71

ACTA czyli Aktualnie Coś TAm piratuję – jesteś politykiem lub nie rozumiesz protestów – przeczytaj!

Budząc się codziennie rano od kilku dni przeżywam istny „Dzień Świra”. Czytam o kibolach, błędach rządu, ministrze Bonim, dziennikarce Olejnik, premierze Tusku, socjologach, ekspertach od zabezpieczeń w Internecie, muzykach, prawnikach, rzecznikach wytwórni płytowych, politykach opozycji. Wszystkich łączy jeden wspólny mianownik – w kontekście ACTA i piractwa kompletnie nie wiedzą o czym mówią. A mówić przecież potrafią. Czarę goryczy przelewa skądinąd szanowany przez mnie […]

Budząc się codziennie rano od kilku dni przeżywam istny „Dzień Świra”. Czytam o kibolach, błędach rządu, ministrze Bonim, dziennikarce Olejnik, premierze Tusku, socjologach, ekspertach od zabezpieczeń w Internecie, muzykach, prawnikach, rzecznikach wytwórni płytowych, politykach opozycji. Wszystkich łączy jeden wspólny mianownik – w kontekście ACTA i piractwa kompletnie nie wiedzą o czym mówią.

A mówić przecież potrafią. Czarę goryczy przelewa skądinąd szanowany przez mnie prof. Janusz Czapiński z UW i jego tekst dla portalu TokFM. Poniżej fragment tekstu dotyczący pośrednio protestów i ACTA, który to dokument jak rozumiem ograniczy w przyszłości wolny dostęp do Sieci:

„Jego zdaniem młodzi odczuliby brak swobody w internecie, jak głód. Zwłaszcza jeśli chodzi o Polskę, gdzie dochody młodych ludzi są zbyt niskie i ich po prostu nie stać na kupowanie płyt CD z muzyką, czy filmów.

– Bez możliwości ściągania tego z internetu odczuwaliby dramatyczny głód – twierdzi prof. Czapiński. – Muszą ten głód jakoś zaspokoić i tego się boją. Ten głód muszą jakoś zaspokoić. Wobec takiej perspektywy protestują. Szczerze mówiąc, ich rozumiem, bo Polska nie należy do bogatych krajów i taka moralność związana z ochroną praw autorskich jest średnia. Oni się do tego przyzwyczaili. W takiej kulturze zostali wychowani i w tej chwili nie widzą innego sposobu, żeby się wedrzeć do tego świata wysokiej, czy niskiej kultury – tłumaczy Czapiński.”

Ten powyższy fragment to apogeum jakiegoś wyimaginowanego wyobrażenia ludzi (nazwijmy ich Dorosłymi, bo reprezentują ośrodki władzy czy nauki i kultury a do tego dorosłym być trzeba) o tym co w Internecie się właściwie dzieje. Według Dorosłych, Młodzi (domyślnie protestujący internauci), to biedni ludzie, którzy dzięki najpierw łączom modemowym, później łączom SDI i wreszcie Neostradzie doznali objawienia: muzykę i filmy można mieć za darmo. Ponieważ Dorośli muzykę kupować musieli (najpierw na gramofonowych płytach, później szpulach, kasetach itp.) starają się Młodych zrozumieć: no wiecie, oni kradną, no ale do tego ich przyzwyczajono, dla nich taki dostęp do muzyki czy filmów, zdjęć to jak woda – bez niej nie da się żyć i im nie podoba się, że teraz będą za tę wodę dostawać rachunek, a co więcej: za brak zapłaty wkroczy im do mieszkania ABW czy Zaiks w specjalnie zaprojektowanych mundurach z kluczem wiolinowym na odznace i zaprowadzi na symboliczny antypiracki Pawiak.

Otóż NIE. Nie, nie i jeszcze raz nie. W całym tym medialnym zgiełku wobec ACTA, który to dokument nie ukrywajmy, nigdy w całości w polskim parlamencie przegłosowany nie będzie (oznaczałoby to wymianę ponad połowy parlamentu w przyszłych wyborach i politycy doskonale o tym wiedzą) dowiadujemy się jednej smutnej rzeczy: młodzi protestują nie przeciw ACTA, ale przeciw temu że nie będą mogli już kraść. Absurd. A jednak jakiego wywiadu nie posłucham, dowiaduję się od przedstawicieli naszego establishmentu, że „ACTA jest OK, bo zapobiega piractwu” albo „ACTA nie jest OK, bo ochrona praw autorskich nie może krępować swobód obywatelskich” itp. Słuchając tego wszystkiego można odnieść wrażenie, że właściwie nie jest ważne czy ACTA jest świetna czy jest do niczego, ważne jest że odnosi się do piractwa, które to w naszym kraju jest rzeczą powszechną i właśnie dlatego takie dokumenty powstają by piractwo zdusić w zarodku i to generalnie jest fajne – dlatego nasz rząd dokument w Japonii podpisał. Bez konsultacji. A że Młodzi protestują, no cóż – ciężko płacić za coś co do tej pory przynajmniej w teorii było za darmo.

I tutaj powstaje największy wyłom miedzy Młodymi a Dorosłymi. Ten punkt dla jednej jak i drugiej strony nie jest zrozumiały. By zrozumieli go Dorośli, trzeba kompletnie przedefiniować problem jak i fałszywe wnioski do jakich dochodzą niektórzy politycy, socjologowie jak i profesorowie.

Otóż młodzi ludzie nie protestują na ulicach dlatego żeby mogli kraść muzykę, tylko dlatego że Internet jest dla nich jedyną alternatywą budowania czegoś innego niż to co prezentuje im realny świat. Bo realny świat jest alternatywnie szary. Bo na ulicach widać jedynie reklamy KFC i stacji benzynowych. Bo na zabytkowym rynku we Wrocławiu gościom (mi) pierwsze co się rzuca w oczy to neon firmy McDonalds. Bo nie kupię już lodów z automatów, tylko w sieci jakichś niby włoskich sklepów. Bo nie kupię już ubrań nie idąc do Centrum Handlowego. I wreszcie, nie kupię ulubionej książki w Empiku bo muszę ją zamówić i czekać 2 tygodnie. Bo w Berlinie ubrania tej samej marki kosztują 50% taniej niż w kraju oddalonym od stolicy Niemiec o 100 km. Bo płyty Opposition czy GusGus nie dostanę w Empiku i przy okazji zostanę wyśmiany. A gdzie dostanę większość tych rzeczy? W Internecie do chol…. ! Książkę kupię w sklepie Amazona, bo jest 2 razy tańsza niż na półce w polskich sklepach. Ubrania na Ebay, podobnie jak elektronikę. Muzykę kupię w amerykańskim sklepie iTunes, bo jest tańsza – oczywiście użyję do tego fałszywych danych, bo jako Polak nie powinienem tego robić. ACTA mnie za to ukarze, ale co zrobić… Polski oddział iTunes Music Store otworzył się dopiero niedawno a ja muzykę za granicą kupuję od lat. Choć zapewne według ACTA (i nie tylko) nielegalnie. Polskie sklepy z muzyką oferują śmieciową zawartość (choć to się zmienia) dla których brak jest alternatywy, że nie wspomnę o wypożyczalniach filmów rodem z amerykańskiego Netflixa, dzięki którym za niewielki abonament można wypożyczać filmy i seriale bez limitów. Gdzie taka oferta w Polsce ?

Czy Starsi już rozumieją? Internet różni się tym od świata realnego, że nie ma w nim granic ani kajdanów. Jeśli nie mogę wypożyczyć filmu w polskim internecie to wykupię sobie dobry serwer proxy i zapłacę w USA. Inni ściągną za darmo. Nie dlatego że jak to Starsi uważają, przyzwyczaili się do tego by kraść, ale dlatego że NIE MAJĄ ALTERNATYWY. A resztki jakiejkolwiek wyboru, który pozostał zabierze im ACTA i inne podobne dziwne pomysły.

Tyle mówi się o inwestycjach w polską sieć, wyrównywaniu szans, dotacjach na rozwój nowoczesnych technologii… I co z tego skoro na początku przepastnego przewodu pokarmowego stoją starzy wyjadacze – ogromne korporacje, które „podejmując ogromny wysiłek i trud w upowszechnianiu dóbr kultury” pochłaniają ogromną część całego zysku wyprodukowanego tak naprawdę przez artystów. Te oto korporacje upatrzyły teraz sobie, że nie życzą sobie by Polak ściągał coś za darmo. Ba, nie życzą sobie by ściągał coś taniej. Ma płacić pełną stawkę, bo tak być musi, bo Internet, jak sklepy muzyczne, musi być pod całkowitą kontrolą. Stąd też biorą się takie pomysły jak ACTA. To nic innego jak pomysł uporządkowania, sklasyfikowania, zbiurokratyzowania nowej przestrzeni podboju. Bo niby dlaczego artysta nie może sam nagrać sobie płyty i upowszechnić jej w internecie za 10 zł ? To przecież na pewno zły pomysł – wytwórnia wyprodukuje, wypromuje i sprzeda. Do tego potrzebuje całkowitej pacyfikacji internetu i likwidacji jego niezależności od świata realnego. A z tym walczą Młodzi. A nie z usankcjonowaniem piractwa jako chociażby „wolnego zawodu”.

Dorośli, profesorze, premierze: Comprende ?

Autorem tekstu jest Rafał Pawłowski – były redaktor naczelny portalu MyApple.pl, właściciel firmy Smartserwis.net 

 

PS: dla tych, dla których ACTA to zwykła umowa handlowa o zwalczaniu podróbek:

1.

2.

 

 

  1. Piotr napisał(a):

    Autor mógłby używać argumentów popartych „twardymi” danymi, np. cytatami dot. rzekomej „kontroli internetu” wprowadzanej przez ACTA (mówię oczywiście o bezpośrednich skutkach zapisów, a nie przepisów dyspozytywnych)? Bo z treści artykułu wynika, że Autor może i zna internet, ale nie zna prawa. ACTA nie zmienia np. klauzuli dozwolonego użytku, obecnej w polskim prawie. Co więcej, nie wprowadza nowych rodzajów nielegalnych zachowań – udostępnianie materiałów autorskich np. za pomocą torrentów jest niezgodne z prawem już obowiązującym.

    Za dużo emocji, za mało faktów i argumentów, a z emocjami ciężko dyskutować (stąd taka mała objętość tego komentarza).

    1. Rafał Pawłowski Rafał Pawłowski napisał(a):

      Kolega Piotr zapomina że ACTA samo w sobie nie tworzy prawa lecz samo podpisanie narzuca utworzenie mechanizmów i aktów prawnych oraz procedur, przez sygnatariuszy. Nikt i nic nie jest w stanie przewidzieć co się stanie w momencie ratyfikacji i wprowadzeniu tych procedur.

    2. Piotr napisał(a):

      Nie zapominam – ale odróżniam przepisy nakazujące wprowadzenie pewnych mechanizmów od przewidujących możliwość ich zdrożenia, to raz. Dwa – nadal dyskrus dotyczy jakichś wyimaginowanych mechanizmów i procedur, bez wyłożenia konkretnych zapisów ACTA. Trzy – zapomina się o wymogu zgodności zapisów krajowych z konstytucją oraz prawami człowieka, a sama ACTA nie raz i nie dwa wspomina o prawie do prywatności, czy ograniczeniu odpowiedzialności operatorów.

      Nie jestem zdania, że ACTA to dobre prawo. Ale w dyskusji brakuje mi rzeczowych argumentów, bo wszystko jest sprowadzane do hasła „internet, Panie, chcą cenzurować!”

    3. Edward napisał(a):

      Nie jest do końca prawdą, że ACTA nie zmienia klauzuli dozwolonego użytku. Zgadzam się, że zapis ten dalej będzie, ale ACTA daje narzędzia do stosowania akcji prawnych na podstawie samych podejrzeń i bez wysłuchania drugiej strony. Czyli można najpierw zamknąć wszystko podejrzane a dopiero poźniej szukać tych którzy są w stanie wybronić się np klauzulą dozwolonego użytku. Znając realia polskiego sądownictwa można wysnuć podejrzenia że sprawy takie mogą się toczyć latami, a w międzyczasie osoba działająca zgodnie z prawem może być traktowana prawie jak przestępca. To jest raczej sprzeczne z tym, że człowiek uznany jest za niewinnego dopóki nie udowodni mu się winy
      Więc jeśli dalej twierdzić że ACTA nie zmienia prawa to zmienia conajmniej sposób jego egzekwowania.

  2. smq napisał(a):

    Nie wiem skad autorowi sie wzielo

    dokument nie ukrywajmy, nigdy w całości w polskim parlamencie przegłosowany nie będzie (oznaczałoby to wymianę ponad połowy parlamentu w przyszłych wyborach i politycy doskonale o tym wiedzą)

    Autor jest politologiem wrozbita? Domoroslym jasnowidzem? Rly? To co wymienia jednego polityka PO na drugiego polityka PO? Byczo – uklad wladzy pozostanie… o to chyba autorowi nie chodzilo?

    „Otóż młodzi ludzie nie protestują na ulicach dlatego żeby mogli kraść muzykę, tylko dlatego że Internet jest dla nich jedyną alternatywą budowania czegoś innego niż to co prezentuje im realny świat”

    To troche smutne. Doprawdy „mlodzi” protestuja bo potrzebuja alternatywy dla „realnego swiata”? Czyli ten w internecie jest nierealny… i jest lepszy/gorszy? W czym?

    „Bo nie kupię już lodów z automatów, tylko w sieci jakichś niby włoskich sklepów.”

    Bo 15-16 letnia mlodziez pamieta lodyz automatow…

    „Bo w Berlinie ubrania tej samej marki kosztują 50% taniej niż w kraju oddalonym od stolicy Niemiec o 100 km.ę

    „A gdzie dostanę większość tych rzeczy? W Internecie do chol…. ! ”

    Pedofile tez w internecie dzialaja, bo tam do chol… dostana….

    „Internet różni się tym od świata realnego, że nie ma w nim granic ani kajdanów.”

    :]

    „A z tym walczą Młodzi. A nie z usankcjonowaniem piractwa jako chociażby “wolnego zawodu”.”

    No chyba…

    1. Bartek napisał(a):

      hmmm zgadzam się w 100%, po za tym po przeczytaniu tego tekstu mam wrażenie jakby młodzi ludzie. nie widzieli nic innego po za światem wirtualnym? no sorry, ale dla mnie to jest chore… po za tym co do tych wszystkich argumentów. polacy nie są nauczeni, że można zapłacić 3-5 złotych za coś dać zarobić autorowi na dalszy rozwój dalsze dajmy na to gry mobile, bo jak! łatwiej zerżnąć z sieci! i to właśnie odróżnia NAS polaków od innych narodów, które nie protestują tak jak u NAS. a co to powoduje CWANIACTWO! bo lepiej pokombinować i mieć za darmo.

  3. Pawel Janecki napisał(a):

    Mało poważny tekst, z wymyślonymi argumentami… niestety ten tekst to właśnie argument, że protestujący nie wiedzą co to ACTA… wbrew zamierzeniom autora…

  4. piotr napisał(a):

    Najwiekszy problem to autorytatywne monologi ludzi którze nie rozumieją problemu

    dlaczego nikt nie mowi o tym ze acta wyeliminuje leki generycznye, zagraża wolnemu oprogramowaniu, skazywaniu bez wysluchania strony, nieoryginalnym czesciom zamiennym (tonery, czesci do aut jakie prawie wszyscy zakladamy), … a nawet podwyzkom cen zywnosci w przyszlosci (licencje) w zwiazku z blyskawicznie samsiejstwem gmo!? tylko internet i internet… tak wogole to poczytajcie o INDECT

    Ile razy trzeba tłumaczyć… tu nie chdzi o piractwo.

    1. Michał napisał(a):

      Ano właśnie. Internet jest tu tylko wierzchołkiem góry lodowej. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że poza internautami nikt nie potrafi się zorganizować w żaden protest. Ludzie dają sobie wmawiać że ACTA to „walka z piractwem i złodziejstwem” i tak to traktują.

    2. Krzysztof napisał(a):

      Mam wrażenie, że prócz paru osób, ogół ludzi jest tak zafrapowany możliwymi trudnościami ze ściąganiem, że nie widzi o co tak naprawdę chodzi. Tak to już jest w humanistycznym społeczeństwie ignorantów.

      Jestem inżynierem wyposarzam fabryki pracuje dla koncernów. Spotykam się z zarządami, właścicielami, dyrektorami itp. Pierwsze co spostrzegłem w mojej karierze to, że nie ma pluralizmu gospodarczego, korporacji jest w każdej branży kilka. Są mniejsze firmy ale to nie one dyktują warunki. Czy koncerny konkurują na rynku? Nie wiem, wątpię, spotykam się ostatnio z Włochem, tym razem jest przerażająco facet ma złoty 25cm krzyż na szyi zamiast krawata i brak palca (mafia pewnie) mówi, że jego kolega też ma fabryczkę i wywalił prawie wszystkich pracowników, mówi, że on też chce zrobotyzowaną linię, choć ludzie w jego przypadku są tańsi niż full automatyka. W branży wszyscy się znają. Znają się również dostawcy ‚do’ i dealerzy ‚z’. Korporacje pracują jak sprzedawcy na targu, czasem ustalają cenę lub warunki między sobą, dzielą strefy wpływów, czasem się popsztykają. Pracują tam przecież normalni ludzie jak wszędzie, to nie żadni kosmici. Ogólnie chodzi o kasę, ludzie zatrudniani są tylko liczbami. Czasem są zapaleńcy jednak najwyższy management to zwykle głąby, krezusi, rodzina, politycy nie znają się na swojej robocie … ale zatrudniają świetnych speców – im dalej od koryta tym mniejsze zarobki, szarzy pracownicy pracują ciężko, zwykle za śmieszne pieniądze w kiepskich warunkach na drakońskich umowach. Zwykły wyzysk, ehem tzn optymalizacja kosztów produkcji.

      Oczywiście w ACTA chodzi o kasę tylko i wyłącznie, górę pieniędzy i transfer ich do krajów macierzystych do rączek właścicieli i porzez podatek do społeczeństwa jeśli oczywiście właściciele nie unikną tego przykrego obowiązku.

      Wszak Polska jest krajem rozwijającym się (importerem własności intelektualnej) więc na ACTA generalnie rzecz biorąc jako społeczeństwo nie zarobimy. Choć mamy kilka chlubnych wyjątków, przedsiębiorczości i wynalazczości.

      Dobra które dotyka ACTA to:
      1. Kultura i sztuka, wydawnictwa
      2. Leki i medycyna, biotechnologia
      3. Patenty techniczne
      4. Znaki towarowe
      5. Szkolnictwo

      Filmy, muzyka, sztuka tak też ten system ma się uszczelnić.
      ACTA ma na celu spowolnić transfer technologii do krajów rozwijających się, które kradną wiedzę a przez to skracają przedział czasu transferowania środków pieniężnych do krajów rozwiniętych.
      ACTA to wojny patentowe, znakowe, sprawy sądowe, kuriozalne trolowanie patentowe
      Walka o kasę która powstrzymuje rozwój społeczeństwa. Patenty wogóle powinny być skrócone do 2-3 lat bo blokują rozwój nauki i techniki, w chwili obecnej służą bardziej jako narzędzie do nieuczciwej konkurencji.
      ACTA to nieczyste zagrania w kierunku rolnictwa, mało kto wie jak bardzo rolnictwo jest uzależnione od zaopatrzenia w w wysokoproduktywny materiał siewny, rozpłodowy, nawozy, środki ochrony roślin. (Kuupa kasy, widzieliście belgian muscle cow?)
      ACTA to walka z generykami spowolnienie rozwoju i zmniejszenie konkurencji na rynku. (skończy się polopirynka i leki generyczne, pewnie przestanie się opłacać fundowanie lekarzom i farmaceutom wakacji i prezentów)
      ACTA walczy z zamiennikami części.
      ACTA będzie walczyć z piractwem, tajemnicą poliszynela jest, że w Polsce firmy używają lewego softu. Nawet Policja i prokurtura używa pirackiego softu. ACTA zwiększy koszty produkcji i obsługi naszego przemysłu i koszty wszelkich dóbr rynkowych.
      Także programy CAD/CAM/CAE są podstawą konkurencyjności naszych branż inżynierskich.
      Studenci uczą się obsługi programów nikt mi nie wmówi, że stać ich na oryginały.
      ACTA pośrednio uderzy w studentów i naukowców (elity produkcyjne)

      Błędem korporacji było przeniesienie produkcji do Chin i krajów rozwijających się oni kopiują, uczą się metod produkcji, nieuczciwie konkurują. Też chcieliby do stołu.

      Wiedza, nauka, technika, produkcja, eliminowanie konkurencji tu jest prawdziwa kasa a nie w jakimś tam internecie i ściąganiu muzyki i filmów.
      Ile taka Doda zarabia ~ 5mln PLN rocznie? śmiech na sali, zresztą po ACTA pewnie zarobi mniej :)
      Dobrze, że społeczeństwo się pokapowało, że sprawa śmierdzi.
      Choć nie wiedzą skąd tak naprawdę zalatuje, media pewnie tego powiedzą, politycy też nie. Co humaniści wiedzą o zarabianiu kasy i produktywności.

      W ACTA nie ma nic skomplikowanego, po prostu chodzi o przyszłe zyski i konkurencję.

      Chciałbym, jako obywatel, żeby władze rządzące rozpisały plan pracy w punktach i wykreślało zrobione punkty, załatwione sprawy i problemy tak jak się pracuje w firmach, czysto jasno, przejrzyście, systematycznie.
      Zawsze są jakieś grupy interesu, ale ważne jest żeby nasz rząd traktował jako nadrzędną grupę interesu Polskiego KOWALSKIEGO.
      Ważniejsze grupy interesu – czyli walczących o kasę i przywileje w Polsce (władza, urzędnicy, korporacje, przedsiębiorstwa, lekarze, Prawnicy, farmaceuci, robotnicy, nauczyciele)

      To może jeszcze na koniec mapka średnich zarobków w Europie ( świecie nie znalazłem)
      http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_sovereign_states_in_Europe_by_net_average_wage

      Czemu ludzie wierzą, że ta dysproporcja bierze się z zaangażowania w pracę lub większej wydajności pracy? Przecież to się bierze z transferu kapitału z eksportu. Oczywiście społeczeństwo nie spija śmietanki.

      Nie wiem o co chodzi z tym systemem rozpoznawania w komunikacji INDECT, ale faktycznie projekt ma imponujący budżet, trudność – jest ambitny – technicznie do łatwych to nie należy, dla tego tyle uczelni przy nim pracuje., ale jest wykonalny to mogę powiedzieć jako inż. – teorią falki lub Lagrange’a można to ugryźć, miałem też taki przedmiot komputerowe przetwarzanie obrazów.
      Ogólnie to paczcie i w razie czego róbcie hałas, ale nie dajcie się zwariować.
      Rzeczy zwykle są zwyczajne i nie imają się spiskowych teorii dziejów :)

  5. Rafał Pawłowski Rafał Pawłowski napisał(a):

    W przypadku ACTA nie dysponujemy czymś takim jak „twarde dane”. Protestujący nie wiedzą co to ACTA tak samo jak Ci, którzy nie mają nic przeciwko. I tu jest problem.

  6. azr napisał(a):

    „NIE MAJĄ ALTERNATYWY”… jedyne co wynika z tego artykułu to autor się żali, że w USA są rzeczy niedostępne u nas. Ale skoro to taki problem to niech autor zakasa rękawy i otworzy taki interes w polsce – widocznie takiemu Netflixowi się nie opłaca dawać polsce dostępu, czy to tak trudno zrozumieć że to jest biznes ? musieliby postawić serwery w polsce, a tego za darmo nikt nie zrobi ;] w polsce mamy chociażby „ipla”, inne usługi też są, czy muszą być „markowe” ?

  7. Rafał Pawłowski Rafał Pawłowski napisał(a):

    Piotr: Autor mógłby używać argumentów popartych “twardymi” danymi, np. cytatami.
    Za dużo emocji, za mało faktów i argumentów,

    Tu masz fakty:

    http://www.tvn24.pl/12690,1732379,0,1,giodo-acta-niebezpieczne-dla-konstytucyjnych-praw-i-wolnosci,wiadomosc.html

  8. Rafał Kawulak napisał(a):

    Drogi Panie Rafale,

    obawiam się, że jest Pan w mniejszości. Na tyle wąskiej, że żyje Pan w pewnym oderwaniu od rzeczywistości. Wystarczy spojrzeć na stopkę artykułu: „yły redaktor naczelny portalu MyApple.pl, właściciel firmy Smartserwis.net” – czego się z niej dowiadujemy?

    Tego, że jest Pan:
    – osobą znającą się na branży internetowej,
    – osobą o dochodach z pewnością nieco wyższych niż przeciętny polak (sprzęt Apple, własna działalność gospodarcza),
    – osobą przyzwyczajoną do korzystania z zakupu szeroko rozumianego contentu online (ponownie, kłania się Apple i ich fenomenalnie stworzony system dystrybucji).

    Niestety, ale nie ma Pan ZIELONEGO POJĘCIA o protestujących przeciwko ACTA. Ja na manifestacji w stolicy byłem, głównie z dziennikarskiego obowiązku. Widziałem demonstrantów. Słuchałem ich. Rozmawiałem z nimi. Proszę spojrzeć na filmy – Kielce, Wrocław, Warszawa, Łódź – wszędzie ta sama struktura. Ludzie w wieku 13-25 lat, którzy bojkotują ACTA z transparentami antyrządowymi w rękach, śpiewający „ole ole ole” i „Komorowski matole, skąd będziesz ściągał pornole”.

    Oni protestują w większości (w żadnym wypadku w całości!!!) właśnie przeciwko możliwemu ograniczeniu swobody pobierania. W tłumie słyszałem głównie rozmowy w stylu „ej, a zamkną chomika?”, „będę mógł z peba filmy ściągać”? Znajomi, z którymi przyszedłem sami pytali się mnie, czy wejście ACTA spowoduje, że nie będą mogli pobierać gier czy filmów z serwisów w stylu TPB.

    Do czego zmierzam? Odsetek ludzi, którzy kupują muzykę w iTunes, książki na Amazon.com, a filmy i seriale oglądają nie na Megavideo, a za pośrednictwem Netflixa to zaledwie kilka procent wszystkich polskich internautów. Oni nie wychodzą na ulicę. Oni głośno nie protestują w porównaniu do wściekłych gimnazjalistów. Demonstranci mają jeden główny problem: bronią wyłącznie piractwa.

    Napisałem o tym tutaj:
    http://www.zgranii.pl/?p=617

    Pozdrawiam,
    Rafał Kawulak.

    1. tomiga napisał(a):

      Dobry komentarz… o tekscie raczej trudno to samo powiedziec…

    1. iks napisał(a):

      Jeden kraj swojego obywatela za działalność w swoim kraju wydaje aparatowi sprawiedliwości drugiego kraju, którego to „obywatel może zostać aresztowany, osadzony w więzieniu, torturowany, a nawet zabity bez procesu” – w sumie to nic dziwnego dla staczajcej się cywilizacji.

  9. WooHoo napisał(a):

    Ciężko powiedzieć coś odkrywczego w tej dyskusji, bo chyba żaden temat od czasów Smoleńska nie wzbudził tak szerokiego zainteresowania ale uważam, że problemem w tym wszystkim jest to, że korporacje, które zapewne napisały to porozumienie (ACTA) nie chcą zrozumieć, że stary model dystrybucji muzyki, filmów, etc. nie ma racji bytu. Trzeba to wszystko przemyśleć od nowa i stworzyć prawo, które nie będzie robić przestępców z połowy społeczeństwa.

    Tak samo trzeba przemyśleć choćby kwestie patentów na leki – koncerny farmaceutyczne wydają ogromne pieniądze na badania i tworzenie nowych leków ale jednocześnie miliony biedaków w krajach trzeciego świata ginie bo nigdy nie będzie ich stać na te leki…

    1. Rafał Franczuk napisał(a):

      A dlaczego dystrybutorzy mediów nie rozumieją (a raczej nie chcą rozumieć) nowych modeli sprzedaży… bo nie widzą w tym interesu. Stary system się sprawdza tylko należy go prawnie tuningować tak aby zyski były jeszcze wyższe.
      Inną kwestią jest to iż Polska jest krajem „upośledzonym” technologicznie i usługowo. Ale zastanówmy się dlaczego? Czy doświadczony przedsiębiorca przed uruchomieniem jakiegoś biznesu (np. kopia Netflixa na rynek lokalny) nie robi badania zwrotu z inwestycji? Co w naszych realiach wyszło by z takich badań? 3% polskich internautów zainteresowało by się taką usługą (cholera nie wiem czy nie prrzesadziłem)? eeeee ile będzie mi się zwracać inwestycja? 7-9 lat… to chyba sobie odpuszczę.
      No i po zakup twórczości wychodzący poza dziadowski mainstream musimy sięgnąć poza granice naszej ojczyzny lub wykupić konto na filesonic lub fileserve etc.

  10. Rafał Pawłowski Rafał Pawłowski napisał(a):

    Tutaj wspomniano też o tym że artykuł jest emocjonalny. Taki miał być – bardziej niż o ACTA i faktach (o czym napisano już miliony znaków na różnych portalach) chciałem skupić się na innym aspekcie problemu – mianowicie na tym, że media odbierają protesty jako pochwałę piractwa. I z tego wniosku wychodzą wszyscy komentatorzy. Z tym się nie zgodziłem i napisałem co napisałem. Ktoś oczekuje twardych danych w tym artykule – musi posiłkować się innymi wpisami m.in. na Antyweb.

  11. anemus napisał(a):

    To celowe działanie – przedstawienie całego buntu jako jako konfliktu pokoleń, jakiegoś tam efektu buzujących hormonów itd. itp. Wtedy może część starszych, szczególnie tych nie używających nowych technologii oleje sprawę i zwali to na karb buntu pokoleniowego albo nawet automatycznie przyjmie postawę negatywną wobec protestu. Panowie oczywiście ignorują to (OCZYWIŚCIE W PEŁNI ŚWIADOMIE – TO CELOWY ZABIEG SOCJOTECHNICZNY MAJĄCY ZDYSKREDYTOWAĆ PRZECIWNIKA I ODŻEGNAĆ OD NICH CHWILOWO „NIEZAANGAŻOWANYCH”), że rdzeniem protestu tak naprawdę nie są ludzie młodzi ale pokolenie 30-40latków, którzy pamiętają jak to drzewiej bywało i że zakres swobód był większy oraz zdają sobie sprawę, że wolność słowa, przekonań i prawa obywatelskie i konsumenckie to nie jest coś przyrodzonego ale trzeba o nie walczyć bo „możnym tego świata” nigdy nie było, nie jest i nie będzie w smak to, że „motłoch” takowe posiada (WIELU POLITYKÓW PRAWIE WPROST PRZYZNAŁO, ZE TAKIE MA ZDANIE O SPOŁECZEŃSTWIE!). To wszystko

  12. Adriano Kuc napisał(a):

    Pragnę przypomnieć (jako dorosły) że istnieją jeszcze pewne uwarunkowania. Otóż kiedyś musiałem nagrywać płyty na kasety z (Radia bodajże 2, polskiego legalnego) 80 – 90 lata. Potem raczono nas kasetami za 4500, 6000, 9000 i 12000 z „oryginałami” które nie były niczym innym jak piratami. Do dziewięćdziesiątego któregoś roku „legalnie” handlowałem programami komputerowymi na giełdzie.
    Gry planszowe które wtedy się ukazywały były zwykłymi kalkami zachodnich.
    Piractwo zaczęto piętnować właśnie w 90 latach, mnie wychowywano jeszcze w duchu nagrywania dyskografii całych zespołów za darmo. 18. 30. Kanał lewy, kanał prawy.

    1. Kamil napisał(a):

      Dokładnie! Ludzie mają to jeszcze we krwi. To było LEGALNE! Tak jak wiele innych rzeczy- przekręcanie liczników, handlowanie „na lewo”, podrabianie podpisów, ściąganie na sprawdzianach, czy na maturze! Przecież z „łezką” w oku chwalą się tym wszyscy, którzy dorastali w takim systemie. Młodzi oczywiście tego słuchają, no i jak to reagować inaczej. Radził bym wszystkim „starszy” zerknąć kilkanaście- kilkadziesiąt lat wstecz. Stara prawda, że „zapomniał wół jak cielęciem był”. Tym bardzie, że dotyczy to okresu i pokolenia, które uczestniczyło w OGROMNYCH przemianach przez ostatnie 20 lat.

  13. anemus napisał(a):

    Zauważyłem pewne celowe działanie wśród polityków itp establishmentu – przedstawienie całego buntu jako jako konfliktu pokoleń, jakiegoś tam efektu buzujących hormonów itd. itp. Wtedy może część starszych, szczególnie tych nie używających nowych technologii oleje sprawę i zwali to na karb buntu pokoleniowego albo nawet automatycznie przyjmie postawę negatywną wobec protestu. Panowie oczywiście ignorują to (OCZYWIŚCIE W PEŁNI ŚWIADOMIE – TO CELOWY ZABIEG SOCJOTECHNICZNY MAJĄCY ZDYSKREDYTOWAĆ PRZECIWNIKA I ODŻEGNAĆ OD NICH CHWILOWO “NIEZAANGAŻOWANYCH”), że rdzeniem protestu tak naprawdę nie są ludzie młodzi ale pokolenie 30-40latków, którzy pamiętają jak to drzewiej bywało i że zakres swobód był większy oraz zdają sobie sprawę, że wolność słowa, przekonań i prawa obywatelskie i konsumenckie to nie jest coś przyrodzonego ale trzeba o nie walczyć bo “możnym tego świata” nigdy nie było, nie jest i nie będzie w smak to, że “motłoch” takowe posiada (WIELU POLITYKÓW PRAWIE WPROST PRZYZNAŁO, ZE TAKIE MA ZDANIE O SPOŁECZEŃSTWIE!). To wszystko

  14. anemus napisał(a):

    sorry za dubel, małe zacięcie

  15. Rafał Pawłowski Rafał Pawłowski napisał(a):

    Rafał Kawulak: Drogi Panie Rafale,obawiam się, że jest Pan w mniejszości. Na tyle wąskiej, że żyje Pan w pewnym oderwaniu od rzeczywistości.

    Dziękuję za ten tekst. Zapewniam Pana, że nie patrzę na protesty z perspektywy osoby, która muzykę online kupuje. Sam przecież kiedyś byłem studentem i pamiętam gdy płyta CD kosztowała 60 zł co w tamtych czasach było dla mnie ogromnym wydatkiem. Pamiętam bazary używanych płyt, które często używanymi okazywały się nie być – były po prostu świetnie kopiowane (i nielegalne).

    To była jedyna alternatywa dla tamtych czasów – kupowanie na bazarze albo ewentualnie zgrywanie utworów z radia na kasetę.

    Dziś nie ma już prawie bazarów z używanymi płytami, sklepy muzyczne znikają – to niech Pan mi powie skąd Ci ludzie tę muzykę mają brać ? Nie każdy słucha utworów z Top 10 radia Eska, które w Empikach może i znajdzie, a co z resztą ? Czy to jest wina tych protestujących, że ściągają z Sieci? Jak im się to zamknie to jak będą słuchać muzyki – oglądać na Youtube? Serwisy streamingowe na razie w naszym kraju kuleją, iTunes Store działa od 3 miesięcy (bez żadnej reklamy). Ludzie mają znów nagrywać audycje muzyczne z Trójki?

    Proszę mi wierzyć, że problem chociaż częściowo się rozwiąże gdy technologie i wytwórnie nadążą za popytem. Bo na razie wielu młodych Polaków uważa, że ściągnięcie albumu z Sieci to jedyna droga wysłuchania ulubionych utworów. A jakoś wielkie wytwórnie nie kwapią się, by promować kupowanie w internecie.

    1. Rafał Kawulak napisał(a):

      Oczywiście, brak rozwiniętego rynku nie jest w całości winą protestujących. Niestety, problem polega właśnie na tym, że klient z Polski traktowany jest jako klient drugiej kategorii. Wystarczy spojrzeć na dystrybucję muzyki. Mamy muzodajnię i iTunes store. Chomikuj.pl wprowadziło platformę wydawców, dzięki której artyści mogą sprzedawać za niskie stawki (wysoka prowizja dla posiadacza utworu) legalną muzykę za pośrednictwem tego portalu. Odzew? Praktycznie zerowy.

  16. Kamil napisał(a):

    Witam

    A ja się z autorem zgadzam w 100%. I uważam, że trafił w samo sedno. Abstrahując od pseudo „legalistycznych” zapisów ACTA, najbardziej bulwersuje mnie, jako myślącego człowieka to, że to nie rządy czy organy ścigania biorą się za ustanawianie/zaostrzanie prawa, ale prywatne koncerny, firmy, korporacje, milionerzy, którzy podejrzewam, sami nie do końca są czyści w niektórych prawnych aspektach (jak chociażby prawo pracy). Dlaczego oni mają stanowić o ramach mojej wolności? W imię jeszcze większych zysków? Poszerzania globalizacji? Dlaczego oni siłą próbują wpłynąć na rzeczywistość? Maczają palce w społeczeństwie, społeczności, socjalizacji? Chcą kontroli, informacji, wiedzy – w efekcie władzy. Dla mnie sama geneza ACTA jest skandalem.

  17. Anonim napisał(a):

    „Bo nie kupię już ubrań nie idąc do Centrum Handlowego. ”
    Są centra handlowe, jednak ludzie wolą kupować gdzie indziej.

    „I wreszcie, nie kupię ulubionej książki w Empiku bo muszę ją zamówić i czekać 2 tygodnie. ”
    Akurat empik nie źle działa. I nie są to 2 tygodnie, chyba, że pocztą polską…

    „Książkę kupię w sklepie Amazona, bo jest 2 razy tańsza niż na półce w polskich sklepach. ”
    To akurat nie prawda ceny są porównywalne, a jak doliczysz koszt dostawy to wyjdzie drożej.

    „Ubrania na Ebay, podobnie jak elektronikę.”
    Możesz kupować na polskim allegro też będziesz miał tanią chińszczyznę… No chyba, że porównujesz ze stacjonarnym sklepem..

    Z wieloma rzeczami się zgadzam, ale też wiele jest nadinterpretowanych.

  18. inso napisał(a):

    „Bo nie kupię już ubrań nie idąc do Centrum Handlowego. ”
    Są centra handlowe, jednak ludzie wolą kupować gdzie indziej.

    „I wreszcie, nie kupię ulubionej książki w Empiku bo muszę ją zamówić i czekać 2 tygodnie. ”
    Akurat empik nie źle działa. I nie są to 2 tygodnie, chyba, że pocztą polską…

    „Książkę kupię w sklepie Amazona, bo jest 2 razy tańsza niż na półce w polskich sklepach. ”
    To akurat nie prawda ceny są porównywalne, a jak doliczysz koszt dostawy to wyjdzie drożej.

    „Ubrania na Ebay, podobnie jak elektronikę.”
    Możesz kupować na polskim allegro też będziesz miał tanią chińszczyznę… No chyba, że porównujesz ze stacjonarnym sklepem..

    Z wieloma rzeczami się zgadzam, ale też wiele jest nadinterpretowanych.

  19. Rafał Pawłowski Rafał Pawłowski napisał(a):

    Ja akurat mam inne doświadczenia – co pójdę do Empiku, to mówią że książki nie ma – możemy zamówić. Zamawiamy, czekam 3, 4 ,5, 6 ,7 dni. Żadnego kontaktu. Idę do sklepu. Jeszcze nie ma, wyszło z magazynu. i taka zabawa w kotka i myszkę. Dla jednej książki.

  20. Edward napisał(a):

    Po niedawnej wypowiedzi ministra Boni trudno oceniać pobudki młodych protestujących jako niewłaściwe. Jeśli osoby u władzy są w stanie przyznać, że same uprawiają tzw miękkie piractwo i nie widzą w tym nic złego – to jak można krytykować za to młodzież?

  21. Liubov napisał(a):

    To prawda i bardzo uderzajace jest to, jak trudno nam, czyli ludziom aktyqnym i kumajacym siec, jest sie porozumiec z tymi „doroslymi”. Ciekawe jest tez to, ze wrecz nie ma mozliwosci porozumienia, bo ilekroc probuje dialogowac zastaje sciane niezrozumienia i problem zawsze sprowadza sie do rozmowy o prawach wlasnosci i tym, ze to n

  22. smq napisał(a):

    Rafał Pawłowski: Ja akurat mam inne doświadczenia – co pójdę do Empiku, to mówią że książki nie ma – możemy zamówić. Zamawiamy, czekam 3, 4 ,5, 6 ,7 dni. Żadnego kontaktu. Idę do sklepu. Jeszcze nie ma, wyszło z magazynu. i taka zabawa w kotka i myszkę. Dla jednej książki.

    Proponuje ksiegarnie specjalistyczne. Jesli na EMPIKu sie konczy swiat to nie zazdroszcze. Ksiazki o algorytmach nie ma – ide do ksiegarni elektronika. Tam nie ma – zamawiam przez internet i nie mam w 3-7dni (lol) ale w 24 godziny … bez doplaty za przesylke, czesto taniej niz w empiku.

  23. Rafał Pawłowski Rafał Pawłowski napisał(a):

    Akurat to czy jest to Empik czy jakaś inna księgarnia mnie nie interesuje. Ja idę kupić konkretny tytuł. A Empik to takie miejsce gdzie zwyczajowo kieruje się pierwsze kroki. Inna sprawa że nie mam zamiaru tracić całego dnia na zakupienie jednej pozycji, ale to już inna historia…

  24. smq napisał(a):

    Na litosc boska – jesli „Empik to takie miejsce gdzie zwyczajowo kieruje się pierwsze kroki” to naprawde mi przykro.

    „nna sprawa że nie mam zamiaru tracić całego dnia na zakupienie jednej pozycji”

    Zakup w ksiegarni internetowej do 2 minuty? A ksiazka z reguly jest na nastepny dzien. Nie trzeba nawet sprawdzac czy jest w empiku. Wiecej! Empik ma sklep internetowy i infolinie gdzie mozna sprawdzic czy dany tytul jest dostepny… Gratuluje zaradnosci!

  25. smq napisał(a):

    A skoro autor odpowiada to prosze o rozwiniecie mysli

    „ACTA, który to dokument nie ukrywajmy, nigdy w całości w polskim parlamencie przegłosowany nie będzie (oznaczałoby to wymianę ponad połowy parlamentu w przyszłych wyborach i politycy doskonale o tym wiedzą)”

    Ponad polowy parlamentu…? Wymiane? Politycy doskonale o tym wiedza?

  26. Przemek napisał(a):

    Rafał Pawłowski: Kolega Piotr zapomina że ACTA samo w sobie nie tworzy prawa lecz samo podpisanie narzuca utworzenie mechanizmów i aktów prawnych oraz procedur, przez sygnatariuszy. Nikt i nic nie jest w stanie przewidzieć co się stanie w momencie ratyfikacji i wprowadzeniu tych procedur.

    Gdyby komuś zależało na ograniczeniu Twoich praw to takie przepisy już dawno weszłyby w życie. z ACTA czy bez…

    1. royalsamoan napisał(a):

      no i dawno weszly te ograniczenia, a ACTA to kolejny krok. Jest tylko taka mala roznica, ze w nowej fali protestow na swiecie i u nas ludzie odwazyli sie wyjsc na ulice by protestowac. Pod pretekstem protestu przeciw ACTA kryje sie niezadowolenie, brak zaufania i sprzeciw dla zasad ktore nam juz nie sluza (sluza tylko tym, co wymyslaja te zasady). Zlote czasy juz dawno minely, a niektorym jest to bardzo nie na reke. Nie na reke jest wymyslanie nowych modeli biznesowych majacych sprostac nowym potrzebom w nowej rzeczywistosci. Jest 21 wiek, obudzmy sie i pomyslmy o tych kwestiach bardziej globalnie, ekonomicznie. Ktos chce bardzo duzo zarabiac, koszt tego poniesiemy my. Nic to nowego, ale nowoscia jest to, ze wiecej ludzi dzieki internetowi wlasnie jest uswiadomiona i chce sie sprzeciwiac.

  27. Rafał Pawłowski Rafał Pawłowski napisał(a):

    smq: A skoro autor odpowiada to prosze o rozwiniecie mysli
    “ACTA, który to dokument nie ukrywajmy, nigdy w całości w polskim parlamencie przegłosowany nie będzie (oznaczałoby to wymianę ponad połowy parlamentu w przyszłych wyborach i politycy doskonale o tym wiedzą)”Ponad polowy parlamentu…? Wymiane? Politycy doskonale o tym wiedza?

    Przepraszam a jakie jest pytanie?

  28. Piotr napisał(a):

    Moim zdaniem Polski Rząd zapomniał o nas. Jedni z głównych i kluczowych polityków wypowiada się, że wolności w internecie jest za dużo – mówił poseł PO Stefan Niesiołowski, nazywając „idiotami” i „bezmyślnymi” sam wiedzą swoją nie imponuje i do tego się sam przyznaje https://www.youtube.com/watch?v=fxUtZTZxlNw&feature=player_embedded

  29. Rafał Pawłowski Rafał Pawłowski napisał(a):

    smq: Na litosc boska – jesli “Empik to takie miejsce gdzie zwyczajowo kieruje się pierwsze kroki” to naprawde mi przykro.“nna sprawa że nie mam zamiaru tracić całego dnia na zakupienie jednej pozycji”Zakup w ksiegarni internetowej do 2 minuty? A ksiazka z reguly jest na nastepny dzien. Nie trzeba nawet sprawdzac czy jest w empiku. Wiecej! Empik ma sklep internetowy i infolinie gdzie mozna sprawdzic czy dany tytul jest dostepny… Gratuluje zaradnosci!

    heh, to w takim razie zatelefonuj do prezesa zarządu Empiku i powiedz mu, że właściwie po co mu te sklepy, skoro jest Ci przykro że właśnie tam ludzie kierują swoje kroki. W końcu wszystko można kupić online. Mi nie jest przykro, naprawdę.

  30. MarcinP napisał(a):

    Rozbroił mnie ten artykuł. Autor chyba z księżyca pisze.
    Amazon, Ebay iTunes ?? Dla 99.9% polskich internautów to puste nazwy.
    Amazon jest zwyczajnie bardzo drogi w porównaniu do takiego Allegro czy nawet zakupów lokalnych. Nie chce skłamać bo dokładnie nie pamiętam wiec cyfr nie podam ale procent runku posiadany przez Amazona jest na poziomie pomijalnym. Ebay? Jakby był potrzebny to by sromotnie z Allegro nie przegrał.
    iTunes??? A to się autorowi to już w ogóle nie wiem skąd wzięło?? Kto w PL z tego korzysta?? 1-2%? Nawet mniej jeśli za porównanie wziąć ‚dostawców treści’ jak torrent emule itp…

    Co za paplanina…

    1. Witek S napisał(a):

      Może Kolego nigdy nie korzystałeś z ebay ograniczając się jedynie do allegro. Lokalne allegro nigdy nie wygra z ebay który praktycznie nie ma ograniczeń. Niejednokrotnie kupowałem nowe części do aut w dyskontach za bezcen z angielskiego ebay (10-15% wartości serwisowej w Polsce), na większości taili wychodziłem sprzedając je w Polsce z ok 100-150% zyskiem. Nowe części do aut na ebay niemieckim lub angielskim dostaniesz taniej niż używane zramolałe rupiecie na Polskim allegro. Niejednokrotnie kupowałem odzież górską na ebay australijskim lub chińskim, wiem że to podróbka ale za 20% wartości spokojnie nawet podróbkę sprzedaż na niemieckim ebay za 50% wartości oryginału..:) i o to w tym wszystkim chodzi z ACTA…

  31. Rafał Pawłowski Rafał Pawłowski napisał(a):

    Przemek:
    Gdyby komuś zależało na ograniczeniu Twoich praw to takie przepisy już dawno weszłyby w życie. z ACTA czy bez…

    Gdybać możemy – ale ja niestety jestem chorobliwie przezorny. I dlatego mam z tym problem.

  32. Rafał Pawłowski Rafał Pawłowski napisał(a):

    MarcinP: Rozbroił mnie ten artykuł. Autor chyba z księżyca pisze.
    Amazon, Ebay iTunes ?? Dla 99.9% polskich internautów to puste nazwy.
    Amazon jest zwyczajnie bardzo drogi w porównaniu do takiego Allegro czy nawet zakupów lokalnych. Nie chce skłamać bo dokładnie nie pamiętam wiec cyfr nie podam ale procent runku posiadany przez Amazona jest na poziomie pomijalnym. Ebay? Jakby był potrzebny to by sromotnie z Allegro nie przegrał.
    iTunes??? A to się autorowi to już w ogóle nie wiem skąd wzięło?? Kto w PL z tego korzysta?? 1-2%? Nawet mniej jeśli za porównanie wziąć ‘dostawców treści’ jak torrent emule itp…Co za paplanina…

    O czym napisałem z księżyca? Że Polacy nie mają do usług tego typu dostępu w standardzie i m.in. dlatego ludzie nie mają alternatywy i piratują? No chyba to już bliżej planety Ziemia, a nie Księżyca :)

  33. Liubov napisał(a):

    mnie porusza bardzo inna rzecz w zwiazku z ACTA. Ten proceder polykania wszystkiego przez gigantow zaczal sie juz dawno bez ACTA, ale ACtA jest kolejnym krokiem Gigantow do umozliwienia i ulatwienia sobie zagarniania kolejnych przestrzeni ktore chcieliby miec na wylacznosc. Podam przyklad. Jest sobie bardzo fajna aplikakacja na iphona i nazywa sie Instagram. Stworzyl ja jakis czlowiek ktory za darmo udostepnil ja dla uzytkownikow iphona. Aplikacja zrobila furrore, mnostwo ludzi korzysta z niej. Potem okazuje sie, ze Apple opatentowalo ludzaco podobna aplikacje, za ktora, jesli sie nie myle, trzeba placic. I teraz wyobrazmy sobie swiat po wprowadzeniu ACtA, Apple moze uznac ze Instagram to podrobka ih aplikaci – choc jest na odwrot – bo apple ma patent, i moga nakazac likwidacji Instagramu, a uzytkownikom sprzedawac za kase swoja podrobe aplikacji. Jest to czarny scenariusz, ale co powstrzyma takiego giganta jak Apple przed tym ruchem w imie zarobku na masach ludzi ktorzy chca robic fajne foty. Te umowy i kolejne kroki typu ACTa to wlasnie nic innego jak umozliwienie sobie (gigantom) legalnosci takih ruchow. I to sie tyczy farmacji, nowych technologii itd, wojna na patenty jest bo ktos kto ma patent zarabia, a jesli ktos daje za darmo to zabierzmu mu to, i zarabiajmy na tym. Taka smutna prawda kryje sie pod tymi traktatami i umowami.

  34. Liubov napisał(a):

    przepraszam za literowki, ale pisze z telefonu dotykowego i litery sie miksuja

  35. dhor napisał(a):

    Niestety, w całym proteście przeciwko ACTA górę biorą bardzo niskie pobudki młodych ludzi – od ‚chce se ściągać za darmo!’ po ‚rząd do wymiany’. Brakuje zrozumienia zasad jakimi korporacje zgarniają coraz to większe dziedziny naszego życia do worka swoich usług i produktów. Brakuje refleksji, że w czasach dobrobytu, wolności i innych komunałów jesteśmy sprzedawani raz po raz w niewolę korporacji.

  36. sieciobywatel napisał(a):

    #textwall
    tl;dr

    W każdym razie, że warto sobie uświadomić kilka rzeczy, których nie ma ani w tym tekście (po pobieżnym przejrzeniu), ani w tradycyjnych mediach (niemal).

    1) ACTA to także droższe leki, bo ułatwią sztuczki blokujące wejściu na rynek leków generycznych (po 20 latach od wprowadzeniu oryginału); uderzy to nie tylko „internautów” i „młodych”, ale każdego – poprzez wzrost wydatków budżetowych. Szczególnie uderzy osoby starsze, które na leki wydają proporcjonalnie więcej.
    Zapłacimy także więcej za tonery, części zamienne etc.

    2) Nieprecyzyjne zapisy to raj dla interpretacji. Stąd znacznie wyższe ryzyko dla nowych firm (nie tylko technologicznych) oraz żyła złota dla prawników. Dla klientów/użytkowników oznacza to mniej nowych produktów, bo więcej środków pójdzie na obsługę prawdą i ubezpieczenie od ryzyka, zamiast na rozwój. Część produktów w ogóle nie powstanie.

    3) ACTA nie powstrzyma piractwa w dł↓ższej perspektywie. Jest tylko kwestią czasu, kiedy powstaną technologie i narzędzie niewelujące ich skutek.
    Skąd zatem taka determinacja zainteresowanych wprowadzeniem traktatu? Otóż łatwiej będzie blokować powstawanie nowych modelów biznesowych, które omijają pośredników i skracają drogę między twórcą a odbiorcą. A tego najbardziej np. koncerny wydawnicze się boją, bo oznacza to obcięcie ich udziału…

    1. royalsamoan napisał(a):

      otóż to

  37. Lysy napisał(a):

    Mozna tu przeprowadzic ladne porownanie do akcji z refundacja lekow (mam mozna powiedziec informacje z pierwszej reki – zona jest jest „mloda lekarka”:-)

    1. – Robimy ustawe. Totalny fakup, niedopracowany, na ostatnia chwile, przerzucajacy nasza niekomptencje na lekarzy i farmaceutow.

    – po cichu przemycamy ustawe, do ostatniej chwili siedzimy cicho i nie odpowiadamy na pytania ludzi

    2. – robi sie rozroba, lekarze protestuja itp. Oczywiscie zaczynamy propagande o zlej woli lekarzy i naszym wielkim sukcesie jakim jest reforma
    – robi sie rozroba. ACTA to sukces polskiej prezydencji, a protestujacy to element i piraci

    3. Nie udaje sie. Powoli zamiatamy sprawe pod dywan, wycofoujac sie rakiem z niektorych bardziej kontrowersyjnych postanowien

    4. – szum cichnie, ale nie zostajemy z niczym. Na liscie refundownaych zostaja rozne kwiatki, jak np paski do glukometrow tylko od jednego producenta (dla ulatwienia – wlasciciel koncernu juz wczesniej informatyzowal ZUS, jak wiadomo z sukcesem)
    – pytanie co zostanie gdy opadnie kurz wokol ACTA?

    1. Kamil napisał(a):

      Co zostanie kiedy kurz opadnie? Zostaną wymienione sukcesy rządu! :).
      Jak usłyszałem, że ta nowa ustawa o refundacji leków to jedna z NAJTRUDNIEJSZYCH reform w kraju to mi się nóż w kieszeni otwiera. Zmiana cennika leków na korzyść rządu oczywiście to najtrudniejsza reforma? WTF?! Politycznie dla nowego ministra to i może najtrudniejsza, ale bez przesady. Trudna to może być reforma KRUS, ZUS, systemu podatkowego, ale nie zmiana cennika leków!

  38. bimas napisał(a):

    Jakkolwiek by się nie odnieść do ACTA [czy do kwestii Internetu czy rzeczy, dla których ACTA powstało – czyli fizycznych podróbek] moim zdaniem problem rozwiązywany jest tradycyjnie – przez zwiększanie strachu i cen.

    Gdyby jednak zamiast wprowadzać kolejne regulacje walczące z nielegalnym działaniem obniżyć drastycznie ceny – mieliby wiele problemów z głosy, nie tylko te dotyczące podróbek i piractwa!

  39. Dziobas napisał(a):

    Autor twierdzi, że młodzi protestują bo brak im amerykańskich firm na Polskim rynku. Według mnie, popełnia błąd sądzenia według siebie. Mu tych firm brakuje to uważa, że wszyscy tak mają. By poznać czemu młodzi protestują potrzeba by było badań socjologicznych.
    Ja mam małą grupkę młodych osób w znajomych na facebooku. Nie będę twierdził że jest to próbka reprezentatywna. Z tej grupy osoby najbardziej zaangażowane w walkę z akta (zmiana zdjęcia profilowego na facebooku, wrzucanie własnych tekstów o akta, prywatne wiadomości do mnie przeciw acta) to osoby które w ulubionych w facebuku mają strony rapideo.pl i filestube. Można więc nazwać ich zaawansowanymi piratami. Wniosek jest taki, że piraci są najbardziej przeciw acta.
    Dla większości młodych internet to piractwo, porno, facebook i śmieszne obrazki na kwejku i innych stronach. Wspomnieć też należy o wikipedii kiedy trzeba odrobić zadanie domowe. Do puki tego się nie rusza to młodych wolność w internecie nie obchodzi.
    Protesty przeciw ACTA zostały wypromowane na stronkach ze śmiesznymi obrazkami. Ludzi straszono, że te strony zostaną zamknięte. To zapewne też powód protestów. Straszenie zamknięciem wikipedii raczej zrobiło małe wrażenie na kimkolwiek. Kolejnym powodem protestów jest to, że bycie przeciw ACTA stało się modne (trendi) przez promocje na kwejku i facebooku. Owczy pęd młodych robi swoje. Jak już zleciało się parę osób i pokazali to w telewizji to dołączyły organizacje nazistowskie i anarchistyczne do tego jeszcze Palikot chciał się podczepić.
    Zwolennicy poro(jakieś 50% internautów) to też wyróżniająca się grupa protestujących. Widać to było po hasłach ‚RedTube nie oddamy” i ‚Tusk skąd będziesz ciągnąć pornole’.

    1. sieciobywatel napisał(a):

      GIODO i RPO też boją się o pornole i filestube? Bądź poważny.

      Chyba kompletnie nie kumasz internetu, nic co jest związane z internetem nie obędzie się bez wzmianki o cyckach i masturbacji.
      Co w niczym nie niweluje poziomu merytorycznych argumentów w dyskusji.

    2. royalsamoan napisał(a):

      http://www.dailymail.co.uk/news/article-2086310/Richard-ODwyer-extradition-Student-faces-10-years-US-jail-echo-Gary-McKinnon.html

      Ciekawe kiedy zgłoszą się do polski po „piratów” do aresztowania?
      Ten chłopak z linku ma totalnie przechlapane, bo go nie chroni jego kraj mimo, że w jego kraju to co zrobił nie jest przestępstwem.

  40. Jersey napisał(a):

    Sz. Autorze.
    Przyznam na wstępie, że popieram protest przeciw ACTA.
    Z drugiej strony nie do końca zgadzam się z Twoimi argumentami.
    Wielu z nas nie dlatego protestuje przeciw ACTA, ponieważ jest to ustawa ‚antypiracka’, a dlatego, że jest to ustawa dająca ogromne pole do nadużyć kosztem naszej prywatności, i wolności słowa.
    Pamiętam jeszcze czasy, kiedy dostęp do internetu nie był zbyt powszechny, a utworów zespołów których słuchałem nie szło spiracić ot tak. Odkładało się wtedy trochę kasy na bok, i kupowało się album.
    Teraz też tak można, można także robić to legalnie przez internet.
    Problemem nie jest p.działanie piractwu, bo bez piracenia naprawdę da się żyć.
    Inna sprawa, że kompetencje jakich nabywa rzekomo ‚pokrzywdzona’ strona na podstawie ACTA upoważniają ją do działań mających na celu odłączenie rzekomego sprawcy PRZED udowodnieniem mu jakiejkolwiek winy.
    ACTA nie utrudni Ździchowi sprzedaży kawałka, który nagrał z Edkiem w garażu, bo musieliby sami zaskarżyć swoich potencjalnych klientów.
    Za to ACTA pozwoli odłączyć Cię od neta bo powiedziałeś to czy tamto, ponieważ np. ‚ściągnąłeś mp3 z youtube’.
    Nie jesteśmy na tyle bezczelni żeby wrzeszczeć ‚dajcie nam kraść!’.
    Po prostu dla nas ta cała ochrona ‚praw autorskich’ to tylko przykrywka do kontroli nad przepływem danych (nie tylko chronionych autorsko) w sieci.

  41. Marcin napisał(a):

    „Ponieważ Dorośli muzykę kupować musieli (najpierw na gramofonowych płytach, później szpulach, kasetach itp.) starają się Młodych zrozumieć: no wiecie, oni kradną, no ale do tego ich przyzwyczajono,”

    To jest tekst miesiąca !!!! :)

    Świadczy mniej więcej o dacie urodzenia autora w którego mniemaniu, przed rokiem ’89 (naszej ery) w Polsce istniały duże, suto zaopatrzone i oczywiście legalne sieci dystrybucyjne, w których każdy młody człowiek mógł kupić pachnące nowością longplaye Beatlesów i szpule The Doors :D

    W Supersamie był oczywiście tylko ocet ale za to w każdym PDT można było przebieeeerać w nowościach i wszyscy oczywiście byli do bólu legalni :)

    ROTFL.

    To tak gwoli wyjaśnienia Szacownemu Autorowi:

    Za tzw. „moich czasów” w sklepie płytowym można było od ręki kupić Mazowsze, Ewę Bem, Halinę Frąckowiak lub dzieła Beethovena.

    Kult, T-Love, Perfekt – przegrywało się z kasety na kasetę (po to zresztą wymyślono tzw. double decki (pogooglaj sobie co to było) – choć fakt, samą kasetę trzeba było kupić w Pewexie).

    Tanitę Tikaram, Cranberries, The Cure, Dire Straits itd. itp. „kupowało się”:

    – poprzez usługę tzw. nagrania na kasetę z lokalnej PRZEGRYWALNI CD – wyglądało to tak: przynosiłeś kasetę, z katalogu wybierałeś co chcesz i wracałeś za godzinę lub kilka godzin.

    – pod warunkiem posiadania sporej ilości siana, a najlepiej tzw. twardej waluty – można było w późniejszych czasach – zamówić oryginalną płytę „na zachodzie” – czas oczekiwania 2-4 tyg. – usługa dostępna w zasadzie tylko w miastach > 100 000.

    – poprzez czatowanie przy kasprzaku z palcem na przycisku REC i słuchaniu Listy Przebojów Marka Niedźwiedzkiego – nie było DRM i HDMI ;)

    Klasykę: Beatlesów, Pink Floyd, Rolling Stones – niektóre wydania, jak się miało znajomości i „chody” oraz coś cennego do upłynnienia np. dżinsy Odra, albo walkmana Kajtek – można było „pozyskać” od braci ze wschodu.

    Oni z nieznanych mi bliżej powodów wydawali niektóre longplaye tych kapel – z opóźnieniem oczywiście jakichś 20 lat od faktycznych premier – w firmie Melodia Moskwa.

    Nie wrzucaj wszystkich do jednego worka – za przeproszeniem pan Czapiński to nie tyle „dorosły” – co „stary pierdziel” (przepraszam za te słowa ale ten pan kończy właśnie 60 lat) Więc jak na to nie patrzeć jest o 2 pokolenia do tyłu „za młodymi”.

    Proponuję zatem trochę ochłonąć i nie klasyfikować społeczeństwa.

    A jeżeli już to mieć świadomość, że będzie linia oporu pomiędzy „starcami” a tymi którzy obecnie są „dorosłymi” – czyli ludźmi w wieku 35-45 lat.

    Kłopot w tym, że rządzi nami „starszyzna plemienna” vide Stefan Niesiołowski 67 lat !!! na emeryturę cholera!!!, Michał Boni – 57 lat (polonista od cyfryzacji – ciekawe czy wie co to np. wspominany w tekście serwer proxy), Bogdan Zdrojewski – 54 lata (relatywnie jeszcze w tym „zestawie” jest młody) i jego rówieśnik Donald Tusk.

    W opozycji możemy liczyć na jakże młodego duchem Jarosława – 62 lata.
    Leszka Millera – 65 lat, Ryszarda Kalisza – 54 lat (który na Fejsie aktywnie promuje się jako przeciwnik ACTA). Itp. Itd.

    Podsumowując – jeżeli autor chce konfrontować „młodych” z „dorosłymi” to niech nie wrzuca „dorosłych” do jednego gara. Tylko zwróci uwagę na to kim są decydenci – tu jest problem.

    To są ludzie pochyleni nad grobami niemalże – a przynajmniej u schyłku karier, którzy już obstawili dzieciaki, dorabiają się wnuków, poupychali kuzynostwo po urzędach i naprawdę im oblata czy ktoś pokrzyczy sobie na ulicy.

    To są także ludzie z pokolenia których nie niosła rockowa rewolucja lat 80-tych. Są ZA STARZY.

    Trzeba raczej szukać poparcia i lobby wśród ekipy która miała w latach przełomu 2 dychy na karku.

    Np. Marcin Meller – 43 lata (czyli w 1989 miał 21), w ostateczności Kuba Wojewódzki 48 lat.

    A to niestety pokolenie które właściwie w mediach jest marginalne. Wśród decydentów także. Szkoda.

    Tak z ciekawości jeszcze:
    http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/page/poslowie_poczatek_kad

    Inna rzecz, że problem z ACTĄ nie dotyczy piractwa jako takiego – tylko właśnie nierównowagi i przekazania władzy korporacjom, a także zagrożenia dla innowacyjności i rozwoju wobec zagrożeń jakie nieść będzie potencjalne naruszenie czyichś praw do własności intelektualnej. ACTA przede wszystkim uderzy w rozwój oprogramowania – i tego jakoś nikt nie zauważa (nie chce zauważyć).

  42. cytrynek napisał(a):

    Zgadzam się w 101% z Marcinem.
    Autor Artykułu Rafał Pawłowski, chyba chce powiedzieć, że młodzież przyszła przed sejm, przed kancelarię RM po ta aby zaprotestować, że nie będą mogli już nielegalnie kupić muzyki w iStore, oraz ubrań na eBay. Przecież tutaj chodzi o czyste piractwo.
    Z góry wiadomo, że tego się nie ograniczy w 100%, ale takie podejście jakie prezentuje autor jest bardzo mylne.

  43. Maciej napisał(a):

    Rafał Kawulak: Oczywiście, brak rozwiniętego rynku nie jest w całości winą protestujących. Niestety, problem polega właśnie na tym, że klient z Polski traktowany jest jako klient drugiej kategorii. Wystarczy spojrzeć na dystrybucję muzyki. Mamy muzodajnię i iTunes store. Chomikuj.pl wprowadziło platformę wydawców, dzięki której artyści mogą sprzedawać za niskie stawki (wysoka prowizja dla posiadacza utworu) legalną muzykę za pośrednictwem tego portalu. Odzew? Praktycznie zerowy.

    Choć jestem zwolennikiem tej wolności, to jednak po zajrzeniu na muzodajnię muszę się zgodzić, bo 8 zł za 25 piosenek to nie jest tak dużo jak np. w itunes gdzie piosenka kosztuje 99 eurocentów. Może jednak plus powinien się bardziej z muzodajnią reklamować? Bo jak choć słyszałem o tym serwisie od początku jego istnienia to kojarzę go głównie z „graniem na czekanie”

  44. Kris napisał(a):

    Bartek: i to właśnie odróżnia NAS polaków od innych narodów, które nie protestują tak jak u NAS. a co to powoduje CWANIACTWO! bo lepiej pokombinować i mieć za darmo.

    „Francja, Belgia, Czechy, Irlandia, Szwecja, Portugalia, Słowenia, Szwajcaria, a nawet Malta – tam też ludzie wyszli masowo na ulice, żeby sprzeciwić się próbie wprowadzenia cenzury w sieci” – http://www.geekweek.pl/protesty-przeciw-acta-w-calej-europie/351846/

    Zastanów się zanim zaczniesz pisać bzdury.

  45. Rafał Pawłowski Rafał Pawłowski napisał(a):

    Trochę jestem zszokowany tym Waszym podejściem do protestujących. Naprawdę uważacie że oni protestują za tym by nadal ściągać coś nielegalnie? Przecież takie myślenie przeczy samemu sobie.

    Jeżeli ktoś przez 10, 15 lat był non stop przyzwyczajany że miał coś za darmo, to oczywiście że pomysły karania (które przecież i tak funkcjonują) wydają się nie do pomyślenia. Skoro jednak ani Państwo ani firmy prywatne nie były zainteresowane sprawiedliwym udostępnianiem muzyki po normalnych cenach, jest co jest. Wielkie firmy same są sobie winne, bo zamiast dostosować się do rynku (zaoferować cyfrową wersję płyt o cenie pomniejszonej o marże sklepu, pośrednika itp.) dowaliły takie ceny że nikogo młodego na to nie stać. Nie mówić już o tym że ambitniejsze tytuły nie są dostępne w OGÓLE. Zostaje piractwo.

    Dla mnie problem piractwa mógłby w większości zostać wyeliminowany w PL za ok. 10 lat, jeśli tylko korporacje zgodziłyby się na dostęp do muzyki w postaci nielimitowanej, dzięki opłacie abonamentowej. Dopóki tak nie będzie, będzie piractwo, a nie dlatego że Polacy co cwaniacy i oszuści i teraz wychodzą żeby oszukiwać dalej. Oni wychodzą bo na ulicę bo sprawy wzięły zły obrót – zamiast muzykę „uwalniać” korporacje czynią podchody by znów ją zamknąć – najlepiej do pudełka z płyty CD za 60 zł sztuka. Z tym się nie zgadzają, czują nosem że to nie tak miało być. Nie wiedzą dokładnie o co chodzi ale czują, że ktoś chce tę największą polską domenę technologicznego rozwoju, w kwestii muzyki i dostępu do niej, cofnąć do epoki kamienia łupanego.

    Nie rozumiecie tego – ja wcale nie chcę żebyście rozumieli, ale skończcie już z tą wszechobecnym oskarżycielskim lamentem jakie to czasy i jaka zła piracka młodzież tylko usiądźcie na krześle i zastanówcie się dlaczego jest tak a nie inaczej. Albo jeszcze lepiej – zapytajcie swoje dzieci. Finito.

  46. Jasio napisał(a):

    kradną, no cóż, robią to co politycy, rząd, więc sorry, chyba szukamy autorytetów wyżej w hierarchi niż nizej, wy przestaniecie, nam tez się znudzi, bo zaczniemy zarabiac przyzwoite pieniadze

  47. user napisał(a):

    ACTA to bubel prawny. Konglomerat niejasnych przepisów (co prawnik to inna interpretacja), próbujący wpłynąć jak na najwięcej dziedzin życia, uprzywilejować wielkie firmy kosztem małych oraz zwykłych ludzi. Powstały przez lobbing, a kto i wie czy nie przez łapówki. Ukrywany też w „rybach”, bo chyba tylko one mogły zabić bijący z ACTA smród.

    Piractwo było, jest i będzie. Nie ma chyba sensu truć, że Polsce jest o tyle trudniej, że uczciwie trudno coś kupić online, tanio i w dobrej jakości, a społeczeństwo jest coraz biedniejsze wskutek kryzysu – każdy to wie. Lecz czas płyt mija, a w obecnych realiach wielkich korporacji medialnych też. Bo jest w sumie prosty sposób na piractwo: inwigilacja ludzi przez dostawców internetu, wysyłanie tych danych zagranicznym firmom, najazdy policji na zwykłych ludzi i zabieranie im komputerów oraz blokowanie stron. Kontrolowanie, zastraszenie i traktowanie każdego internauty tak jak potencjalnego przestępcę.

    Lecz to droga do ograniczenia suwerenności kraju oraz ogromnych nadużyć. Także ta wizja świata była kropelką, która przelała czarę goryczy i rozwścieczyła ludzi, szanowni panowie „antypiraci”.

    Nie będę płakał po megavideo, chomiku, pebie czy dziesiątkach, setkach tego typu stron. Będę płakał, jeśli nie będę już mógł być w sieci sobą ani nie czuł się tam wolnym człowiekiem.

    I jeszcze cytat z „Lockdown”:

    „Wojna o prawa autorskie pokazała nam, że wszystkie próby kontrolowania komputera PC sprowadzą się do instalowania rootkitów, a próby kontrolowania Internetu doprowadzą do inwigilacji i cenzury.”

  48. zaniepokojony napisał(a):

    Cały bunt przeciwko ACTA rozpoczął się od wypuszczenia przez francuską pozarządową organizację(składającą się z prawników), którzy byli i są przekonani o szkodliwości tego dokumentu i jego wpływu na otworzenie możliwości wprowadzania regulacji prawnych prowadzących do miękkiego przejścia w globalny totalitaryzm. O zagrożeniach mówią też polskie agencje pozarządowe np. Panoptykon. JEST wiele informacji z wyszczególnionymi fragmentami ACTA i ich interpretacją, wystarczy poszukać. To niebezpieczny dokument.
    W demonstracjach brali udział nie tylko młodzi ludzie, ale faktem jest że byli to głównie ludzie posiadający dostęp do niezależnego i szybkiego kanału informacji jakim jest internet, czyli ludzie do ok. 40 roku życia. Masy wyszły na ulice i masy pomimo dostępu do internetu są tak samo podatne na manipulacje jak masy przed telewizorami. Tym razem była to jednak pozytywna manipulacja mająca na celu obronę praw człowieka w niedalekiej przyszłości. Masy są tępe, ale są skuteczniejsze od intelektualistów, którzy są w stanie podjąć próbę krytycznej oceny sytuacji, natomiast nie są w stanie wyjść na ulicę. Przykładów miałem ogrom wokoło siebie. Edukacja na temat ACTA w sieci trwa, dla niektórych musi być jednak obrazkowa(kwejk.pl etc) Pokolenie teledysków i hipertekstu nie jest w stanie tak jak pokolenie tv brnąć przez ciągi tekstów. Całościowy snapshot, plakat, obraz zawierający przekaz odnoszący się bezpośrednio do twojej codziennej aktywności internetowej jest skuteczniejszy od propozycji linearnego skanu kilometrów tekstu pisanego językiem niedostępnym poprzez brak edukacji dla twojego intelektu. Nie można wymagać od obywateli znajomości języka prawniczego. Masy nie myślą krytycznie(nie analizują, oceniają i nazywają sytuacji samodzielnie) tylko liczą na podanie formuły, komunikują się za pomocą gotowych interpretacji które stają się memami. Komunikacja mas zawsze jest manipulacją. I to była pozytywna manipulacja.
    Jeżeli nie jesteśmy ekspertami, stawiając sobie pytanie: co ryzykujemy a co możemy straci odrzucając ACTA szala przechyla się w stronę „dmuchania na zimne”. Jeżeli nie wiemy, nie jesteśmy pewni, lepiej nie ryzykować końcem świata jaki znamy w celu utrzymania starych modeli biznesowych poprzez wprowadzanie restrykcji i inwigilację. Z piractwem należy walczyć innowacją i gospodarką, nie kajdankami. Modą, ustanawianiem trędów, przemianą kulturową i systemami komercyjnymi sprzyjającymi tym przemianą, tak jak to robi apple. Większość użytkowników appla płaci ogromne pieniądze bo wierzy w to co kupuje, a kupuje nie sam produkt, tylko stan emocjonalny z nim związany.

  49. Tomasz napisał(a):

    Maciej: Choć jestem zwolennikiem tej wolności, to jednak po zajrzeniu na muzodajnię muszę się zgodzić, bo 8 zł za 25 piosenek to nie jest tak dużo jak np. w itunes gdzie piosenka kosztuje 99 eurocentów.

    Maciej: Choć jestem

    No tak 0.99 EUR za utwór, ale niejednokrotnie są płyty które mają po kilkadziesiąt utworów za 8 EUR lub naormalne LPki po 4,99, trzeba poszukać. Nowości w cenie 9.99 EUR to i tak nieco taniej jak średnia EMPIKowa, transfer genialny, uwielbiam grzebać w iTunes Store

  50. Mandaryn napisał(a):

    Facet,jak byś musiał zamknąć firmę,do tego z dużymi stratami,tylko dlatego,że piraci ukradli Twoje produkty to inaczej byś spiewał.ACTA ma przeciwdziałać piractwu państw azjatyckich(wiesz których) i nic się nie zmieni.

  51. Wensker napisał(a):

    Od szeregu lat zbawiciele roznej masci i rzadzacy tym swiatem dokonuja zamachow na wolnosc w internecie. ACTA stwarza takie mozliwosci i dlatego za wszelka cene nie nalezy do jej przyjecia (w obecnej formie) dopuscic. Takze dlatego, ze jest niezgodna z Karta Praw Czlowieka i wieloma innymi, juz obowiazujacymi,Umowami.
    Oczywscie, ze trzeba zwalczac piractwo we wszelkiej postaci, Ale cel nie moze uswiecac srodkow i nie mozna robic tego z pogwalceniem obowiazujacych praw, nie mozna ad hoc kryminalizowac uzytkownikow webu..
    Mlode generacje sa inteligentniejsze i wiedza znacznie wiecej i szybciej (dzieki m.in.internetowi) niz ostemplowane na czerwono generacje PRL. Wiecej tez rozumieja i wiedza o pobudkach stojacymi za poszczegolnymi zagrywkami grup interesow. Polityca nie maja szansy ich oglupic, propagandowe media sa przez mlodych okpiwane i lekcewazone, wybory budza tylko usmiech poltowania.
    Oskarzanie mlodych o chec kradzenia z jakis tam powodow dowodzi jedynie glupote, ograniczenie i cakowite niezrozumienie rzeczywistosci u ich autorow.  
    PRECZ z ACTA w jej obecnej formie i z jej obecnymi sformmulowaniami. Precz z politykami, ktorzy pomagaja przepchnac ten antydemokratyczny projekt!