android p logo
8

Android P nie ma przed nami już żadnych tajemnic. Oto lista nowości

Google I/O 2018 to kolejna odsłona dorocznej imprezy Google, w której gigant chwali się swoimi planami na najbliższy czas. Nie zabrakło miejsca dla systemu Android P, który jest właściwie najważniejszym projektem konsumenckim. W tym roku Google mocno skupiło się nie tylko na bezpieczeństwie systemu oraz pomniejszych usprawnieniach: wiele zmieni się w kontekście obsługi oprogramowania.

Dotychczas sądziliśmy, że Google skupi się jedynie na pomniejszych usprawnieniach w kontekście Androida. Wiele mówiono o zwiększonym bezpieczeństwie oraz poprawkach „pod maską”. Okazuje się, że Android P wprowadzi wiele dobrego w zakresie obsługi gestami, a także sztucznej inteligencji, która jeszcze mocniej niż dotąd będzie operowała na szeroko pojętym kontekście. Nie oznacza to jednak, że Android stanie się magicznie skomplikowany dla użytkownika. W mojej opinii z powodu tych zmian nie ucierpi w żaden sposób wygoda korzystania z systemu – co więcej, powinna ona zostać wyniesiona na wyższy poziom.

Obsługa gestami w systemie Android P

Android P będzie stanowił swego rodzaju rewolucję w zakresie nawigowania po systemie. W dalszym ciągu obecny będzie ten sam zestaw przycisków nawigacyjnych. Cały czas będą one działać tak jak dotychczas – ale z pewnymi zmianami. Wszystko po to, aby szybciej przenosić się do konkretnych obszarów w Androidzie.

Po pierwsze – jeżeli naciśniecie przycisk „Home” i przeciągnięcie palec do góry do mniej więcej połowy ekranu, pojawią się wszystkie otwarte przez Was programy, razem z wyszukiwarką oraz zasobnikiem na najważniejsze aplikacje. Jeżeli przeciągnięcie go do końca – pojawi się tzw. „app drawer”, czyli lista zainstalowanych aplikacji. Ciekaw jestem jak to będzie działało w urządzeniach, które charakteryzują się wbudowanymi przyciskami nawigacyjnymi. O ile nie będzie problemu z telefonami oraz tabletami, które bazują na wirtualnych odpowiednikach przełączników nawigacyjnych, tak średnio to widzę w sprzętach, gdzie te są zatopione w wydzielonej części frontowego panelu.

Android P nawigacja

Co więcej, ci z Was, którzy korzystają z telefonów, które nie oferują fizycznych przycisków nawigacyjnych zauważą przycisk „powrotu” jedynie wtedy, gdy aktywna jest aplikacja. Znajdujący się po prawej przełącznik odnoszący użytkownika do listy otwartych programów zniknął – skoro zostały wprowadzone gesty, to uznano go za niepotrzebny.

Google tym samym chce nieco dogonić iOS-a, który już od dawna bazuje na świetnie wyważonych gestach. Te w Androidzie P będą nieco bardziej skomplikowane i zakładam, że będą wymagać od użytkownika nieco więcej czasu na przyzwyczajenie się do nich. Ale… nie wydaje mi się, że będzie to ogromna przeszkoda w odbiorze nowego Androida.

W skrócie: dotknięcie przycisku Home spowoduje przejście do ekranu domowego. Dłuższe przytrzymanie: wywołanie Asystenta. Przeciągnięcie palcem od przycisku Home do połowy ekranu rozwinie panel otwartych programów, a pełne wywoła tzw. „app drawer”. Przeciągnięcie przycisku Home w prawo pozwoli na przełączenie się do ostatnio otwartych aplikacji, a przełącznik „wstecz” pojawi się jedynie w aplikacjach.

Bateria pod kontrolą… systemu

Ci z Was, którzy narzekają na zarządzanie baterią w systemie Android mogą świętować. Okazuje się, że od wersji P zostanie wdrożony mechanizm sztucznej inteligencji, która oceni z których programów korzystamy często, a z których nieco rzadziej. Jeżeli te, które są u nas nieco mniej popularne będą pozostawały otwarte „w tle”, kiedy smartfonowi braknie nieco zasobów, zostaną one całkowicie wyłączone tak, aby zwolnić nieco wydajności dla tych, które tego potrzebują na „tu i teraz”.

Android P bateria

AI nie ruszy natomiast tych aplikacji, które wykorzystujemy częściej – po to, abyśmy na przykład nie utracili wyników naszej pracy lub mogli szybko przenieść się do programu, by zaktualizować w nim informacje bazując na danych z poprzedniego uruchomionego procesu. Podobnie będzie z jasnością ekranu – Android będzie badał to, w jakich warunkach oświetleniowych korzystamy z telefonu i weźmie pod uwagę również nasze korekty – tak, aby nie przesadzać z przyciemnianiem lub rozjaśnianiem wyświetlacza.

W Androidzie P ponadto pojawi się tzw. „dashboard”, miejsce, w którym możecie podejrzeć to, ile czasu spędziliście przy telefonie, w jakich aplikacjach, jak długo rozmawialiście przez telefon i kilka innych rzeczy. Dodatkowo, można traktować ten obszar jako swego rodzaju centrum dowodzenia telefonem – ustawicie tam budziki oraz zmienicie ustawienia trybu „Nie przeszkadzać”.

Warto wspomnieć także o akcjach w niektórych aplikacjach, które będziemy mogli wywołać wprost z ekranu wyszukiwania. Na przykład, jeżeli często zamawiamy bilety w SkyCash (sytuacja hipotetyczna), to gdy tylko będziemy szukali danych o wybranym filmie, Android P zaproponuje nam zakupienie miejsca w najbliższym kinie. Oczywiście, ta funkcja musi zostać zaimplementowana przez deweloperów.