27

Apple znowu ma kłopoty. Tym razem chodzi o „Error 53”

Kto jest na świeczniku, ten zawsze będzie mieć w pewnych kwestiach pod górę - prawda stara jak świat. Apple natomiast nie ma ostatnio dobrej passy i co rusz mówi się o tym, że firma coraz mniej dba o jakość swoich urządzeń, a także oprogramowania. Również z tego powodu, Austalijska Komisja ds. Konkurencji i Konsumentów pozwała firmę za niestosowanie się do prawa obowiązującego w tym kraju.

Co ciekawe, pozew wpłynął krótko po tym, jak informowaliśmy Was o sprzeciwie Apple w kwestii „right to repair”, planu na oddanie konsumentom prawa do samodzielnych / swobodnych napraw w miejscach, które oni sami wybiorą. Obecnie, wszystkie czynności serwisowe uwzględniające zachowanie gwarancji mogą być wykonywane jedynie w autoryzowanych firmach, co nie podoba się twórcom proponowanych regulacji. Według nich jest to działanie monopolistyczne, godzące w prawa konsumentów oraz serwisów.

Sprawa w Australii dotyczy jednak nieco innej kwestii. Error 53 okrył się złą sławą wśród klientów Apple po tym, jak pewna pula urządzeń została dotknięta usterką, która powodowała brak możliwości korzystania z nich. Co ciekawe, okazało się, że Error 53 był wyświetlany tylko w przypadkach, gdy doszło do nieautoryzowanej naprawy / wymiany sensorów Touch ID, a błąd wyświetlano dopiero po… aktualizacji, która sprawdzała integralność komponentów zainstalowanych w urządzeniu.

apple

Jak gdyby nie wystarczyło samo utracenie prawa do roszczeń gwarancyjnych. Apple będzie musiało zmierzyć się z australijskim pozwem

Sprawa jest ciekawa, bo oprócz praw wynikających z gwarancji, konsumenci tracili możliwość korzystania z naprawionych w nieautoryzowanym punkcie sprzętów. Co ciekawe, problem ten dotyczył również osoby, które dokonały wymiany ekranu na nieoryginalny lub w nielicencjonowanym punkcie.

Komisja wskazuje na to, że konsument powinien mieć prawo do samodzielnej naprawy lub dokonania jej w punkcie wybranym przez siebie, jeżeli rozumie konsekwencje takiej operacji (tj. utratę gwarancji), a żadna firma nie powinna mu w tym przeszkadzać. Apple próbuje zasłaniać się tym, że nieoryginalne części i „amatorskie” naprawy mogą spowodować mniejszy komfort korzystania ze sprzętów lub mniejsze bezpieczeństwo. To jednak bardzo naciągane tłumaczenie, bowiem „uceglenie” telefonu w niczym nikomu nie służy.

Nie jestem jednak zdania, że konsumenci powinni mieć pełne prawo wyboru w kwestii napraw. Te pogwarancyjne wręcz opłaca się przeprowadzić w nieautoryzowanym serwisie. Jednak kiedy mamy jeszcze do tego prawo, bezpieczniej jest skorzystać z odpowiedzialności producenta, który zapewni nam najwyższą jakość usług. Co do samodzielnie wykonywanych czynności – tutaj jestem przeciwny. Oczywiście, nikogo od tego nie odwiodę, ale nie chcę myśleć, co by się mogło stać w sytuacji, gdy amator bierze się za wymianę „niewymiennej” według producenta baterii. Ten komponent w trakcie nieprofesjonalnej operacji może wyrządzić poważne szkody.

  • doogopis

    A to dziady!
    To nie dosyć że ludzie kupują te ich sprzęty przepłacone 3x to jeszcze takie coś. Zagranie poniżej pasa.No jak bym sie wkur..ił gdyby mi sie tak stało. To jak numer z baterią w ipodach gdzie po określonej liczbie cykli akumulator przestawał działać. To tylko te kutfy tak robią.
    https://uploads.disquscdn.com/images/8e8c5a6368640819cbd8b0748017c2ef607fdd9ded3e8606a51747fa0400eee2.jpg Tu to chyba sam Stiwi natchnął Tima Cooka. Apple już jest rip!

    • Apple jest RIP tylko fanboys reanimują tego trupa kupując kolejne g*no i tak się ślizgają kolejny rok aż bańka pęknie i popłyną łzy trolli

  • Czasem się zastanawiam dlaczego ludzie kupując coś od Apple tak dają się ogłupić , przepłacają a kasę pakują w szajs wybrakowane buble które w UE powinny być wycofane z handlu.
    KE też jest mało stanowcza co do Apple i daje się wodzić za nos zamiast zablokować tą firmę a nie cackać się z nimi

    • Dariusz Rybs

      Kupić Nazirowi Samsunga ;-)

    • Za sgs8+ na pewno podziękuję jak dostanę za free a tak będę musiał go kupić w maju

    • Pdlst

      Tak co do Nazira, to jest strasznie odporny na hejty, bo chyb każdy na tym forum, kiedyś mu wytknął jego prostactwo itp. itd. Bywały gorsze i lepsze obelgi na niemal każdym froncie jego osoby. A on ma to za nic, obojętnie jak go ktoś zjedzie to i tak w następnym temacie się wypowiada. Gruboskórny facet, nie ma co, spływa jak po kaczce. Ale tak się zastanawiam, gdyby trafił się ktoś taki, kto włada językiem i psychologicznym bełkotem tak starannie, że ociera się o psychopatie. I zbeształby Nazira w sposób konkretny lecz wyrafinowany, to czy dało by to zamierzony efekt i Nazir by zniknął. Przeżyłby taką traumę po której by się już nie podniósł i nie wrócił do internetu.
      Tak, jest późno i jestem zmęczony ale to właśnie takie myśli zaprzątają mi głowę.

    • B.B.Wolf

      Powiedz, a czym Ci ten Nazir tak właściwie szkodzi? Widzisz jego awatara to omijaj komentarz albo załóż sobie konto i zablokuj jak tak bardzo Cię mierzi. Przejmujesz się człowiekiem z internetu z którym nie masz codziennie styczności. Na bogów…

    • Pluto

      Mnie też dziwi ta nagonka antyFanów, może ludzie mają typowy ból dupy

    • Oddaję ciepły mocz na tych hejterów pokemonów od zawsze bo ciule tylko zazdroszczą i tylko mogą sobie tak odreagować swoją miernotę i pochodzenie

    • banger_penger

      iPhone przynajmniej nie wypierdoli mnie w powietrze jak Szajsung

    • To poczytaj jak zamiatają problemy pod dywan i klientów zapraszają na wymianę nie tylko baterii ale ekranów :)
      Zaspałeś fakty i znów naćpany coś bełkoczesz o czymś innym niż sgs7e czy sgs8+

  • Polaczek

    Pazerność tej firmy nie zna granic!

  • Karol Pasiut

    Zachowanie ze strony Apple bezczelnie, chamskie i wizerunkowo słabe. Ale wątpię żeby było nieprzemyślane. Marka jest zbyt silna, a oferowane urządzenia zbyt dobre, żeby to był powód do jej porzucenia przez niepomijalną grupę klientów, a daje motywację do kupna nowego sprzętu i wyrzucenia starego.

    A niewymienialna bateria akurat jest łatwa i bezpieczna w wymianie – trzeba ją czasami odkleić od obudowy, ale zazwyczaj po otwarciu urządzenia wyciągamy wtyczkę i wyjmujemy baterię, taką samą jak ta wymienialna.

  • Radek

    To wyobraź sobie ABW albo inne NSA, które jak nie chcesz odblokować telefonu swoim palcem, wymienia w nim TouchID na „swoje” (czyli. nieautoryzowane), które „łyka każdy odcisk” i odblokowuje Twój telefon i ma dostęp do wszystkich Twoich wiadomości/maili/etc… o to chodzi.

    • Bękart Mroku

      eeee, że co?

    • jan

      Taaa tak jakby nsa nie miało dostępu do jabłek, na jakim ty świecie żyjesz?

    • stefan

      debilom nie ma co tłumaczyć.

      To pewnie banda obrażonych złodziei, co nie mogą sprzedać kradzionych iPhone na Allegro, bo nie da się ich „odblokować” :D

    • Flint_PS

      Prościej im będzie zdobyć Twój odcisk palca.

    • Piotr

      Jakby przetłumaczyć na prostszy język to co napisałeś to wyglądało by to tak, że to dobrze, że komputer umiera po odłączeniu klawiatury jeśli nie chcesz żeby ABW uzyskało do niego dostęp, jeszcze by podpięli swoją klawiaturę ze swoimi hasłami.

  • rdubisz

    Czytnik linii papilarnych w iPhone’ach jest parowany z płytą główną przy produkcji, więc po jego wymianie (lub całego panelu przedniego z nim i ekranem) mamy error. Problem można obejść podmieniając czytnik w panelu (jeśli stary jest sprawny) lub podmieniając razem z czytnikiem płytę główną na pasującą. Wiadomo – oba wyjścia są problematyczne i/lub drogie, więc mało kto się na to zdecyduje. Apple zasłania się tu bezpieczeństwem danych użytkownika, choć jest to mocno naciągane. Niby można by wymienić czytnik na jakiś zmodyfikowany, ale przecież wzorzec palca otwierającego telefon i tak znajduje się w jego pamięci – czytnik to tylko urządzenie wejścia. Wychodzi więc na to, że faktycznie chodzi tu bardziej o zachowanie monopolu na serwis.

    • stefan

      gdyby nie było tego „monopolu”, każdy Seba z komisu RTV sprzedawałby kradzione iPhone jako legalne, po odblokowaniu „domowej roboty” czytnikiem.

      Apple uderza tu jedynie w interes ZŁODZIEI. Jak widać złodzieje wszystkich krajów świata mają problem.

    • Piotr

      tak, tak oczywiście. To jak skomentujesz fakt, że w innych telefonach możesz wymienić czytnik lini na inny a telefon wciąż będzie się zachowywał tak samo?
      Czyje rozwiązanie jest user friendly? Apple gdzie tylko ono może wymienić (bo jak wiadomo apple praktycznie nic nie naprawia) czy np Sony, gdzie kupujesz oryginalny czytnik i wymieniasz gdziekolwiek chcesz nie tracac niz z funkcjonalności? Oba rozwiązania uderzają w złodzei (o ile sony naprawiło już problem z obchodzeniem zabezpieczenia w z5) a tylko rozwiązanie Apple monopolizuje rynek.

  • stefan

    Haha, banda matołów cebulaczków komentuje i nawet nie wie co komentuje :)

    Moduł TouchId jest jak token z unikalnym certyfikatem dostępu PKI. Ten kto tego nie rozumie, nie powinien w ogóle zabierać głosu, bo przyznaje że jest debilem. Apple zniszczy tych kretynów w sądzie.

    Wymiana modułu TouchID jest jak przebijanie numeru silnika auta w garażu u Janusza i potem zdziwienie że Policja zabrała dowód :D

    BEKA z informatycznie upośledzonych hejterów Apple :)

    • Michal

      Niestety hejterzy Apple to zwykle młode jednostki na utrzymaniu rodziców. Co to wymagać.

    • Flint_PS

      Porównanie wymiany modułu TouchID do przebijania numeru silnika pojazdu jest wyjątkowo durne.

      Po pierwsze dlatego, że mylisz numer silnika (od ładnych paru lat nie będący daną istotną w rozumieniu prawnym) i numer VIN.

      Po drugie dlatego, że numer VIN podlega regulacjom prawnym i jego zmiana (o ile w ogóle jest możliwa, nie zagłębiałem się szczególnie) musi zostać zgłoszona w urzędzie. TouchID nie podlega regulacjom prawnym.

      Po trzecie dlatego, że z prawnego punktu widzenia nie ma żadnego znaczenia, czy czytnik (albo ekran, albo cokolwiek) wymieniam w Apple na oficjalny, czy u Pana Władzia na podróbkę z Chin. Tak samo jak nie ma znaczenia, czy w aucie wymieniam silnik na oryginalny od producenta, czy na zamiennik (pomijając homologacje i inne takie). To mój telefon/samochód, i dopóki nie łamię prawa, wolno mi w nim wymieniać, co mi się tylko zamarzy, i na co mi się tylko zamarzy.

      Co z kolei prowadzi do po czwarte – wszelkie wewnętrzne regulacje Apple dyktujące, co mogę, a czego nie mogę zrobić z wyprodukowanym przez nich urządzeniem, nie mają mocy prawnej. Równie dobrze mogliby próbować zabronić mi nosić telefon w tylnej kieszeni spodni.

    • RS2_15063

      Nie wiem czy wiesz ale nie ma żadnej potrzeby przebijać numerów silnika od dawna…. Kupujesz, wymieniasz.

  • YY

    I bardzo dobrze. Nie będzie byle pan Zenek z komisu zarabiał na naprawie bez płacenia hajsu za certyfikację