33

Telefony Apple po prostu działają… po serii naglących poprawek

Dyskusja z fanami (jak ja nie lubię tego określenia w kontekście urządzeń elektronicznych) Apple na temat ich wyboru często dotyczy jednego, poważnego argumentu. Urządzenia z Cupertino "po prostu działają", są wręcz "idiotoodporne" i ich obsłużenie nie wymaga właściwie żadnej wiedzy. Złośliwi twierdzą, że to sprzęty idealne dla Amerykanów, natomiast kibicujący Apple twierdzą, że tak to właśnie powinno wyglądać. Cóż, ale to nie do końca tak jest.

O Apple jest głośno w ostatnim czasie nie tylko dlatego, że pokazano mało emocjonującego iPhone’a 8, znacznie bardziej wyczekiwanego, choć w niektórych kręgach po prostu nielubianego iPhone’a X po którego ustawiły się trącające „najlepszymi czasami komuny” kolejki. iOS 11, który miał być software’owym ucieleśnieniem cały czas aktualnej wizji Apple sprawił użytkownikom spore problemy, które po prostu nie powinny się zdarzyć. Szczególnie takiej firmie, która znajduje się na świeczniku.

Amazing przeceniony

Sam na co dzień korzystam z przeróżnych urządzeń oraz platform. Niestraszny mi jest Android, który ostatnio coraz mocniej definiuje moją technologiczną „codzienność”, Windows to typowy wół pociągowy, a iOS cenię sobie głównie za to, że działa świetnie. Cóż, tak jest generalnie do kolejnej aktualizacji. Apple’owski software mobilny absolutnie dał ciała pokazując właściwie, jak nie powinno się tworzyć oprogramowania. Liczne błędy, problemy ze stabilnością, zwalniające, szczególnie starsze urządzenia to najczęściej podnoszone argumenty za tym, że „jedenastka” po prostu się Cupertino nie udała.

apple ios 11

Gdyby to były jeszcze tylko moje zarzuty, moglibyście teraz przejść do komentarzy i rozpocząć rytualne rozstrzeliwanie autora za wysmarowywanie „dubów smalonych”. Właściwie, to bym się wcale nie obraził. Gorzej jest jednak, gdy autor rozmawia z typowymi „sadownikami” i słyszy od nich, że z tym Apple jest coś nie tak. Bo użytkowników przyzwyczajono przez lata, że zakup telefonów oraz tabletów z jabłuszkiem z tyłu wiąże się z czymś, co trudno jest właściwie wycenić – z bezproblemowością. A tymczasem, okazuje się, że tak kolorowo nie jest.

„Mój telefon się tnie”

Tak rozpoczęła się moja rozmowa z zatwardziałym „sadownikiem”, który z Apple jest już od „łohoho i jeszcze trochę”. Użytkownik był na tyle zdziwiony tym stanem rzeczy, że zwyczajnie nie chciał instalować kolejnych aktualizacji dla swojego telefonu z obawy o pogłębienie się tego problemu. Animacja wysunięcia się centrum powiadomień następowała po 2 sekundach od „machnięcia palcem”, a otwieranie głównego ekranu zajmowało stanowczo zbyt długo czasu. Co by nie mówić – takie działanie iOS 11 na… iPhone’ie 7 nie powinno mieć miejsca. To urządzenie, które zostało wydane rok temu i w dalszym ciągu powinno działać tak, jak należy. Innych problemów było jeszcze kilka – od wyłączających się „magicznie” aplikacji, aż po ten „nieszczęsny kalkulator”, który nie dawał sobie rady z obliczeniami, bo kulały animacje.

Apple się (nie) kończy

Wbrew życzeniom przeciwników (też nie lubię tego określenia) Apple, firma wcale nie stoi nad przepaścią i w nowym campusie nikt nie myśli o tym, że złoty okres dla Cupertino wkrótce się skończy. To paradoksalne, ale nawet w sytuacji, gdy firmie na świeczniku zdarzają się wpadki, które nie powinny mieć miejsca nawet wśród aspirujących do bycia tymi najlepszymi producentami, Apple nie musi się o siebie martwić. Ten biznes będzie się kręcił jeszcze przez długie lata i nikt o zdrowych zmysłach jeszcze nie myśli o skazywaniu Apple na załamanie. Szczególnie, że problemy z jakością to nie tylko domena Cupertino.

apple iphone x

Wszyscy producenci mają coś za uszami

O ile Apple dało ostatnio ciała z iOS 11, iPhone X tak po prawdzie wcale nie jest „rewolucyjny”, a „ósemka” jest po prostu słaba, tak na przykład Google nie uchodzi za wzór jakości w najnowszym Pixelu 2 XL. Samsung Galaxy Note 8 – horrendalnie drogi telefon klasy premium nie działa tak, jak należy. Microsoft potrafi jedną aktualizację „uziemić” tysiące komputerów na całym świecie tylko z powodu niezgodności z jednym komponentem. Tworzenie urządzeń elektronicznych oraz oprogramowania dla nich to nie jest bajka.

Apple życzę jak najlepiej – podobnie jak Google, Microsoftowi, LG, HTC, Samsungowi i innym producentom. To od nich zależy to, jak będzie wyglądał nasz świat. Ich dokonania stanowią elementy definiujące naszą codzienność wspieraną przez nowe technologie – usługi oraz urządzenia elektroniczne. Ale chyba wszyscy byśmy sobie życzyli tego, by ich produkty były odpowiedniej jakości – zwłaszcza, że płacimy za te dobrodziejstwa coraz więcej.