22

Akcja z Secret Service może być ciosem w plecy

No i mamy kolejną burzę w polskich internetach. Tym razem na poletku gier, a właściwie prasy growej. Jakub pisał wczoraj wieczorem o zmianach, do jakich doszło w projekcie „reaktywacja Secret Service”. Najważniejsza jest taka, że… projekt chyba znika. Chociaż niektórzy będą przekonywać, że to po prostu niuanse, inna nazwa, ale wszystko idzie po staremu. Podejrzewam, iż ta grupa będzie stanowiła mniejszość. Większość stwierdzi, że jest szwindel. Kto […]

No i mamy kolejną burzę w polskich internetach. Tym razem na poletku gier, a właściwie prasy growej. Jakub pisał wczoraj wieczorem o zmianach, do jakich doszło w projekcie „reaktywacja Secret Service”. Najważniejsza jest taka, że… projekt chyba znika. Chociaż niektórzy będą przekonywać, że to po prostu niuanse, inna nazwa, ale wszystko idzie po staremu. Podejrzewam, iż ta grupa będzie stanowiła mniejszość. Większość stwierdzi, że jest szwindel. Kto na tym straci? Sfera biznesu, która dopiero raczkuje w Polsce.

Już na wstępie zaznaczę, że nie znam od podszewki historii reaktywacji Secret Service. Wiem jednak, że od samego początku ten projekt wywoływał spore emocje. Środowisko osób piszących o grach (ale też czytelników) mocno się podzieliło, dochodziło do kłótni i zakładów w stylu „nie przetrwa dłużej niż pół roku”. Pytano po co, dla kogo, kto, dlaczego i za ile. Raz na jakiś czas dałem się skusić i czytałem te burzliwe wymiany zdań na Facebooku. Zakładam, że to była jedynie przygrywka – dopiero teraz rozpocznie się prawdziwe piekiełko.

Podejrzewam, że to będzie sprawa rozwojowa. Na razie nie znamy szczegółów, więc ktoś zacznie szperać i dowiadywać się, jak to było z umowami, prawami, pieniędzmi. Nośny temat, bo przecież chodzi o kilkaset tysięcy złotych zebranych od ludzi. Zagadnienie zainteresuje nie tylko redaktorów growych, pojawi się w ogólnotematycznych mediach o dużym zasięgu. Już się pojawia. Zapoznają się z nim nawet ludzie niezorientowani w temacie gier czy SS. I czego się dowiedzą? Tego, że jest jakaś afera, a w tle pojawi się hasło „finansowanie społecznościowe”. To będzie cios dla polskiego crowdfundingu.

Finansowanie społecznościowe w Polsce dopiero raczkuje. Polacy poznają ideę, rodzime i zagraniczne serwisy, próbują zrozumieć o co chodzi. Nie piszę o stałych czytelnikach AW, którzy z tematem zapoznali się kilka lat temu, ale o mniej zorientowanych rodakach. Większość moich krewnych czy znajomych nie ma pojęcia o co w tym chodzi. Teraz mogą poznać temat i nie będzie to dobra reklama. Polski crowdfunding dostanie w cztery litery za akcję SS. Nie napiszę, że ktoś ukradł pieniądze albo zrobił potężny wałek, bo nie znam szczegółów, ale takie komentarze z pewnością się pojawią. Już się mnożą. I wypłyną na szerokie wody.

Od jakiegoś czasu piszę, że crowdfunding na Zachodzie ma problem, bo idea jest wypaczana i pojawia się coraz więcej patologii. Serwisy próbują reagować, ale mogą narobić więcej szkód niż pożytku – przykładem pomysł ubezpieczeń. Może się okazać, że nasze serwisy społecznościowe nie będą miały takich problemów, bo nie zdołają nawet rozwinąć skrzydeł. Skoro jedna z najbardziej spektakularnych akcji kończy się skandalem, a może i aferą, to trudno mówić o dobrej reklamie. Niestety, lecz do serwisu PolakPotrafi, na którym były zbierane pieniądze, może być dodane słowo „orżnąć”. Nie chcę krakać, nie życzę źle, ale sytuacja nie wygląda ciekawie.

  • Grzegorz

    Cóż. Tak to jest gdy kupujacy finansuje realizację czyichś marzeń o biznesie, sławie i bogactwie myśląc, że kupuje sobie gazetę, zegarek czy inteligentą łapkę na muchy.

  • Cóż, sądzę iż wiele osób które wpłaciły wtedy na akcję reaktywacji „Secret Service”, zrobiły to z sentymentu do nazwy. To że panowie zwijają teraz manatki i będą robić gazetę pod inną nazwą… Ja to nazywam złodziejstwem. Bo zapłaciłem za reaktywację SS, a nie za to by oni mogli sobie inną gazetę stworzyć. Nazbierali sobie „społeczność”, które ich wypociny (bardzo kiepskiej jakości) czyta i myślą że pod inną nazwą dadzą radę funkcjonować. Mylą się. Ludzie się od nich odwrócą, bo z oszustami nikt gadać nie będzie.
    Teoretycznie pozostaje otwarte pytanie, czy zdawali sobie sprawę że kończy im się licencja i że nie mają szans jej odnowić. Jeśli tak, to są złodziejami i oszustami. Jeśli nie, no to panowie mieli wielkiego pecha

    • Michał

      Szczerze mowiac, moim zdaniem powinien pojawic sie pozew zbiorowy. Co innego gdy projekt nie wypali. Nie ma szans zeby tworcy nie wiedzieli ze licencja konczy im sie po 2 numerach. Klienci zostali celowo wprowadzeni w blad, jedyny realny cel to byla reklama nowego pisma.

      Nie wiem czy jest mozliwosc dotarcia do wszystkich „wspierajacych”, byc moze sam serwis Polak Potrafi pomoze. Prawda jest taka ze panowie od juz-nie-SS was bezczelnie oszukali i okradli.

    • Z tego co się dowiedziałem, panowie już po premierze pierwszego numeru zarezerwowali sobie nazwę „Pixel”, czyli zdawali sobie sprawę z tego iż prawa do nazwy SS utracą. Co znacza, iż tak naprawdę można nazywać już rzecz po imieniu. Złodzieje i oszuści.

    • zbir

      Stuknijcie się w głowy. Serio, tylko mocno. Projekt wsparcia gwarantowął ukazanie się DWÓCH numerów. Siłą rzeczy więcej naobiecywać NIE MOGLI, bo trudno było stwierdzić czy pomysł chwyci, przed zakonczeniem kampanii, prawda?. Dzisiaj dla każdego, kto uzywa mózgu jest jasne, że nie będzie pisma dla 3688 wspierających. Po pierwsze dla tego że to mało ludzi. Po drugie dlatego, że połowa z tych ludzi wsparła z odruchu, dla sentymentu.. i kupować dalszych numerów nie będzie. Ci ludzie dostali to za co zapłacili. Jakość jest kwestia subiektywną, ale uczciwość nie pozwala jej nazwać „bardzo kiepską”. Moim zdaniem stanęli na wysokosci zadania, choć po prostu głębokie retro okazało się nie wystarczająco interesujące zeby móc funkcjonować solo. Jeśli ta akcja ma się przemienić w coś trwalszego to zmiany sa im po prostu niezbędne i zmiana tytułu to jeden z oczywistych kroków. A wy tu pieprzycie głodne kawałki o złodziejstwie, szwindlu stulecia i bóg wie czym jeszcze. Acha.. i o pozwach zbiorowych :D

    • Piszesz bzdury, które świadczą o totalnej nie znajomości tematu. Gazeta nie sprzedawała się źle, o czym świadczy planowany na styczeń „Pixel”. Założenia projektu były na 6 (słownie: SZEŚĆ) numerów. Dodatkowo była informacja iż wszystkie kwestie licencyjne były rozwiązane. Nadążasz?

    • Michał

      Pomijajc to ile numerow obiecali to napisalem wyraznie, rozumiem gdyby projekt nie wypalil. Duzo takich bylo, zawsze z tym trzeba sie liczyc wspierajac tego typu akcje.

      Tu problemem jest to ze cala akcja od samego poczatku nie miala na celu wznowienia wydawanie SS a TYLKO I WYLACZNIE zrobienie sobie publiki pod nowe czasopismo. I to podpada pod wyludzenie.

  • Przemek Ristok

    Przypomnę, że cały polski internet zaczynał się od polskich wałków.
    Epoka dialerów. Internety pierwsze pieniądze zarabiały na dialerach, które łączyły się z numerami w australii za 50zł/min. Onety czy wp nie wiedziały jeszcze jak zarabiać pieniądze, a polscy oszuści tak..
    Potem długo polska figurowała na wszelakich czarnych listach w świecie.
    Że wymienię tylko czarną listę na autoryzację kart kredytowych online.

  • Piotr Oleksiak

    Spektakularność klapy SS zaskoczyła pewnie nawet i sceptyków akcji. Prawda jest taka, że ciężko przeciętnemu użytkownikowi Kickstartera zrozumieć, że to nie jest sklep skoro większość „nagród” to zakup z odroczoną dostawą. Porażkę SS trzeba traktować jako proces edukacji kupujących w Polsce. Bo czy opłacało się samemu serwisowi Polak Potrafi ich edukować przed dokonaniem zakupu? Nie.

  • kofeina

    Więc chyba jednak nigdy nie ukaże się setny numer. Wytrzymali krócej niż Top Secret po „reaktywacji”.

    Gdzieś wyczytałem, że mieli czasową licencję na wykorzystanie tytułu. Opierali to wszystko na licencji na okres dwóch numerów? To jakaś przesada.
    Czyli chodziło tylko o zdobycie reklamy. Ja czuję się oszukany.

    Nie wiem skąd, ale gdzieś w zakamarkach mojej pamięci wydaje mi się, że słyszałem jakiś czas temu propozycji pisma o tytule Pixel lub zbliżonym, który będzie inaczej podchodził do tematyki gier i wydawany co dwa miesiące. Czyli coś a’la nowy SS. Albo już mi się coś zlewa…

    • borysses

      Domene kupili ponad dwa miesiace temu, zrobili strone dla Pixela, zaprojektowali nowy numer juz jako Pixel, stworzyli fanpage na fejsiku… Tak, z pewnościa nie wiedzieli, że SS jest tylko na moment i przynętą na nostalgie.

    • kofeina

      No właśnie… Z drugiej strony – jakieś amieszanie z Pegaz Assem było ok. 2 miesięcy temu. Raczej to jest powiązane ze sobą.

  • 1ndeks

    Ja nie rozumiem oburzenia. W ramach kampani byly gwarantowane 2 numery, czy nie tak? Ze zadnej permanentnej reaktywacji nie bedzie, bylo oczywiste dla kazdego, kto potrafi dodac dwa do dwoch. Cala zebrana kasa to raptem 3000 ludzi. Ja tam w kazdym razie trzymam kciuki za dalszy rozwoj i zmiane akcentow w kolejnych numerach. Poswiecanie calego magazynu na retro sprzed 20 lat nie ma wiekszego sensu. Zdecydowana wiekszosc gier zestarzala sie tak, ze dzis jest praktycznie niegrywalna. Chetnie poczytalbym o grach niezaleznych czy generalnie o grach, ktore nie naleza do mainstreamu. O tytulach ktore mialy premiere kilka lat temu i poza pasjonatami nikt o nich nie slyszal. Takich zapomnianych perelek sa tysiace, a popularne portale o grach maja na nie nalane, bo najlatwiej pisac o tym co modne i nowe.

    • Ludzie wspierali właśnie po to, aby była to pernamentna reaktywacja. Dla dwóch numerów nikt by złamanego grosza nie dał. I owszem, gwarantowane były dwa. Ale oczekiwania były dużo większe. I tu nie było problemu z tym iż gazeta źle się sprzedawała. Oni po prostu zebrali kasę od ludzi, by mogli sobie wystartować z nową gazetą. A o tym nie było mowy. Gdyby po drugim numerze po prostu stwierdzili „sory, źle nam idzie. Zwijamy się”, nie było by żadnego halo. Ale nie, oni się nie zwijają. Dostali kasę na start (a jak wiadomo to start jest zawsze najtrudniejszy) i zamierzają robić sobie nową gazetkę. Bez żadnego przepraszam czy cokolwiek. Otrzymujemy tylko pokrętne tłumaczenia,
      Poświęcanie gazety dla retro nie ma sensu? Że tak zacytuję „Nic nie wiesz Johnie Snow”.

    • kofeina

      Masz 10 lat?

    • jscst

      (…)Zdecydowana wiekszosc gier zestarzala sie tak, ze dzis jest praktycznie niegrywalna.(…)

      Niby dlaczego stara=niegrywalna.

  • Mi się tam wszystko układa w logiczną całość – ciekawy sposób na wykorzystanie crowdfundingu – przy czym „wykorzystanie” należy odczytywać we wszystkich znaczeniach tego słowa. Cały schemat postępowania opisałem tutaj: http://tetryk.com/2014/12/11/crowdfunding-zajecia-praktyczne/

  • Peter Riley

    Panowie z polakpotrafi.pl powinni popracować nad wizerunkiem. Fatalnie ten filmik wygląda.

  • Moje słowa z 14 sierpnia 2014 (odpowiedź na pytanie red. Jęczmyka)
    Crowdfunding powinien być wykorzystywany do finansowania projektów o charakterze społecznym.
    W przypadku projektów komercyjnych, jeśli już, zebrane pieniądze powinny służyć jako niskooprocentowany kredyt, który po spłaceniu, mógłby wspomóc kolejne pomysły.
    Obowiązek spłaty studziłby też nieco zapał kolejnych chętnych i zmuszał do sumiennego przygotowania biznesplanu.

  • totalizator

    Dęty temat z tym „ciosem w plecy dla polskiego crowdfundingu”.

  • Pingback: Zamieszani.pl | Warto Wspierać!()

  • Pingback: Zamieszani.pl | Warto Wspierać()