87

30 milionów Chromecastów mnie wcale nie dziwi. To jedyne „Smart TV” jakiego tak naprawdę potrzebuję

Chromecast okazał się niesamowitym sukcesem Google'a. W ostatnich wynikach finansowych pojawiła się informacja o 30 mln sprzedanych egzemplarzy. Co ciekawe, aż 5 mln rozeszło się w ciągu minionych 2 miesięcy.

Chromecasta nikomu chyba przedstawiać nie trzeba. To malutkie urządzenie podłączane do złącza HDMI, które zapewnia naszemu telewizorowi zgodność ze standardem Google Cast, a tym samym pozwala na uruchamianie aplikacji z telefonu na dużym ekranie. Przy czym nie są to programy przeniesione jeden do jednego – na telewizorze otrzymujemy dedykowany, przystosowany do dużych ekranów interfejs i to właśnie stanowi największy atut tego rozwiązania. No… może zaraz po cenie, która jest śmiesznie niska.

Mojego Chromecasta Grzegorz przywiózł jakieś pół roku temu z USA. Recenzowałem go zresztą swego czasu na Antywebie, wystawiając zdecydowanie pozytywną ocenę. Od tamtej pory niewiele się zmieniło. Chromecast jest u mnie jednym z podstawowych narzędzi do odtwarzania multimediów. Mam Smart TV z Web OS 2.0, a na nim Netfliksa, YouTube, Spotify oraz szereg innych aplikacji. Mimo to uruchamiam je na telefonie, a następnie przesyłam do Chromecasta. Tak jest po prostu wygodniej. Smartfon to zdecydowanie bardziej wygodne narzędzie do sterowania niż pilot. Prawdę mówiąc mam go chyba nawet częściej pod ręką. Samych aplikacji też jest oczywiście więcej. Chromecast bije na głowę zdecydowaną większość natywnych rozwiązań Smart TV, które testowałem (a kilka ich było).

Co szczególnie fajne, Chromecast nie tylko służy do odtwarzania multimediów, bo w ten sposób mogę również grać w gry czy chociażby… pracować. Google Docs wyświetlane na telewizorze z klawiaturą Bluetooth na kolanach to dziwne połączenie, ale o dziwo bardzo wygodne. Eksperymentowałem w ten sposób nie raz i Chromecast mnie póki co jeszcze nie zawiódł. Zresztą w równie pozytywnym tonie pisał o przystawce Konrad przy okazji jej urodzin.

Chromecast zadebiutował na rynku w 2013 roku. Przez pierwsze dwa lata sprzedano 17 milionów przystawki. W 2015 roku odświeżono ją, wypuszczając też na rynek wersję audio. To najwyraźniej było kamieniem miliowym, bo sprzedaż poszybowała w górę. Tylko w ciągu minionych 2 miesięcy wyniosła 5 mln egzemplarzy. Chromecast rozchodzi się jak ciepłe bułeczki, a mnie to wcale nie dziwi.