18

Google, jakim cudem Oreo z 2017 jest mniej popularny niż Gingerbread z 2010?

Co miesiąc Google dzieli się z nami statystykami dotyczącymi popularności poszczególnych wersji Androida. Niestety rzadko kiedy stanowią one powód do szczególnej radości, ponieważ najczęściej pokazują dużą popularność starszych odsłon, podczas gdy te nowsze stosunkowo wolno adaptują się na rynku. Najnowszy raport pokazuje rosnący udział Nougat. Gdzie jednak w tym wszystkim podział się najnowszy Oreo?

Android – jest jak było

Zanim Project Treble, czyli usprawniony łańcuch tworzenia i dostarczania aktualizacji, zacznie działać, minie jeszcze trochę czasu. Na razie tak naprawdę nie dostrzeżemy wielkich zmian względem tego, co było, wciąż update’y do najnowszej wersji Androida pozostają zarezerwowane dla garstki użytkowników. Wśród zaktualizowanych telefonów możemy wymienić naprawdę niewiele modeli.

Od wielu producentów mogliśmy usłyszeć już szumne zapowiedzi, że będą się starać o ich zapewnianie. Mogę tu nawet przywołać przykład HTC. Obiecali kilka lat temu, że na aktualizację do flagowców będzie trzeba czekać do 90 dni, jednak ostatecznie niewiele wyszło z tych obietnic. Nie ma co się oszukiwać, ale prawie zawsze kończy się to tylko na szumnych zapowiedziach.

Wszyscy pokochali Nougata

Zdarza się co kilka odsłon, że któraś staje się zaskakująco popularna. Na razie nią jest Marshmallow. Wśród wszystkich urządzeń, zalogowanych do Google Play w okresie 2-9 listopada, aż 30,9% działało pod jego kontrolą, co z jednej strony cieszy, że starsze wersje powoli odchodzą w zapomnienie, ale w obliczu obecności już jego trzech następców i czwartego na horyzoncie trudno to uznać za sukces.

Zajmijmy się jeszcze samymi cyferkami. Na drugim miejscu twardo trzyma się 5.1 Lollipop z wynikiem 30,9%, a na trzecim, co stanowi całkiem miłe zaskoczenie, ujrzymy Nougata – 17,6% należy do niego. Tuż za podium ulokował się chyba nieśmiertelny 4.4 KitKat. Zdaniem wielu była to pierwsza, kompletna wersja, która działała dokładnie tak, jak powinna, w dodatku oferowała już TRIM, wprowadzone w 4.3 Jelly Bean. Mechanizm ten służy do oczyszczania pamięci, która jest wolna, jednak dla kontrolera oznaczona pozostaje jako zajęta. Dzięki temu problem coraz gorszej szybkości po kilku miesiącach po prostu zanikł.

Walka z wiatrakami

Największym zaskoczeniem pozostaje fakt, że w zestawieniu znalazło się jeszcze miejsce dla 2.3 Gingerbread oraz 4.0 Ice Cream Sandwich – obydwie uzyskały 0,5%, aż dziwi, jak wiele starszych urządzeń wciąż pozostaje w użytku. Zgadnij jednak, co zamyka zestawienie? Tak, najnowszy 8.0 Oreo. Chciałoby się, aby te dane były powodem do radości i stanowiły dowód, że Google poradził sobie z odwiecznym problemem, będący dla wielu poważnym argumentem za wyborem iOS.

android grafika

0,3% – tragiczny rezultat. W dodatku wciąż producenci nie zadbali o jego dostarczenie na większość high-endów, chociaż trzeba mieć na uwadze jeszcze jedną rzecz. Po pierwsze lepiej, aby już firmy dopracowały aktualizacje. Powiem szczerze z doświadczenia, że nie ma nic gorszego, niż update, który przynosi wiele problemów, a użytkowników doprowadza do szewskiej pasji. Ba! Wiele osób właśnie z obawy przed tym unika zmian na nową wersję systemu, obawiając się kłopotów.

Nikłe szanse na poprawę

W przypadku Androida mamy wolność, jeżeli chodzi o to, czy chcemy instalować aktualizację czy nie. Tymczasem Apple postanowił wcielić się w role opiekuna i po prostu ich urządzenia mają mieć nowego iOS. Ułatwia to deweloperom tworzenie aplikacji, a przy tym ludzie powinni cieszyć się z najnowszych „łatek” bezpieczeństwa. Google musiał ominąć nie tylko złe odczucia użytkowników, co do aktualizacji, ale także opieszałość producentów. Po prostu część funkcji jest aktualizowana za pośrednictwem usług Google Play. Ochrona przed dopiero co poznanymi zagrożeniami zapewniają mniejsze patche, o które firmy, o dziwo, dostarczają w miarę możliwości. Przede wszystkim dlatego, że nie wymaga to od nich wiele pracy.

Jestem ciekaw, czy kolejne odsłony Androida kiedykolwiek zdołają szybko zaadoptować się na rynku i wygrać ze swoim poprzednikiem w mniej niż rok po premierze.

źródło: Google

  • Rojo

    Nie czytałem tekstu ale odpowiedź na to pytanie jest wręcz banalna :) Bo smartfony do 1000zł (nie wiem jak jest wyżej by nigdy takiego nie miałem) nie dostają aktualizacji przez 3-4 lata, tylko najczęściej wcale. Jeżeli ma coś dostać to max. jedną cyfrę w górę :P

    • sebastian nowak

      Zgadzam się w opór.

    • Konrad Uroda-Darłak

      To nie jest regułą, więc nie ma co generalizować.

    • Flint_PS

      Różnie bywa. Parę lat temu (niestety już nie) nawet tanie Motorole miały szybkie i częste aktualizacje. Teraz całkiem niexle radzi sobie Sony, a jak dobrze poszukać, to można trafić nawet i czystego androida (Xiaomi Mi A1 z Android One jest właśnie jakoś w okolicy tysiąca).

  • ᗪ ᒍ ᗩ K ᗪ E K I E ᒪ

    Eh. Po pierwsze producenci, nie wiem, nie potrafią aktualizować, za dużo swojego shitu dają. Nexus/Pixel za które odpowiada Google dostają update.
    Po drugie, system aktualizacji Androida to nie tylko nowe wersje systemu. To apki systemowe dostępne w Google Play i Google Play Services również aktualizowane zdalnie.

  • PROwizoryczny Polak

    Nie jestem znawcą statystyk, ale wydaje mi się że modyfikacje Androida mają duże znaczenie na ostateczną popularność wersji systemu. Osobiście posiadam obecnie Nexusa 5X, na którym jest oryginalny Android od producenta (8.0), ale chętnie bym skorzystał z modyfikacji systemu w postaci Lineage OS- który o dziwo do dzisiaj nie ma najnowszego Androida nawet dla Nexusa, Pixela.

    Poza tym, czy poza kilkoma innymi telefonami spoza Samsunga i Google coś dostało Oreo?

    • Realq

      Flagowce od Sony, HTC i mate 10 ale one miały Oreo już na premiere

    • Flint_PS

      Jest beta na kilka telefonów (m.in. Nokia 8, Essential), Sony wypuściło XZ1 i wersję Compact już z Oreo na pokładzie.

  • YY

    W Androidzie to norma, że najpopularniejsze są wersje sprzed roku lub dwóch

  • Anonim

    „Google, jakim cudem Oreo z 2017 jest mniej popularny niż Gingerbread z 2010?”
    1. Oreo wyszedł na 3 urządzeniach na krzyż.
    2. Kolejne kilka na krzyż dostały aktualizację.
    3. Większość użytkowników na aktualizację reaguje „wyłącz mi to”.
    Z każdą nową wersją redaktorzy IT odkrywają Amerykę na nowo.

  • Wielkie_Nieba

    Większość konsumentów nie ma pojęcia o czymś takim jak aktualizacje systemu. Kupują najładniejszy telefon na jaki ich stać i nie analizują każdego detalu jak czytelnicy tego i podobnych portali. Z tego powodu producenci nie marnują środków na aktualizacje.

  • Jarek

    Sony Z1 Compact – genialny telefon – dobre bebechy i wielkość, która mi odpowiada. Brak oficjalnych aktualizacji do Androida 6.x – dzięki Sony. Możliwość wgrania alternatywnych romów – oczywiście, ale mój egzemplarz ma zablokowany bootloader – dzięki Orange. Zasilam więc statystyki wersją 5.x i będzie tak, dopóki ten telefon będzie działał.

    • Flint_PS

      Nie tyle dzięki Sony, co Qualcommowi.

  • Roman Rarog

    Tytuł z d… że szkoda czytać artykułu. Należałoby pytać raczej producentów sprzętu.
    Jaki odsetek sprzętu google ma oreo?

  • łukasz Jedryszczyk

    Windowsa 10 dawali za darmo i co jest na wszystkich urządzeniach? Ludzie wolą 7 lub XP ale wy przynajmniej macie co miesiąc o czym pisać

    • Dejv667

      Tyle, że w wypadku W10 trzeba jeszcze brać pod uwagę, że olbrzymia część użytkowników to klienci którzy nie są osobami prywatnymi i update do najnowszej wersji wiąże się z wydatkami. Dość często jest też tak, że ludzie prędzej wymieniają komputer na nowszy niż aktualizują system.

  • Driggooziz

    Przykład iOS 11 pokazuje, dlaczego ludzie nie chcą aktualizować :D:D

  • Honor Polska

    Fakt, że Oreo jest mniej popularny nie powinno spędzać snu z powiek. Z prostej przyczyny. Android bardzej pełni funkcję systemu operacyjnego. Natomiast to, czy smartfon „śmiga” i oferuje ciekawe funkcje i możliwości zależy od oprogramowania, które jest niesprawiedliwie nazywane nakładką. Pewnie kilka lat temu miało to swoje uzasadnienie, ale dziś? Niekoniecznie. Coraz częściej funkcje w kolejnych aktualizacjach Androida są wcześniej dostęne w tzw „nakładkach”. Przykładem EMUI w Honorach. Owszem, pozostaje kwestia jeszcze płynności działania, uruchamiania i przeskakiwania między aplikacjami. Ale na to także składa się nie tylko Android, ale wspomniana nakłądka, RAM etc,