14

7 powodów dla których warto robić kopie zapasowe

Pół żartem, pół serio mówi się, że ludzie dzielą się na tych którzy backupy robią, albo dopiero zaczną je robić — gdy życie ich doświadczy. No... Ale właściwie dlaczego warto je robić?

1) Technologia nie jest niezawodna. My również.

Nie ważne czy pracujecie na najnowszym, high-endowym komputerze, czy ma wysłużonym już sprzęcie. Podzespoły mogą zawieść w każdym z nich. Nic nie trwa wiecznie, nie ważne czy mówimy o dyskach HDD czy SSD, zdarzają się podbramkowe sytuacje w których każdy może spłatać figle. Nie tylko ten stary. A chyba nie chcielibyście któregoś razu włączyć komputera i odkryć, że nie macie dostępu do waszych danych… Co więcej — żadni technicy-magicy nie są w stanie pomóc, albo kwoty których żądają za odzyskanie plików są poza waszym zasięgiem. Tak, to nie są tanie usługi.

Ale może zdarzyć się również tak, że urządzenie zostanie skradzione, albo… przez przypadek skasujemy parę folderów za dużo. To też się zdarza — nawet tym najlepszym.

2) Chmura nie daje 100% bezpieczeństwa

Co rusz słyszę że kolejni znajomi nie trzymają lokalnie żadnych danych, bo po co — wszystko jest w chmurze. Mówią nawet, że szybciej doczekają końca świata niż upadku Google. A przecież wszystko co na Gmailu jest bezpieczne. Czyżby?

Kto powiedział że gigantowi nie zdarzy się żadna wpadka? Albo co więcej. Kto powiedział, że pewnego dnia nie stracicie dostępu do waszych kont? Odzyskanie ich potrafi być procesem który się ciągnie w nieskończoność. Czy wasze służbowe sprawy mogą tyle czekać?

O problemach z dostępem do swoich plików w chmurze boleśnie przekonał się chociażby Dennis Cooper. W najnowszym raporcie firma ANZENA wspomina jego zeszłoroczne przygody, których raczej nikt mu nie zazdrości:

27 czerwca 2016 utracił on 14 lat swojej pracy, gdy firma Google usunęła jego konto w serwisie Blogspot i zablokowała dostęp do usługi Gmail, za rzekome „złamanie zasad serwisu”. Początkowo firma nie odpowiadała na wezwania prawników Coopera, ale ostatecznie ugięła się pod krytyką fanów pisarza i dwa miesiące później zdecydowała się przywrócić zasoby autora, który najwyraźniej tworzył bezpośrednio w serwisach Google, nie zachowując kopii zapasowych.

3) Zasada ograniczonego zaufania

Firmy dbające o bezpieczeństwo naszych danych obiecują swoją niezawodność. Ich usługi nie należą do tanich, czy kiedykolwiek mieliście (nie)szczęście testować ich rozwiązania w praktyce? Czy na pewno administratorzy dbają o to, aby co kilka godzin tworzona była kopia zapasowa, a później bez mrugnięcia okiem będą potrafili ją odtworzyć? Oby. Ale pamiętajcie — przezorny zawsze ubezpieczony.

Dlatego warto poza kopiami w chmurze, mieć także lokalny zapas. Czy to na wymienialnych nośnikach, czy to na innych dyskach — najlepiej takich, które trzymamy w różnych miejscach.

4) Więcej stresu, niż ta kopia warta

Obecnie to w formie elektronicznej trzymamy cały zestaw najrozmaitszych dokumentów. Nie tylko służbowych, ale także urzędowych. W przypadku jakiejkolwiek awarii i braku kopii zapasowej przy kontroli czeka nas naprawdę dużo tłumaczenia. A także prósb o wyciągi i kopie. Czy to naprawdę jest tego warte?

5) Ciągle to samo? Nie, lepiej ruszyć dalej

Zdarzyło mi się kilka razy utracić małe fragmenty pracy. Czy to tekstu, czy to grafiki, czy to nieco większego projektu — gdy zawiesił się panel WordPressa, albo oprogramowanie odmówiło posłuszeństwa. Robienie tego od nowa było nużące i drażniące, bo wiem, że mógłbym już ruszyć dalej i kontynuować pracę. A tak — niestety. I mówię tu o drobnicach, nie chcę nawet myśleć o utracie kilkunastu czy kilkudziesięciu miesięcy pracy naukowej…

6) Lepiej zyskać klientów, niż ich stracić

Jeżeli zajmujecie się dostarczaniem wszelkiej maści usług, to wiecie jacy potrafią być klienci. Wdzięczni, gdy wszystko działa jak należy. Gorzej, kiedy zaczynają się schody — i brak możliwości odzyskania danych które wam zawierzyli może okazać się ogromnym ciosem. Pomijając już kwestie prawne, to nie zdziwcie się, kiedy wasza baza klientów zmniejszy się w mgnieniu oka. O opinii nie wspominając.

7) Czas to pieniądz

To żadna tajemnica, że z czasem ostatnio wielu z nas jest na bakier. Dlatego nawet jeśli mamy kopie najważniejszych plików, a po prostu zawiedzie nas sprzęt — warto mieć kopię wszelkiej maści ustawień. Po zakupie nowego urządzenia odtworzenie całości nie zajmie nam wówczas więcej, niż kilkunastu minut. Kiedy jednak zaczniemy wszystko od nowa pobierać, a następnie konfigurować — wielu z nas ma dzień z głowy, nieprawdaż?

Grafika: 1, 2

  • www

    Kopia w domu x2 plus google.

    • Moje-to-moje

      Kopia w domu x2 a zdjęcia i video nawet x3 albo x4. Żadne google czy inny internet.

    • Kamil

      To prawda :)

    • www

      x2 na zupełnie dwóch rożnych nośnikach w zupełności wystarczy :)

    • Webmajster

      Bum, pożar lub włamanie, nie masz nic. Model zabezpieczeń powinien odpowiadać modelowi zagrożeń.

      Co jest złego w trzymaniu np veracryptowego kontenera w jakiejś chmurze, albo w używaniu Resilio Sync lub Syncthing to synchronizacji magazynu danych w innej lokalizacji? Postawić głupiego NASa np w domu rodziców, teściów, lub gdziekolwiek indziej to nie jest duży problem.

  • Morski Morświn

    NAS w domu z raidem plus cykliczne zaszyfrowane backupy do chmury do tego jeszcze wypalam wszystko 3x na DVD i trzymam płytki w różnych miejscach. Oczywiście wszystko oskryptowane pod linuxem działa automatycznie a windosiarze muszą klikać na dysku „zrób migawkę” hehe

    • tropie lamy

      w windowsie też można oskryptować

    • Morski Morświn

      Oskryptować windowsa to jak grać na linuxie chociaż w sumie to drugie bardziej realne

    • scribe_pl

      powershell, windows nie jest dla amatorow

  • Konrad Uroda-Darłak

    Zdjęć na szczęście nie robię, więc ten problem mi odpada. Jeśli chodzi o kategorię „ważne pliki” to w ich skład wchodzi praca dyplomowa (3 kopie), zapisy z gier (3 kopie) oraz wpisy blogowe (również 3 kopie) :)

    • Www

      Kiedy się doczekasz potomka to fotki i filmy z jego udziałem będą priorytetem backupowym ;)

    • Kamil

      Sam robię dużo backupów zdjęć. Ale też z premedytacja drukuję ich dużo dla rodziny — babcia się cieszy, mama się cieszy… a ja wiem, że jakby wszystko zawiodło, to te zdjęcia nie zginą ;)

    • Konrad Uroda-Darłak

      Nie wydaje mnie się :) Nie jestem fanem robienia fotografii, a przykład zaproponowany przez Ciebie – cóż, nie dla każdego jest to priorytetem. Mało tego, uważam to za całkowicie bezsensowne.

  • qwerty

    Wy tu ładnie o backupach piszecie, a Szczęsny potrafi nie zapisać pliku Worda po całodziennej pracy na nim, a potem płakać że Windows mu się zrestartował…