apple zdjęcie
27

Steve Wozniak nie owija w bawełnę: Apple nie upadnie, bo jest zbyt bogate

Czy można sobie wyobrazić upadek Apple? Cóż, wyobrazić sobie można wszystko, ale w tym wypadku trzeba naprawdę się wysilić, by zobaczyć sektor IT, Dolinę Krzemową, bez firmy z Cupertino. To dotyczy też kilku innych graczy z tego podwórka: Microsoftu, Facebooka, Google czy Samsunga. I chociaż każdego z nich może spotkać katastrofa, to za pół wieku pewnie nadal będziemy patrzeć na wspomniane marki. Niektóre mogą urosnąć do rozmiarów, które dzisiaj uznalibyśmy za bardzo niebezpieczne.

Apple to potentat – można tej firmy nie lubić, ale z tym stwierdzeniem trzeba się zgodzić. Niewiele jest korporacji, nie tylko w biznesie nowych technologii, które potrafią zarobić kilka czy nawet kilkanaście miliardów dolarów w jednym kwartale. Firma przewodzi przeróżnym rankingom albo przynajmniej znajduje się w ich czołówce, jest bardzo rozpoznawalna. Można nie mieć sprzętu tej firmy, nie znać się na elektronice i świecie IT, ale logo tego producenta zapewne się rozpozna. Tak jest od dobrych kilku lat, tak pewnie będzie przez kolejnych kilkadziesiąt. A niektórzy stwierdzą pewnie, że przez kilkaset.

Piszę o tym w związku z wypowiedzią jednego z założycieli Apple – Steve Wozniak stwierdził, że w roku 2075 Apple wciąż będzie w grze. Ta prognoza ma związek z imprezą Silicon Valley Comic-Con, której temat przewodni brzmi The Future of Humanity: Where Will We Be in 2075? Wozniak będzie jednym z prelegentów, już teraz przedstawił swoje prognozy dotyczące rozwoju sztucznej inteligencji, kolonizacji Marsa czy budowy nowych miast. Moją uwagę najbardziej przykuł jednak fragment związany z Apple.

Woz (niedawno pisałem, że legenda Doliny Krzemowej dopiero teraz osobiście spotkała innego starego wyjadacza z tego biznesu: Paula Allena) argumentując swoją wiarę w Apple radzi spojrzeć na konta firmy. Stwierdza, że te pieniądze można zainwestować we wszystko, więc Apple musi istnieć w roku 2075. Jego zdaniem, podobnie będzie z Facebookiem czy Google. Te ostatnie firmy też są bogate (chociaż Facebook dopiero zaczął gromadzenie wielkiego kapitału), ale Apple mocno im ucieka – ta firma zebrała już blisko ćwierć biliona dolarów. Tak, dobrze widzicie – niebawem będą mieli 250 mld dolarów, a zatem około bilion złotych. Porażająca kwota.

Niejednokrotnie zastanawiałem się, co można zrobić z takimi pieniędzmi, co zrobi z nimi Apple. I czy w ogóle zamierza ruszać te środki? To rezerwa na czarną godzinę, gdy ludzie nie będą już chcieli kupować telefonów z logo nadgryzionego jabłka? Firma będzie mogła zostać rentierem, machnie ręką na elektronikę, zajmie się liczeniem zysków z inwestowania tej góry dolarów. Następcy Tima Cooka będą mogli siedzieć w wielkiej siedzibie firmy i wypełniać zadania księgowych, poprawiać humor akcjonariuszy.

Jednocześnie można sobie jednak wyobrazić, że Apple przez kolejne dziesięciolecia będzie się rozwijać, zarabiać coraz więcej i pęcznieć. Firma wejdzie do kolejnych segmentów gospodarki, zajmie się zdrowiem, finansami, motoryzacją czy sportem. Przecież już to obserwujemy: Sony czy Samsung mają zdywersyfikowane źródła przychodów, to prawdzie molochy. Do 2075 mogłyby powstać w Dolinie Krzemowej megakorporacje rodem z filmów i literatury SF. Warto sobie przy tym zadać pytanie o ich wpływy i możliwości. Nie dotyczy to jedynie Apple.

Intryguje to, jak rozwiną się Facebook czy Google, korporacje, które mają nie tylko pieniądze, ale też dostęp do miliardów ludzi, wielkie zbiory danych. Oba imperia są dzisiaj uzależnione od reklamy, odcięcie ich od tego źródła finansowania oznaczałoby pewnie agonię (długotrwałą), ale czy taki scenariusz można w ogóle rozpatrywać? Na przykładzie Snapchata, jego zmagań z firmą Zuckerberga, widać, jak trudno będzie się przebić nowej firmie na tym rynku. To samo dotyczy Windows Phone’a i Androida. Może podział dóbr i wpływów, który obserwowaliśmy w minionych latach dokonał się na długie dekady?

Każde imperium może upaść, obserwowaliśmy to także w IT. Ale z drugiej strony, Wozniak ma rację: ciężko sobie wyobrazić, że Apple znika. Nie przypominam sobie biznesu, który wpadłby w tarapaty mając takie zabezpieczenie finansowe i tak oddanych klientów. Zastanawiam się tylko czy bardziej prawdopodobny jest scenariusz rentiera czy megakorporacji oplatającej cały świat i decydującej o życiu milionów mieszkańców naszej planety. Takich pytań Woz chyba się nie spodziewał, gdy z Jobsem tworzyli biznes kilka dekad temu…

  • Meretycz

    Jak Związek Radziecki upadł to wszystko może upaść.

    • Wiesław Juskowiak

      50 lat temu, chyba inaczej sobie wyobrażano 2017. 10 lat temu mało kto sobie wyobrażał, że Apple będzie tak wielkie. Więc te przewidywania…

    • Meretycz

      Wszystko się skończy, prędzej czy później.

    • Pytanie, kiedy będzie to „później”?

    • Meretycz

      Upadek nie musi oznaczać końca firmy. Weźmy takie Nintendo, czym było kiedyś a czym jest teraz.

    • Ale Nintendo nigdy nie miało takich środków na kontach – to sporo zmienia i przypadek Apple staje się naprawdę ciekawy.

    • Meretycz

      Takich, to znaczy jakich?

    • Kamil Milewski

      Tak apple musiało by samo chcieć zrobić sobie katastrofę żeby upasić

    • Alot

      Uśredniając mocno, rezerwa Apple to jakieś 16-20 lat fukncjonowania.
      Biorąc pod uwagę wyłącznie koszty pracownicze.

      Do 2075 roku trochę więc brakuje.

  • marcpst

    zbyt wielkie by upaść, już to gdzieś słyszałem

    • Krzysztof D

      Tu nie chodzi o to że przedsiębiorstwo jest ogromne, ale że jego rezerwy finansowe są ogromne.
      Można zmonopolizować cały segment rynku i działać na promilowych marżach. Wtedy wystarczy niewielkie wahnięcie koniunktury na towar czy usługę i biznes się sypie. Gdy mamy potężny bufor finansowy wypracowany przez nakładanie na swoje wyroby dużych marż tylko za fakt obecności logo i bajeranckie rozwiązania technologiczne (Nie można wymienić baterii? No cóż i tak kupię. Przejściówki za kilkadziesiąt dolarów? A niech mnie i tak się szarpnę i wydam forsę)
      Z takimi zapasami środków Jabłuszko może przebranżowić się z giganta elektroniki w koncern agrarny i produkować prawdziwe jabłka, oczywiście z logo i kupą patentów gnębiących konkurencję.

      W czasie gdy cały świat brnął w filozofie: „Więcej, taniej i o lepszej jakości”, działali na przekór. „Elitarnie, drożej a jakość przykryje się marketingiem”
      No i forsy mają jak lodu :)

  • woz

    Oby padł Apple jak najszybciej

    • Meretycz

      Czemu?

    • Adrian Widerski

      Bo typ tak napisał. Ma zostać tylko jedyne słuszne Google z monopolem na wszystko xD Zaskakuje mnie poziom zaufania internautów kierowany w stronę Google. Apple i MS takie złe, ale Google cacy.

    • Bo mówią, że są fajni ;)

    • Meretycz

      Jakbym nie czytał portali poświęconych WP czy Apple to może i bym Ci uwierzył, ale jak kilka lat temu zmieniłem Lumię na Androida i o tym wspomniałem na WPworld to połowa komentujących „ruchała moją matkę w dupę”, a Applowskie potworki jak Szemot czy Lestek do tej pory śnią mi się po nocach. Posrani fanatycy są wszędzie, pogódź się z tym zamiast przypisywać wszystkie złe cechy miłośnikom firmy, której akurat Ty nie lubisz. Inaczej możesz skończyć jak oni.

    • Adrian Widerski

      nie chodzi o to, że Google i Apple nie lubię, a MS wielbię. Chodzi tylko i wyłącznie o to, że dziwi mnie, jak można tak bezgranicznie ufać Googlowi, a kompletnie nie ufać Apple i MS, podczas gdy to własnie Google zbiera o nas najwięcej informacji.

    • Meretycz

      A mi chodzi o to, że są tacy którzy bezwzględnie kochają MS i nienawidzą Apple i Google. Są też tacy, co bezwzględnie kochają Apple i nienawidzą MS i Google. Kretyni są wśród zwolenników każdej platformy.

    • Zostałyby MS w desktopach i Google w mobile, byłby płacz…

  • Mike

    W mrocznych wizjach przyszłości, zazwyczaj występuje jedna megakorporacja. „Na szczęście” dla nas mamy kilka rywalizujących ze sobą wielkich firm, które też patrzą sobie na ręce.

  • Upadek wielkich trwa trochę dłużej, może też spowodować ingerencję rządu USA, bo przecież „too big to fail”.

  • Cezary Sucharek

    Jak można napisać taki zabawny artykuł znając choć trochę historię!? Wystarczy, że Chiny wywalą dolara na jego właściwe miejsce i całe te magazyny banknotów z nadrukiem US Dollars będą stanowiły jedynie bezwartościowe papiernie. A to wcale nie jest takie nierealne jak się niektórym wydaje. Rzym też miał nigdy nie upaść. ZSRR i Trzecia Rzesza też miały być wieczne. Więc i Apple może w 2075 roku być jedynie wpisem w Wikipedii. Niemiecki robotnik za fynf bilionen mark mógł sobie kupić bochenek chleba w czasie kryzysu. Tak samo te 250 miliardów dolarów w czasie kryzysu mogą firmie Apple wystarczyć na wypłacenie tygodniówki pracownikom. W telewizji właśnie obwieścili, że Trump wprowadził ustawę utrudniającą zatrudnianie w amerykańskich firmach pracowników spoza USA. Socjalizm w USA galopuje pełną parą ;-) Chyba każdy wie czym to się musi skończyć ;-) https://uploads.disquscdn.com/images/01e9240fe7346b07ef1ad3d7e79cdec0686d6745c515c8e7665702b1a132b944.jpg

  • aha

    BAHAHAHAHAHA

    Kiedys Yahoo rzadzilo niepodzielnie przez wiele lat a dzis ? a minelo ile lat, max 20…

    A boom na komorki zaczal sie ok. 2007 roku wedlug baranow fapple, wiec minela polowa czasu w ktorym upadlo yahoo….

  • Alot

    Nowi gracze już nie gonią Apple tylko rywalizują z nim jak równyz równym.
    Zatem koncern nie upadnie, ale wraz z postępem technologicznym będzie zmniejszał swój udział w rynku.

    • ofca

      Udzial w rynku jak na firme, ktora produkuje 2 smartfony (SE i 7/7+) oraz trzy modele laptopow (MBP, MB i MBAir) i to w dodatku z wlasnymi systemami operacyjnymi jest zadziwiajaco duzy jesli porowna sie ja do konkurencji oferujacej setki modeli zarowno komputerow jak i smartfonow, dzielacych kilkanascie wersji Windowsow i Androidow.

    • Alot

      Pieknie, pięknie, ale nijak się to ma do tego co napisałem.

  • amonlb

    Ekhem często powtarzane są te teorie o poszerzeniu wachlarza produktów i usług Apple. Mówicie tu o pęczniejącym worku nowych inwestycji w jakie Apple miałoby wpakować swoje pieniądze i czerpać zyski. Za przykład podajecie Sony i Samsunga… firmy których poszczególne działy i spółki córki podgryzają się wzajemnie.

    To jest sprzeczne ze sposobem w jaki Apple robi biznes. Mają się tak dobrze bo Jobs i spółka w pewnym momencie dopilnowali, żeby nie rozdrabniać się. Zamiast robić masę miernych produktów forsował produkcję kilku ale wysokiej jakości dopracowanych, zadbał też o to żeby Apple cale pracowało na swój zysk nie dopuścił do niezdrowej bitwy w szeregach o to kto przynosi zysk, a kto straty zachęcał za to do niezdrowej ale skutecznej walki o to kto zrobi lepszy produkt.

    Sony dla przykładu mogło wymiatać na rynku muzycznym gdy wyszedł iPod. Mieli znaną markę Walkman, mieli możliwości produkcyjne i mieli masę praw do muzyki i artystów nagrywających w Sony Music. Ale nie potrafili się dogadać między poszczególnymi podmiotami wielkiej korporacji. Każdy ciągnął w swoją stronę w wyniku czego pozwolili Apple przejąć rynek i ustawić wszystko po swojemu.

    Moim zdaniem jeśli w przyszłości Apple nie zboczy z obranej ścieżki to będzie się miało dobrze. Niestety już jest widoczna chętka do rozdrabniania się… 3 modele iPhona w jednej generacji to może niewiele na tle Samusnga ale to już nie to samo.