Internet nie zna litości – ale to wie każdy, kto zetknął się z jakimkolwiek serwisem, gdzie internauci mogą komentować. Czyli de facto – każdy. Zdarzają się jednak takie wpadki, jak literówki Grzegorza Marczaka, które niewiele zmieniają zarówno jak chodzi o jego osobę jak i działalność Antyweb. Ale są jednocześnie akcje znacznie większe, mające wpływ na resztę nawet życia danej osoby. Internet może zarówno ciebie jak i twoją karierę szybko zniszczyć.

Paul Christoforo i jego PRowa agencja Ocean Marketing przekonali się o tym błyskawicznie.

Nakreślmy nieco tło całej sprawy. Ocean Marketing reprezentowała jednego z producentów akcesoriów do konsol – w tym konkretnym przypadku chodzi o kontrolery. Dave był klientem tego właśnie producenta i złożył zamówienie przedpremierowe na 2 egzemplarze wspomnianego gadżetu. Termin dostarczenia ustalony był na początek grudnia, ale gdy niebezpiecznie zbliżało się Boże Narodzenie, Dave zaczął się niecierpliwić – jedna sztuka miała być w końcu prezentem świątecznym. Wysłał zatem maila do Ocean Marketing właśnie, które w tym przypadku zajmowało się obsługą klientów. Wymiana kilku maili z Paulem, jak się później okazało jednoosobową firmą PRową, tylko zdenerwowała nabywcę, który usłyszał m.in., że „ma być dużym chłopcem i czekać jak wszyscy inni”. Firma zaoferowała zresztą 10$ zniżki na preordery wszystkim tym, którzy złożą zamówienie „teraz”, podczas gdy bohater historii musiał nie dość że wcześniej, to zapłacić pełną kwotę. „Jeśli go nie chcesz, to wystawię twoje kontrolery nawet sam na eBayu i sprzedam za 150$”, odparł Paul zapytany dlaczego nie szanuje się wcześniejszych klientów.

Dave postanowił zatem podzielić się swoją całkiem interesującą historią z największymi serwisami poświęconymi grom na świecie – Kotaku, Destructoidem czy choćby Penny Arcade. Ot, załączył ich po prostu do korespondencji. Paula fakt ten niespecjalnie przejął i kontynuował obrażanie, było nie było, lojalnego i płacącego klienta. Zaraz jednak media się na poważnie tą sprawą zainteresowały, a Mike Krahulik z Penny Arcade postanowił nawet odpowiedzieć. Jako organizator Penny Arcade Expo zapewnił Paula, że dla niego nie ma tam już miejsca. Rozmowa trwała jeszcze zresztą przez kilka całkiem soczystych maili.

I tak w końcu sprawę opisały wszystkie najważniejsze serwisy, a Christoforo jak i jego Ocean Marketing zafunkcjonowały już jako mem. Paul zresztą powoływał się na znajomości w branży, przy czym niemal wszyscy których wspomniał (m.in. dziennikarze IGN) się go jednoznacznie wyparli i nazwali bardzo nieprofesjonalnym.

Sprawa nabrała takiego rozpędu, że w rekordowo szybkim czasie pojawił się nawet film pokazujący „Ocean Marketing przy pracy”:

Opisana przeze mnie historia jest jednak niczym bez zacytowania dokładnie maili, o których pisałem. Z pełną ich treścią możecie zapoznać się tutaj i szczerze polecam Wam to zrobić. Choćby po to aby dowiedzieć się, jak z całą pewnością NIE powinna wyglądać obsługa klienta.

Można narzekać, że w erze internetu żyjemy w czasach mocno anonimowych, że jednostka nie ma na nic wpływu i tak dalej – ale jak widać, są i pozytywni bohaterowie tego okresu. Stosunkowo prosty dostęp dla każdego do mediów może spowodować, że ziarno od plew zostanie oddzielone, a… mało angażujący się pracownicy dostaną po uszach. Ocean Marketing już oczywiście nie zajmuje się tym czym się zajmowało. Podobnie jak Paul Christoforo. Cóż.

Internet jest przerażający.

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://jestKultura.pl Andrzej

    Hahaha :)

    I chyba tyle względem komentarza :)

  • Pan Jabu

    Pan Christoforo to raczej Ocean Głupoty.

  • Piotr

    O profesjonaliźmie „branży” poza Pulem świadczą też maile „organizatora” targów PAX. Wstydziłbym się jako manager w taki sposób korespondować.

    • http://www/motivationals.org Uncle Demotivator

      Cóż – prawda. Wszyscy razem zachowują się jak banda dzieciaków, kłócąca się na przerwie w podstawówce, a nie jak dorośli ludzie.

  • http://reklamisko.com/ Mateusz R.

    Po tej akcji producent padów ogłosił zerwanie współpracy z tą firmą PR. Jednak dzięki całej akcji to właśnie on jest najbardziej wygrany – z jego produktami zetknęły się teraz rzesze klientów. Klęska urodzaju doda jeszcze więcej zainteresowania, a te pady będą przez jakiś czas trudno dostępne – a wiemy, jak dziś wzmacnia to apetyty odbiorców.

    Skutek jest więc paradoksalny: chamstwo i buractwo spowoduje wzrost sprzedaży produktu.

  • bEEf

    A mi zwyczajnie szkoda gościa. Jest burakiem, cóż, nie pierwszym i nie ostatnim – ale ta akcja dosłownie i bez przenośni zniszczyła mu życie. Rozumiem utratę pracy, ale czy zasłużył na taki publiczny lincz? To mnie wcale nie śmieszy, raczej przeraża.

    • Adam

      Skoro uważasz że nie zasłużył to bądź miłosierny i zatrudnij go w swojej firmie jako PR menagera :)

    • krist

      Po ludzku mi również go żal… Natomiast patrząc zimnym biznesowym okiem – sam sobie na wszystko zapracował…

    • bEEf

      Adam, nie zrozumiałeś. Oddzielam aspekt profesjonalny od czysto ludzkiego. Oczywiście, że z niego jest kiepski PR-owiec. Prawdziwy PR-owiec rzucił by gładką wyuczoną gadką, a upierdliwego klienta sklął przy piwie z kumplami. Za swoją prostolinijność i wybujałą wyobraźnię gość powinien stracić pracę, ale takiego upokorzenia nie życzę najgorszemu wrogowi.

  • http://zaanax.com Jakub Róg

    „p.p.s. Welcome to the internet, bitch. That’s how I roll.” :D

  • d32wd

    Zaplanowana akcja promocyjna :)

  • wojtekm

    @bEEf internet ma to do siebie, że za miesiąc nikt nie będzie o gościu pamiętał.
    Moim zdaniem słusznie mu się oberwało-to powinno stanowić przykład jak się klienta nie traktuję.

  • Paweł Banaszak

    Przykład zastosowania hasła „We’re the best, f..k the rest” w praktyce :-) Nie zdawałem sobie sprawy, że to „rest” może obejmować też klientów.
    Swoją drogą to ciekawe, że firma robiąca kontrolery pozwalała „firmie PR” odpowiadać bezpośrednio na maile klientów.

  • Kamil

    Nie ma jak dobry „PR” a i w Polsce są agenci znakomici jak ta akcja z profilem Apple pl na facebooku

    http://img522.imageshack.us/img522/7269/wykopw.jpg

  • Pingback: Oceaniczny Marketing, czyli jak dbać o klienta

  • kilof

    „mające wpływ na resztę nawet życia danej osoby.” brzmi nielogicznie jak cały wpis…

  • Dom

    well, no niby fatalna prasa, syf itd.

    Z drugiej strony, może Christoforo totaki prometeusz marketingu?

    Bo pogrążając swojąagencję PRową sprawił, że o kontrolerze dowiedziała się cała masa ludzi. W tym ja, który po joystickach serii quickshot II w okolicach lat 1984-1991 raczej nie miałem w ręku kontrolerów gier, bo ten temat mnie nie interesi. Zainteresowani tego typu produktami dowiedzieli sie na pewno. A dziś n-control stara się wyjść z twarzą:

    http://www.engadget.com/2011/12/29/n-control-dismisses-marketing-consultant-discounts-ps3-avenger/

    Więc być może scenariusz był taki: gdzieś w grudniu nabrali pewności, że nie uda się dostawa przed świętami. Postanowili kosztem agencji PR dotrzeć do SZEEEEEROOOOOOKIEGOOOO spektrum klientów. I to się mega udało. Sukces? To się okaże, ale w rezultacie może stać się to jednym z lepiej sprzedających się tego typu urządzeń.

  • iks

    „Zdarzają się jednak takie wpadki, jak literówki Grzegorza”
    Takim wypaczaniem rzeczywistości dajesz swój wkład w machinę zła.

  • http://www.adequate.pl Witold

    Korzystając z okazji przytoczę odpowiedź od obsługi klienta w HTC (telefony komórkowe). WTF nie było po polsku, ale to akurat zrozumiałem.

    Moich pytań nie mam zapisanych ale można się domyślić…

    Kontakty mozna zgrac do synchronizacji, karty sd, google lub przez dodatkowe aplikacje z Android market do sms mail lub przeslac przez BT.

    ===

    dostales juz odemnie odpowiedz w jezyku polskim, pisanie tych samych pytan w jezyku angielskim nic niezmieni i uzyskasz te same odpowiedzi.

    ===

    Telefon nieposiada opcji kopiowania kontaktow na karte sim, mozna to wykonac kopiujac kontakty do gmail lub podczas synchronizacji z HTC sync.

    ===

    Tak odpowiedz byla poprawna, niema opcji kopiowanie kontaktow na karte sim – a pozniej sie pisze ze mam aroganckie odpowiedzi wtf, dostajemy 3rzy taka samo odpowiedz i nierozumiemy.