17

Wreszcie zmieniłem słuchawki do biegania – test Audictus Endorphine

Wyznaję zasadę, że jeśli coś pomaga Wam w osiąganiu sportowych celów, to nie ma żadnych przeciwwskazań by z tego skorzystać. Nie biorę oczywiście pod uwagę żadnego dopingu - mam na myśli przede wszystkim opaski fitness, aplikacje dla aktywnych i inne. Do grona tego rodzaju urządzeń zaliczam także słuchawki, a tych od wielu lat nie zmieniałem. Aż do teraz.

Postanowiłem dać szansę słuchawkom bezprzewodowym, dokanałowym – obydwie kategorie omijałem do tej pory szerokim łukiem, ponieważ a) wystarczy zapomnieć o ich naładowani, by rano mieć bardzo niemiłą niespodziankę podczas przebieżki b) nie chcę izolować się od otoczenia – wolę mieć świadomość tego, co dzieje się dookoła. Pamiętam jednak przysłowie, że „tylko krowa nie zmienia zdania”, więc porzuciłem swoje dotychczasowe słuchawki (nic wybitnego, podstawowy model z zestawu z iPhonem) i wybiegłem.

Audictus Endorphine to jedna z dwóch nowych par słuchawek dedykowanych sportowcom. Ten konkretny model to klasyczna konstrukcja – słuchawki łączy niedługi przewód, na którym znalazł się pilot, a do ich produkcji użyto tworzywa sztucznego ABS, co nadaje im lekkości. Za pomocą pilota zarządzamy odtwarzaniem muzyki (wstrzymujemy, wznawiamy odtwarzanie) i odbieramy połączenia. Oczywiście w tym samym miejscu znalazł się port microUSB, za pomocą którego naładujemy zestaw. Jest łatwo dostępny i nie ma problemów ze zdjęciem osłonki, która chroni go przed zabrudzeniem i innymi czynnikami.

To doprowadza nas do kwestii odporności – producent deklaruje odporność oznaczaną standardem IPX4, co oznacza, że słuchawki są odporne na spryskiwanie i zachlapania. To przekłada się na nie tylko na lekki deszcz, ale i ulewę – jeśli biegacie lub ćwiczycie w takich warunkach, to słuchawki Endorphine powinny bez przeszkód sobie w nich poradzić. Mnie zdarzyło się biegać przy mżawce i słuchawki pracują bezproblemowo do dzisiaj. Zapomnijcie jednak o opłukiwaniu ich wodą w celu wyczyszczenia – takiego naporu cieczy słuchawki mogą nie wytrzymać.

Komfort noszenia słuchawek jest odpowiedni, ale trzeba do nich przywyknąć. Nie jestem przyzwyczajony do zestawów dokanałowych i obawiałem się, że mogą one wypadać z uszu, gdy nie wetknie się słuchawek na siłę do ucha, a nie zamierzałem tego robić. Okazało się jednak, że możliwe jest znalezienie kompromisu pomiędzy odpowiednim poziomem głośności muzyki a dostępem dźwięków otoczenia. Co więcej słuchawki są naturalnie wyposażone w element utrzymujący je w uszach – haczyk – więc jest to jakieś dodatkowe zabezpieczenie. Jeśli nie będzie Wam odpowiadać, możecie z niego zrezygnować.

Wbudowana w słuchawki bateria ma pojemność 90 mAh, a producent przewiduje około 5 godzin pracy i to z dwoma podłączonymi jednocześnie urządzeniami. W pudełku, oprócz samego zestawu, dostępne są nakładki w trzech rozmiarach – standard – oraz kabelek USB – microUSB do ładowania akumulatorów.

Czy obiecywany czas pracy na jednym ładowaniu jest osiągalny? Podczas moich testów wynosił on około 4:20-4:30, więc zbliżamy się do tej wartości. Nie biegam zazwyczaj tak długo, więc nie jest to dla mnie żadnym problemem, ale dla prawdziwych długodystansowców nie będzie to odpowiednia para słuchawek.  Podczas treningu słuchawki nie wypadały mi z uszu, płaski przewód uznaję za delikatnie za długi, ale produkt musi być pod tym względem uniwersalny, więc to kwestia indywidualna. Szkoda, że zabrakło ściągacza, który mógłby skrócić przewód.

Audictus Endorphine brzmią naprawdę dobrze. Niskie, średnie i wysokie tony są odpowiednio zbalansowane, choć te pierwsze często odgrywają największą rolę. Wokale są dobrze słyszalne, nie zniekształcane, co ma znaczenie przy słuchaniu audiobooków i podcastów podczas treningu. Najlepiej brzmi muzyka popowa, hip hop, a także i rock. Bardziej skomplikowane kompozycje nie mają szans rozwinąć skrzydeł.

Słuchawki dostępne są w trzech kolorach – czarnym, zielonym i czerwonym – a cena detaliczna to około 159 zł. Audictus nie należy raczej do znanych marek, ale stara się zdobyć uznanie klientów. Muszę przyznać, że spodziewałem się czegoś na niższym poziomie, a zostałem miło zaskoczony jakością dźwięku i wykonaniem. Poza wymienionymi wadami zwracam uwagę także na fakt, że w zestawie zabrakło jakiegokolwiek etui czy woreczka na słuchawki, które po zdjęciu z głowy pozostaje chyba tylko wrzucić do torby, plecaka lub kieszeni.

Kup Audictis Endorphine w proline.pl!