afera dieselgate
26

Afera dieselgate znów uderza w Volkswagena! Miliard euro kary dla samochodowego giganta

W niemieckim sądzie w Brunszwiku zapadł wyrok nakazujący zapłatę gigantycznej kary przez grupę Volkswagena. To kolejny cios, który jest efektem afery dieselgate.

O aferze diesel napisano już bardzo dużo i niewiele wskazuje by ten największy przekręt w motoryzacji w XXI wieku miał się w najbliższym czasie zakończyć. Wszystko zaczęło się we wrześniu 2015 roku kiedy to amerykańska Agencja Ochrony Środowiska wystosowała notę o naruszeniu Ustawy o Czystym Powietrzu, w związku z montażem oprogramowania fałszującego wyniki emisji spalin. Sprawa dotyczy większości marek wchodzących w skład grupy VW, a najbardziej brzemienne skutki pojawiły się w USA. Teraz również Volkswagen otrzymał cios na europejskiej scenie.

afera w Volkswagen

Niemiecki sąd w Brunszwiku (właściwy dla siedziby koncernu) wydał właśnie wyrok, w którym grupa Volkswagena została ukarana za naruszenie obowiązków nadzorczych. W przełożeniu na prostszy język chodzi o to, że według sądu szefostwo grupy miało wiedzieć i przymykać oko na stosowanie nielegalnych praktyk, a dodatkowo w dziale rozwoju jednostek napędowych miały zostać naruszone obowiązki kontrolne. Wrażenie robi zasądzona kara!

Chodzi tutaj dokładnie o astronomiczną sumę miliarda Euro! Z tej kwoty aż 995 milionów zasądzono tytułem przepadku uzyskanych w ten sposób korzyści majątkowych, a pozostałych 5 milionów to maksymalna, dopuszczona przez niemieckie prawo sankcja za tego typu przestępstwo. O wyroku sądu w Brunszwiku poinformował sam Volkswagen w komunikacie prasowym. Według producenta kara uważana jest „za kolejny istotny krok w kierunku przezwyciężenia kryzysu”. Według najnowszych ustaleń, nielegalne oprogramowanie miało trafić do prawie 11 milionów samochodów grupy Volkswagena (zarówno do samego Volkswagena, jak i Audi, Seata czy Skody) jeżdżących po całym świecie.

afera dieselgate

Przedstawiciele Volkswagena zapewniają, że nie planują odwoływać się od wyroku i zasądzonej kary. W ten sposób koncern chce pokazać, że przyznaje się do odpowiedzialności za całą aferę. Czy to koniec całej sprawy?