airhelp pakowanie na podróż
14

AirHelp: aplikacja do ubiegania się odszkodowań za loty dostępna nareszcie po polsku!

Sezon wakacyjny w pełni. Lotniska pękają w szwach, przesiadka goni przesiadkę, kłopoty lotniskowe... gonią kłopoty. Lot odwołany, lot przesunięty, hotel już dawno opłacony, a kiedy dotrzemy na miejsce — nie wiadomo. Jeżeli chcielibyście ubiegać się o odszkodowanie za odwołany czy przesunięty lot — to nie musicie już tracić nerwów. Możecie oddać sprawę w ręce specjalistów — i jest na to aplikacja! AirHelp, które od teraz dostępne jest także w języku polskim.

AirHelp pomaga nie od dziś

Jeżeli pierwszy raz słyszycie o usłudze AirHelp która pomaga w walce o odszkodowania przy odwołanych czy opóźnionych lotach, to na start kilka słów wprowadzanie. Projekt nie jest nowy — zresztą nawet na AntyWeb pisaliśmy o nim już w 2013 roku. I już wówczas Grzegorz wspominał, że sprawa odwołanych, przeniesionych czy przesuniętych lotów to rzecz kłopotliwa. Bo wszystkim dotkniętym tymi zmianami potrafi napsuć nerwów, a kiedy później siadamy z nadzieją ubiegania się o ubezpieczenie — ilość dokumentów które musielibyśmy wypełnić okazuje się przytłaczająca. I tutaj z pomocą przychodzi nam aplikacja AirHelp, która jest dziecinnie prosta w użyciu — a do tego nareszcie możemy się nią cieszyć także w języku polskim!

Odszkodowanie za odwołany lot z aplikacją AirHelp

Za pomocą aplikacji w mgnieniu oka możemy sprawdzić, czy należy nam się odszkodowanie. Do usługi rejestrujemy się za pośrednictwem naszych danych z Facebooka lub Google, albo ręcznie podając wszystkie dane. Od teraz jeszcze prościej, niż wcześniej — bo jedną z nowości jest skaner kart pokładowych, dzięki któremu zaoszczędzimy sobie wprowadzania wszystkich danych — wystarczy… zrobić zdjęcie z kodu, który widnieje na boarding passie. Następnie dodajemy szczegóły związane z lotem (opóźnienie, odwołanie, przepełnienie — czyli tak zwany overbooking, którego dotyczyła kwietniowa awantura w United Airlines), dodajemy jeszcze kilka szczegółów, a resztę zostawiamy w rękach autorów usługi. A kiedy zainstalujecie już aplikację, to koniecznie przyjrzyjcie się bliżej zakładce Twoje prawa, w których zebrano garść przydatnych informacji dla wszystkich, związanych nie tylko z opóźnionymi lotami, ale także problemami z bagażem, uszczerbkiem na zdrowiu czy odmową wejścia na pokład.

tablica lotów i opóźnienie

Delayed

Co roku 8 mln pasażerów ma prawo do odszkodowania za problematyczne loty, ale według danych AirHelp tylko 1 proc. z nich decyduje się na złożenie reklamacji. Naszym priorytetem jest edukacja pasażerów o tym, w jakich sytuacjach mają prawo do rekompensaty oraz pomoc w całym procesie. Teraz, dzięki polskiej wersji aplikacji AirHelp oraz skanerowi kart pokładowych stanie się to o wiele łatwiejsze.

AirHelp to doświadczona ekipa — i najwyraźniej to naprawdę działa!

Warto mieć na uwadze, że ekipa odpowiedzialna za AirHelp pracuje już w tym temacie od kilku lat — i naprawdę się na tym zna. We wszystkich opisach obiecują nawet do sześciuset euro odszkodowania — oczywiście wszystko zależne jest od okoliczności, w których się znaleźliśmy. Należy także mieć na uwadze prowizję firmy. Bo sprawdzenie przez jej pracowników czy należy nam się odszkodowanie nic nie kosztuje, ale w przypadku wygranej sprawy — standardowo firma pobiera 25% odszkodowania. W przypadku bardziej skomplikowanych sytuacji (tj. skierowania sprawy do sądu) — koszta te mogą być większe. Twórcy AirHelp obiecują jednak, że nigdy nie przekroczą one 50% całości.

Nareszcie możemy cieszyć się usługą także po polsku!

Bardzo cieszy mnie nie tylko rozwój usługi, ale też wsparcie dla języka polskiego. Opinie o AirHelp od lat pozostają niezmiennie dobre. No i co tu dużo mówić — oby nikt z nas nie musiał z niej korzystać!

  • pgawronski

    Pobieranie 50% prowizji powizji powinno być karane! Lichwa!

    • xaxa123

      i co? za darmo mają pracować? Sam sobie działaj i nie korzystaj z tej apki.

    • User

      Kasują 25%, co jest standardem. To nie dużo za ilośc papierkowej roboty, którą trzeba wykonać.

    • Kamil

      Nikt nie zmusza do korzystania — możesz się sam w to babrać. Ja jestem jednym z tych, którzy jak dostali zestaw dokumentów do wypełnienia po odwołanym locie i przesuniętej o 12h podróży to się poddałem. Nie miałem na to nerwów ;)

    • Przemek

      w zależności od kraju podróżnego/przewoźnika reklamacja przedawnia się po 3-5 latach, spróbuj przez apkę – może jeszcze dadzą radę.

    • Cotoo

      w Polsce przedawnia sie po roku

    • Przemek

      normalnie jest 25%, stawka rośnie jeśli linia nie odpowiada i trzeba iść do sądu. Niestety prawnicy za orzeszki nie pracują :D

  • Rafał Sionkowski

    „We wszystkich opisach obiecują nawet do sześciuset euro odszkodowania”

    600 Euro wynika z dyrektywy unijnej i należy się każdemu poszkodowanemu jak psu micha – w przypadku opóźnienia lotu 600 euro to najwyższy przedział kwotowy, więc nie jest to wyjątkowa skuteczność autorów aplikacji…

    Naprawdę nie warto korzystać z takich aplikacji czy innych pośredników, jeżeli lot był opóźniony i odszkodowanie rzeczywiście się należy, to wystarczy złożyć reklamację do linii lotniczych. Jeśli to nie podziała to jest ścieżka odwoławcza w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego.

    • bfstat

      A teraz pytanie ile czasu to zajmuje… jezeli autorzy aplikacji rzeczywiscie dzialaja (nie wiem) i nie trzeba sie niczym przejmowac to niektorzy bardziej cenia swoj czas…

    • Tom

      To zależy od linii, ale im to szybciej także nie schodzi. Twojej pracy ponad to co oni robią, to jest monitowanie sprawy co jakiś czas (dwa razy wystarczy) i po miesiącu możesz napisać do ULC danego przewoźnika z CC do linii, że nic się nie dzieje itd (w świadomości ULC linie mają miesiąc czasu na ustosunkowanie się). Proste jak drut a całe odszkodowanie idzie do Ciebie. Stosowałem z przewoźnikami z różnych krajów europejskich i różnymi ULC (często odpisują, że nie są stroną, ale sprawa nabiera natychmiast tempa i kasa ląduje na koncie).

    • Rafał Sionkowski

      czasu zajmuje to dokładnie tyle samo. W aplikacji też trzeba wszystko podać to co w reklamacji i czasu wcale więcej nie zajmuje. 50% prowizji to złodziejstwo moim zdaniem.

    • Art

      nie chcesz, nie korzystaj – proste! ja walczyłem sam, tak jak pisze ktoś powyżej poprzez ULC. i co? Nic! sama papierologia, pisma, skany, wysyłanie pocztą. Mimo wydanej decyzji, że linia powinna zapłacić, linia umywa od tego ręce. Dopiero jak się zgłosiłem do właśnie takiej firmy otrzymałem to co mi się należało.

  • Cotoo

    jest tyle polskich firm zajmujących się w bardziej skuteczny sposob prawami pasazerow, po co zostawiać kase zagranicą? duzo podrozuje i nigdy nie doswiadczylem opoznienia ponad 3 h, apka to taki marketingowy gadzet. Nie podoba mi sie rozniez ich komunikat, ze reklamacje mozna zlozyc juz na lotnisku (za pomoca apki). Reklamacje sklada sie do linii lotniczych a nie do prywatnej firmy!!!

  • Maria

    Ja skorzystałam z Claim flights, biorą mało