38

AliExpress – ukryte aukcje, proceder handlu podróbkami kwitnie w najlepsze

To, że na chińskich portalach aukcyjnych można kupić wszystko, a w szczególności podróbki znanych marek, wiedziałem wcześniej, miałem tego świadomość, ale że to tak zorganizowana akcja nie miałem pojęcia.

O co chodzi z ukrytymi aukcjami na AliExpress? Początkowo sprzedawcy ukrywali swoje aukcje z podróbkami pod słowami kluczowymi, które trzeba było wpisać w wyszukiwarce na AliExpress, by trafić na konkretne pozycje. Były to słowa typu A*mani (perfumy), GG (zegarki) czy Adi Brand (obuwie), ale ten proceder szybko AliExpress ukrócił, sprawdził wszystkie sklepy nimi się posługujące, a część z fałszywkami zablokował.

Co ciekawe, w ramach walki i zapobieganiu nadużyciom na tym portalu aukcyjnym, AliExpress zaczął analizować prywatne wiadomości pomiędzy sprzedawcami a klientami oraz opisy i opinie klientów pod aukcjami, gdzie klienci czasem zamieszczają zdjęcia otrzymanych produktów. Z chwilą wykrycia podróbek, takie sklepy również są blokowane.

Siłą rzeczy proceder musiał przenieść się na zewnątrz. Niektórzy sprzedawcy zaczęli komunikować się przez WhatsApp z klientami, ale tu dostać się do zaufanego kręgu jest niezwykle trudno. Część komunikuje się też przez grupy na Facebooku. WP Finanse udało się dostać do takiej grupy o nazwie Aliexpress – ukryte aukcje, znaleziska, cebula z 74 tysiącami użytkowników. Jest też powiązana z nią grupa Nie mów mamie co kupiłem na AliExpress z 35 tysiącami i to z niej pochodzi opis procederu, jaki stosują w przypadku ukrytych aukcji.

Zaufani klienci dostają informację o tym, że dostępna jest podróbka wysokiej jakości. Czyli nie Gocci ale już Gucci. Za taki produkt klient jest skłonny zapłacić więcej. Jak się zostaje zaufanym klientem? Do tego grona należą ci, którzy mają już na koncie zakup nielegalnej podróbki u konkretnego sprzedawcy i ludzie „z polecenia”. To można otrzymać na facebookowej grupie. Po tym oczywiście, jak prześwietlą cię jej członkowie, sprawdzając – na ile to możliwe – czy nie jesteś policjantem czy celnikiem. Zaufani dostają na WhatsAppie zdjęcia rzeczywiście sprzedawanego produktu – w naszym przypadku jest to zegarek Swarovskiego – i link do fałszywej aukcji na AliExpress. Do tego dostaniemy link do specjalnej płatności przez ukrytą aukcję.

No właśnie, a co na to celnicy? Walka samego AliExpress, który nie chce być już kojarzony z podróbkami to jedno, a po drugiej stronie, czyli kiedy towar dociera już do Polski, wkracza Urząd Celny, który broni się przez zalewem podróbek na polskim rynku. Podejrzane są zwłaszcza duże transporty, ale i pojedyncze zakupy mogą wydać się podejrzane i poddane kontroli. W takim przypadku musimy liczyć się z mandatem w wysokości 500 zł, jeśli pierwszy raz zostaniemy przyłapani. Jeśli sprowadzamy systematycznie takie podróbki kary mogą być większe, włącznie z pozbawieniem wolności do 5 lat.

Urząd Celny monitoruje i sprawdza transporty z Chin, które docierają do nas zarówno drogą morską, jak i lotniczą i każdy stwierdzony proceder sprowadzania podrobionych markowych produktów wiąże się z postępowaniem karno-skarbowym.

Źródło: WP Finanse.