Jesse Stay zwrócił uwagę na swoim blogu, że kanały RSS zniknęły po cichu z Twittera, Facebooka i… właściwie nikt tego nie zauważył. Przeglądać treści z tych serwisów można teraz tylko za pomocą API, zewnętrznej appki, albo na piechotę. Intensywnie korzystając z RSS i obracając się wśród „technicznych” internautów, łatwo założyć, że RSS na stronie jest czymś oczywistym. Nie jest.

Na Antyweb, taka teza może się wydać nieco bluźniercza (przy ponad 20k subskrybentów), ale RSS to technologia znajdująca się u schyłku i służąca tylko i jedynie geekom. Przez ostatnie trzy lata, nie spotkałem ani jednej osoby z spoza szeroko pojętego IT (zawodowo lub hobbystycznie), która używałaby czytników RSS do wzbogacenia porannej kawy. Ba! Trudno było trafić na osobę, która zadawała sobie sprawę z tego, że istnieje taka możliwość.

Nie jest to miarodajne badanie, ale warto porównać tą obserwację z własnymi doświadczeniami.  Model aktywnej konsumpcji informacji, czyli wybierania jej z „menu” jakim się staje Google Reader jest zastępowany przez bardziej telewizyjny, pasywny model, którego sztandarowym przykładem jest newsfeed Facebooka, dokonujący selekcji za nas.

Analogicznie do serwisów takich jak Wykop czy też Digg, wszystko odbywa się gdzieś „pod maską”. Decydują zachowania innych użytkowników i skomplikowane algorytmy. Nie wymaga to wysiłku selekcji informacji i poznania nowej technologii, oferującej wątpliwe – bo nieznane – korzyści. Ikona RSS po prostu większość internautów nic nie mówi.

Korzystanie z Facebookowego newsfeeda, jest bardziej intuicyjne, bo po prostu działa inwestycji czasu i wysiłku. Nie wieszczę tu śmierci RSS, ale twierdzę, że ta technologia jest skazana na niszę wypełnioną przez power userów, bo nie ma szans na przekonanie do statystycznych użytkowników sieci. Pogódźmy się z tym, że większość konsumentów informacji nie chce jej szukać na własną rękę – chce od razu dostać adekwatną do swoich zainteresowań.

Analogicznie: „I proszę nie prosić mnie o tłumaczenie o co nam chodzi, tylko robić to. Robić to o co nam chodzi.”

Spodobał Ci się tekst? Poleć znajomym:

iStore

iStore

  • http://www.facebook.com/jarek.hirny Jarosław Hirny

    Czytanie kontentu via Facebook wcale nie różni się tak bardzo od używania RSS-ów, bo najpierw trzeba polubić gazetę.pl czy innego antyweba.pl, by się odpowiednie wpisy na ścianie pojawiły. A do tego dochodzi silny filtr społeczny (co jest fajne), czyli czytanie polecanek znajomych.

    • https://www.facebook.com/gniewomir.swiechowski Gniewomir Świechowski

      Tu miałem na myśli raczej fakt, że to czy dana aktualizacja trafi do naszego newsfeedu nawet po kliknięciu like nie zależy od naszej świadomej decyzji, ale od interakcji innych z aktualizacją, naszych interakcji z fanpage itd. itd. Nie następuje tu świadomy wybór jak wypadku rss, że monitoruję to źródło informacji. Monitoruję to co algorytmy facebooka, moi znajomi uznali za wartościowe.

      Tak jak w wypadku TV zdajemy się w dużej mierze na cudzą selekcje, płacąc w ten sposób za wygodę.

  • http://www.facebook.com/rafal.legiedz Rafał Legiędź

    Twitter i Facebook to akurat bardzo kiepskie przykłady – RSS w tym przypadku IMO nie zdaje egzaminu. Do tych serwisów najlepszym moim zdaniem „agregatorem” jest TweetDeck. Poza tym, nie wyobrażam sobie jakby RSS miał zniknąć z blogów..

    • http://www.facebook.com/jarek.hirny Jarosław Hirny

      Acz warto zauważyć, że np. firefox4 przestał wyświetlać ikonkę dostępności rssa w pasku adresu (a chrome chyba nigdy nie wyświetlał).

    • https://www.facebook.com/gniewomir.swiechowski Gniewomir Świechowski

      Ja też nie wyobrażam sobie bloga bez RSS, bo czytam je głównie w ten sposób, ale już moja piękna przeglądając blogi i robiąc sobie prasówkę przy kawie kompletnie nie korzysta z rss.

      Z resztą, warto porównać ilość subskrybentów różnych blogów, Antyweb i większość znanych mi technologicznych ma drastyczna nadreprezentacje czytelników via RSS w porównaniu do blogów nie związanych tematyką z nowymi technologiami i internetem.

      TO co nam wydaje się oczywiste, nie musi takie być dla statystycznego internauty.

    • wojtekm

      po pierwsze technologia ta wcale nie jest taka powszechnie przydatna „jak piję kawę to wchodzę na wp, albo gazeta.pl”.
      Tak właściwie to jest to tylko i aż do śledzenia pojedynczych wyspecjalizowanych źródeł informacji-a do tzw. infozrywki przy porannej kawie równie dobrze sprawdza się portal, gdzie ktoś za nas wstępnie przefiltrował treści.

      pod drugie korzystanie z rss nie jest proste dla zwykłego zjadacza chleba-musisz skonfigurować czytnik, pododawać kanały. Mi oswojenie się z tym zajęło trochę czasu, a nie wyobrażam sobie, żeby np moja mama była w stanie sama łatwo to ustawić.

  • http://www.facebook.com/rafal.legiedz Rafał Legiędź

    Jarosław Hirny: Acz warto zauważyć, że np. firefox4 przestał wyświetlać ikonkę dostępności rssa w pasku adresu (a chrome chyba nigdy nie wyświetlał).

    Zainteresowany sam znajdzie RSSa.

    • http://www.facebook.com/jarek.hirny Jarosław Hirny

      Pewnie gdy ktoś się interesuje RSS-ami, to umie otworzyć źródło strony i go wygrzebać. Ale to pokazuje jak niszowa jest to już technologia.

    • Anonim

      Jarosław Hirny: Pewnie gdy ktoś się interesuje RSS-ami, to umie otworzyć źródło strony i go wygrzebać. Ale to pokazuje jak niszowa jest to już technologia.

      Niczego takiego nie trzeba robić. Każdy cywilizowany czytnik RSS ma pole, w które wklejasz adres strony, a czytnik sam sobie znajdzie kanał RSS. Proste, łatwie i przyjemne.

    • http://malin.net.pl Malin

      Jarosław Hirny: Pewnie gdy ktoś się interesuje RSS-ami, to umie otworzyć źródło strony i go wygrzebać. Ale to pokazuje jak niszowa jest to już technologia.

      W żadnym źródle nie trzeba grzebać. Każdy cywilizowany czytnik RSS ma możliwość wpisania po prostu adresu strony, którą chcemy czytać i kliknięcia „subskrybuj”. Plik z RSS-em sobie już sam czytnik znajdzie i obrobi.

  • Rafał

    Gdyby nie RSS nie wchodził bym tak często na Antyweb, ani na inne serwisy, więc niech lepiej zostanie ;)

  • http://www.zaradnystudent.pl Jarek

    Myślę, że przeciętny internauta nie tle nie chce z nich korzystać, co nie wie o ich istnieniu lub jakie korzyści one niosą. Dotyczy to chyba nie tylko RSS-a, ale też innych aplikacji/funkcjonalności ułatwiających życie. Weźmy choćby takiego adBlocka.

    • zabbo

      Dokladnie, te 2-3 duszyczki, ktore udalo mi sie przekonac do RSS nigdy nie wiedzialy o ich istnieniu (poza pomaranczowa ikonka, ktora nie wiadomo do czego sluzy), a obecnie juz nie wyobrazaja sobie inaczej.

      Fakt faktem, ze dla zwyklych userow nawet wall na fb juz przytlacza..

  • Wiesław

    Ja sobie nie wyobrażam inaczej niż przez posegregowane czytanie przez klienta rss.

  • Kosmo

    RSS nigdy popularny nie byl, a tytuł sugeruje coś innego – w geekolandii wszystko po staremu. Nie widzę tu niusa poza catchy tytułem

  • http://www.facebook.com/jarek.hirny Jarosław Hirny

    Gniewomir Świechowski: Tu miałem na myśli raczej fakt, że to czy dana aktualizacja trafi do naszego newsfeedu nawet po kliknięciu like nie zależy od naszej świadomej decyzji, ale od interakcji innych z aktualizacją, naszych interakcji z fanpage itd. itd. Nie następuje tu świadomy wybór jak wypadku rss, że monitoruję to źródło informacji. Monitoruję to co algorytmy facebooka, moi znajomi uznali za wartościowe.Tak jak w wypadku TV zdajemy się w dużej mierze na cudzą selekcje, płacąc w ten sposób za wygodę.

    Jak nie? Jeśli lubię gazetę.pl, to dostanę na ścianę wszystkie niusy, które admin fanpage gazety.pl uznał za warte wrzucenia. IMO analogicznie jak w RSS-ie, nie rozumiem tej różnicy (poza tym, że RSS-y z reguły są bardziej kompletne – ale też wcale nie kompletne).

  • http://motogosc.pl/ Drewniacki

    Próbowałem przekonać dziewczynę do RSSów. Zagląda na kilka portali i blogów na których czyta artykuły, więc pokazałem jej jak to zebrać w jednym miejscu. Przekonałem ją, zaczęła używać, używała przez 2 tygodnie i wróciła do zaglądania na każdą stronę osobno.

    Nie wiem co takiego odpychającego jest w RSSach… Ja nie wyobrażam sobie bez nich życia.

    • http://twojzarobek.pl Denis

      Miałem podobną sytuację z moją narzeczoną. Sam używam czytnika RSS od około dwóch lat i też nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez tego wspaniałego narzędzia w internecie.

      Niestety RSS używają głównie osoby związane z branżą internetową co świadczy o tym, że mało się o nich mówi (w porównaniu chociażby do facebooka)

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100001186119451 Oskar Borek

    Używam RSS codziennie, czytam ponad 200 blogów i nie wyobrażam sobie codziennie ręcznego sprawdzania, czy ktoś coś nowego napisał:)

  • http://www.facebook.com/anita.wiesyk Anita Więsyk

    Ja jestem całkowicie spoza branży IT i od dawna używam RSS. Powiem szczerze, że kompletnie nie wyobrażam sobie porannej kawy i przerwy w pracy bez porcji nowych wiadomości. I to ja przekonałam mojego chłopaka do używania RSSów :)

  • http://splaszfx.pl SPL

    Czy czas się pożegnać z RSSami? Tak naprawdę chyba nigdy nie zawitały one za bardzo w globalnej świadomości użytkowników internetu.
    Często się dziwię swoim znajomym którzy nigdy nie używali RSSów albo nie wiedzą za bardzo czym one są.
    Ale to prawda… w geekolandii wszyscy wiedzą czym jest rss i tak jak ja nie wyobrażają sobie porannej kawy bez otwartego readera – przeciętny użytkownik jednak chyba nigdy nie przekona się do RSSa – skoro do dziś się nie przekonał.
    A co jest lepsze: RSS vs Facebook/Twitter – osobiście uważam że zdecydowanie RSS. Jest wiele blogów czy nawet stron w sieci które publikują na facebooku wybiórczo – feed jednak jedzie wszystko.
    Jeśli RSS kiedyś przeminie to z pewnością nie będę się z tego cieszył.

  • niki

    nie jestem niczyją narzeczoną i nigdy nie potrzebowałem tego wynalazku. blogi, które czytam, mam zapisane w ulubionych, nie jest ich dużo, więc pamiętam, na którego wystarczy zaglądać raz w tygodniu, a na którego codziennie (np. Antyweb, bo codziennie są nowe wpisy).

  • Jaromir Bartman

    Myślę, że sam sobie w drugim akapicie odpowiedziałeś na pytanie dlaczego RSSy nie są popularne. Bo ludzie o nich nie wiedzą. Bo o Facebooku się trąbi wszędzie, przy każdej okazji a o RSSach nigy.
    Nie widziałem jeszcze kampani „za RSSuj mnie!” za to reklamy typu „Polub mnie!” są już na prawie w każdym serwisie internetowym.

  • http://mirekpolyniak.wordpress.com/ Mirek Połyniak

    nie przesadzałbym z takimi kategorycznymi stwierdzeniami – przecież blogosferę też już kilka razy wysłano do grobu ;-)
    zapewne nie jest to narzędzie dla każdego ale w przypadku niektórych serwisów to nadal może być ważne

  • falconepl

    Szczerze powiedziawszy, nie wyobrażam sobie życia bez technologii RSS. :) Jeśli ma się świadomość, że takie udogodnienie istnieje, to nie da się przejść obok niego obojętnie. Netvibes + subskrypcja RSS z każdego z kilkudziesięciu serwisów które śledzę to wręcz kosmiczna oszczędność czasu. Nie wyobrażam sobie, że kiedyś pomarańczowo-białe ikonki Really Simple Syndication znikną z większości serwisów. Co najwyżej wyprze je coś jeszcze ciekawszego. ;) Tytuł wpisu wyrazisty, ale chyba niezbyt adekwatny do zawartości i cokolwiek słabo odzwierciedlający rzeczywistość. :]

  • http://www.facebook.com/profile.php?id=100000466735328 Adam Gołąbiewski

    Niewyobrazam sobie braku RSS. Nie widze lepszego sposobu na sledzenie wpisow na blogach. Do tego Reeder z funkcja readability pozwala megawygodnie czytac wpisy.

  • http://deni.info.pl Danuta

    A ja mam nadzieję, że nadal będę mogła korzystać z RSS-ów, bez których nie wyobrażam sobie tak zwanej prasówki.
    Jednak co prawda to prawda, sama widzę jak mało osób wie co to w ogóle jest, a szkoda.

  • http://lemonsoft.pl Kamil

    Ja również nie wyobrażam sobie dnia bez RSS, bo musiałbym cały ten dzień spędzić jedynie na przeglądaniu stron, a pewnie i tak połowe ciekawych informacji bym przegapił. Mam nadzieję że RSS nie zniknie zupełnie, ale będzie jedynie bardziej ukryty niż teraz. I tak jak ktoś w komentarzach wspomniał zainteresowani i tak znajdą ;)
    Przeciętny użytkownik może woli facebooka, ale dla mnie wyszukiwanie informacji pomiędzy bzdurnymi wpisami znajomych, albo głupimi ankietami bywa męczące. Wole posegregowane, wybrane informacje bez fotek, filmików, komentarzy, lików itd

  • http://s21n.pl Mateusz Sienkan

    Twitter przywrócił już RSS-a w „Nowym Twitterze”.

  • http://dmuniverse.pl DepecheMati

    „Niewyobrazam sobie braku RSS. Nie widze lepszego sposobu na sledzenie wpisow na blogach.”

    Dokładnie, a jak się jeszcze zaopatrzy w Feedly pod Chrome to już bajka.

    BTW może nie w temacie ale… nk.pl „wyłączona na momencik” – niby wizerunek zmieniają a w podpisie „zespół nasza-klasa.pl”…

  • http://marcinignac.com Marcin Ignac

    Gniewomir Świechowski…Tak jak w wypadku TV zdajemy się w dużej mierze na cudzą selekcje ….

    Bardzo dobra prezentacja Eliego Parisera z TED o tym jak takie filtrowanie moze sie skonczyc http://www.youtube.com/watch?v=B8ofWFx525s&feature=youtu.be

    • sunrrrise

      „Bardzo dobra prezentacja Eliego Parisera…”

      Wow, niby nic genialnego jak się głębiej zastanowić, ale dawno nie widziałem nic tak interesującego ani wartościowego. Dzięki!

  • http://www.everest-studio.com Tomek Lach

    Jestem geekiem, ale RSS od jakiegoś czasu służy mi głównie do szybkiego przeglądania ogłoszeń kiedy szukam zleceń dla swojej firmy – dziesiątki subskrybowanych blogów i portali zalegają w czytniku Google nieczytane od kiedy skonfigurowałem sobie porządnie feed na Facebook

  • http://ciekawa-informatyka.pl/ DawidS28

    Ale jak nie ma RSS-ów na Facebooku? Nadal są dostępne powiadomienia tym kanałem dla stron…

    • http://dmuniverse.pl DepecheMati

      Kanały RSS działają, ale linki do nich trzeba sobie „samemu stworzyć” ;)

  • http://bloglinux.pl alkuzad

    A nie lepiej promować Feedly ? To bardziej „casual” wersja RSS i w sumie podoba mi się ta forma gazety.

  • Przemo

    Gdyby nie Opera Mini, prawdopodobnie nigdy nie skorzystałbym z kanałów rss/atom. Zaciekawiło mnie to, bo był to nieusuwalny link widniejący na pierwszej pozycji po odpaleniu aplikacji. Mobilnie owszem – prędkość, mała ilość pobieranych danych, czysty tekst w jednym stylu bez szukania go po stronie – miną 3 lata jak tego używam. Ale do używania rss na desktopie nie przekonam się nigdy.

  • http://www.facebook.com/marcin.nieweglowski Marcin Nieweglowski

    Nie uważam się za jakiegoś geeka (chyba że jestem na jego niskim poziomie – że nie zdaje sobie z tego sprawę ;)), ale nie wyobrażam sobie przeglądania wortali i blogów w inny sposób aniżeli przez czytnik RSS. Akurat tak się składa, że Google Reader towarzyszy mojej codziennej kawie :). Z tą analogią do feedów czy tweetów z Fejsa i Twitera to za bardzo nie czuję, nie zgadzam się. Na FB tablica to jeden wielki potok wiadomości, które trudno ogarnąć, nie można je kontrolować, być ze wszystkim na bieżąco. Za pomocą Google Readera można i jest mi z tym doskonale. I nie mam zamiaru w żaden inny sposób przeglądać treści w sieci. To mi bardzo ułatwia życie, pod względem czasowym jak i byciu z wieloma rzeczami na bieżąco.

  • Jan

    Tak, tak, już e-mail miał znikać…

  • http://www.facebook.com/tolep Tomasz Płókarz

    Cóż, mam 200+ feedów i 1500+ postów/dzień w Google Readerze.

    Więc sądzę że wątpię…

  • http://notatnik.mekk.waw.pl Mekk

    Zestawianie fejsbuka z RSSami to po prostu jakieś nieporozumienie.

    Jaki procent artykułów wrzucanych na ściany jest faktycznie otwieranych przez „fanów”? Znikomy. Ludzie na fejsbuku są gadać między sobą a artykuły otworzą od czasu do czasu gdy akurat żaden znajomy się nie odezwał.

    Z kolei obecność w czytniku to już sporej siły przepustka do jeśli nie czytania w całości to przynajmniej do zwrocenia uwagi na temat.

    A cały temat… Cóż. Po prostu mniejszość ludzi w ogóle czyta większe ilości artykułów.

  • http://www.facebook.com/gumienny Michał Gumienny

    Osobiście zbieram kanały RSS w czytniku Google, a odczytuję je w Chromie za pomocą FeedSquare (albo nowego NewsSquare), które odpowiadają mi bardziej niż zwykły tekst w czytniku. Jednak pomijając to, RSS to dla mnie idealna rzecz. Nie wyobrażam sobie, z rana kiedy dajmy na to czas goni do pracy przeglądać nawet skromne 15 blogów (osobiście mam dużo więcej) pod kątem nowych wpisów.. Teraz odpalam FeedSquare, jeden rzut oka na nowości i ich liczbę i spośród tego wybieram sobie co przejrzeć, a reszta zostaje na później.

    Kiepsko też widzę, takie zwykłe przeglądanie kiedy parę newsów przeczytamy od ręki, a resztę chcąc przeczytać później może nam wypaść z głowy – raczej nikt nie czyta wszystkiego po kolei, bo każdy ma inne zainteresowania.

  • Bartłomiej Suski

    Ja RSS’ów używam wyłącznie do ściągania newsów na Kindla. Niestety przez to, że wielu administratorów nie wspiera wystarczająco tej technologii, to na nie wszystkich stronach korzystanie z tej opcji jest w pełni funkcjonalne.

  • niedamwam

    Malin:
    W żadnym źródle nie trzeba grzebać. Każdy cywilizowany czytnik RSS ma możliwość wpisania po prostu adresu strony, którą chcemy czytać i kliknięcia “subskrybuj”. Plik z RSS-em sobie już sam czytnik znajdzie i obrobi.

    A co jeśli na stronie jest X rssów? Teraz trzeba sobie szukać w źródle, albo leci do nas domyślny. Mozilla ostro okroiła firefoxa 4 z funkcji drastycznie zmniejszając funkcjonalność całej przeglądarki. Nawet głupie F6 nie przenosi już do paska adresu tylko trzeba ALT+D. Wprowadzili opcję Paste and Go ale już bez skrótu klawiszowego.

  • toomyem

    Ależ odkąd jest Google Reader, RSSy to podstawa. W sam raz żeby przy śniadanku zajrzeć przez telefon co się w świecie dzieje…

    Nie usuwajcie mi ich :)

  • Przemek

    Zupełnie nie rozumiem braku popularności RSS-ów .Dla mnie to wygoda i oszczędność czasu. Niestety nie jest to powszechnie wspierana technologia.

  • Bazil

    Od kiedy używam RSS (będzie z 5 lat) słyszę, że to technologia niszowa, schyłkowa i zaraz się skończy.
    A pewnie będzie tak, że ogół/masa będzie korzystała z fejsów albo ich trendy klonów, a ci nastawieni na ciekawą treść – z rssów

  • http://tnjkbow.pl Konrad

    A jeśli nie RSS, to przepraszam – co takiego? Przyzwyczajenie do RSS powoduje, że raczej ciężko będzie mi je uśmiercić. To świetna usługa, która powinna (i raczej będzie) trwać jeszcze długo długo.

  • http://www.facebook.com/ojanas Oleg Janas

    Gniewomir Świechowski: Tu miałem na myśli raczej fakt, że to czy dana aktualizacja trafi do naszego newsfeedu nawet po kliknięciu like nie zależy od naszej świadomej decyzji, ale od interakcji innych z aktualizacją, naszych interakcji z fanpage itd. itd. Nie następuje tu świadomy wybór jak wypadku rss, że monitoruję to źródło informacji. Monitoruję to co algorytmy facebooka, moi znajomi uznali za wartościowe.Tak jak w wypadku TV zdajemy się w dużej mierze na cudzą selekcje, płacąc w ten sposób za wygodę.

    oczzywiście ze zalezy to od nas. Mozesz wybrac opcje ze posty usera, fanpage beda sie zawsze pojawiac. mozesz wybrac opcje ze na scianie bedziesz widziec wszystko, niezalenie o interacji, i mozesz wybrac ze wyswietlenia sa zalezne od interakcji.

  • sieciobywatel

    Brzmi to trochę jak wieści o śmierci e-maila, które słyszę od czasów ICQ.

    Inna sprawa, to sposób używania tej technologii przez różne serwisy. Prawdę mówiąc, to chyba jedyną stroną, którą regularnie odwiedzam bez użycia google/rss/linków to userfriendly.org. I to mimo braku nowego contentu, ale to przypadek specjalny ;)

    Niestety dużo serwisów (w tym Antyweb) nie potrafi zaakceptować faktu, że użytkowników interesuje treść a nie wodotryski. Więc w obawie przed utratą odsłon (ach, te reklamy…) w rss publikują tylko zajawki. Nie mam nic przeciwko nieinwazyjnej reklami, także w rss i całkiem często klikam w linki. Tak samo rozumiem artykuły o sponsorach. I odczuwam irytację za każdym razem, gdy musze wchodzić na stronę, aby coś przeczytać w całości – szczególnie jeżeli czytam na telefonie, a strona nie ma przygotowanej wersji choć trochę dostosowanej do małych ekranów (niestety znowu jest to przypadek AW).

  • Krzysztof

    falconepl: Szczerze powiedziawszy, nie wyobrażam sobie życia bez technologii RSS. :) Jeśli ma się świadomość, że takie udogodnienie istnieje, to nie da się przejść obok niego obojętnie.

    Da się – przez parę lat używałem RSS, ale przestałem.

    Wciąż popularne są newslettery, ja np. codziennie dostaję via mail przegląd artykułów z PhysOrg, różne bazy typu Scopus pozwalają wybrać: RSS czy mail itd. Oprócz tego dużo czasu zajmuje przeglądanie innych „mediów elektronicznych” typu listy dyskusyjne czy usenet.

    Wydaje mi się (błędnie?), że większość z komentujących czuje jakieś ciśnienie, by być na bieżąco – subskrybuje RSS, aby nie przegapić żadnego ciekawego artykułu. Nie rozumiem tego.

  • http://pokarm.blogspot.com/ pokarm

    @Krzysztof

    to fakt – za dużo się dzieje, żeby prześledzić wszystko, ale niestety niewiele stron zawiera rss-y profilowane i w zasadzie trzeba przeglądać wszystko,

    swoją drogą – szkoda, że google rss nie pozwala usuwać wpisów ze streamu

  • KZS

    Jestem zaskoczony tym, że nikt nie wspomniał o „technicznych” zaletach RSSów, czyli możliwości podpięcia ich w Google Webmaster Tools jako „mapy strony”. Dzięki temu aktualności są bardzo szybko łapane przez wyszukiwarkę Google nawet na stronach, które nie są super popularne.

  • Pingback: Czas się przywitać z RSS’am… Przeciętny internauta ich nie zna… | Rembiejewski.pl

  • http://mojeIT.blox.pl MareX

    wojtekm: po pierwsze technologia ta wcale nie jest taka powszechnie przydatna “jak piję kawę to wchodzę na wp, albo gazeta.pl”.
    Tak właściwie to jest to tylko i aż do śledzenia pojedynczych wyspecjalizowanych źródeł informacji-a do tzw. infozrywki przy porannej kawie równie dobrze sprawdza się portal, gdzie ktoś za nas wstępnie przefiltrował treści.pod drugie korzystanie z rss nie jest proste dla zwykłego zjadacza chleba-musisz skonfigurować czytnik, pododawać kanały. Mi oswojenie się z tym zajęło trochę czasu, a nie wyobrażam sobie, żeby np moja mama była w stanie sama łatwo to ustawić.

    Nie popadajmy tu w skrajności.
    Idąc Twoim tokiem rozumowania programy pocztowe również są dla geeków, bo trzeba wprowadzić konfigurację serwerów pocztowych?!
    No proszę Cię…

  • http://www.facebook.com/gumienny Michał Gumienny

    wojtekm: po pierwsze technologia ta wcale nie jest taka powszechnie przydatna “jak piję kawę to wchodzę na wp, albo gazeta.pl”.
    Tak właściwie to jest to tylko i aż do śledzenia pojedynczych wyspecjalizowanych źródeł informacji-a do tzw. infozrywki przy porannej kawie równie dobrze sprawdza się portal, gdzie ktoś za nas wstępnie przefiltrował treści.pod drugie korzystanie z rss nie jest proste dla zwykłego zjadacza chleba-musisz skonfigurować czytnik, pododawać kanały. Mi oswojenie się z tym zajęło trochę czasu, a nie wyobrażam sobie, żeby np moja mama była w stanie sama łatwo to ustawić.

    Jeżeli Twoja mama nie ma problemu by jako tako poruszać się w internecie to nie wydaje mi się, żeby miała problem w wejściu na daną stronę – powiedzmy Antyweb – i kliknięcia na pomarańczowy znaczek RSS’a :X Przecież dodanie strony do czytnika polega właśnie na tym – klikasz pomarańczowy guziczek, dajesz subskrybuj i tyle.. Konfiguracji czytnika to też przesadzone słowa, wystarczy konto w Google i link do czytnika w zakładkach i co więcej? Na dobrą sprawę wszystko działa od ręki.

    Na pewno jednak ogarnięcie czytnika jest prostsze niż pierwsze chwile z komputerem.

  • http://www.facebook.com/krakowiak1 Krzysztof Krakowiak

    Nie wyobrazam sobie mojego fona z androidem bez czytnika i rss’ow

  • http://dtl.pl guci0

    No nie ale się uśmiałem Czas się pożegnać z RSSami.
    Już kiedyś pisałem, dzień bez mojego Hrapsa, to dzień stracony :)
    Miłego i pozdrawiam.
    Paweł P.

    P.S. A przeciętny I. to nawet
    nie wie co to jest RSS :) Niestety!

  • http://www.facebook.com/gkiersznowski Grzegorz Kiersznowski

    Pochwal się lepiej ile % odbiorców przychodzi na antyweb z RSS :)

  • http://blog.vandroid.pl VaNTa

    U mnie feed RSS z Twittera dziala.

  • http://nme.pl nme

    Facebook sam w sobie jest formą agregacji treści, a twitter wolałby aby ludzie nie uciekali od nich do czytników (z wcześniej zasubskrybowanych kanałów nadal spływają nowe wiadomości). A to, że przeciętny szympans nie wie co to RSS czy Atom nic nie oznacza. To, że w Chrome ikona RSS domyślnie się nie pojawia – również. Interfejsy są upraszczane. Podsumowując – temat wpisu prowokuje, a z treści nic nie wynika.