, ATH-PDG-1 są typu otwartego. Czym tak pokrótce się charakteryzują słuchawki otwarte? Łatwiej w nich uzyskać dobrą scenę dźwiękową, subtelniejsze wysokie tony, są znacznie wygodniejsze w dłuższym użytkowaniu (nausznice są materiałowe i nie powodują nagrzewania się uszu), ale w zamian oferują mniejszy stopień izolacji od otoczenia i co za tym idzie bas nie schodzi w nich tak nisko jak w konstrukcjach zamkniętych.

Przed przystąpieniem do właściwych testów, słuchawki były przeze mnie wygrzewane przez 50h. Po tym czasie przyszła pora na przyjemniejszą część zadania, czyli testy.

Rise of The Tomb Raider – Tutaj słuchawki wypadły najlepiej. Bogactwo odgłosów tła, pogłosy w jaskiniach, delikatne niuanse na trzecim planie i świetna muzyka podkreślająca dramaturgię sytuacji – to wszystko idealnie się zgrało z omawianymi słuchawkami. Największą zasługę ma tutaj bardzo dobra rozdzielczość PDG-1, dzięki której nic nie umykało w natłoku dźwięków.

Metal Gear Solid V – Phantom Pain – Hideo Kojima zadbał o najwyższą jakość dźwięku swojego ostatniego dzieła i to słychać na każdym kroku. Mnóstwo szczegółów oraz świetny soundtrack zawsze robią na mnie wrażenie. Jest to jedna z niewielu gier, gdzie amplitudy dźwięku są tak duże, a te mogły by być lepiej odwzorowane przez PDG-1. Za ten stan rzeczy odpowiada umiarkowana dynamika i nie tak nisko pulsujący bas. Plus za pozycjonowanie dźwięku – jest bardzo dobre jak na stereo.

Wiedźmin 2 – Moim zdaniem najlepsza polska ścieżka dźwiękowa na rynku gier. Słuchawki zaprezentowały tutaj dużą klarowność głosów napotkanych postaci, a muzyka instrumentalna z damskimi wokalami, to żywioł PDG-1. Odgłosy walk na miecze i zgrzyt metalu powodowały, że niejednokrotnie musiałem zmieniać poziom głośności.

World of Tanks – Wystrzały zarówno ciężkich czołgów jak i dział samobieżnych zostały oddane z umiarkowaną dynamiką ale za to z dużym zróżnicowaniem. Odgłosy silnika, skrzyni biegów itp. są łatwe do rozróżnienia między różnymi pojazdami. Z jednej strony znów trochę brakowało najniższego basu, ale za to z drugiej strony, długa sesja skończyła się bez bólu głowy i ogłuszenia. Mikrofon bardzo dobrze zbierał dźwięki. Poza znacznie większą wygodą użytkowania, nie było różnicy między moim stacjonarnym mikrofonem Logitecha a tym z PDG-1. To duża zaleta, bo naprawdę bardzo ciężko dorównać dobremu stacjonarnemu mikrofonowi.

Path of Exile – Bardzo dobra scena dźwiękowa, rozdzielczość. Nic nie przeszkadza, niczego nie jest za mało. Powiem więcej – tutaj niedostatki PDG-1 zamieniają się w zalety. W PoE (zwłaszcza na wyższych poziomach trudności) dzieje się bardzo dużo i czasem te wszystkie ataki, skille itp. zamieniają się w niemal jednostajny i głośny łomot, ale nie w tym wypadku. PDG-1 łagodzą te wszystkie uderzenia w nasze bębenki i rozbijają dźwięk na różne plany. Zdecydowanie łatwiej się dzięki temu zrelaksować przy grze, a po to przecież są hack’n’slashe.

Dirt Rally – Pochwała za wyraźne rozróżnienie głosu pilota od pozostałych dźwięków. Brzmienie silników jest zauważalnie przesunięte w kierunku wyższych rejestrów. Bardzo dobrze słychać każdą zmianę nawierzchni, uszkodzenia napędu itp.

Counter Strike GO – Trochę brakuje basu przy wystrzałach niektórych broni, ale za to łatwo można rozróżnić kto z jakiej broni strzela niedaleko nas. Dość łatwo można też ocenić z której strony nadbiega przeciwnik. Mikrofon znów zasłużył na same pochwały.

Co z muzyką? Znaczna większość słuchawek dla graczy polega na tym froncie. Więc co usłyszymy w tym przypadku? Ponadprzeciętną muzykalność jak na słuchawki gamingowe, ale z pewnymi ograniczeniami. Jednym z tych ograniczeń jest niska czułość słuchawek (92dB), co raczej predysponuje je do używania z PC lub wzmacniaczem słuchawkowym. Mój LG V10 potrafił zagrać naprawdę głośno dopiero po sztucznym wymuszeniu na nim trybu high gain, a zarówno Samsung Galaxy Note 2, Note 4 jak i Galaxy Tab S grały z tymi słuchawkami na umiarkowanym poziomie głośności.

A co z samym brzmieniem?

Florence & the Machine – Breath of Life jest bardzo trudnym utworem, jeśli sprzęt na którym słuchamy nie czuje się w rocku jak ryba w wodzie. Jak się czuły w tym repertuarze PDG-1? Bębny zapewniające rewelacyjny drive w tym kawałku mogłyby schodzić niżej, głos Florence mógłby być trochę potężniejszy i wyjść o pół kroku w naszą stronę, ale za to scena była szeroka i nic nie ginęło w natłoku instrumentów.

Sting i jego Shape of My Heart bardziej pasowały do omawianych słuchawek. Pokazały, jak dobrze PDG-1 czują się w lżejszym repertuarze. Słychać było lekką chrypkę wokalisty, jego głos był miękki i przyjemny dla ucha, instrumenty nie przekrzykiwały się między sobą i brzmiały naturalnie.

Hans Zimmer ze swoim monumentalnym Time z Incepcji podkreślił największą siłę PDG-1 – rozdzielczość, przestrzeń i pozycjonowanie dźwięku. Od pierwszych sekund utworu słyszymy wszystko czysto i wyraźnie. Z czasem, gdy głośność rośnie, zauważamy, że możemy dalej bez problemu wyłowić z tłumu każdy instrument a basu jest dokładnie tyle, ile powinno być. Szczerze mówiąc, to PDG-1 odtworzyły ten utwór znacznie lepiej niż moje ulubione Sony MDR-1A, które próbują zrobić z tego utworu koncert Blue Man Band i zalewają wszystko basem.

Na koniec wspomnę o izolacji dźwięków przez słuchawki. Otwarta budowa muszli mocno odbija się na spokoju naszych współlokatorów. Jeśli gracie niedaleko łóżka, w którym leży partnerka, to wróżę burzliwe dyskusję na ten temat po jednej takiej nocy. Znaczna część dźwięków wydostaje się na zewnątrz, co znacznie utrudnia spokojną koegzystencję w jednym pomieszczeniu. Jakby tego było mało, co głośniejsze dźwięki z zewnątrz przedostają się do naszego świata gry i jeśli chcemy się odpowiednio zanurzyć w tym świecie, musimy słuchać głośniej niż zwykle. To samo tyczy się słuchania muzyki poza domem. Odpada słuchanie w miejskim zgiełku albo głośnym autobusie. Co najwyżej w pociągu (o ile nie będziemy przeszkadzać innym). Dla osób potrzebujących słuchawek do podróżowania polecam model PG1, który jest modelem zamkniętym.

Audio-Technica dość odważnie podeszła do segmentu gamingowego, gdy zdecydowała się na stworzenie słuchawek stereo w cenie dobrych słuchawek 7.1. Jednak japończycy wiedzieli co robią, bo targetem ich produktu nie jest gimnazjalista z zasobnym portfelem, tylko dojrzały gracz, który chce z ulubionych gier wyciągnąć więcej niż tylko ogłuszający bas, a po graniu posłuchać również muzyki. ATH-PDG-1 są zdecydowanie jednymi z najbardziej komfortowych słuchawek jakie można znaleźć, a ich sygnatura dźwiękowa nie sprawi, że odejdziemy od komputera z bolącą głową, tylko będziemy chcieli więcej. Jeśli zamiast rozmachu i niskiego basu wolicie lekkość brzmienia i przejrzystość, to PDG-1 mogą idealnie trafić w wasze gusta.

Dane techniczne:

  • Impedancja (Ω): 39Ω
  • Pasmo przenoszenia (Hz): 20 Hz-20 000 Hz
  • Długość przewodu (m): 1,2 – 2
  • Konstrukcja: Otwarta
  • Wtyk: Mini Jack (3.5mm)
  • Cena: 699zł (promocja na www.tophifi.pl)

Platforma testowa:

  • PC: Sound Blaster X-FI Platinum
  • Telefony: LG V10, Samsung Galaxy Note 2 & 4
  • Tablety: Samsung Galaxy Tab S

Tekst powstał przy współpracy z firmą Top Hi-Fi & Video Design.

  • bobok

    Jedne z niewielu słuchawek gamingowych, które można z czystym sumieniem polecić, na dobrą sprawę oprócz nich są jeszcze dwa modele Sennheisera i HyperX Cloud’y (czy ich klony od Qpada, które mają też wersję otwartą).
    Najlepsze jest to, że wszystkie wymienione (jak i te z artykułu) bazują po prostu na zwykłych sprawdzonych słuchawkach, ale pod każdym możliwym względem po prostu niszczą pseudo słuchawki, z dopiskiem „gaming”.
    Nawet pozycjonowanie na dobrych słuchawkach stereo jest dużo lepsze, niż wirtualne 7.1 od większości producentów.

    Swoją drogą bardzo fajnie, że słuchawki są otwarte – bardzo mało modeli gamingowych jest tak budowanych. W sumie znowu zestawienie z góry – Sennheisery i Qpady (HyperX są zamknięte). Plus otwartych słuchawek to dużo szersza scena i lepsze pozycjonowanie dźwięku od zamkniętych, na dobrą sprawę jedyny minus takiej konstrukcji to słabsze tłumienie dźwięku z zewnątrz i trochę gorsze basy (bardziej naturalne, ale bez pierdyknięcia).

  • Member Berries

    Dla mnie ogromną wadą każdych słuchawek jest nieizolowanie dźwięku – mają obowiązek całkowicie odciąć mnie od otoczenia. Tylko ja i moja muzyka. Jeśli słyszę co się dzieje dookoła jest źle, jeśli inni słyszą czego słucham, jest jeszcze gorzej.

    Pogardzane Beatsy, czy SMS Audio (bo to prawie to samo) cechują się wyśmienitą izolacją i dobrym wykonaniem, a przy tym… wcale nie grają źle. Serio, sprawdziłem masę słuchawek i to właśnie Beatsy grały najlepiej, dzięki temu że są przystosowane pod kątem smartfona, a tylko na tym urządzeniu słucham muzyki. Zauważyłem, że słuchawki z wyższej półki potrzebują też lepszego odtwarzacza niż telefon. Np: jak podłączyłem do iPhone Denony za kilka tysięcy, to cuda się działy i nie dało się tego słuchać…

    • Sylwester

      ja np bardzo sobie chwalę słuchawki Marshall Major 2 generacji. grają przyzwoicie zarówno w sprzęcie mobilnym, jak i sprawdzają się jako słuchawki PC, bardzo wiernie odwzorowujące scenę

    • Member Berries

      Marshalle na pewno testowałem, ale które to głowy nie dam. Bardzo fajnie grały, choć jak dla mnie za zimno, ale to już kwestia gustu

    • Marcin Matysik

      Jak mantrę będę powtarzał, że do telefonu wyśmienicie nadają się Sony MDR-1A. Napędzi je nawet najmniejszy Ipod, są głośne i rewelacyjnie izolują. A przede wszystkim grają o niebo lepiej niż każde Beatsy. Są w każdym Media Markecie. Sprawdź, zdziwisz się ;)

    • Member Berries

      Kurcze, chyba nie trafiłem na ten model. Wszystkie Sony które sprawdzałem zawsze były w cenie albo poniżej 500 zł (tragedia jakościowa) albo grubo powyżej 2000 (nie stać mnie). Tak samo, nie przetestowałem Creative Aurvana Live, bo zawsze cholery są zafoliowane i nie pozwalają odpakować…

    • bobok

      Ja dla przykładu nie trawię innych słuchawek niż otwarte. Z jednej strony faktycznie izolacja dźwięku jest kiepska, z drugiej szerokość sceny jest tak duża, że po prostu trzeba tego spróbować, aby wyrobić sobie zdanie – jak zakładam zamknięte słuchawki, to nawet jak są dość dobre, to dźwięk jest taki jakiś „mały” i zamknięty jakby w puszcze. Przy słuchawkach otwartych dźwięk jest szerszy i po prostu jakiś taki lepszy, zresztą potwierdza to rynek – praktycznie każde słuchawki z najwyższej półki są otwarte, albo półotwarte, zamknięte policzysz na palcach jednej ręki emerytowanego drwala.
      Co do słuchania otoczenia – dorobisz się dziecka, to docenisz otwarte konstrukcje – słuchasz sobie muzyki, nie budzisz małego (wyciekanie dźwięku wcale nie jest takie duże), a przy okazji słyszysz co się u niego dzieje bez konieczności zerkania co 10 sekund.

    • Member Berries

      Argument z dzieckiem na plus :D dobrze, że jak podrośnie to można wrócić do całkowitej izolacji :D

  • scager

    czy ktos moglby mi doradzic jaki model sluchawek bezprzewodowych mam kupic do grania ?
    budzet max 600-700 zl, sluchawki „pelne” (nie dokanalowe), bez mikrofonu (nie gram w multi),
    musze miec mozliwosc podlaczenia bazy do TV przez maly jack lub usb,
    jesli to nie za mala ilosc informacji to bede wdzieczny za jakies propozycje – z gory dziekuje :)

    • bobok

      Doradzić ze słuchawkami nie jest łatwo. Każdy ma inne gusta – jeden lubi basy, drugi średnice, a trzeci neutralne granie z dobrą separacją.
      Pozostaje kwestia czy słuchawki otwarte czy zamknięte (otwarte mają mniejszy bas, ale grają fajniej – wrażenie większego i szerszego dźwięku, a nie zamknięcia w małej puszcze na uszach).
      Do tego istotną rzeczą jest zasięg – niektóre ponoć potrafią mieć problem już przy pięciu metrach – niby wystarczy większości ludzi, ale jednak szału nie ma.
      Ogólnie bezprzewodowymi słuchawkami się nigdy nie interesowałem, więc konkretnego modelu nie doradzę.

      Jedyne co mogę Ci powiedzieć to: przesłuchaj kilka modeli, bo przy tej kwocie nie ma co sugerować się innymi – każdy ma swoje gusta, jeden woli dudniący bas i zlewającą się całość inny wręcz analityczną separację dźwięków.

    • scager

      dzieki za wskazowki, czy Twoja uwaga „przy tej kwocie”, sugeruje ze to za maly budzet czy wprost przeciwnie i osoba taka jak ja (przecietny konsument z brakiem szczegolnego „sluchu”) bedzie w stanie spokojnie wyszukac cos satysfakcjonujacego dla siebie ?

  • scribe_pl

    portal o nowych technologiach a opisuje archaiczne rozwiązanie minijack…

    • Marcin Matysik

      Nawet nie wiem jak to skomentować… Facepalm?! ;)

    • scribe_pl

      jedena jest tylko firma, co nowe technologie wprowadza, jedna jest tylko właściwa ścieżka…minijack jest passe