36

Czysty Android nie będzie już oznaczał braku funkcji. Google ma nowy pomysł na system

Pierwotnie Android, zanim jeszcze trafił w ręce Google, był tworzony z myślą o aparatach. Finalnie jednak wiemy wszyscy doskonale, na jakich urządzeniach się zadomowił i który segment zawojował. Każda nowa odsłona mobilnego systemu z Mountain View wprowadza jakieś zmiany. Wszystko wskazuje na to, że Android 9.0 P będzie jedną z ważniejszych edycji, a najwięcej nowości będzie widocznych dla użytkowników. Tym razem podstawa pozostanie bez większych zmian. Czy jednak Google ma rozsądną strategię dla swojego dziecka?

Ewolucja kluczem do sukcesu

Najwięcej smartfonów na świecie działa właśnie pod kontrolą Androida. Wśród jego zalet, będących zdecydowanymi przewagami nad iOS, wymienia się najczęściej jego otwartość, dowolność personalizacji oraz ogrom różnych przeróbek, dzięki czemu każda dystrybucja może być wyjątkowa, czego nie da się powiedzieć o platformie Apple. Zresztą jest pisana wyłącznie pod kątem autorskich urządzeń.

Jednocześnie zdecydowane różnice dostrzeżemy między poszczególnymi nakładkami, które są w stanie mocno zmodyfikować bazowe oprogramowanie. Doskonale widać to po MIUI od Xiaomi. Dotychczas rozwiązania poszczególnych producentów wiązały się ze znacznym wzbogaceniem, ale stopniowo Google dodaje kolejne funkcje tak, aby fani czystego Androida mieli czym się bawić po godzinach i mogli coś ustawić bez zabawy w instalowanie dodatkowych elementów.

O ile kiedyś Amerykanie stawiali przede wszystkim na minimalizm i to w pełni tego słowa znaczeniu, o tyle od 6.0 Marshmallow pojawiają się kolejne feature’y. Moim zdaniem bardzo mądra postawa. W końcu najbardziej zyskują na tym ich Pixele (kiedyś też Nexusy).

Uniwersalność

Pojawiają się ciekawe wieści ze świata, jakoby Android P wprowadził możliwość zamiany smartfona czy tabletu w klawiaturę lub gładzik do innego urządzenia, co brzmi nadzwyczajnie interesująco. Mam jednak nadzieję, że opcja ta będzie wspierana nie tylko przez Chromebooki, ale także modele z Windowsem 10 i najnowszym macOS. Myślę, że z dogadaniem się z Microsoftem problemu nie będzie. Inna sprawa z Apple, ale nie zdziwiłbym się, gdyby podobna technologia trafiła niedługo potem do iOS 12 czy 13.

Przejdźmy jednak do sensowności takiej nowości. Do pisania tekstu, dotykowy panel bez odpowiednich silników wibracyjnych to przeciętne rozwiązanie, chyba że już przyzwyczaimy się do takiej metody wprowadzania. Mimo wszystko to byłby lekki przerost formy nad treścią. Jeżeli chodzi natomiast o używanie urządzenia jako gładzik, to już widać więcej zastosowań i idealnie uzupełniałoby się z niewielkimi touchpadami w niektórych laptopach. Warto jednak wspomnieć, że ostatnia funkcja z wymienionych nie jest niczym nowatorskim. Ma to już w sobie nowa generacja DeX od Samsunga, a w przeszłości mogliśmy to zobaczyć w Continuum Microsoftu.

Skuteczny bloker

Na koniec zostawiłem jeszcze jedną wiadomość. Według ostatnich informacji, pierwsza wersja deweloperska Androida P zostanie udostępniona w marcu i zaoferuje funkcję, umożliwiającą unikanie telefonów od prawie nękających nas telemarketerów czy połączeń z nieznanych nam krajów. Otóż pojawią się zaawansowane opcje blokowania. Będziemy mogli blokować nie tylko wszystkie nieznane numery, ale też tych, które są wyświetlane jako zastrzeżone. Ot, uproszczenie często wykorzystywanego elementu.

Mnie osobiście cieszy fakt, że Google wiele praktycznych rzeczy dodaje od razu do bazowej wersji systemu i ten trend będzie jedynie wzmacniany. Jednocześnie taka strategia pozwala ułatwić obsługę telefonu, ponieważ najpotrzebniejsze funkcje będą dostępne po wyjęciu sprzętu z pudełka. W końcu zrozumiano, że dla wielu osób to ważna sprawa. Nie każdy chce się bawić w poszukiwania w Sklepie Play czy lekturę na forach internetowych – Apple poznało tą zasadę już wiele lat temu.

źródło: xda-developers