165

To niewiarygodne, ale z każdą aktualizacją Android TV jest coraz gorzej

Ostatnio więcej czasu niż kiedykolwiek spędzam przed telewizorem. I to niekoniecznie konsumując treści. Część z was prawdopodobnie pamięta mój felieton o tym, że nigdy więcej nie postawię już na Android TV. Od tego czasu przewinęło się w moim życiu kilka różnych telewizorów, ba — ten problematyczny koleżka zdążył nawet załapać się na aktualizację. I choć sam w to nie wierzę — jest gorzej niż było.

Problemy z Android TV to żadna nowość. Otwartość systemu niesie za sobą wiele pozytywnych aspektów i możliwości. Niestety — za nimi ramię w ramię podążają potencjalne kłopoty. Zaawansowane technologicznie urządzenia + zestaw (czasem nawet kilkunastu) modeli, ciągłe zmiany… no i nagle okazuje się, że producentom sprzętu trudno jest za tym wszystkim nadążyć. Wtedy też zaczynają się kłopoty, o których wybierający nowy sprzęt jeszcze nie mają pojęcia. I nie chodzi o to, że Android TV jest złym systemem. Nie, nie jest — kiedy działa jak powinien. W sklepach można znaleźć cały pakiet sensownych aplikacji, których u konkurencji (niestety) nie uświadczymy. No i to w końcu Google — więc wiadomo, że nie mogą sobie pozwolić na fuszerkę. Co najlepsze — problemy o których mówię i wieczne narzekanie na Android TV tyczy się właściwie wyłącznie telewizorów z tym systemem, a nie przystawek, które to użytkownicy non-stop sobie chwalą. Bo ich wsparcie ze strony producentów często jest wzorowe, a problemy z kilkunastoma modelami odchodzą w zapomnienie…

Przeboje, których wolałbym jednak nie doświadczać

Ostatnio wspomniałem już o problemach, które mam z modelem KDL-43W755C. To sprzęt który debiutował dwa lata temu — i pod względem matrycy / dźwięku jest dla mnie jak najbardziej satysfakcjonujący. Niestety, kolejne wersje systemu które serwuje mu producent jeszcze bardziej go pogrążają. W komentarzach wspominaliście o waszych przebojach z aktualizacjami telewizorów z Androidem. Polski oddział Sony obiecywał aktualizację, która do marca miała trafić na wspomniany model telewizora — i wyrażał nadzieję, że naprawi ona błędy, których jeszcze kilkanaście miesięcy temu nie było. Nie wiem czy to już ta aktualizacja — ale przyszło nowe. No i miałem szczerą nadzieję, że uświadczę tam pakietu łatek, które pozwolą pozbyć się problemów, z którymi boryka się telewizor. Niestety, nic z tych rzeczy — felerny komunikat z aplikacją UsbMsgService na pierwszym planie wciąż atakuje w najmniej spodziewanym momencie, a do tego doszedł kolejny kłopot — dość znaczący. Tym razem z internetem i Netflixem w roli głównej.

Wcześniej problematycznych było kilka elementów, ale nie miałem większych problemów ani z tym by połączyć się z internetem, ani korzystaniem z usług sieciowych. I choć z YouTube wciąż wszystko działa jak należy, to tak wesoło nie jest z Netflixem, z którym telewizor po prostu nie chce się połączyć. Czasami, po kilku(nastu) resetach aplikacji się to udaje, ale… twórcy po raz kolejny testują moją cierpliwość. I żeby była jasność: jestem przekonany, że nie jest to kwestia internetu, ani tym bardziej samej usługi. Dla pewności testowałem Netflixa na innych na innych urządzeniach (co ciekawe, jedno z nich to też TV Sony, tyle, że bez Android TV) — i tam wszystko działa jak powinno.

To kolejny punkt ujemny dla Android TV. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że naprawdę liczyłem, że aktualizacja która zawitała po wielu miesiącach naprawi co zepsuła — i nareszcie zetrze złe wrażenie. Niestety — nic takiego się nie stało, a dodatkowo zamiast polepszyć sytuację, to jeszcze bardziej ją pogorszyła. Zresztą wygląda na to, że nie jestem jedynym z rozmaitymi problemami po ostatnich nowościach…