3

Gdy cyfryzacja wygrywa, Apple zabija moją ulubioną cechę sklepu iTunes

Cyfrowe sklepy z muzyką i usługi streamingowe to niesamowita wygoda oraz oszczędność, ale dla wielu fanów muzyki spore znaczenie mają też wszelkiej maści dodatki, które otrzymują przy zakupie płyty kompaktowej lub winyla. Dlatego Apple postanowiło to zmienić i przez ostatnie 9 lat starało się sprostać takim oczekiwaniom. Rynek pozostaje jednak nieubłagany i nadszedł czas na pożegnanie. 

We wrześniu 2009 roku, podczas jednego z muzycznych wydarzeń Apple, poznaliśmy nowe modele iPodów oraz odświeżone wydanie aplikacji iTunes. Moją uwagę przykuła wtedy przede wszystkim inna nowość – Steve Jobs z niemałym przejęciem przedstawił wtedy projekt o nazwie iTunes LP. Jak część z Was może się już domyślić, chodziło o przeniesienie do cyfrowej rzeczywistości choć części tych świetnych wrażeń towarzyszących przy odsłuchiwaniu tradycyjnych albumów. Grafiki, teksty piosenek, wiadomość od wykonawcy i inne dodatki mogły być uwzględnione w nowym, interaktywnym formacie.

Artyści mieli zupełną swobodę w kreowaniu takich wydań, które mogli ale nie musieli wzorować na fizycznych wersjach albumów. Po uruchomieniu albumu iTunes LP aplikacja uruchamia nowy widok w oknie lub w trybie pełnoekranowym, najczęściej wyświetlając krótkie intro i ukazując ekran główny. Z tego miejsca, w zależności od albumu, można było uruchomić odtwarzanie całości, posłuchać wybranych utworów, zapoznać się z przesłaniem artysty, przeczytać (pośpiewać) słowa piosenek lub uruchomić jedno z wideo dołączonych do albumu.

Wydania iTunes LP nie zrewolucjonizowały branży. Nie ukazały się nagle setki nowych i starszych albumów w odświeżonym, rozbudowanym wydaniu tylko dlatego, że Apple znów coś wymyśliło. Wydawcy raczej ostrożnie podeszli do tego projektu, choć na przestrzeni lat do sklepów trafiło całkiem sporo takich albumów. Dlaczego do „sklepów”, a nie „sklepu”? I dlaczego piszę „całkiem sporo”, a nie na przykład 120 lub 270?

Każdy kraj posiada własną ofertę sklepu iTunes, która w większości pokrywa się z innymi, ale bywają (nie do końca zrozumiałe) odstępstwa. Nie inaczej było w przypadku albumów iTunes LP. Niektóre kraje posiadają bezpośrednie odnośniki do sekcji z tego typu wydaniami, w innych pozostaje szukać ich na własną rękę. Odrębną kwestią jest też sama dostępność – w polskim iTunes takie albumy można policzyć na palcach dwóch (co najwyżej trzech) rąk, a i tak oferta jest zmienna i te płyty znikają, by pojawić się z powrotem jakiś czas później. Nikogo nie powinno jednak zdziwić, że klienci w USA, Wielkiej Brytanii czy Francji dysponują znacznie większym wyborem.

Mi udało się nabyć dwa albumy iTunes LP: Daft Punkt – Random Access Memories oraz The Beatles – 1. Ten drugi nie jest już dostępny w sklepie do zakupu, mogę go jednak pobrać ponownie. Nie żałuję zakupu, ponieważ taki sposób odsłuchiwania płyt pozwala nieco bardziej wsiąknąć w atmosferę płyty, szczególnie gdy pozostałe pozycje do odtworzenia nie znajdują się tuż obok. Dodatkowe treści również są satysfakcjonujące.

Wygląda jednak na to, że Apple straciło wiarę we własny projekt i po 9 latach nadszedł czas jego wygaszenia. Zakupione tytuły będzie można pobierać ponownie, a te wciąż dostępne będzie można kupować, gdyż z iTunes nie znikną płyty iTunes LP. Apple zamyka jednak furtkę dla wydawców i nie będzie już przyjmować do sklepu tego typu wydań. Jeśli miałbym szukać przyczyny takiej decyzji, to złożyło się na nie niskie zainteresowanie ze strony słuchaczy (w skali wszystkich klientów) oraz wydawców, dla których przygotowanie takiej płyty to dodatkowy koszt, który nie musi się zwrócić.

Strasznie tego żałuję, bo choć nie był to jeden z najbardziej aktywnych działów sklepu, to od czasu do czasu pojawiały się prawdziwe perełki (jak Muse – The Resistance), które pozwalały wycisnąć jeszcze więcej z cyfrowej formy sprzedaży muzyki.

Podobno Apple szykuje następcę iTunes LP. Mógłby on wzmonić ofertę Apple Music, gdzie może wkrótce zawitać muzyka w bezstratnym formacie i/lub wysokiej rozdzielczości. W końcu słuchawki premium Apple szykuje już na ten rok…