W ubiegłym tygodniu firma Apple zaprezentowała nowość w swoim sklepie z aplikacjami App Store. Mowa o multimedialnych podręcznikach służących do nauki i zachęcających swoją multimedialną formą. W zaledwie trzy dni od uruchomienia pobrano łącznie 350,000 podręczników za pośrednictwem nowej wersji aplikacji iBooks. Dodatkowo ponad 90,000 razy pobrany został program iBook Author, przeznaczony do prostego tworzenia własnych elektronicznych podręczników. Wreszcie tablety na dobre zagoszczą do szkół?

Dane nie są jeszcze oficjalne i pochodzą z badań przeprowadzonych przez Global Equities Research. Niestety niewiele wiadomo na temat metodologii i tego, jak precyzyjne są prezentowane wyniki. Jeżeli jednak są choćby blisko rzeczywistości, można mówić o dużym sukcesie Apple i jego nowym produkcie.

Wydaje się, że pobranie 350,000 egzemplarzy elektronicznych podręczników to dopiero początek. Wedle zapowiedzi, Apple planuje naprawdę poważnie podejść do dystrybucji elektronicznych podręczników. Już teraz zapowiedziano współpracę z trzema największymi wydawcami na rynku edykacyjnym w USA, dzięki czemu w wersji elektronicznej pojawić się ma aż do 90% książek wymaganych w szkołach średnich w Ameryce. Każdy podręcznik kosztować ma mniej niż 15 dolarów amerykańskich, co pozwala zaoszczędzić w porównaniu do konieczności zakupu tradycyjnych, drukowanych książek. A tylko w wersji elektronicznej uczniowie otrzymają dostęp do animacji 3D, powiększanych obrazków, komentarzy audio czy animowanych wykresów. Dla wydawców sprzedaż swoich książek w wersji elektronicznej to także korzyści – mimo niższej ceny sprzedaży autorzy nadal będą zarabiać, bowiem koszty produkcji jednego podręcznika są do 80% niższe niż w przypadku obowiązującego dotychczas druku. Nie bez znaczenia jest fakt, że aż 35-50% podręczników wykorzystywanych w szkołach jest używanych, z czego wydawcy nie uzyskują żadnych dochodów – podręcznik elektroniczny każdy musi zakupić sobie sam jako nowy.

Na ile rozpoczęcie sprzedaży podręczników szkolnych przez Apple zmieni ten rynek ciężko jeszcze powiedzieć. Widać jednak spory potencjał – uczniowie zyskają multimedialną treść za niższą cenę, a wydawcy mimo tego zarobią swoją część, głównie dzięki uniknięciu kolejnych pośredników przy procesie sprzedaży. Udostępnienie prostego narzędzia firma Apple do samodzielnego tworzenia książek może doprowadzić także do pojawienia się wielu tytułów pisanych przez amatorów. Nie wszystko wygląda jednak tak różowo – ciężko sobie wyobrazić, aby każdy uczeń np. w Polsce posiadał własny tablet. Twórcy podręczników już w tej chwili narzekają także na problemy z płynnością działania multimedialnych podręczników nawet na drugiej generacji iPada. Czyżby był już to ruch Apple w kierunku zmuszenia swoich klientów do wymiany tabletów na nowy, niezapowiedziany jeszcze nawet model?

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • Waszer

    Biorąc pod uwagę to, że trzeba mieć zainstalowany osx 10.7 to całkiem dobry wynik. Swoją drogą ciekawe, ilu użytkowników zdecydowało się na Liona tylko dlatego żeby móc skorzystać z ibook authoring.

    • http://derdzikowski.pl Mateusz

      Na pewno mało ale ogólnie podejrzewam, że ponad połowa zdecydowała się na Liona ogólnie.

  • DMatrzak

    Czy może mi ktoś wyjaśnić jak to jest z tymi podręcznikami w Polsce. Rozumiem że nie można ich kupić „za pieniądze” (swoją drogą jak można kupić coś za darmo), jednak co z podręcznikami czy też ogólnie książkami stworzonymi w iBook Author, darmowymi. Czy mogą one być dostępne również w Polsce? Jakoś nie widzę takiej kategorii w Sklepie, a Life on Earth jest dostępne.
    PS czy jest jakiś sposób na znależienie książek w Sklepie Apple wyłącznie w języku Polskim, a najlepiej w jednej kategorii np. „Fiction & Literature”?

    • DMatrzak

      PS Oczywiście miałem na myśli „języku polskim”

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=550159563 Aleksander Kazhurin

    Tutaj krytycy wprowadzania drogiego tabletu Apple do szkół mówili o tym że dzieciaki natychmiast rozwalą swoje gadżety. Na jednej szali mamy obawy rodziców przed utratą drogiej zabawki, na drugiej – setki tysięcy ciekawych podręczników. Coś mi się wydaję że druga szala przeciągnie.

    Do tego złamany przez ucznia iPad = kupowanie przez rodziców nowego = kolejne zyski Apple.

    • moj

      Tylko te dzieciaki które mają tablet mogą go rozwalić, ale tych jest bardzo mało i tylko bogatych rodziców będzie stać na to aby co chwila kupować nowy tablet. Apple nie jest skierowane do masowego użytkownika, szczególnie w Europie.

  • Amazed

    Apple nie przestaje mnie zaskakiwac. Nie innowacja, ale zdolnoscia wciskania swoim fanom kazdego pomyslu jako „amazing livechanging worldsaving idea”…

    No bo czymze wiecej sa te „interaktywne ksiazki” niz dystrybuowanymi przez iBookStore pakietami stronami internetowymi w HTML5, do uzytku offline? do tego opracowali prosty „amazing” edytor WYSIWYG, pewnie z mnostwem ograniczen i niedorobek – jak to przy kazdym nowym edytorze WYSIWYG bywa. „Amazing”, czysty marketing.

    Prosta idea, proste wykonanie, latwy zysk dla Apple, ktore pod przykrywka slicznego i multimedialnego kontentu wciska nam (a raczej Amerykanom):
    - swoj i tylko swoj iBookStore
    - swoj i tylko swoj odtwarzacz do tych „rewolucyjnych” ksiazek: iPad (i tylko w v.2) a nanim tylko ta jedyna i sluszna aplikacja.
    - swoj, rowniez tylko jeden jedyny i sluszny edytor WYSIWYG, ktory dziala tylko na jendym i jedynym i i oczywiscie ich systemie operacyjnym w jednej i jedynej slusznej i najnowszej wersji

    - no wyskoczylby MS z czyms takim to zaraz by mu Windows Media Playera z systemu wyciac kazali…

    Zwazywszy na hegemonie Apple na rynku tabletow w USA, to przyjecie tego przez ichniejsze szkolnictwo jako obowiazujace rozwiazanie uwazam za niebezpieczne dla konkurencji na tym rynku.

    A takie sliczne interaktywne opracowania o DNA i geografii to tylko w tej reklamie. i tak nikt nie bedzie tam mogl uzywac podobnych grafik, bo wszystko copyrighted. a ze zadna korporacja nie odpusci swoich tantiem, a juz na pewno nie w USA, to ksiazki beda albo statyczne jak teraz, albo superdrogie i opracowywane plytko, z malo gleboka wiedza, pod szeroka publicznosc.

    • chenchen

      Dziwne by było gdyby udostępnili swój pomysł konkurencji, w końcu to firma która chce zarabiać.

    • moj

      Marketing zawsze był silną stroną Apple. Niczego tak na prawdę nie wynajdują zupełnie nowego, ale robią trochę lepiej niż konkurencja i sprzedają po mistrzowsku.

    • http://www.alboom.pl Michal Pakier

      Kolego. To wszystko już jest. Wystarczy że zajrzysz i wyrobisz sobie zdanie zamiast wypowiadać się w trybie przypuszczającym. Oczywiście trzeba znać angielski bo bez tego na razie ani rusz. Są podręczniki z największych uniwersytetów a nawet wideo z wykładów i wszystko co trzeba do nauki. Na razie nie natrafiłem na nic płatnego. Leżę od tygodnia chory w łóżku i sobie „studiuję”. :) Polecam wszystkim spróbować a wtedy zrozumiecie, że to naprawdę duża rzecz.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=594618923 Piotr Borowski

    Słuchanie tego, że „textbooks are outdated” nasuwa pytanie, kiedy się one tak zestarzały. Rozumiem, że wiedza w niektórych przedmiotach (jak IT) zmienia się szybko, ale przecież literatura angielska chyba się tak szybko nie zmienia. Dodatkowo wszystko co wynaleziono do naszych czasów zostało wynalezione przez ludzi, którzy czytali te „nudne” podręczniki. Ale dla nich nie były one nudne. Problem nie jest w podręcznikach, ale w tym, że dzieciakom nie chce się uczyć. Dodatkowo 8 godzin gapienia się w ekran takiego nowoczesnego „podręcznika” nie może być dobre dla oczu.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=634611435 Adam Plona

    Tytuł na Antyweb: „Apple: 350,000 podręczników w trzy dni. Nieźle!”
    Fragment artykułu w TNW: „Apple may have recorded more than 350,000 textbook downloads from its iBookstore”

    Podkreślę: „…textbook downloads…”

    Litości Antywebie, przecież to jest bardzo rażący błąd merytoryczny, zmianiający całkowicie informację.

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000500963744 Marcin Kamiński

      „W zaledwie trzy dni od uruchomienia pobrano 350,000 podręczników” – także piszemy o pobieraniu.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=634611435 Adam Plona

    @Marcin: ech, ale to przecież nieprawda. Skąd wiesz ile ich pobrano? Może 350 000 razy pobrano 1 podręcznik? A może 100? Na pewno w tekście nie ma informacji, że pobrano 350K podręczników. Jest informacja o ilości 350K pobrań (po polsku to słowo trochę koślawo brzmi).

    • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000500963744 Marcin Kamiński

      Oczywiście zgoda – chodzi o sumaryczną liczbę pobrań wszystkich podręczników – badanie nie pokazywało wyników indywidualnych tytułów. Może Apple zaprezentuje takie dane oficjalnie później.

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=634611435 Adam Plona

    Marcin Kamiński: Oczywiście zgoda (…)

    To może poprawicie tytuł i treść? ;)

    • Marcin Kamiński

      Mam nadzieję, że treść w obecnej formie jest jasna i zrozumiała dla każdego ;)

  • Pingback: Wiadomości, ciekawostki ze świata IT z dnia 25 stycznia 2012r. | e-biznes z dwóch perspektyw