13

Adobe pokazuje edytor grafiki obsługiwany głosem. Nie śmiejcie się, tak to będzie kiedyś wyglądało

Jesteśmy świadkami ewolucji interfejsu użytkownika. Producenci coraz śmielej i chętniej sięgają po obsługę głosem lub gestami. Swoją propozycję w tym zakresie pokazała właśnie firma Adobe.

Siri, Alexa, Cortana, Asystent Google – prawdopodobnie tak brzmią nazwy interfejsów przyszłości. Giganci branży IT robią wszystko, żeby uczynić swoich asystentów głosowych maksymalnie użytecznymi i wprowadzić do jak największej liczby urządzeń. Biorąc pod uwagę, że nasza rzeczywistość ma być wkrótce zdominowana przez sprzęt z kategorii Internet of Things, jest to jak najbardziej właściwy kierunek rozwoju.

Tymczasem Adobe proponuje coś zupełnie innego – funkcję sterowania głosem w edytorze grafiki. Programy tej marki nigdy nie były proste w obsłudze, a jednocześnie dawały ogromne możliwości. Wraz z wejściem w mobile, uległo to zmianie. Mobilny Photoshop nie jest tak rozbudowany i przytłaczający. Właściwie poradzi sobie z nim nawet laik. A gdyby tak uczynić program jeszcze bardziej przystępnym? Sami zobaczcie.

Zaprezentowane na wideo możliwości może nie rzucają na kolana, ale stanowią pewne preludium tego, jak mogą w przyszłości wyglądać aplikacje. Zamiast decydować się na udostępnianie czegokolwiek na Facebooku będziemy mogli po prostu to powiedzieć, a następnie podyktować treść posta. Analogicznie może wyglądać zamawianie Ubera – zresztą już tak to działa w Amazon Alexa. Google mocno forsuje wyszukiwanie głosowe, które z roku na rok przyciąga coraz więcej użytkowników. Dlaczego zatem nie mielibyśmy edytować zdjęcia za pomocą prostych komend, jak „rozjaśnij o 10 procent” czy „obróć o 12 stopni”. Oczywiście w ten sposób nie da się obsługiwać desktopowego Photoshopa i tworzyć zaawansowanych projektów – zresztą musiałoby to być szalenie niewygodne. Z powodzeniem jednak wykadrujemy i poprawimy zdjęcie przed wrzuceniem je na social media.

Tu nasuwa się oczywiście pytanie – po co? Należę do ludzi, którzy często utrudniali sobie życie tylko po to, aby „używać technologii”. Kiedyś na siłę próbowałem zastąpić Windowsa Ubuntu. Innym razem całkowicie przeniosłem wszystkie moje papierowe notatki do sieci, co było katorgą. Zamiast podłączyć komputer po HDMI do telewizora, walczę kilka godzin, żeby skonfigurować strumieniowanie bezprzewodowe itd. Znajomi śmieją się czasem, że to wszystko dałoby się rozwiązać prościej, ale nie – „musi być technologicznie”.

I chyba właśnie na takiej zasadzie rozwijane są póki co te wszystkie koncepty. Ze sterowania głosowego w Photoshopie można na razie się śmiać, bo wygląda dość zabawnie. Te kilka sekund, które zaoszczędzimy na odbiciu lustrzanym obrazka z pewnością nie zmieni naszego życia. Dlatego z początku komendy głosowe mogą stanowić jedynie dopełnienie klasycznego interfejsu. Na przykład samo hasło „cofnij”, którego będziemy używali w razie pomyłek, może okazać się bardzo wygodne. Mogą one też być wspaniałym udogodnieniem dla osób starszych, które nie rozumieją jak działają edytory zdjęć. Wyobraźcie sobie seniora, który zrobił właśnie ładne zdjęcie, ale chce je wykadrować. Co będzie bardziej intuicyjne? Znalezienie przycisku kadrowania w interfejsie, czy komenda głosowa kadruj? Jestem przekonany, że wraz z rozwojem technologii rozpoznawania głosu, coraz rzadziej będziemy potrzebowali wyświetlaczy, przycisków i okienek. Sterowanie głosem jest po prostu szybsze i bardziej przystępne.

  • sdsdsd

    „Co będzie bardziej intuicyjne? Znalezienie przycisku kadrowania w interfejsie, czy komenda głosowa kadruj?”

    Tak to będzie wyglądać:
    – Kadruj!
    – Trochę w prawo…
    – Niee, przesuń 3 piksele do góry…
    – No dobra, jednak jeszcze z 15 do góry…
    – A teraz przesuń całe zaznaczenie troche w lewo…
    – Mówiłem w MOJE lewo!
    – Ok, z grubsza chyba może być, teraz zatwierdzam kadrowanie! Ufff

    • hahaha, piękne ;) No jeżeli w taki sposób będzie to wyglądać, to ja wolę jednak przycisk.

    • borysses

      C

  • maciej

    myśle, ze pójdzie to w computer vision i rozpoznawanie mimiki do wywoływania kontekstowych zadań. np autotune obrazka dla funkcji wywołania możliwie największego uśmiech u odbiorcy.
    lip reading na ML już teraz jest lepszy od ludzkiego (chociaż daleki do 100%), wiec zniknie tez problem idiotycznie głośnego dyktowania – ludzie będą szeptać po katach ;)

    • To bardzo ciekawe. Obecnie największą słabością komend głosowych jest właśnie to, że są głosowe i nie zawsze możemy ich używać (tzn. możemy ale przyciągamy uwagę, wywołujemy dezorientację wśród osób w pobliżu itd.). Szeptanie wygląda bardziej creepy co prawda, ale też jest chyba znacznie bardziej praktyczne

    • Już można szeptać do asystenta googlowego i on to ładnie przełoży na tekst – szept musi być jednak dość wyraźny i dobrze słyszalny przez mikrofon, ale działa.

    • Wystarczą jednak drobne odgłosy w tle i wszystko na nic ;) Sprawdzałem

  • Manual nie może odejść, ale np. głosowe przełączanie narzędzi czy użycie komend głosowych jako alternatywy dla skrótów klawiszowych (np. zamiast ctrl + i mówiłoby się „inverse colors”). Głosowo można byłoby również przełączać się między warstwami po prostu mówiąc „go to layer Shadow 2”.

    Jako całkowite zastąpienie klawiatury, myszki, tabletu (graficznego) tego nie widzę, ale jako kolejne narzędzie obok obecnie używanych? Jasne, że tak! Nie w każdych warunkach będzie można z tego korzystać, ale jest to mimo wszystko jakieś przyspieszenie pracy ;)

  • Marcin Kaminski

    Jak w scenie z Blade Runnera gdy wyostrzał obraz :)

  • Tentaki

    „Tak to będzie kiedyś wyglądało”

    Tak samo jak mieszkamy w szklanych kulach i jeździmy podniebnymi drogami w jednokołowych samochodach, których tył lewituje.

  • Alejandro

    A ile ten edytor od Adobe będzie kosztował?
    15 euro miesięcznie w promocji przy zakupie pakietu na dwa lata i płatności z góry?

    Taaak. Cała emerycka Polska go kupi.

  • Zawsze w tego typu przypadkach przypomina mi się machanie rękoma w Raporcie Mniejszości jako nowoczesny sposób interakcji z komputerem, a Leap Motion, które działa od kilku lat na takiej samej zasadzie jakoś rynku nie zwojowało.