apple zdjęcie
26

Steve Wozniak nie owija w bawełnę: Apple nie upadnie, bo jest zbyt bogate

Czy można sobie wyobrazić upadek Apple? Cóż, wyobrazić sobie można wszystko, ale w tym wypadku trzeba naprawdę się wysilić, by zobaczyć sektor IT, Dolinę Krzemową, bez firmy z Cupertino. To dotyczy też kilku innych graczy z tego podwórka: Microsoftu, Facebooka, Google czy Samsunga. I chociaż każdego z nich może spotkać katastrofa, to za pół wieku pewnie nadal będziemy patrzeć na wspomniane marki. Niektóre mogą urosnąć do rozmiarów, które dzisiaj uznalibyśmy za bardzo niebezpieczne.

Apple to potentat – można tej firmy nie lubić, ale z tym stwierdzeniem trzeba się zgodzić. Niewiele jest korporacji, nie tylko w biznesie nowych technologii, które potrafią zarobić kilka czy nawet kilkanaście miliardów dolarów w jednym kwartale. Firma przewodzi przeróżnym rankingom albo przynajmniej znajduje się w ich czołówce, jest bardzo rozpoznawalna. Można nie mieć sprzętu tej firmy, nie znać się na elektronice i świecie IT, ale logo tego producenta zapewne się rozpozna. Tak jest od dobrych kilku lat, tak pewnie będzie przez kolejnych kilkadziesiąt. A niektórzy stwierdzą pewnie, że przez kilkaset.

Piszę o tym w związku z wypowiedzią jednego z założycieli Apple – Steve Wozniak stwierdził, że w roku 2075 Apple wciąż będzie w grze. Ta prognoza ma związek z imprezą Silicon Valley Comic-Con, której temat przewodni brzmi The Future of Humanity: Where Will We Be in 2075? Wozniak będzie jednym z prelegentów, już teraz przedstawił swoje prognozy dotyczące rozwoju sztucznej inteligencji, kolonizacji Marsa czy budowy nowych miast. Moją uwagę najbardziej przykuł jednak fragment związany z Apple.

Woz (niedawno pisałem, że legenda Doliny Krzemowej dopiero teraz osobiście spotkała innego starego wyjadacza z tego biznesu: Paula Allena) argumentując swoją wiarę w Apple radzi spojrzeć na konta firmy. Stwierdza, że te pieniądze można zainwestować we wszystko, więc Apple musi istnieć w roku 2075. Jego zdaniem, podobnie będzie z Facebookiem czy Google. Te ostatnie firmy też są bogate (chociaż Facebook dopiero zaczął gromadzenie wielkiego kapitału), ale Apple mocno im ucieka – ta firma zebrała już blisko ćwierć biliona dolarów. Tak, dobrze widzicie – niebawem będą mieli 250 mld dolarów, a zatem około bilion złotych. Porażająca kwota.

Niejednokrotnie zastanawiałem się, co można zrobić z takimi pieniędzmi, co zrobi z nimi Apple. I czy w ogóle zamierza ruszać te środki? To rezerwa na czarną godzinę, gdy ludzie nie będą już chcieli kupować telefonów z logo nadgryzionego jabłka? Firma będzie mogła zostać rentierem, machnie ręką na elektronikę, zajmie się liczeniem zysków z inwestowania tej góry dolarów. Następcy Tima Cooka będą mogli siedzieć w wielkiej siedzibie firmy i wypełniać zadania księgowych, poprawiać humor akcjonariuszy.

Jednocześnie można sobie jednak wyobrazić, że Apple przez kolejne dziesięciolecia będzie się rozwijać, zarabiać coraz więcej i pęcznieć. Firma wejdzie do kolejnych segmentów gospodarki, zajmie się zdrowiem, finansami, motoryzacją czy sportem. Przecież już to obserwujemy: Sony czy Samsung mają zdywersyfikowane źródła przychodów, to prawdzie molochy. Do 2075 mogłyby powstać w Dolinie Krzemowej megakorporacje rodem z filmów i literatury SF. Warto sobie przy tym zadać pytanie o ich wpływy i możliwości. Nie dotyczy to jedynie Apple.

Intryguje to, jak rozwiną się Facebook czy Google, korporacje, które mają nie tylko pieniądze, ale też dostęp do miliardów ludzi, wielkie zbiory danych. Oba imperia są dzisiaj uzależnione od reklamy, odcięcie ich od tego źródła finansowania oznaczałoby pewnie agonię (długotrwałą), ale czy taki scenariusz można w ogóle rozpatrywać? Na przykładzie Snapchata, jego zmagań z firmą Zuckerberga, widać, jak trudno będzie się przebić nowej firmie na tym rynku. To samo dotyczy Windows Phone’a i Androida. Może podział dóbr i wpływów, który obserwowaliśmy w minionych latach dokonał się na długie dekady?

Każde imperium może upaść, obserwowaliśmy to także w IT. Ale z drugiej strony, Wozniak ma rację: ciężko sobie wyobrazić, że Apple znika. Nie przypominam sobie biznesu, który wpadłby w tarapaty mając takie zabezpieczenie finansowe i tak oddanych klientów. Zastanawiam się tylko czy bardziej prawdopodobny jest scenariusz rentiera czy megakorporacji oplatającej cały świat i decydującej o życiu milionów mieszkańców naszej planety. Takich pytań Woz chyba się nie spodziewał, gdy z Jobsem tworzyli biznes kilka dekad temu…