aibo
4

Nowe Aibo mogłoby być hitem. Chciałbym uczącego się robo-psa

Zabawka? Urządzenie do obsługi inteligentnego domu? Najlepszy sztuczny przyjaciel człowieka? Łał, tyle możliwości… nic dziwnego, że Sony prawdopodobnie pragnie wrócić do robienia robotów przypominających Aibo.

Aibo

Jakby się nad tym zastanowić, to roboty Aibo tworzone ponad dekadę temy, już wtedy były całkiem fajne. Z tego co wyczytałem, potrafiły rozpoznawać ludzi, można było z nimi podejmować interakcje za pośrednictwem komend głosowych, była też opcja sprawdzenia skrzynki pocztowej za pośrednictwem takiego robota. Poza tym patrząc na różne filmiki, dochodzę do wniosku, że poruszający się Aibo robił całkiem niezłe wrażenie. Podobno wielu entuzjastów do dziś uważa, że to była jedna z najbardziej wyrafinowanych zabawek tego typu.

Nigdy nie miałem styczności z tym produktem Sony, więc poszukałem jeszcze trochę informacji na jego temat i jestem zaskoczony opisem, który udało mi się znaleźć na asimo.pl:

Dla każdego Aibo doświadczanie przez niego świata przebiega inaczej, każdy odkrywa swoją własną niepowtarzalną quasi-osobowość – inną od każdego kolejnego Aibo na świecie. Aibo posiada 20 interaktywnych obszarów, umożliwiających mu poruszanie się. Posiada kilka sensorycznych zmysłów: dotyk (przez jego głowę, podbródek i plecy), słuch (stereo mikrofony), wzrok (kamera w jego głowie), oraz zmysł równowagi. Ponadto, dzięki sensorowi na podczerwień, dysponuje możliwością określania dystansu, regulacji szybkości poruszania się (np. bieg/chód) i zmysł odpowiedzialny za temperaturę. Cała ta aparatura pozwala zaadoptować się do otoczenia oraz nabywać nowe, wygenerowane w interakcji ze środowiskiem, psie zachowanie. Źródło.

Moje zaskoczenie wynika z tego, że te roboty były produkowane całkiem dawno temu. Własna niepowtarzalna osobowość brzmi całkiem ciekawie, więc dzisiejsza wersja tych zabawek, która postarałaby się o pociągnięcie tego tematu jeszcze dalej, mogłaby być naprawdę interesująca. Uczenie maszynowe daje w tym zakresie spore pole do popisu. Niedawno wstawiłem wpis o przeglądarkowej zabawie Teachable Machine:

Ten eksperyment pozwala każdemu na eksplorację sposobu działania uczenia maszynowego w formie interaktywnej zabawy. Możesz uczyć maszynę korzystania z twojej kamery internetowej, na żywo za pośrednictwem przeglądarki – nie ma potrzeby na umiejętność programowania. Trenujesz sieć neuronową lokalnie na twoim urządzeniu, bez przesyłania jakichkolwiek obrazów na serwer. Dlatego reaguje tak szybko.

Przekonaj się jak działa Machine Learning, wystarczy kamera w laptopie.

Takie Aibo to potencjalny hit

Gdybyśmy na podobnej zasadzie mogli uczyć sztucznego psa zupełnie nowych rzeczy, a do tego jeszcze połączyć to w jakiś sposób z nauką programowania dla dzieci… to mógłby być hit. Jednak w przeszłości problemem z zarabianiem na Aibo mogła być cena, która sięgała nawet 2000 dolarów za egzemplarz (były różne wersje). Czy dzisiaj będzie lepiej i taniej? Jeśli tak, to trzymam kciuki za to, żeby Aibo faktycznie powróciły w nowym wydaniu (Sony niczego jeszcze oficjalnie nie potwierdziło). Mam tylko nadzieję, że obejdzie się bez tych wszystkich funkcji spod znaku „creepy”, czyli np. potajemne nagrywanie właścicieli i przesyłanie tego do chmury, bo to niby takie fajne…  Kamil Świtalski pisał o takich wymysłach:

Robot który śledzi i nagrywa nas każdego dnia. I to ma być atrakcyjne?

Źródło 1, 2

  • cYk

    Ale jakby nasz elektryczny pies podsłuchiwał 24/7 to dobrze? Głośnik Google’a to wielka afera, ale elektryczny pies z permanentnym podsłuchem to już dobrze?

    • Marcin Hołowacz

      Piesek to nasz przyjaciel

    • atom

      Afera z głośnikiem Google to raczej nieporozumienie. Przecież każda usługa Google obliczana jest w chmurze. Aby doszło do rozpoznania mowy musi ona dolecieć od klienta do serwera. Dziwi mnie to że inni się dziwią i to dopiero po latach korzystania z takich usług.

  • atom

    Ja również wyczekuję na powrót Aibo. Obserwując późniejsze (po Aibo) wyczyny Boston Dynamic wydaje mi się że drugim powodem zawieszenia projektu zaraz po cenie było zbyt niemrawe poruszanie się Aibo, na filmie powyżej znacznie przyspieszone. Gdyby taki robot również pełnił funkcję odkurzacza, to bym się pewnie nie zastanawiał nad jego zakupem. Pomysł może się wydać straszliwy, ale przecież nie jest to prawdziwe zwierze i jest to świetna okazja, aby wykorzystać jego potencjalną umiejętność chodzenia po schodach i wchodzenia w różne zakamarki, żaden inny robo-odkurzacz tego by nie potrafił.