antywirus logo
28

Program antywirusowy – czy antywirus jest nam potrzebny?

WannaCrypt, Petya, LeakerLocker i inne zagrożenia. Technologiczna część mediów ostatnio dużą uwagę przykuwa do tych tematów. Mamy do czynienia z coraz częstszymi infekcjami złośliwych programów, które powodują nie tylko kradzież danych, ale i ich zaszyfrowanie - do momentu wpłacenia okupu. Pytanie o to, czy antywirus jest nam potrzebny jest zatem cały czas otwarte.

Antywirus (program antywirusowy) to pakiet bezpieczeństwa, który zawiera w sobie skaner – program identyfikujący cyberzagrożenia na dysku komputera, na stronach, jakie są przeglądane przez użytkownika, w nośnikach dołączanych do sprzętu i również te przenoszące się innymi kanałami. Bardzo często wraz ze skanerem oraz jego mechanizmem sprawdzania komputera w czasie rzeczywistym dostarczany jest firewall, który ma na celu zapobieżenie uzyskania dostępu do maszyny przez „dziury” w infrastrukturze sieciowej. Wydawałoby się zatem, że zakupienie i zainstalowanie dobrego antywirusa jest wręcz obowiązkiem każdego użytkownika – nie tylko platformy Windows.

Trzeba jednak wiedzieć, że naprawdę dobry antywirus jest obecny w Windows 10

Nie bez powodu będziemy się tutaj odnosić najpopularniejszej rodziny systemów operacyjnych na świecie. Windows to nie tylko najczęściej wybierany komputerowy OS na globie, ale także najchętniej atakowane oprogramowanie (co wynika wprost z jego popularności). W skrócie, Windows pozwala cyberprzestępcom na uzyskanie sporych korzyści z wyprodukowania skutecznego cyberzagrożenia. Nie ma się co dziwić – biznes to biznes.

Zastanówmy się jednak, dlaczego dochodzi do infekcji złośliwym oprogramowaniem. W przypadku Petya, ofiarą padły przede wszystkim firmy, które korzystały z niezaktualizowanych komputerów. Niestety, także te maszyny, które były zaktualizowane, mogły zostać skutecznie zaatakowane. W internecie potem okazało się, że m. in. ESET był w stanie poprawnie zidentyfikować owe zagrożenie i ochronić przed nim komputer.

antywirus windows defender

WannaCrypt dotknął już głównie maszyny, które nie zostały zaktualizowane przez użytkowników. Okazuje się zatem, że osobnym czynnikiem, który warunkuje wyższe bezpieczeństwo komputera jest instalowanie wszelkich łatek bezpieczeństwa, które pojawiają się w usługach aktualizacyjnych. To zrozumiałe – oprócz nowych funkcji za pomocą tych narzędzi, pobieramy także patche, które powodują, że jesteśmy mniej podatni na zagrożenia związane z cyberatakami. Należy wiedzieć, że jest to bardzo ważne chociażby z tego powodu, że za pomocą komputerów obsługujemy nie tylko pocztę e-mail, ale także usługi bankowe, które – jeżeli będziemy mieć pecha – również mogą zostać przejęte przez cyberprzestępców.

Choć LeakerLocker nie jest przeznaczony na pecety, w doskonały sposób obrazuje nam to, co stanowi bodaj najważniejszy czynnik warunkujący zarażenia. Użytkownicy nowych technologii są z reguły bardzo nieostrożni. W przypadku LeakerLockera, to właśnie użytkownicy nadawali złośliwym programom niebezpiecznie wysokie uprawnienia, co spowodowało do zainfekowania tysięcy urządzeń z tym systemem. Należy również nadmienić, iż zawiodła certyfikacja Google, która „przepuściła” LeakerLockera w toku weryfikacji. Niemniej, gdyby użytkownicy uważnie czytali komunikaty, zapewne do wielu infekcji mogłoby nie dojść.

Ostrożności jednak nigdy za wiele – internauci polecają programy, na które warto zwrócić uwagę

Wśród użytkowników systemu Windows, popularnym programem jest Malwarebytes, który według części użytkowników jest w stanie ochronić komputer przed naprawdę sporą rzeszą niebezpiecznych programów. Inni polecają natomiast pakiet ESET, część zwraca uwagę na Avasta – ilu jest internautów, tyle właściwie można wyklarować opinii na ten temat. Wiadomo jednak, że lepiej się chronić, niż zostawiać komputer na pastwę cyberprzestępcom. Windows Defender jest co prawda dobry, ale jak się okazuje, w przypadku niektórych cyberzagrożeń może nie zadziałać tak, jak trzeba. Szczególnie wtedy, gdy sam użytkownik komputera wykazuje się daleko idącą niefrasobliwością.

petya chkdsk sektory

Niemniej, najlepszy antywirus to właśnie Ty sam, Drogi użytkowniku

Na nic nie zda się nawet najlepszy pakiet antywirusowy w sytuacji, gdy użytkownik w ogóle nie będzie uważał na to, w co klika i co pobiera. W trakcie swojej długoletniej przygody z komputerami, technologiami i internetem widziałem mocno zaśmiecone maszyny, które… miały zainstalowanego antywirusa, ale był on wyłączony. Dlaczego? Bo nie pozwalał na pobranie niektórych plików .torrent, co denerwowało osoby, które z niego korzystały. W takiej sytuacji – jak sami widzicie, korzystanie z pakietu antywirusowego jest kompletnie bezcelowe.

Jest jeszcze jedna kwestia, która może się Wam nie spodobać. Podobnie, jak i moi niektórzy koledzy z branży (których gorąco pozdrawiam i będą wiedzieli, o co chodzi), wyznaję zasadę, że komputer powinien być aktualizowany na bieżąco. W przypadku systemów z rodziny Windows, okresowe uaktualnienia są niezwykle ważne, bo dają nam niemal stuprocentową gwarancję ochrony przez znanymi cyberatakami. Oczywiście, niektóre aktualizacje mogą spowodować pewne problemy, ale w ogólnym rozrachunku, powinniśmy dbać o bezpieczeństwo również pod tym kątem.

Czy antywirus jest potrzebny?

To pytanie właściwie powinno zostać zadane poszczególnym użytkownikom. Jeżeli jesteście uważni w internecie, instalujecie aktualizacje, to istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że Windows Defender plus Wasza rozwaga powinny wystarczyć. Jednak, w przypadku mniej uważnych osób lub mniej obeznanych z nowymi technologiami – warto rozejrzeć się za dobrym pakietem antywirusowym. W sumie, nawet jeżeli uważacie, że jesteście w stanie zidentyfikować cyberzagrożenia, wiecie jak działają – nigdy nie ma sytuacji, w której ochrona jest „zbyt szczelna”. Może się okazać bowiem, że nadgorliwość i dodatkowy antywirus uchronią Wasze dane.

  • Po kilku latach przerwy od antywirusów postanowiłem sprawdzić Kasperskiego jako jednego z najczęściej polecanych i w dodatku dobrze wyglądających w statystykach – zainstalowałem triala i … wywaliłem po 3 dniach :p Wkurzało mnie przede wszystkim ciągłe ostrzeganie mnie przed niewłaściwym bądź wpisanym na czarną listę certyfikatem w Netflixie – po za tym i tak nic nie wykrył po pełnym skanowaniu więc wychodzę z założenia, że umiem z internetów korzystać więc po co sobie syfić antywirusem kompa, o ;)

  • NazirNazir

    Kozystam tylko z systemowego zabezpieczenia od MS dla win10

  • NazirNazir

    Korzystam tylko z systemowego zabezpieczenia od MS dla win10 i więcej nic nie potrzebuję.

  • Kalarepa San

    Nie mam już antywirusów od dawna (w zasadzie ostatnim „syfem” jaki złapałem był Sasser, wieki temu), używam jedynie skanerów co jakiś czas (Hitman, Zemana, Emisosft) i oczywiście backup to podstawa.
    No ale jak napisano w artykule: „czy antywirus jest potrzebny? To pytanie właściwie powinno zostać zadane poszczególnym użytkownikom.”,
    tutaj każdy sam musi zdecydować, na podstawie wiedzy, doświadczenia, czy też plam na słońcu lub fusów z kawy, co jest dla niego najlepsze.

    • Paweł A.

      Ahh Sasser, ileż ja stresu przez niego miałem za dzieciaka, miałem wrażenie że im szybciej gre jakąś odpalałem tym wieksza szanse mialem na „spokojną prace” ; D

    • igo

      Ja cofałem zegar systemowy i był spokój ☺

  • Mnor

    Ja używam Eseta i jest spoko xd

  • Mateusz Cichocki

    Ja mam Windows Defendera i AdwCleaner, dodatkowo w przeglądarce Chrome mam rozszerzenie Avast Online Security, polecam tylko trzeba tam zaznaczyć w sieciach społecznościowych aby nie blokowało Disqus bo wtedy nie mógłbym napisać tego komentarza.
    Na starym pececie miałem Avast i Malwarebytes, oba były okej.
    Avast ma tę swoją ala bezpieczną przeglądarkę. Czy ktoś korzystał? Morze nada się do bankowości i zakupów.

  • gom1

    Jeżeli jesteście uważni w internecie, instalujecie aktualizacje, to istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że Windows Defender plus Wasza rozwaga powinny wystarczyć

    Z naciskiem na powinny:
    https://sekurak.pl/windows-defender-zdalny-admin-bez-interakcji-uzytkownika

  • doogopis

    No ale prawde mówiąc to jak ktoś nie instaluje piraconych aplikacji,nie wchodzi na dziwne strony,nie otwiera dziwnych mailów to ryzyko infekcji jest praktycznie zerowe. Ale na mobilu to niedawno Pokemon go był wielką infekcją kiedy był jeszcze niedostępny w wielu krajach,ludzie bezmyślnie pobierali. Pirackie apki pobieramy z dobrze znanych stron a nie z pierwszej lepszej. Na androidzie nieraz instaluje takie,ale nigdy nic nie mialem.

    • Arek P

      Idąc tym tropem jak ktoś nie korzysta z komputera to nic nie złapie. Ze sprzętu się korzysta a nie na każdym kroku 7 razy weryfikuje czy załącznik na poczcie nie ma jakiegośsyfu. Od tego są właśnie programy typu kaspersky.

    • doogopis

      A ile dziś takich maili sie dostaje? Ja nieznajomych maili nie otwieram nigdy. Może nie każdy może tak robić ale zwykły user dzisiaj wie kto może mu wysłać maila najczęściej.
      Wiele ludzi nie mają antywirusa i żyją. Ja sam raz z 1.5roku nie miałem,potem zainstalowałem by sprawdzić i nic. Fałszywe faktury jakieś dostawałem,czy inne podobne,nigdy nie otwieram. A nawet jak masz antywira to nie ma pewności że wirus nie przejdzie. Mam 2 kolegów co zlapali ransomware bedąc pod ochroną antywira. Dla mnie to zmulacz kompa. Choć nie mówie że to jakieś zło. Jeszcze to że ludziom sie komunikatów cztać często nawet nie chce,klikają w byle bzdury. A na prawde jak nie robisz głupich rzeczy to większość infekcji idzie uniknąć,choć czasem każdy może coś podłapać.

    • Anonim

      Mam nadzieję, że nie pracujesz w urzędzie lub w miejscu, gdzie masz dostęp do danych osobowych.
      I podziwiam zaufanie do programu, który swoją drogą jest dość słaby.

    • Anonim

      Rzadko się zgadzamy, ale tutaj masz rację.

  • aPoCoMiLogin

    Bardziej szczegółowo i technicznie czy antywirus jest nam potrzebny i dlaczego w ogóle był: https://www.dobreprogramy.pl/wielkipiec/Nie-tylko-antywirus-firewall-tez-moze-byc-niepotrzebny,77685.html

    TLDR; pierwsze windowsy traktowały internet jak sieć lokalną, wystawiały (wciąż to robią) wiele usług na zewnątrz, więc wystarczyło skanować porty na różnych IP i szukać luk. Aktualnie kiedy już posiadamy praktycznie wszędzie routery, które blokują cały przychodzący ruch, uniemożliwiając wystawienie otwartych portów w windowsie na świat. W efekcie czego jest znacznie bezpieczniej. Pozostaje kwestia wchodzenia na niebezpieczne strony które mogą zdalnie wykonać kod w przeglądarce (np poprzez osadzenie czcionki – z czym MS ma wiecznie problemy i wiecznie poprawia GDI), oraz pobierania załączniki z nieznanych źródeł. Nie używam antywirusa od dobrych 6 lat na żadnym komputerze.

  • Marian Zarypisty

    moim zdaniem antywir potrzebny; odpowiedzcie sobie na pytanie: kto szybciej aktualizuje i wychwytuje nowe zagrożenia – czy Microsoft (ze swoim defenderem i zawsze opóźnioną reakcją na zagrożenia) czy spece od programów antywirusowych, którzy zajmują się tylko tą działką? Wiadomo nie ma idealnego Antywira, ale zawsze znajdzie się taki który będzie skuteczniejszy od Defendera. Inna kwestia to to do czego, jak i gdzie się używa kompa i pod tym kontem się decyduje o zabezpieczeniach. Oczywiście aktualizacji i zdrowego rozsądku nie pomijam.

  • KornelJD

    Używam MS Windows od wersji 98 ( z wyłączeniem MS Windows ME i serwerowych), teraz MS Windows 10 Creators Update i jeszcze nigdy nie miałem problemów z trojanami malwarami i innym dziadostwem. Trzeba po prostu umieć prawidłowo korzystać z systemu i nie klikać we wszystkie banery i reklamy oraz nie instalować programów z podejrzanych źródeł.

  • Polecam Sophos ;) Kiedyś korzystałem z Comodo ale coś mi spieprzył z dyskiem i ciągle waliło BSOD.
    Z Sophos przy okazji zarządzam kompami w całym domu i już się nie martwię, że któryś się nie zaktualizował :D

    • Paweł A.

      Urghhh, mam (mieliśmy) w firmie. Jakiś miesiąc temu usługi Sophosa zaczeły losowo rozwalać komputery z Windows 7. (8 i 10 bez problemów) (komputer zawieszał się na „Proszę czekać” przed ekranem logowania. Losowo u niektórych po 3h się logował, u innych po godzinie. Płacimy 5k ojro za support kwartalnie z tego co wiem i powiem tak – za ten support co nam udzielili powinni dostać fakturę za przestoje pracy. I to nie tak że u nas w Polsce tylko, w fabryce w Francji, UK i Węgrzech to samo. Odpowiedzieli nam po 3 dniach (do tego czasu workaround – wyłączenie wszystkich usług Sophosa z trybu awaryjnego – czaisz to? chodzenie po całym zakładzie do jakiś 80 userów żeby im to zrobić), wyprosili nas o wszystko, od dziennika zdarzeń (wow, errory na sophos services), potem wymyślili żeby im wymusić bsod i dumpa wysłać – nadal mało – ma to być pełny dump (ram+1mb > 8gb) dobrze że się chociaż to kompresuje nieźle. Potem jeszcze lepsza rada – proszę o włączenie usług sophosa i wywołanie dumpa – „niby jak kurwa skoro system nie wstaje z włączynymi usługami”. – A i między każdą korenspondencja 1-2 dni przerwy. Potem zgonili na FortiClient że niby dwa antywirusy i dlatego – szkoda tylko tyle że Forti używamy tylko jako VPN, co dalej co dalej… „to musi być Intune – pewnie się gryzie”. Ehhh szkoda gadać. Najgorsze było to instalowany był z konsoli na komputerach i nie dało się nawet wyłączyć Tampera żeby móc do odinstalować lokalnie. Paranoja. Nie polecam.

    • Wow :D Może edycja enterprise ma jakieś inne ficzery :D

  • grzesiek

    W tamtym roku na Black Friday kupiłem 3 kopie Bitdefender za 69 PLN i powiem szczerze że nie żałuję. Co ciekawe, fajna obsługa z chmury gdzie można sprawdzić zagrożenia, uruchomić skany na innych maszynach. Dla mnie wystarczające narzędzie.

    • laser raptor

      No ja też korzystam z Bitdefendera. Ma kilka ciekawych rozwiązań jak, np. wallet, safepay, czy moduł ochrony przed ransomware.

  • Od Visty I wprowadzenia UAC nie posiadam nic innego, niż ‚interaktywny’ firewall, który filtruje mi cały ruch według moich reguł i informuje o każdym nowym połączeniu. Nic więcej do szczęścia nie potrzeba.
    Zresztą, większość antywirusów ma domyślnie włączoną heurystykę. Podajecie na tacy WSZYSTKIE swoje dane firmom tworzącym antywirusy. W imię czego? Bezpieczeństwa? Dobry żart :) a najlepsze jest to, jak Ci sami ludzie używający antywirusowów później płaczą jak ich google szpieguje :)

  • tomasz_kw

    Szkoda, że autor podsyca samozadowolenie i nie do końca słuszną pewność siebie wśród użytkowników komputerów…
    Sprowadzenie zagrożeń informatycznych jedynie do wirusów (nawet szeroko pojętych) jest delikatnie mówiąc błędem.
    Warto było jednak wspomnieć, że obecne programy antywirusowe (nawet darmowe) to często kombajny robiące wiele dodatkowych dobrych rzeczy. Przykłady: specjalna przeglądarka do bankowości (pozbawiona wtyczek, w osobnym odizolowanym procesie), narzędzia wyszukiwania luk w zainstalowanych programach, narzędzia automatycznej aktualizacji posiadanego oprogramowana.
    Teza, że antywirus może nie być potrzebny częściowo jest prawdziwa, ale dla tak małej grupy świadomych użytkowników (którzy tematy bezpieczeństwa znają i ogarną we własnym zakresie), że w zasadzie jednak prawdziwa nie jest… Cała rzesza ludzi nie ma świadomości zagrożeń informatycznych: ich skali w sensie ilości i różnorodności, czy choćby konieczności aktualizacji oprogramowania, a oprócz tego naczytali się tu i tam, że lepiej nic nie aktualizować „bo się zepsuje”. Owszem takie przypadki też są, ale w ogólnym rozrachunku aktualizacje są dobre i konieczne. Podobnie jak antywirusy, choć ich „klasyczna” funkcja obecnie straciła na wartości. Dlatego ich producenci dostosowują się do obecnych zagrożeń i kładą większy nacisk na analizy heurystyczne i proaktywne zabezpieczenie komputerów np. przez ww. pilnowanie aktualizacji.

    • grzesiek

      Trzeba wziąć jednak pod uwagę że mając np. kilka urządzeń w domu na których bawią się dzieci, antywirus i to dobry-jest obowiązkiem.
      Świadomy użytkownik to taki, co pomimo pokusy nie skorzysta z stron potencjalnie niebezpiecznych, nie otwiera wszystkiego co dostanie, itd. itp
      Takich coraz mniej-niestety !

  • Misio

    Problem z Windows Defender jak zreszta z innymi programami antywirusowymi jest taki że same są podatne na zgrożenia. Ostatni głośny przypadek opisany jest sygnaturą. CVE-2017-0290. To co martwi najbardziej jest brak świadomości u użytkowników Windowsa. Zapewne 90 procent z was na domowych komputerach uruchamia wszystkie programy z uprawnieniami lokalnego administratora. To natomiast skutkujee tym iż złośliwy program równierz ma uprawnienia administratora czytaj może zaszyfrować co tam chce. Nie chcesz takich historii rozdziel uprawnienia. Nie ma senusu uruchamiac przegladarki z uprawnieniami admina zeby sobie antyweb poczytać a jak tryknie cie 0day na przegladarke to musi miec jeszcze 0day na eskalacje uprawnień. Ja od pięciu lat windowsow używam tylko na wirtualkach – Office rulez :) Nie mam antywirusów wcale :) A na linksie dzialam z użytkownika dopisanego do suders-ów. I regularnie patchuje system.

  • kt

    Chociaż akurat tego artykułu to nawet nie dotyczy, to mnie nie podoba się jedna rzecz która prawie zawsze powtarza się w takich podobnych artykułach – dużo ględzenia o niebezpieczeństwie i o skali szkód wyrządzpnych przez danego wirusa, podczas gdy prawie nigdy nie widzę ani jednego konkretu, w jaki sposób następuje atak. Nie wiadomo czy fakt posiadania antywirusa zabezpiecza komputer delikwenta dość dobrze, czy słabo, albo wcale. Zawsze trzeba gdzieś tego szukać i w przypadku „pietia” zorientowałem się, z jakiegoś filmu w necie, że (chyba) wirus ten zwykle przychodzi przez e-maila w pliku exe, w związku z czym prawie na pewno (co akurat wiadomo z doświadczenia) antywirus go zatrzyma i skasuje. Aby więc zarazić swój komputer, trzeba zadać sobie trud odpalenia tego załącznika. Nigdy nie widzę żeby jakioklwiek redaktor raczył w takich artykułach zadać sobie trochę trudu w celu właśnie takiego doprecyzowania tematów tego typu.

  • Merlin

    Używam gdata antywirus w firmie i w domu. Nie wkurza mnie nadmiarem komunikatów. Obsługa też jest banalnie prosta. Nic nie przepuszcza. W sumie nic więcej mi nie potrzeba.