Producenci aparatów fotograficznych wytaczają swoje działa w walce przeciwko panoszącym się smartfonom, które, dzięki coraz lepszym kamerom, zaczynają zastępować nam „lustrzanki” i „kompakty” przy wykonywaniu zdjęć. Dlatego na tegorocznych targach CES w Las Vegas zobaczyliśmy aparaty z modułem Wi-Fi, pozwalające na wykonywanie ujęć pod wodą lub zapewniające pełną ostrość zdjęcia przy fotografowaniu szybko poruszających się obiektów. Czy odwróci to trend zastępowania aparatów fotograficznych przez telefony?

Podczas tegorocznych targów CES w Las Vegas Samsung zaprezentował nową linię aparatów fotograficznych z dostępem do internetu, które dzięki modułowi Wi-Fi mają ułatwiać do maksimum dzielenie się zdjęciami ze znajomymi. Jest to odpowiedź koreańskiego producenta na widocznie zauważalny wzrost wykorzystania smartfonów do fotografowania. Trend ten doskonale widać w Stanach Zjednoczonych, gdzie, wedle danych publikowanych przez Business Week, ponad jedna czwarta badanych wykonuje zdjęcia za pomocą telefonu. Jest to aż o połowę więcej osób, niż jeszcze w roku 2010. Wymusza to na takich firmach jak Canon, Samsung czy Sony dodawanie do aparatów fotograficznych funkcji, dzięki którym będą mogły konkurować z zyskującymi na popularności telefonami komórkowymi.

„Wszyscy producenci, w tym Samsung, muszą skupić się na podkreślaniu wartości aparatu i tym, co odróżnia go od smartfona”, stwierdził Reid Sullivan, wiceprezes firmy Samsung.

Sam niejednokrotnie złapałem się na tym, że zdjęcie wykonywałem smartfonem zamiast lustrzanką, a to ze względu na łatwość przesłania zdjęcia mailem czy publikację na Facebooku. I tak zamiast 10 Mpx korzystałem z 3.2 Mpx tylko dlatego, że nie miałem ochoty ani czasu na kopiowanie fotografii z aparatu na komputer za pomocą kabla USB. Zajmuje to czas, natomiast w smartfonie po pstryknięciu zdjęcia wystarczą sekundy, żeby wylądowało ono u naszych przyjaciół. Tym tropem podążają konstruktorzy aparatów fotograficznych. Zaprezentowany przez Samsunga model DV300F posiada wbudowany moduł Wi-Fi, umożliwiający wysyłanie zdjęć i filmów do serwisów typu Facebook, Picasa, Flickr czy YouTube. Możliwe będzie także bezprzewodowe przesyłanie nagranych materiałów na komputer. Wreszcie koniec z niewygodnymi kablami USB i czytnikami kart pamięci! Kolejnym elementem zbliżającym aparat fotograficzny Samsung DV300F do telefonów komórkowych jest mały ekran w przedniej części urządzenia, ułatwiający wykonywanie autoportretów.

 

 

To, że aparaty fotograficzne muszą oferować coś więcej, niż tylko megapiksele i obiektywy o szerokim zakresie ogrniskowych, zrozumiał także Canon. Flagowy, mieszczący się w kieszeni model PowerShot G1X, wyposażono w funkcję rozpoznawania twarzy dziecka (technologia odróżnia je od twarzy dorosłych), co pozwoli wyłapać jego ekspresję nawet podczas najbardziej energicznej zabawy.

Sony, walcząc o klienta na coraz trudniejszym rynku fotograficznym, zaprezentowało modele wykonujące zdjęcia 3D oraz działające w ekstremalnych warunkach, w tym pod powierzchnią wody. Jak zapewnił prezes Sony Electronics, Phil Molyneux, nowe modele aparatów fotograficznych dzięki zaawansowanej optyce zapewniają zdecydowanie lepsze efekty niż telefony komórkowe, zwłaszcza na większe dystanse. Widać po tej wypowiedzi, że wypuszczane obecnie modele aparatów konstruowane są do konkurowania ze smartfonami.

Przyznam szczerze, że gdybym miał pod ręką zapowiadamy na marzec aparat Samsung DV300F, chcąc wykonać zdjęcie na Facebooka skorzystałbym z niego, a nie z zasłużonego smartfona. Jakość zdjęcia jest nieporównywalnie lepsza, a telefon wygrywał u mnie z aparatem dotychczas głównie ze względu na wygodę umieszczania zdjęcia w internecie. Teraz tak samo wygodne będzie to także z aparatu. Czy tym samym odwróci się trend wzrostu popularności wykorzystania smartfonów do wykonywania fotek umieszczanych w sieci? Zapewne trochę tak, trudno będzie jednak walczyć z faktem, że to właśnie telefon komórkowy mamy zawsze w kieszeni, a to wpływa na jego częste wykorzystanie do zatrzymania chwili na fotografii.

Jestem ciekaw czym Wy robicie zdjęcia do dzielenia się ze znajomymi?

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://antyweb.pl Grzegorz Marczak

    Mam lustrzankę i jak zależy mi na dobrej jakości zdjęć to jej używam, czyli w 70% przypadków robię zdjęcia iPhonem :) Oczywiście tylko w dzień przy praktycznie idealnych warunkach jeśli chodzi o światło to ma sens .

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=712248383 Arvind Juneja

    Generalnie produkuję setki fot swoim iPhonem ale zaczęło się jak miałem nokię i korzystałem z blipa. Do tej pory mam tysiące zdjęć od początku tej przygody i stale ich przybywa.

    Lustrzanka przez to zdecydowanie poszła w cień bo stawia przede mną więcej wymagań :

    - jest mniej poręczna
    - nie mam jak jej nosić zawsze ze sobą
    - zanim przeniosę zdjęcia do komputera, przemielę i wrzuce to minie tyle, że magia chwili zniknie.

    Nie dziwię się, że producenci panikują bo fotografia przez „sharing” zmieniła nieco swój punkt skupienia. Kiedyś kolekcjonowało się wspomnienia które będzie można sobie przypomnieć za kilka lat. Dziś kolekcjonuje się wydarzenia które dzieją się tu i teraz i które można pokazać również tu i teraz. Mało kto – zboczony/zniszczony/zmielony facebookiem – drukuje swoje telefoniczne zdjęcia choć osobiście znam i takich ale oni od nawyku „dzielenia się” w sensie fejsowym trzymają się zdala więc ich rozumienie i potrzeba fotografii jest bliższa starszym dziejom.

    Mi tam odpowiada tak jak jest. Przy wyborze telefonu duże znaczenie ma dla mnie dziś obiektyw i jestem skłonny wydać dodatkowe pieniążki dla lepszych jego możliwości.

  • http://blog.2edu.pl Piotr

    Lustrzanką (jak coś ważnego), kompaktem (jak zdążę wyciągnąć z plecaka), telefonem (we wszystkich pozostałych przypadkach).

    A tak w ogóle to, najlepsze zdjęcia:
    - są zbyt osobiste, aby je gdzieś publikować,
    - najprawdopodobniej są w telefonie,
    - mają dodane jakieś podstawowe efekty i tanie tricki,
    - nikt nie ma prawa ich krytykować,
    - nie ma pod nimi flickrowych komentarzy,
    - zapewne są na nich ludzie i miejsca, które kochasz bez zdjęć.
    - nie są na sprzedaż,
    - są doskonale, niedoskonałe.

    Polecam przeczytać manifest „A lesser photographer” http://www.alesserphotographerbook.com/a_lesser_photographer.pdf

  • DAWID

    jesli mowa o Facebook i zdjęciach, to pamietajmy, że FB kompresuje zdjęcia przesyłane z urządzen mobilnych. Testowałem to Z Iphona, samsunga i zdjęcie wgrywane z komputera z zaznaczeniem wysokiej jakości. Zdjęcia przesyłane do FB z urządzen mobilnych wyglądaja gorzej niz to samo zdjęcie wgrane z telefonu na kompa a nastepnie na FB. Racja, że kompakt z wifi ma większe mozliwości samej optyki i zrobi zdjęcie w gorszych warunkach lepsze niz smartfon.

  • emes

    W bardzo dobrych warunkach oświetleniowych telefon ma sens aby coś szybko uchwycić.
    Jeśli jednak fotografia to dla nas coś więcej niż pstrykanie fotek na społecznościówki czy chwytanie jakiś nagłych sytuacji to bez lustra lub zaawansowanego kompaktu (nierzadko w cenie lustrzanki) się nie obejdzie.
    Myślę że tanie małpki będą jednak wyparte przez telefony i tu rynek czeka jakaś zmiana choć nadal nie wiadomo czy aż tak szybko bo przyzwyczajenia u klientów są silne.
    Pamiętajmy też że nie wszyscy mają iphony a rynek jest zalewany tanimi androidowymi wynalazkami w których aparaty są nadal jednak do luftu – sam mam służbowego LG P500 i nie śmiem tych 3mpix porównywać do jakiegokolwiek kompaktu. A widziałem już 5mpix czy 8mpix na równie złym poziomie.
    Jak te aparaty z urządzeń z wyższej półki trafią do urządzeń „budżetowych” to możemy zacząć mówić o jakiejś rewolucji, ale wątpię aby Canon/Nikon i inni łatwo oddali rynek bez walki.

  • Lukasz

    jak mawiał Steve, „najlepszy aparat to ten który masz ze sobą” :)

    na co dzień iPhone, wakacje i wyjazdy to już lustrzanka.

  • Maciej

    Chyba kazdy uzytkownik ktory robi zdjecia lustrzanka robi i telefonem, bo to takie przyzwyczajenie/zboczenie cykniecia fotki. I na odwrot – przy duzej liczbie zdjec z telefonu po jakims czasie zachce sie wypasionej lustrzanki.

    A malpki? Ja bym chetnie kupil sobie cos nowego w tym temacie, ale o grubosci 0.4cm, z F2.8, przyzwoita bateria i dobra, nieplastikowa optyka.

  • MKR

    Faktycznie, bardzo mi brakuje WiFi w moim kompakcie. Wystarczyło by nawet, żeby zdjęcia się na komputer przerzucały, żebym kabla nie musiał podłączać ;)

    • hoax

      eye-fi…

  • Flint

    Naprawdę, „wyłapać jego ekspresję”? Moje oczy.

    Aparaty w smartfonach, bardziej zaawansowane „małpki” i lustrzanki to trzy różne rodzaje aparatów przeznaczone dla trzech różnych rodzajów użytkowników. Smartfonami robi się zdjęcia z imprez i inne typu „chcę wrzucić na fejsa”. Małpkami przeciętny obywatel trzaska swoje wakacje i imprezy rodzinne, lustrzanki służą osobom, które mają mniejsze lub większe zacięcie fotograficzne. Aparaty w telefonach wyprą małpki wyłącznie w przypadku użytkowników, którzy używali aparatów tylko do robienia zdjęć z imprez i wygłupiających się znajomych. Lustrzanek nigdy nie zastąpią, bo to nie takie matryce, nie takie szkło i nie takie światło. Jeśli komuś wydaje się, że ajfon zastąpi mu lustrzankę, to miał ją tylko dla szpanu.

  • Barakuda

    Cóż, jak widać jedzenie zupek z Vifonu wypiera prawdziwe jedzenie. Tyle mojego komentarze.

    • r

      10/10 :)

  • http://www.krawdent.pl/ Krix

    Prawda jest taka, że mało kto nosi ze sobą aparat i smartfon jednocześnie ;) Bierzemy to, co poręczniejsze. No cóż – jakość zdjęć z telefonów, chociaż coraz lepsza, nadal nie zbliża się do zdjęć np. z lustrzanek. To już kwestia indywidualna, kto co woli.

    • igi

      Krix: Prawda jest taka, że mało kto nosi ze sobą aparat i smartfon jednocześnie ;) Bierzemy to, co poręczniejsze. No cóż – jakość zdjęć z telefonów, chociaż coraz lepsza, nadal nie zbliża się do zdjęć np. z lustrzanek. To już kwestia indywidualna, kto co woli.

      Zdarza mi się, nawet często. Ajfonik jest bardzo przydatnym narzędziem do przygotowywania sesji fotograficznej, można poszukać sobie teł i miejscówek, uwiecznić, pokazać modelowi jak ma stanąć, czy – jeśli się spyta, swoje wcześniejsze strzały.

      Jeśli chodzi o tą „debatę”, aparaty w komórkach zaczynają być coraz lepsze, nowsze telefony mają już po 8 megapikseli, tyle, że… 10 mpix z tej klasy „aparatu” daje nam dużo mniej informacji, niż by się wydawało, mając HTC DHD z 8-megapikselowym aparatem, za sprawą kiepskiej optyki, zdjęcia i tak robiłem w sporo mniejszym formacie (ok. 2-3mpix), bo nie było sensu robić więcej. Smartfon to ciekawe narzędzie dla fotografa, bo oferuje garść wad natury stricte sprzętowej, i z drugiej strony naprawdę kapitalną poręczność, dyskretność i łatwość późniejszej obróbki.

      Aparaty kompaktowe, w tej formie, w jakiej są teraz, zginą śmiercią naturalną. Może nie tyle zginą, ale ewoluują w kierunku większych matryc, przy zachowaniu małych wymiarów, co jest najważniejszą cechą przytoczonego w artykule Canona G1X który dysponuje matrycą 4/3 i obiektywem o zakresie od szerokiego kąta, do średniego teleobiektywu, zachowując rozmiary poprzedników, z małymi matrycami. Do tego w kompaktach prężnie rozwija się parę rynków, przede wszystkim bezlusterkowce, czyli małe aparaty z dużymi matrycami (poza Nikonem i Pentaxem) z wymiennymi obiektywami, wizjerem (to jeszcze nieliczne) i możliwością podpięcia manualnych obiektywów, których do lustrzanki za żadne skarby nie podłączymy (Leica M, M39, Canon FD, Konica AR, i inne). Obok tego, Fuji rozwija segment premium, z X100 i X10, dedykowanymi dla wymagających fotografów, zazwyczaj zmęczonych ciężarem normalnych aparatów :-)

      No i są jeszcze lustrzanki, oblepione na chama marketingową papką, wielkie, głośne, nieporęczne, jednak dające kapitalny obrazek za niezbyt wygórowane pieniądze (chociażby Canon 5D mark II z obiektywem 50 f/1,2 L w porównaniu do Leici M9P z obiektywem Noctilux f/0,95). Sam nieco czekam na moment, kiedy minie „magia” lustrzanek, i producenci „będą mogli zacząć” robić małe aparaty z dużymi matrycami. Bo cyfrowym odpowiednikiem systemu Olympusa OM, czy innego małoobrazkowego systemu z lat 70 bym nie pogardził. Podobnie jak cyfrową lustrzanką dwuobiektywową o matrycy 6x6cm.

      Tylko w tym momencie troszkę nie wiem, w którą stronę to wszystko idzie, bo jeśli aparat to ma być tylko i wyłącznie narzędzie do wstawiania foci z imprez, to mi się troszkę słabo robi :-)

  • JS

    Ja strzelam tylko lustrem, aparatu w smartfonie używam tylko jako notatnika ;)

  • http://www.grrwrr.com Adam

    Głównie dobrym kompaktem (bardzo to to małe, solidne i zdjęcia oraz filmy robi zaskakująco dobre). W awaryjnych sytuacjach pod przymusem gdy nie ma innej opcji – telefonem. Dla przyjemności, na wyjazdach – lustrzanka.

  • http://blog.prosens.pl/ prosens

    lustrzanka tylko i wyłącznie – telefonem tylko wypadkowe akcje/sensacje :]

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=528949637 Pawel Bragoszewski

    f/8 and be there

    90% zdjęć robię iphonem. Kompakty mogą już nie istnieć. Lustrzanka: dla zawodowców lub przyrodników. Ja po 6 latach z d70 nadal robię nią ostre, kolorowe i zupełnie martwe pocztówki.

  • Crone

    Super ważne wydarzenia lub zdjęcia przyrody – lustrzanka; cała reszta, łącznie z wakacjami, Sony Ericsson W995. Nie będę przecież dźwigał dodatkowego ciężaru :)

  • Adam

    A czy ktoś jeszcze robi zdjęcia tradycyjnym aparatem i wywołuje zdjęcia w ciemni?? :)

  • http://portretpolski.pl Wojtek

    Chociaż to jest mój stary tekst, ale pasujący do tematu i na temat;)
    http://foto.tvnpolska.pl/?p=97

    Ps. Adam – ja stale fotografuję na materiałach światłoczułych i sam je wywołuję:]

  • hoax

    eye-fi, że tak powtórzę za wcześniejszym komentem ;)