Nie tak dawno temu uważałem, że komputer dla gracza to sprzęt stacjonarny i nie ma innej opcji. Test Asus G750 przekonał mnie ostatecznie, że to nie jest prawda i pokazał również, że pecety potrafią coś, czego nie potrafią konsole – uruchomić najnowsze tytuły na maksymalnych ustawieniach, nie będąc jednocześnie przywiązanym do jednego miejsca. Asus G750 […]

Nie tak dawno temu uważałem, że komputer dla gracza to sprzęt stacjonarny i nie ma innej opcji. Test Asus G750 przekonał mnie ostatecznie, że to nie jest prawda i pokazał również, że pecety potrafią coś, czego nie potrafią konsole – uruchomić najnowsze tytuły na maksymalnych ustawieniach, nie będąc jednocześnie przywiązanym do jednego miejsca. Asus G750 to prawdziwy potwór wydajności. A ja miałem przyjemności mieć dwa modele G750 jednocześnie dla lepszego porównania – zeszłoroczny model i najnowsze cacko, które dopiero trafiło na rynek. Główna różnica? Karta graficzna Nvidia GTX 780M w starszym modelu i GTX 880M w nowszym. A więc do rzeczy.

Wygląd – agresywny, ale stonowany, taki jak lubię

Sprzęt dla graczy, w rozumieniu wielu producentów, oznacza naśladowanie tuningowanych samochodów i to niekoniecznie tych najwyższych lotów – feeria barw, zarówno w elementach obudowy jak i podświetleniu klawiatury. Z tego powodu często unikam sprzętów typowo dla graczy. Asus G750 jest jednak inny. Być może dlatego, że Asus rozumie, że nie każdy gracz jest nastolatkiem, próbującym za wszelką cenę zwrócić na siebie uwagę, być może dlatego, że G750 nadaje się nie tylko dla graczy, ale również dla wymagających użytkowników, montujących filmy wideo, obrabiających grafikę czy w inny sposób obciążających komputer.

Asus G750 występuje w najpiękniejszym kolorze z możliwych – matowej czerni. Dzięki matowości obudowy nie zbiera ona zbytnio ani rys, ani odcisków placów. Do czasu oczywiście, wówczas trzeba sięgnąć po szmatkę nasączoną odrobina płynu do naczyń. Gdyby jednak tworzywo było gładkie i połyskliwe, widać byłoby na nim każdą drobinkę kurzu, a tak całe szczęście nie jest. Po otworzeniu ekranu widać również matową i jakby delikatnie gumowaną klawiaturę oraz przestrzeń dookoła niej, która została wykonana ze szczotkowanego, anodowanego na czarno aluminium. Podświetlanie klawiatury jest po prostu białe. Żadnych sztucznych udziwnień.

Jedynym odstępstwem od przyjętych standardów jest kształt obudowy. Z tyłu wygląda trochę jak samolot typu stealth czy wydech sportowego samochodu. Jest to jednak dość subtelny sposób na odróżnienie się z tłumu, nie budzi uśmiechu politowania i ma swoje uzasadnienie, o czym będę pisał szerzej w akapicie dotyczącym systemu chłodzenia.






























G750 jest wykonany solidnie. Nic nie trzeszczy, nie skrzypi, elementy są dobrze dopasowane, klawiatura nie ugina się pod naciskiem w żadnym miejscu, również nad napędem optycznym. Zawiasy ekranu budzą zaufanie i trzymają go we właściwej pozycji. To po prostu dobrej jakości laptop. Warto jednak podkreślić, że jest wyjątkowo duży i ciężki. Bezkompromisowa wydajność, a nie mobilność, była tutaj priorytetem. Sprzęt waży niecałe 5 kilogramów oraz posiada wielki i ciężki zasilacz. Nie mieścił się w żadnym moim plecaku przeznaczonym na 17 calowe laptopy. Mówiąc krótko, chociaż jest bez porównania bardziej przenośny niż komputer stacjonarny z monitorem, kupowanie go, aby codziennie nosić ze sobą, to raczej średnio udany pomysł.

Różnice w wyglądzie pomiędzy najnowszym a zeszłorocznym modelem G750 są kosmetyczne – układ portów jest taki sam, wygląd zewnętrzny, nie licząc kilku szczegółów również. W nowszym modelu pojawiła się srebrna ramka wokół touchpada. I to w zasadzie tyle.

Porty – na bogato

W tak dużym komputerze jest sporo miejsca na rozmaite gniazda, z czego Asus postanowił skorzystać. Znajdziemy w sumie 4 gniazda USB 3.0, po dwa na każdym boku. Oprócz tego na prawym boku znalazły się porty HDMI i Thunderbolt, pozwalające podłączyć do trzech zewnętrznych monitorów. Niektórym może jeszcze przydać się gniazdo starszego tupu VGA/D-sub. Nie zabrakło też gniazda Ethernet oraz gniazd na słuchawki i mikrofon. Na lewym boku jest napęd optyczny, zależnie od wyposażenia DVD lub Bluray, czytnik kart pamięci oraz Kensington Lock.

Specyfikacja miażdży i wgniata w fotel

O ile w sprzętach ultramobilnych liczy się przede wszystkim waga, rozmiary i czas działania na baterii, w tym wypadku liczy się przede wszystkim czysta moc obliczeniowa. Asus G750 nie zawodzi. W testowym modelu znalazł się procesor Intel i7 4700HQ – czterordzeniowy, 8 wątkowy procesor taktowany zegarem 2,4 GHz, dochodzącym do 3,4 GHz w trybie Turbo Boost. Dla graczy bardzo istotna jest karta graficzna i to jest główna zmiana w najnowszym modelu względem starszego – Nvidia GTX 880M, która posiada aż 4 GB dedykowanej pamięci VRAM (zeszłoroczny model posiada GTX 780M). Oprócz tego komputer posiadał 32 GB RAM. Ponieważ Asus G750 posiada dwa miejsca na dyski twarde można spotkać różne konfigurację – od jednego dysku 1 TB, przez dwa dyski 1,5 TB, na kombinacji dysku SSD na system i 1,5 TB dysku na magazyn kończąc.

Szalona wydajność w praktyce i różnice między modelami

Od początku było wiadomo, że Asus G750 będzie bardzo wydajny, pozostawało pytanie czy to wystarczy? Czy będzie szybki jak na laptopa, czy szybki w ogóle? Na odpowiedź nie musiałem długo czekać. Okazało się, że mój kilkuletni już pecet stacjonarny trafił na pierwszą grę, które nie był w stanie uciągnąć na maksymalnych ustawianiach, a jak się okazało, nawet średnie ustawienia nie gwarantowały pełnej płynności – mowa o Watch Dogs. Wąskim gardłem była niewystarczająca ilość pamięci na karcie graficznej – na maksymalnych ustawieniach gra wymaga 3 GB VRAM. Nie był to jednak jedyny problem.

Uruchomiłem Watch Dogs na Asusie G750 i okazało się, że laptop łyka grę na maksymalnych ustawieniach bez najmniejszego problemu, płynniej niż mój wysłużony już trochę desktop na średnich ustawianiach ogólnych i najniższych teksturach. Co więcej, G750 sprzed roku też radzi sobie z Watch Dogs wyśmienicie. Nie zrozumcie mnie źle – nie twierdzę, że laptop ten będzie szybszy od każdego desktopa – komputery stacjonarne nie podlegają prawie żadnym ograniczeniom wielkości, mocy zasilacza czy wielkości chłodzenia. Jak ktoś ma na zbyciu kilkadziesiąt tysięcy złotych może złożyć konfigurację z dwoma Titanami Z i dwoma procesorami 8 rdzeniowymi. Zwracam jednak uwagę, że laptop Asusa pozwala uruchomić każdą grę na rynku, z ustawieniami na Ultra, w rozdzielczości Full HD bez zająknięcia, a nawet potrafi to model o rok od niego starszy. Czy to mało? Chyba nie. Pierwszy raz miałem okazję wyjechać na wieś, palić w kaflowym piecu, kosić kosą i jednocześnie mieć ze sobą sprzęt, na którym pogram bezkompromisowo we wszystko co zechcę. Każdą grę, którą uruchamiałem: Wolfenstein: The New Order, najnowszy Tomb Raider itd. G750 łykał bez problemu.

Dla spragnionych większej ilości danych, najnowszy Asus G750 z GTX 880M uzyskał w 3D Marku 5562 punktów. Starszy model z GTX 780M uzyskał 5092 punktów. Oznacza to, że różnica w wydajności wynosi 8,5 procent. W przypadku Unigine Heaven Benchmark 4.0 minimalna ilość FPS wynosiła 41,1 w nowszym i 38,5 w starszym, a maksymalna ilość FPS 107,9 w nowszym i 97,4 w starszym modelu G750, do daje prawie 10 procent różnicy. Testów zrobiłem więcej, ale w każdym przypadku różnice są podobne. Wnioski? Posiadacze G750 z zeszłego roku raczej nie mają powodu do kupowania nowego modelu, jednak oba sprzęty są piekielnie wydajne. Warto podkreślić, że tą wydajność można spożytkować nie tylko w grach. Praktycznie każdy, kto potrzebuje wydajnej, ale przenośnej stacji roboczej będzie z Asus G750 zadowolony. Kompresja wideo, zwłaszcza w programie wykorzystującym także moc obliczeniową karty graficznej, to przyjemność.

Jest jeszcze jedna różnica między starszym a nowszym modelem – starszy model miał praktycznie zablokowany układ graficzny wbudowany w procesor intela. Oznaczała to najlepszą kompatybilność, ale znacznie gorszy czas pracy na baterii, bo karta graficzna Nvidii zawsze była aktywna. Nowszy model potrafi przełączyć się na układ graficzny HD Graphics 4600 w procesorze, co wydłuża działanie na baterii, ale sporadycznie zdarza się, że gra nie potrafi skorzystać z układu Nvidii, co drastycznie odbija się na wydajności sprowadzając wydajność laptopa dla graczy, do zwykłego biznesowego laptopa. Osobiście trafiłem na dwa takie przypadki – Quantum Conundrum oraz demo technologiczne Next Car Game sneak peek 2.0. Co ciekawe, wersja Alpha gry Next Car Game korzystała z GTX 880M bez problemu. Tym bardziej ciężko winić producenta sprzętu za te sporadyczne problemy – to raczej kwestia twórców gry, którzy ani nie dali możliwości wyboru karty graficznej, ani nie potrafią jej poprawnie wykryć i obsłużyć.

Innym problemem z którym się spotkałem, był brak obsługi sprzętowego dekodowania wideo za pomocą kodeków z paczki K-Lite Codec Pack i odtwarzacza Media Player Classic przy pomocy karty Nvidii, przy jednoczesnym bezproblemowym dekodowaniu za pomocą Intel Quick Sync. Prawdopodobnie karta graficzna była „za świeża” i nie doczekała się jeszcze wsparcia ze strony twórców kodeków i odtwarzacza. W tym wypadku również nie przypisuje winy producentowi.

Ekran – dobry, ale nie świetny

Asus G750 posiada 17,3 calowy, matowy, niedotykowy ekran o rozdzielczości Full HD. W przypadku gier sprawuje się on wyśmienicie i ciężko oczekiwać czegoś więcej – wielkość, rozdzielczość wydają się optymalne. Cieszy matowa powierzchnia. Dotyk raczej nie jest potrzebny. Podczas grania nie doznałem żadnego dyskomfortu. Z drugiej strony do zastosowań profesjonalnych, takich jak obróbka grafiki, może się okazać rozwiązaniem najwyżej akceptowalnym. W taki wypadku bardziej wskazana byłaby matryca IPS o większych kątach widzenia i szerszym odwzorowaniu barw. Nie jest to jednak żadne zaskoczenie, przed powstaniem ekranów dotykowych w laptopach matryce IPS praktycznie nie występowały w ogóle. Profesjonalista prawdopodobnie sięgnie po, albo już ma, specjalistyczny ekran zewnętrzny, a gracz nie ma powodów do narzekań.

Klawiatura i gładzik

Klawiatura w G750 jest wyspowa, o średnim skoku klawiszy. W obu modelach jest identyczna lub niemal identyczna, można więc powiedzieć, że przez miesiąc pisałem na niej teksty na AntyWeb i nie tylko. Gdybym miał powiedzieć krótko, powiedziałbym, że jest w porządku. Mogłaby mieć większy skok i przypominać bardziej tą z ThinkPadów, co poprawiłoby komfort, ale nie było w niej też nic, co by mnie denerwowało i przeszkadzałoby w pracy. Godnym pochwały elementem było podświetlanie – nieudziwnione, białe, nie mączące oczu, ale pomagające w pracy po zmroku. Pochwalić należy za to wykonanie – powierzchnia klawiatury jest bardzo sztywna, solidna i nie nagrzewa się odczuwalnie podczas pracy czy grania, co powodowałoby dyskomfort.

Gładzik jest wyjątkowo duży i ma miękkie, przyjazne klawisze, które ułatwiają prace. Podczas normalnej obsługi systemu spisywał się bardzo dobrze, ale ciężko sobie wyobrazić granie w strzelanki na gładziku, stad spodziewam się, że gracze i tak podłączą zewnętrznego gryzonia.

Głośność – jedna z kluczowych zalet tego laptopa

Przy tak wydajnej konstrukcji kluczowe jest wydajne chłodzenie. Odpowiada zarówno za ciszę, niezawodność, jak i umożliwia długotrwałą pracę procesora w trybie Turbo. Tutaj Asus spisał się wyjątkowo dobrze, co z reszta jest jedną z charakterystycznych cech wszystkich laptopów z serii ROG, czyli dla graczy. Przede wszystkim chłodzenie zostało rozdzielone na dwa radiatory i wentylatory, osobno dla procesora, osobno dla karty graficznej Nvidia. Dzięki temu, gdy karta graficzna nie jest obciążona, jej chłodzenie nie musi być aktywne. Po drugie, radiatory i wentylatory są na tyle duże, że sprzęt naprawdę nie jest głośny. Powiem więcej, jest cichszy od wielu zwykłych laptopów, nie mających z graczami nic wspólnego.

Podczas biurowego obciążenia, laptop jest prawie niesłyszalny. Włączenie gry oczywiście zwiększa obroty, nie ma mowy jednak o suszarce. Niezależnie czy gramy na słuchawkach czy głośnikach, gra bez większego problemu zagłuszy prace laptopa. Ciężko chcieć więcej od przenośnego sprzętu o najwyższej wydajności. Na koniec warto podkreślić, że całe ciepłe powietrze jest wydmuchiwane do tyłu, a to znaczy, że użytkownik nigdy nie ma kontaktu ani z ciepłym powietrzem, ani z żadnymi ciepłymi elementami obudowy komputera.

Również nagłośnienie jest całkiem przyzwoite. Dźwięk wydobywający się z głośników jest jednym z lepszych jakie słyszałem w przypadku laptopa. Nie wiem czy to bardziej zasługa wbudowanego subwoofera, czy po prostu rozmiaru całego sprzętu. Dość powiedzieć, że grając nie czułem potrzeby podłączania zewnętrznych głośników w każdej sytuacji – zwykle radziłem sobie bez nich. Cieszy również wbudowany wzmacniacz słuchawkowy. Mówiąc krótko, jest bardzo dobrze, a jak na laptop nawet wyśmienicie.

Bateria

Maksymalna wydajność i długi czas pracy na baterii wzajemnie się wykluczają – to żadna tajemnica. Jeżeli grając na maksymalnym obciążeniu odłączymy komputer od prądu możemy liczyć na mniej więcej godzinę, zanim pojawi się komunikat o niskim stanie baterii na poziomie 10%. Tutaj bez kontaktu się nie obejdzie na dłuższą metę, nawet mimo ośmiokomorowej baterii. Jeżeli chodzi o prace biurową, to wiele zależy od parametrów takich jak jasność ekranu, głośność głośników itp. Nowszy model wypada tutaj lepiej od starszego dzięki możliwości całkowitego wyłączenia karty graficznej dedykowanej grom. Wówczas obejdziemy się bez prądu ponad 5 godzin, czasem nawet do 7.

System

Nowszy model G750 jest wyposażony w Windows 8.1, starszy w Windows 8.0 z możliwością darmowej, samodzielnej aktualizacji do 8.1. Interfejs kafelkowy jest tutaj mniej istotny, z powodu braku ekranu dotykowego, co nie znaczy, że całkiem zbędny. Niektóre najnowsze gry wymagają obsługi technologii wspieranych tylko przez najnowszy system operacyjny, z tego względu nie żałowałbym braku Windows 7.

Jedyną uwagę jaką mam do systemu jest fakt, że po przywróceniu go do ustawień fabrycznych za pomocą funkcji „Usuń wszystkie dane i ponownie zainstaluj system” kilka urządzeń w Menadżerze Zadań nie było rozpoznanych i nawet aplikacja Asus Update nie potrafiła samodzielnie pobrać sterowników dla tych urządzeń. Oczywiście ściągnięcie sterowników ze strony producenta rozwiązało problem.

Podsumowanie

Asus G750 to sprzęt dla wymagającego użytkownika, gotowego zapłacić odpowiednio dużo (od 4599 zł do przeszło 8 tysięcy zależnie od wyposażenia), za najwyższą dostępną w przenośnej formie wydajność. Sprzęt otwiera możliwość grania w najnowsze tytuły na maksymalnych ustawieniach, nie zmuszając gracza do żadnych kompromisów w kwestii jakości grafiki. Nadaje się dla osób potrzebujących wysokiej wydajności nie tylko w grach – moc procesora i karty graficznej można wykorzystać na wiele sposobów. Jednocześnie sprzęt jest solidnie wykonany i nie razi kolorowymi jak Choinka w Boże Narodzenie dodatkami. Nie można także powiedzieć, żeby był głośny, nawet pod dużym obciążeniem.

Jedynym pytaniem pozostaje czy laptop czy sprzęt stacjonarny? Tutaj toczy się nieustanna dyskusja co jest ważniejsze – niższa cena w stosunku do mocy obliczeniowej i możliwość łatwej rozbudowy, czy mobilność, dająca możliwość skorzystania z ogromnej mocy obliczeniowej gdziekolwiek się znajdujemy. Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi i wiele zależy od potrzeb konkretnego użytkownika. Jedno co wiem na pewno to, że granie w Watch Dogs i inne najnowsze tytuły w ustawianiach na ultra, na które nie pozwala mój sprzęt stacjonarny, dało mi dużo przyjemności.