41

Apple rozumie potrzeby klientów. Są nimi lepsze baterie

Z bateriami jest jak z piwem na domówce. Prawie zawsze jest za mało. Sam w swoich tekstach na temat akumulatorów otwarcie mówię, że wolałbym mieć o kilka milimetrów grubszy telefon, gdyby wiązało się to z odpowiednio dobrymi osiągami na jednym cyklu ładowania. Apple dumnie tkwi w trendzie na odchudzanie swoich sprzętów, ale przy okazji - myśli, co by tu zrobić, by wykrzesać z nich odrobinę więcej miliamperogodzin.

Konrad pisał dla Was o tym, że w Macbookach mogą pojawić się procesory ARM, które czuwałyby nad mniej wymagającymi zadaniami i jednocześnie oszczędzałyby energię. Tym samym, z tych komputerów dałoby się wyciągnąć więcej czasu pracy na jednym ładowaniu. Ja jestem absolutnie za takimi rozwiązaniami, choć akurat na swój komputer nie narzekam. Zenbook, z którego korzystam, mimo niewielkich gabarytów potrafi pracować nawet przez 10 godzin bez oglądania się za wolnym gniazdkiem. Nie oznacza to jednak, że nie przytuliłbym sprzętu, który cechuje się jeszcze lepszym czasem pracy.

Jest pomysł na Macbooki. Teraz przyszedł czas na Watcha

Czyli urządzenie, do którego przymierzam się już enty raz, a za każdym razem uświadamiam sobie, że w dalszym ciągu nie jest ono warte swojej ceny. Właściwie, to żaden smartwatch według mnie nie jest takim sprzętem, z powodu którego czuję nieodpartą chęć dokonania ataku na swoje konto bankowe. Jednym z powodów, dla którego Apple Watch mnie nie interesuje jest jego relatywnie słaby czas pracy na jednym cyklu ładowania. Okazuje się, że użytkownicy tego sprzętu ubieralnego codziennie muszą podłączać go do ładowarki (podobnie robię z iPhone’em). Cierpię z tego powodu przy okazji korzystania ze smartfona. W przypadku zegarka – mam jeszcze „pokomunijne” przeświadczenie, że dobry zegarek działa znacznie dłużej, niż jeden dzień. No, dobra. Na dwa już bym się zgodził.

Pomysł Apple nie jest nowy, ale daje nadzieję na dodatkowy czas pracy Watcha

Akumulator w pasku od zegarka. Zapewne już słyszeliście o takich pomysłach – Apple natomiast postanowiło swoje rozwiązanie opatentować. W ramach tej idei, pasek od zegarka miałby być przypinany za pomocą magnetycznych zaczepów, które pozwalałyby na jednoczesne ładowanie sprzętu oraz korzystanie z sensorów zainstalowanych w zegarku. Pasek z akumulatorem można by było ładować za pomocą kabla Lighting, albo magnetycznego docka. Producent pomyślał również o mechanizmie zapobiegającym przegrzaniu paska podczas jego noszenia.

Tego typu rozwiązanie chętnie bym zobaczył w nowej generacji zegarka od Apple. Jeżeli miałoby się to wiązać z odpowiednio dłuższym czasem pracy akcesorium, Apple zlikwidowałoby mój bodaj najważniejszy zarzut względem tego zegarka. Czy wtedy postanowiłbym go kupić? Niekoniecznie. Rynek negatywnie zweryfikował urządzenia ubieralne i mimo wszystko, mam podobne odczucia.