jajko i młotek
33

Apple nie ma litości: jednym ruchem wykończył swojego… partnera

Duże firmy lubią mówić o naprawianiu świata, o pomaganiu dzieciom w Afryce, przeróżnym mniejszościom, o działaniach eko itp. Amerykańskie korporacje świetnie odnajdują się na tym polu, działy PR trąbią o takich akcjach. W świecie interesów te wspaniałe deklaracje o pomaganiu i ochronie słabszych nierzadko znikają. Jakiś czas temu przekonał się o tym jeden z partnerów korporacji Apple. Firma Imagination Technologies najpierw doznała wstrząsu, a teraz... szuka nowego właściciela. Tak się skończyła wspaniała przygoda z korporacją z Cupertino.

Imagination Technologies będzie świetnym przykładem w przeróżnych prezentacjach na branżowych konferencjach czy w poradnikach prowadzenia biznesu. Doskonały dowód na to, że nie można się uzależniać od jednej dużej firmy. Nawet, jeśli współpraca układa się dobrze, a zyski są zadowalające czy wręcz powalające. Jeżeli nie pamiętacie sprawy, to przypomnę fragment tekstu sprzed paru miesięcy:

Apple wywołało na początku tygodnia spore zamieszanie – korporacja poinformowała, że zrezygnuje z partnerstwa z brytyjską firmą Imagination Technologies. Ten ostatni gracz działa na polu tworzenia rozwiązań GPU, a Apple jest jego największym klientem, odpowiada za ponad połowę przychodów europejskiego przedsiebiorstwa. Imagination Technologies udziela korporacji z Cupertino licencji na rozwiązania stosowane w iPhone’ach, iPadach czy iPodach, rocznie są to dziesiątki milionów funtów. Z ostatnich doniesień wynika jednak, że to miałoby się to skończyć w ciągu dwóch najbliższych lat. Apple ma przejść na autorskie rozwiązania. To musiało wywołać falę spekulacji.[źródło]

logo imagination

To był szok dla brytyjskiej firmy, jej udziałowców, sporej części analityków oraz przedstawicieli mediów zajmujących się tą działką. Apple bez skrupułów załatwiło partnera, można to porównać do odcięcia rurki z tlenem u nurka. Skutki były katastrofalne: akcje firmy taniały o kilkadziesiąt procent, mówiono już o niechlubnych rekordach. I stawiano pytanie o przyszłość: jak w krótkim czasie znaleźć klientów, którzy wypełniłoby lukę po Apple? To niewykonalne. Przedstawiciele firmy mówili co prawda o dochodzeniu swoich racji na drodze sądowej, ale to długotrwały i kosztowny proces. Korporację Cooka stać na przepychanki z Imagination Technologies, w drugą stronę może być różnie.

Imagination technologies na sprzedaż

Kilka tygodni temu pojawiły się doniesienia, że Brytyjczycy zamierzają sprzedać dwa z trzech oddziałów. Chętnych ponoć nie brakowało, ale porównywano to do wyprzedaży rodowych sreber, które tylko przeciągnęłyby w czasie agonię resztki biznesu. Teraz dowiadujemy się, że pod młotek idzie cała firma. Graczy zainteresowanych przejęciem ponoć nie brakuje, sami się zgłaszają. Świetna wiadomość dla firmy? To raczej pocieszenie: po deklaracji Apple dotyczącej zakończenia współpracy, cena akcji stopniała tak mocno, że dzisiaj firma jest tańsza o kilkaset milionów funtów. Nie dziwi, że ustawia się po nią kolejka chętnych – przecież to przypomina promocje (te prawdziwe) z czarnego piątku.

biurowiec apple

Do przejęcia jest zgrany zespół specjalistów (firma zatrudnia 1700 osób), opracowane przez nich rozwiązania wraz z patentami, umowy z klientami innymi, niż Apple. I to wszystko w przystępnej cenie. Kupcy pewnie dziękują w myślach Timowi Cookowi. Firma nie upadnie, przynajmniej na razie, ale zakończy się jej samodzielny byt. Pewnie nie o takim partnerstwie myśleli decydenci producenta, gdy przed dekadą dogadali się z Apple. Wówczas mogło im się wydawać, że wygrali los na loterii. Partner okazał się jednak bezwzględny. A przypomnę, że w kolejce stoi już ponoć kolejna firma, którą może spotkać podobny los: Dialog Semiconductor oberwało już rykoszetem po strzale oddanym w Imagination Technologies. Współpraca z gigantami czasem okazuje się bolesna.