flagi USA
19

Donald Trump bryluje: Apple zbuduje mu 3 fabryki. Duże, duże, duże!

Fabryki powracające do USA, miejsca pracy w przemyśle, tchnięcie nowego życia w miasta i regiony, które ucierpiały na przemianach gospodarczych - m.in. takie rzeczy obiecywał w kampanii wyborczej Donald Trump. A teraz próbuje je realizować. Pomóc mają w tym rodzime firmy, które "zachęca" do współpracy. Jedną z nich jest Apple. Według najświeższych doniesień, firma z Cupertino wybuduje w USA trzy fabryki. Bardzo ciekawe, ponieważ ten gigant polega raczej na podwykonawcach.

Apple pojawiało się w wypowiedziach Trumpa na długo przed tym, jak został prezydentem, potem wracało, podobnie jest teraz: w wywiadzie udzielonym The Wall Street Journal polityk stwierdził, że Tim Cook obiecał mu trzy duże fabryki: I spoke to (Cook), he’s promised me three big plants – big, big, big. Brzmi przekonująco, prawda?

Na razie mediom nie udało się wyciągnąć komentarza na ten temat od samego Cooka lub innego przedstawiciela Apple, nie są też znane szczegóły: gdzie miałyby powstać te zakłady, jakie produkty byłyby w nich wytwarzane, ile etatów mogłyby stworzyć, kiedy inwestycja zostanie zrealizowana itd. Nic. Jeżeli jednak Trump rzucił konkretną liczbą i powołał się na Apple, a firma nie zaprzecza, można przyjąć, że coś jest na rzeczy. Zwłaszcza, że korporacja ma swoje sprawy do załatwienia: media donosiły niedawno, że giganci technologiczni, w tym Apple, poważnie zwiększają środki przeznaczone na lobbowanie w Waszyngtonie. Korporacja z Cupertino chce np. zyskać coś w kwestiach imigracyjnych i podatkowych. Aby to osiągnąć, będzie pewnie musiała dać trochę od siebie. Zwłaszcza, że Trump groził już firmom wysokimi podatkami, jeśli będą produkować poza USA.

laptop apple macbook

Temat jest o tyle złożony, że Apple samo nie produkuje sprzętu. Ma jedną fabrykę w Irlandii, ale raczej ze względów sentymentalnych i podatkowych. Zdecydowana większość produkcji spoczywa na barkach podwykonawców, zwłaszcza tego największego, korporacji Foxconn. Jeżeli zatem Cook obieca fabryki w USA, pewnie będą je musiały wybudować inne firmy. I tu ciekawostka, bo Foxconn zapowiedział już, że przeniesie część produkcji do USA, inwestycja ma sięgać miliardów dolarów. Rozważano kilka lokalizacji pierwszego zakładu, największe szanse ma ponoć Wisconsin. Tyle, że teraz władze lokalne i centralne będą musiały „przekonać” tajwańskiego molocha.

Foxconn może i przyniesie miejsca pracy wraz z nowym zakładem, lecz nie zrobi tego za darmo. Liczy na zachęty sięgające olbrzymich sum. Wspomina się o minimum miliardzie, górna granica to ponoć 3 miliardy dolarów. W jakiej formie? Pewnie skończy się miksie: ulgi podatkowe, tanie kredyty, inwestycje w infrastrukturę, może nawet gotówka. Trzeba zapłacić za te etaty – znamy takie rozwiązania z polskiego podwórka, międzynarodowe korporacje nie przenoszą do nas miejsc pracy z uwagi na piękne krajobrazy. Pojawia się przy tym pytanie, jak wspomniane zachęty zostaną rozłożone w czasie i jak się nimi podzielą lokalsi i Waszyngton?

siedziba apple

Kolejne pytanie dotyczy pozostałych zakładów – przecież Trump wspomniał o trzech fabrykach. Ta w Wisconsin to być może numer jeden, prawdopodobnie będą w niej produkowane wyświetlacze. Co z resztą? I czy w USA będą powstawać smartfony Apple? Gdyby do tego doszło, szybko wypłynie kwestia ceny tych urządzeń: możliwe, że wzrośnie. O ile? Oto jest pytanie. Wspomina się o kilkudziesięciu dolarach, które w Polsce oznaczałyby wzrost ceny o kilkaset złotych. Jak to wpłynie na sprzedaż firmy? Pewnie część osób stwierdzi, że gigant ma na tyle wysoką marżę, że zrezygnuje z jej części, by nie podnosić cen. Ale jakoś trudno uwierzyć mi w to, że korporacja odpuści nawet małą część swoich kosmicznych zarobków.

Fabryki pewnie powstaną – słowo się rzekło. Ale sam proces i jego skutki to na razie spora niewiadoma. W USA raczej nie powstanie iPhone City, pisałem też kiedyś, że kończenie z produkcją w Chinach może być naprawdę szkodliwe. Inna sprawa, że zostawanie w Chinach przy ewentualnej wojnie handlowej USA z Państwem Środka to równie kiepskie rozwiązanie. Trump ma argumenty, by skłonić firmę do współpracy…

  • gghghghghgh

    Plot twist: wszystkie trzy będą w pełni zrobotyzowane, stworzą miejsca pracy tylko dla ciecia przy bramie wjazdowej ;)

    • a i cieć nie może być pewny swojej pracy…

    • stefan

      chyba ze cieciem bedzie sam Cook 😆

  • Obama wielokrotnie prosił. Rozmawiał jeszcze z Jobsem. Niestety niczego nie wskórał. Trump ma duszę negocjatora i potrafi wymusić.
    Zupełnie inną sprawą jest kwestia korzyści. Z jednej strony gdyby mu się udało amerykańscy robotnicy dostaliby pracę, ale z drugiej strony produkt końcowy byłby prawie na pewno droższy, bo wyprodukowany w bogatszym kraju. Dla polityka nie ma to jednak chyba znaczenia, bo jeżeli dostanie te trzy fabryki to spełni wyborcze obietnice, a wzrost ceny iPhone’a ludzie i tak przypiszą chciwości Apple.
    http://ksiazki.audio/blog/ekonomia-dla-kazdego

    • YY

      Od czego są edycje specjalne, takie jak projekt RED, jubileuszowy iPhone, czy Watch Edition?
      One i tak są droższe, a tak by była wymówka.

    • regoat

      To biznesmen , więc się jak negocjować żeby wygrać

    • Ciekawe ilu tych robotników i na jak długo – Foxconn nie ukrywa, że chce, by to maszyny wytwarzały maszyny…

    • Przemek

      i tutaj jest różnica między medialną małpą a biznesmenem.

    • gabon

      Właśnie, Obama prosił…. a Trump zagroził podatkami i cłem.

    • stefan

      Obama to figurant i predzej uwierze ze Michelle jest facetem 😀

  • YY

    To proste. Wszystkie specjalne edycje produktów będą robione w USA i to usprawiedliwi ich cenę kilkukrotnie wyższą od całej reszty Made in China:)

    • Jest to jakieś rozwiązanie ;)

    • tiger

      I wyjątkowo sensowne. Tylko pytanie czy jakościowo będą na pewno lepsze?

  • Ymnytor

    „Ale jakoś trudno uwierzyć mi w to, że korporacja odpuści nawet małą część swoich kosmicznych zarobków.” A mnie nie. Oprócz fanów marki takich jak ty, czy Piotr Apple większość klientów ma mimo wszystko takich, którzy nie będą chcieli wciskania tego samego za kilkadziesiąt dolarów drożej. Tym bardziej, że takimi cenami odskoczyliby od konkurencji, która w wielu elementach tworzy lepszy sprzęt od nich.
    Prawdopodobnie jeśli koszty produkcji wzrosną, to mimo wszystko Apple utnie sobie część marży, co jednocześnie też wpłynie negatywnie pod pewnym względem na gospodarkę USA, bo będzie miało mniej pieniędzy na inwestycje.

    • „Oprócz fanów marki takich jak ty”

      Skąd założenie, że jestem fanem marki?

    • Ymnytor

      Przepraszam, jakimś cudem pomyliłem cię z Pająkiem. Nie bierz tego do siebie

  • Dariusz Domagała

    Ach, żeby nasi politycy mieli takie podejście jak Trump..!

    Kompletnie nie dbają o interes narodowy. Gdziekolwiek spojrzeć firmy zagraniczne i z kapitałem obcym.
    Zero wniosków z historii. Zero logiki. Tylko kłótnie. Mało było rozbiorów i autentycznych dramatów ludzkich ?!
    Za chwilę, nie trzeba będzie rozbiorów, bo ekonomicznie to już.. niemal nastąpiło.
    A przecież jest tak niskie bezrobocie.. jeszcze niech doprowadza do tego żeby więcej naszych Rodaków wyjechało.. :-((
    Bezrobocie ulegnie dalszemu zmniejszeniu – kolejny wspaniały wskaźnik.. ;-|

    • jscst

      (…)Gdziekolwiek spojrzeć firmy zagraniczne i z kapitałem obcym.(…)
      Jak masz własny to inwestuj… a nie wciskaj mi farmazonów o majątku narodowym, który jest narodowy tylko z nazwy, a tak naprawdę służy tylko do obsadzania Misiewiczami i Berczyńskimi („To ja wykończyłem Caracale”).

  • jscst

    (…)Ale sam proces i jego skutki to na razie spora niewiadoma.(…)
    No właśnie… mogą zatrudniać nie Amerykanów tylko Meksykanów, których żaden mur nie zatrzyma, bo już mafia dawno wykopała tunele. A tacy migranci to całkiem dobra tarcza przed DEA… bo jej wejście mogłoby doprowadzić do masakry.