48

Google i Acer idą do polskiej szkoły – kibicuję im od samego początku

Acer ogłosił w tym tygodniu, że do Polski trafi pokazany nieco wcześniej tablet z Chrome OS. Acer Chromebook Tab 10 poznaliśmy pod koniec marca i już wtedy zainteresował mnie pomysł Acera na nową generację Chromebooków - a mówimy przecież o firmie, która lideruje na amerykańskim rynku edukacyjnym sprzedając najwięcej tych komputerów. 

Obydwie firmy przeszły bardzo długą drogę. Chrome OS nie przypomina dziś w ogóle systemu, którym był na samym początku istnienia, a Acer zrywa z etykietką firmy taniej i byle jakiej. Wspólnie, firmy zagarnęły dla siebie rynek amerykański, gdzie Apple i Microsoft starają się im dorównać w szkołach. Owszem, Chromebooki nie są najwyższej klasy sprzętem, nie oferują najlepszego oprogramowania spośród konkurencji, ale wygrały przede wszystkim pod względem ekonomicznym, który dla placówek edukacyjnych bywa kluczowy.

Inną sprawą jest też możliwość wygodnego, szybkiego, bezpiecznego i zdalnego zarządzania tymi wszystkimi maszynami – Google wypada najlepiej spośród wszystkich, dlatego w roli administratorów nie muszą występować specjaliści. Pakiet usług i narzędzi od Google stał się o niebo lepszy na przestrzeni ostatnich lat i u wielu osób – w tym także i u mnie – wielokrotnie bywają wybierane przed usługami konkurencji. Czasem na stałe, czasem przy konkretnych zastosowaniach, ale Gmail, Dysk Google oraz Dokumenty Google to produkty, z których korzystam na porządku dziennym. Służą też uczniom.

Chrome OS nie do poznania

Chrome OS rozpoczynał od systemu w postaci jednego okna przeglądarki. Nie było nawet pulpitu i tapety. To uległo zmianie, jak również wiele innych rzeczy. Miałem możliwość pracować na jednym z dwóch pierwszych Chromebooków (był to Samsung) a teraz używam HP Chromebook 11 G4, który – niestety – wciąż nie doczekał się aktualizacji systemu obsługującej aplikacji z Androida oraz poprawek wizualnych przygotowujących go do obsługi dotykowej. A aplikacje to przecież najważniejsza zmiana, jaka się pojawiła w całej jego historii, co potwierdzają producenci przygotowujący nie tylko laptopy wyposażone w ekran dotykowy, ale i zwykłe tablety. Czyżby Chrome OS miał wyprzeć Androida z tabletów i stać się realną konkurencją dla iOS-a? Nie wiem, czy jest sens zestawiać ze sobą te obydwie platformy, bo pojedynek: typowo tabletowy OS od Apple kontra pełna przeglądarka + aplikacje z Androida na Chrome OS może nie przynieść nam jednoznacznego zwycięzcy.

Ale Acer uważa, że skoro Chromebooki (jako laptopy) przyjęły się tak dobrze, to nie ma co ryzykować i zostawiać pola dla konkurencji. Apple pokazało nowego iPada, który jest tańszy i potrafi więcej, ale to wciąż maszyna wymagająca inwestycji w aplikacje, a i sama cena – w porównaniu z Acer Chromebook Tab 10 – nie wypada najlepiej. Możemy się kłócić, że sprzętowo iPad (2018) zostawi w tyle urządzenie Acera pod niektórymi względami, ale w zestawie z tabletem Apple wciąż nie znajdziemy rysika, który dołącza się do każdego Chromebook Taba 10.

Acer Chromebook Tab 10 oficjalnie w Polsce

A to urządzenie oficjalnie wkracza do Polski, co jest swego rodzaju przełomem, patrząc na to, jak nasz rynek był do tej pory traktowany przez Google oraz każdego, dosłownie każdego producenta mającego w swojej ofercie Chromebooki. Po wielkich fanfarach towarzyszących premierze dwóch urządzeń Acera w Polsce nastała kompletna cisza. Komputery nie trafiły do tak szerokiej dystrybucji, jak można było sądzić, że trafią, a od tamtej pory żadna firma na poważnie potraktowała tej kategorii laptopów w kontekście polskiego rynku. Allegro oraz eBay były i są najlepszym miejscem na zakup takiego sprzętu.

Acer Chromebook Tab 10 zostanie udostępniony w pierwszej kolejności odbiorcom komercyjnym i szkołom. W Polsce pojawi się w maju w cenie 1399 zł – czytamy w informacji prasowej. To oczywiście nikogo nie zaskakuje, a debiut na rynku konsumenckim wcale nie jest przekreślony. Pierwszy, przede wszystkim z punktu widzenia firmy, krok już został wykonany.