6

Apple zarzuca nierzetelność unijnym urzędnikom. Ci zamierzają przykręcić śrubę wielkim korporacjom

Mawia się, że pewne są dwie rzeczy: śmierć i podatki. Sporo w tym racji, chociaż zawsze kwestią otwartą pozostaje data śmierci i wysokość daniny. Ta ostatnia kwestia jest przedmiotem swoistej gry między podmiotem płacącym, a beneficjentem opłat. Doskonale widać to na przykładzie wielkich firm i rajów podatkowych, do których uciekają z pieniędzmi. Przykładem Apple, które zdołało już odłożyć na kontach olbrzymie środki m.in. za sprawą korzystnych podatków. Ostatnio firma ma jednak problem - musi się zmagać z europejskimi urzędnikami. Obie strony nie zamierzają odpuszczać, bo na stole leżą wielkie pieniądze...

Apple od lat oskarżane jest o unikanie podatków. Albo unikanie wysokich podatków i wykorzystywanie prawa tak, by oddać fiskusowi niewielką część zysków. Jedni uznają, że nie powinno to dziwić i sprawy nie ma, bo korporacja dba o swoje interesy zgodnie z prawem, inni przekonują, że takie działania są nie tylko nieetyczne, ale wręcz szemrane, gdyż amerykański gigant nagina przepisy. W ubiegłym roku temat wywołał spore poruszenie, ponieważ Komisja Europejska postanowiła ukarać producenta iPhone’a. I to ukarać z przytupem – informowaliśmy, że chodzi o kilkanaście miliardów dolarów.

Orzeczenie dotyczy dwóch umów podatkowych Apple z irlandzkim parlamentem, za pomocą których znacznie obniżono należy podatek, który musiało zapłacić Apple w związku ze swoją działalnością w Europie. Eksperci z Komisji Europejskiej wskazywali na to, że istnienie takich umów przeczy polityce wyrównywania szans w biznesie i dzięki temu amerykańska firma miała znacznie ułatwione zadanie w kwestii pozyskiwania pieniędzy z europejskiego rynku. Zyski przedstawiane w rozliczeniach przez Apple nijak miały się do tego, co rzeczywiście osiągała firma, a ponadto – inne biznesy nie mogły się pochwalić tak atrakcyjnymi „upustami” podatkowymi, przez co Apple zyskiwało znaczną przewagę.[źródło]

Niedługo później publikowaliśmy tekst Ewy Cieślak, która przekonywała, że Apple nie zawiniło – po prostu skorzystało z nadarzającej się okazji, a jeśli kogoś należy karać, to Irlandię. Podsumowując sprawę stwierdziła, że chodzi nie tyle o biznes i podatki, co o chęć urzędników wykazania się czymś przed obywatelami UE.

Czy ta sprawa znalazła finał? Nie i pewnie nieprędko to nastąpi. Apple postanowiło odpowiedzieć Komisji Europejskiej i oskarża ją o nierzetelność. W dokumentach przesłanych do Trybunału Sprawiedliwości mówi wprost o „fundamentalnych błędach”. Firma chce, by cofnięto decyzję o karze i zrekompensowano jej koszty uwikłania w ten spór. Szykuje się dłuższa batalia, ale to było do przewidzenia – żadna firma nie wyłoży takich pieniędzy bez próby uniknięcia lub przynajmniej odroczenia kary. Doskonale widać to chociażby po zmaganiach unijnych urzędników z Google. Co prawda nie chodzi tu o podatki, a o oskarżenia dotyczące nieuczciwej konkurencji, lecz i w tym przypadku w grę wchodzą duże kary i spore straty. Wróćmy jednak do podatków.

Apple nie jest jedyną firmą, która wykorzystuje zawiły system i dogaduje się z jedynym krajem UE, by oszczędzić w innych – podobnie czynią też pozostałe korporacje, a efekt jest taki, że Stary Kontynent traci wielkie pieniądze. To ma się jednak skończyć. Ministrowie finansów krajów członkowskich UE dogadali się w kwestii działań, które mają ukrócić wspomniane praktyki. Regulacje te miałyby wejść w życie w roku 2020.

Chodzi o zmianę w dyrektywie, która odnosi się do rozbieżności w kwalifikacji struktur hybrydowych dotyczących państw trzecich. Tzw. hybrydowe niedopasowania występują, gdy kraje mają różne przepisy dotyczące opodatkowania niektórych dochodów lub podmiotów. Są one nadużywane przez wielonarodowe korporacje, by unikać płacenia podatków lub je zaniżać.

UE ma już przepisy, które obejmują różnice w relacjach pomiędzy systemami opodatkowania przedsiębiorstw w państwach członkowskich. Teraz „28” będzie miała też narzędzia, aby utrudniać międzynarodowym korporacjom ucieczkę przed podatkami z wykorzystaniem tzw. struktur hybrydowych do krajów poza UE.[źródło]

W efekcie duże firmy powinny płacić należne podatki w Unii Europejskiej i przestaną stosować sztuczki pozwalające wyprowadzać miliardy dolarów. Czy rzeczywiście tak się stanie? Można mieć wątpliwości – gdy unijni prawnicy, urzędnicy i politycy zlikwidują jedne możliwości, pojawią się pewnie inne. Gra toczy się o zbyt duże pieniądze, by firmy miały odpuścić te „podchody”…

  • doogopis

    No tak,ale dlaczego unika sie nazwania tego po imieniu? Przecież te firmy okradają nas wszystkich. A taki ktoś nazywa sie złodziejem! Co tylko piratów na oficjalu mozna nazwać złodziejami,bo ściągneli g..nianą apke,a ci kradną miliardy i jeszcze są tacy fajni. Tak sie o tym pisze.

    „Dziś, wykorzystując różne luki w systemach podatkowych, Apple, Google czy Amazon oszczedzają – zgodnie z prawem – miliardy dolarów.” Kradną powinno pisać!

    Jak pisze agencja Reuters, w 2010 r. (ostatnie dostępne zeznanie) francuski oddział Google’a miał 68,7 mln euro przychodów i 4,4 mln euro zysku. Zapłacił 2 mln euro podatku.

    Google za każdym razem na takie polityczne czy medialne zarzuty odpowiada, że we wszystkich państwach jego działania są zgodne z prawem. I we wszystkich wywiązuje się z wszelkich zobowiązań podatkowych.( bo sami opłacają gnidy którzy takie prawo tworzą.)

    Np. w Wielkiej Brytanii, drugim co do wielkości rynku, Google miał w zeszłym roku ok. 4 mld dol. przychodów. Ale oddział brytyjski… zanotował stratę, podatku zapłacił raptem 3,4 mln funtów. W Polsce spółka zapłaciła w zeszłym roku ok. 3,5 mln zł podatku dochodowego, przy 139 mln zł przychodu. Choć jej faktyczne plony z rynku reklamy w Polsce branża szacuje na cztery-pięć razy tyle.

    We wrześniu Amazon dostał wezwanie – francuski fiskus zażądał, by koncern dopłacił 252 mln dol. Bo Amazon też ucieka przed podatkami, księgując swoją sprzedaż w Europie w Luksemburgu. Dzięki temu podatek największej e-księgarni od sprzedaży poza rynkiem USA wyniósł de facto 11 proc. (np. w Wielkiej Brytanii wyszło tego w zeszłym roku mniej niż milion funtów, przy miliardowych obrotach).

    Nie chodzi jednak tylko o firmy technologiczne jak Apple czy firmy działające w internecie. W Wielkiej Brytanii na początku listopada posłowie wzięli w obroty dyrektora finansowego Starbucksa – pytali, jak to możliwe, by przez 13 lat brytyjski oddział kawiarnianej sieci był pod kreską. – Albo źle prowadzicie ten biznes, albo dzieje się tu coś dziwnego – mówili. Jak pisała agencja Reuters, Starbucks od 1998 r. zapłacił w Wielkiej Brytanii tylko 8,6 mln funtów. W tym samym czasie sprzedał kawę za 3,1 mld funtów. Dyrektor tłumaczył, że to m.in. z powodu wysokich czynszów. I dodał, że 6 proc. przychodów z Wielkiej Brytanii idzie do Holandii – bo tamtejszy Starbucks, europejska kwatera koncernu, tyle sobie liczy sobie za używanie marki Starbucks. Wynik obciąża też niewielki, zatrudniający ok. 30 osób oddział w Szwajcarii, który sprzedaje ziarna kawy spółkom Starbucksa, zabierając ok. 20 proc. Nie przypadkiem Starbucks wybrał Lozannę – tam efektywna stawka podatkowa przy handlu kawą wynosi nawet 5 proc.

    Podobnie jak Amazon Apple wykorzystuje biuro w Luksemburgu (a właściwie skrytkę pocztową). Tam księguje sporą część wpływów z iTunes i AppStore, korzysta na niższym opodatkowaniu.

    W 2006 r. Apple w stanie Nevada założył spółkę zależną Braeburn Capital (pierwszy człon to nazwa gatunku jabłek). Do spółki trafia część przychodów ze sprzedaży iPadów czy iPhone’ów, potem są one inwestowane w akcje, obligacje itp. Dlaczego w Nevadzie, a nie w Kalifornii? Bo tutaj nie ma podatku od zysków z inwestycji w papiery wartościowe i nie ma podatku dla firm. Z czego skwapliwie korzystają też inne koncerny jak Cisco czy Microsoft (innym takim stanem jest Delaware).

    To jawne przekręty,złodziejstwo. Oj chyba se zaoszczędze i zainstaluje jakieś darmowe aplikacje bez płacenia.

  • QWERTY

    UE czasami zachowuje się dziwne , teraz patrzą na ręce MS że wielki szpieg i że o szpiegowani nie informuje (Choć jest o tym napisane w EULA) a tymczasem czy Google MS to świętoszek

    • mark

      Tak świętoszek, a ty jesteś ciulem.

  • pawbuk6

    Ja ze swojej pensji prawie połowę oddaję od razu fiskusowi, choć kokosów nie zarabiam…

    Wielkie korporacje potrafią przy ponad miliardowych przychodach zaplacić kilka milionów podatku i przez kilka lat przynosić cały czas straty. Nieźle nas wszystkich dymają nie? :D